Biały Książę
Kraszewski Józef Ignacy
Biały Książę - strona 1
" Józef Ignacy Kraszewski BIAŁY KSIĄŻĘ Czasy Ludwika Węgierskiego "
Biały Książę - strona 2
" TOM PIERWSZY I Było to dnia dziewiętnastego listopada, roku Pańskiego 1370. Pomimo wiatru mroźnego, który dął z północy i zimę nadchodzącą zapowiadał, cały Kraków wylał się w rynek i ulicę. Pomiędzy kościołami Franciszkanów, Świętej Trójcy i Panny Marii a..."
Biały Książę - strona 3
" szone, złotem i srebrem przetykanym, na którym wokół spuszczały się pasma sukien szkarłatnych i purpurowych jedwabiów. Dokoła mar cisnął się tłum w żałobie, z głowy odkrytymi, zawodzący pieśń bolesną, dziwną, nie kościelną, nie zwykłą ani dźwiękiem, ni słowy,..."
Biały Książę - strona 4
" Otaczali go duchowni: stary, na wpół ociemniały Bogoria, który resztę oczu miał z żalu po ukochanym Kaźmierzu wypłakać, Florian krakowski, Piotr lubelski, biskupi. Szedł we zbroi, z podniesioną dumnie głową, z wysoka, zimnym wejrzeniem mierząc tłumy, bez żalu i trwogi na twarzy,..."
Biały Książę - strona 5
" przerobili, tak że mówiono, iż języka nawet swego z trudnością używał, a cale go nie miłował. Rozum, bystrość i męstwo patrzało mu z oczu, tylko miłości w nich nie było. Szedł za królem, nie patrząc na nic i nie widząc tylko jego, jak by czekał słowa, rozkazu, znaku...."
Biały Książę - strona 6
" Dokoła tłum Węgrów cisnął się, półgłosem, językiem nieznanym rozprawiając, palcami ukazując na ulice i domy, a nie czyniąc sobie żałoby z tego, co dla nich było weselem i rozrywką. A gdzie się tłum ku nim nasunął, wnet pięść podnosili nań i marszczyli brew, i za miecze..."
Biały Książę - strona 7
" Nabożeństwo ku końcowi się miało, gdy od drzwi lud odtrącać poczęto, aby się obrzęd wedle tradycji i obyczaju rycerskiego dokonał... Wjeżdżał na koniu nieznajomy ów, który osobę króla wyobrażał, z przyłbicą spuszczoną, za nim konia podwodnego przywiódł podkoniuszy, a..."
Biały Książę - strona 8
" Zawczasu ci, co zgon Kaźmirza przewidywali, zbiegli do Budy, starej pani i synowi jej niosąc pochlebstwa i zalecając służby pokorne. Co było lepszego, stało na uboczu, nie myśląc o sobie, zabieglejsi wcześnie miejsca zajęli. Z dawnych ulubieńców i przyjaciół króla ledwie kto..."
Biały Książę - strona 9
" trzymał, choć synów dwu miał dorosłych, występował strojno a błyszcząco, w domu gościnnie i hojnie, i choć możny, nad możność swą zawsze chciał się postawić. Dwór też otaczał go pański, stajnie i woźniki jego sławę miały, zbroje najdroższe naszał, w szkarłaty się..."
Biały Książę - strona 10
" pani poczynała być pobożną — i z rana do Boga się wdzięczyła, a wieczorem do ludzi. Młody ksiądz, który i modlitwy z nią mógł odmawiać, i trefne pogadanki z dowcipem wiódł, a staruszce pochlebiał, pod niebiosa ją wynosząc i z piękności nawet sławiąc, wielce sobie ujął..."
Biały Książę - strona 11
" II Gdy ludzie dojrzeli, że się Różycom wiedzie, choć około wojewody nigdy pusto nie było, posypali się doń tłumnie. Dobry to był znak. Dobiesław ręce zacierał. Wiedziano tego dnia na pewno, że Ludwik w Polsce miejsca nie zagrzeje, a komukolwiek bądź ją zda, byle..."
Biały Książę - strona 12
" Nagle ściany obwieszano wspaniałymi oponami, ławy okrywały poduszki i sukna, podłogi zalegały kobierce, stoły zawieszano szytymi obrusami, police napełniły srebra i naczynia drogie. Szopa się na pałac, jakby czarodziejską różdżką, zamieniała. Tak samo puste komory i zastygłe..."
Biały Książę - strona 13
" Opodal nieco od stołu, rycerski a pięknie wyglądający, w sukniach z przednich tkanin, w półzbroi szmelcowanej, stal urodziwy bardzo mężczyzna. Był to Otto z Pilicy. Ten i dla urody, i dla gładkości obyczajów a umiejętności przypodobania się już był też na dworze starej..."
Biały Książę - strona 14
" Gdzieś w dali ozwało się jakby westchnienia. Otto z Pilicy słuchał milczący, a gospodarz dodał, łagodząc wielkorządcę wielkopolskiego, który zza stołu wstawał, jak by odchodzić myślał. — Król do was jedzie, nie frasujcie się, będziecie go mieli u siebie. Nie chcąc..."
Biały Książę - strona 15
" worka schować można, porzucił, a co mu o koronie myśleć? — Tak ci, tak! — rzekł szydersko sędzia. — Małe księstwo porzucić nie żal, bo co po nim, wielka troska? Ale o ogromne królestwo warto szyi nadstawić... — Na to — zawołał Otto z Pilcy — ogromne serce..."
Biały Książę - strona 16
" Na pogrzebie, jak tłuszcz od wody, wydzielali się, osobno chodząc, stając, radząc, Wielkopolanie. Zbijali się w osobną gromadę, unikali Małopolanów. Bogorię oblegano ciągle, domagając się, aby Ludwika skłonił do ponowienia koronacji, do ukazania się choćby w ornacie..."
Biały Książę - strona 17
" panowanie obcych, a pamięć Kaźmirza w większym jeszcze blasku przed oczyma stawała. Pomiędzy gośćmi wojewody Dobiesława był i ten dworzanin króla, wzrostem i postawą do niego wielce podobny, który czasu pochodu osobę zmarłego przedstawiał. Zrzucił on był swe bogate szaty ze..."
Biały Książę - strona 18
" Był w progu już, gdy syknięcie za sobą posłyszał. Obejrzał się. Szedł za nim mężczyzna od niego starszy, ogorzałej twarzy, brwi krzaczastych, ubrany żałobnie, ale pańsko. Nie znanym mu był, sądził więc, że syknięcie dla innych uszu było przeznaczone, i dalej iść chciał,..."
Biały Książę - strona 19
" — Za żalem po nieboszczyku — począł Mruk — człek nie miał czasu pomyśleć jeszcze o czym innym. Ale co tu się dobrego spodziewać? Obcy ludzie... Ramionami poruszył. Dersław, jakby mu tego dosyć było, ujął go znowu pod rękę. — Chodź ze mną — rzekł. Przyspieszyli..."
Biały Książę - strona 20
" Gdy wrota odparto, a oba weszli do sieni, Dersław się zatrzymał i tchnął, jakby mu powietrza w piersiach zabrakło. Położył rękę na ramieniu Mrukowi. — Jeżeliś ty króla kochał jak należy — rzekł — no, to ci i jego korona droga, i Piastów krew też... i co posłyszysz, a o..."
Biały Książę - strona 21
" Lecz przybysza zobaczywszy, zamilkli. Dersław Lasotę po ramieniu uderzył. — Nałęcz jest — rzekł — mój pokrewny, komornik nieboszczyka, świadom tu dobrze wszystkiego, a pewnie myśli to, co i my, bo po panu płacze. On to osobę jego na pogrzebie wystawiał. Ciekawie popatrzono na..."
Biały Książę - strona 22
" do mszy świętej potrzeba wina, i u nas się znajdzie. Nasadzili go benedyktyni u nas i na Czechach! Wtem Żuczek wniósł dzban i z pewną ostentacją na stole go postawił, a kubki wyciągać poczęto. "
Biały Książę - strona 23
" III Już z pierwszego zakroju rozmowy Mruk się domyślić mógł łatwo, między jakimi ludźmi był i jaki tu duch powiewał. Jak u wojewody Dobiesława, wśród Ludwikowych i Elżbiety dworaków i ulubieńców, ciasno mu było i duszno, tak tu uczuł się między swymi. Nie sięgał on tak..."
Biały Książę - strona 24
" — O! o! o! — odezwał się ktoś z kąta głosem grubym — tylko nie Opolczyka, Niemiec jest, choć Piast, Niemiec, jak szląscy... Już się to przekabaciło zupełnie. — Pan rozumny — wtrącił ktoś. — Ale rozum ma nie masz — rzekł Przedpełk. — Gadajcie, co chcecie, rozum..."
Biały Książę - strona 25
" — Jak byś nie wiedział — odparł Moszczyc — żem ja u niego kasztelanem był, a Oswald (wskazał na siedzącego obok) też mu urzędował. Nie tak ci to stare dzieje, lat parę dziesiątków! Nikt go od nas lepiej nie zna. Milczano, słuchając, a stary Moszczyc, jakby chciał się..."
Biały Książę - strona 26
" i nie gorszy jak drudzy. Jam był kasztelanem, byli i podkomorzowie i marszałek, i podczaszowie, i kanclerz, i wszystkie urzędy i dostojeństwa. Siostra została królową, brat też wysoko patrzał. Naturę miał dziwną... Jakby dwóch ludzi w sobie nosił. Pod czas bywał spokojny,..."
Biały Książę - strona 27
" męskich zabaw nie zapomniał, prawie wypędzać musiała. Jak we wszystkim gwałtownym był, tak i w kochaniu tym, a myśmy tylko cicho szeptali: — Daj Boże, aby mu się i to nie przejadło. Księżna, jak piękna i świeża, tak bardzo wątła była. Kto wie, z czego wkrótce zaczęła..."
Biały Książę - strona 28
" wychodziło doń, gdy u stołu siedzieli, posługiwała, śpiewała, szczebiotała. Książę, choć po żonie rozpaczał, a na niewiasty ani spojrzeć nie mógł dla wielkiej boleści wspomnienia tej, którą utracił, przecie Bodczanki Frydy owej pieśniom się przysłuchiwał rad, płakał,..."
Biały Książę - strona 29
" Położyli go do łóżka. Kazał księży zwołać i nieustanne msze za duszę Kiwały odprawiać. Tymczasem do Krakowa doniesiono, co się stało, wdowa Staszka pojechała ze łzami do króla, wojewoda kaliski zawziął się. Król pozwać kazał księcia przed się, a groźno. Chciał Włodek..."
Biały Książę - strona 30
" Bodczy zajechał, a żegnali go, powiadali, że padła jak nieżywa. Ale o tym pono Biały nie wiedział, bo go inni obstąpili, a rodzina dziewczynę zakryła, sromając się tej miłości jej. Tu Moszczyc spoczął trochę, winem usta odwilżył i po chwili, westchnąwszy, ciągnął dalej:..."
Biały Książę - strona 31
" przybierał, trafiwszy na ludzi wojennego rzemiosła, do nich, się garnął. A że na dworze cesarskim tak jak powinowatym był, spodziewał się tu może wielkiego losu. Zawiodły go pono nadzieje, gdyż rychło się na nim poznano, że jak serca wielkiego był, dumy znacznej, tak statku..."
Biały Książę - strona 32
" oprócz książęcego imienia mało co im z sobą mógł przynieść. I tak znowu nasz książę od Krzyżaków ruszył w świat. — Trudno mu snadź miejsca zagrzać — szepnął Dersław. — A nie bardzo się temu i dziwić — dodał Moszczyc — że Krzyżaków nie pokochał. Jechał..."
Biały Książę - strona 33
" co można. Mnich nie mnich, juści by go nam papież oddał, gdyby pięknie poprosić, ale co nam po takim człowieku! — Nie mówcie tak — gorąco wyrwał się Przedpełk ze Staszowa — właśnie człowiek jak on najlepszy dla nas, bo nam wszystko winien będzie. Po świecie się kręcił,..."
Biały Książę - strona 34
" — Ino poczekajmy, a rozpatrzmy się — powtórzył Dersław. — Tego czy innego wybierzemy, a kogoś mieć musimy, i takiego, żebyśmy go już mieniać nie potrzebowali. Poczęli tedy drudzy z miejsc powstawać, żegnać się i wychodzić, a Lasota wkrótce sam na sam z Dersławem na górze..."
Biały Książę - strona 35
" IV Dersław Nałęcz nie był ani w swej rodzinie, ani w swej okolicy, ani w ziemi swojej człowiekiem wielkiego znaczenia. Z ludźmi żył dobrze, słuchano go chętnie, ale mu wpływu żadnego nie przypisywano, a on sam, gdy mu kto dał poznać, że on na wpływ ten rachował, wypierał go..."
Biały Książę - strona 36
" Dersława tam nie zabrakło, ruszyło się co i zakotłowało, biegł zaraz. Zawołano do Krakowa, gotów był zawsze. Czasy to, od Przemkowych począwszy, nie mówiąc o dawniejszych, były w Wielkiej Polsce niespokojne. Za piecem siedzieć mało kto mógł, samotrzeć na gościniec wyjechać..."
Biały Książę - strona 37
" się w Gnieźnie, aby sam mieszkał w Polsce; na ostatek czasu koronacji i pogrzebu duma i lekceważenie doznane od Wągrów dopełniły miary. Zaczęto mówić o innym Piaście i innego sobie króla szukać. Dersław tego tam nie wymyślił, ale kość z kości Wielkopolan, podzielał ich..."
Biały Książę - strona 38
" — Tylko że to u nas, po staremu, na języku dużo... Ludzie się wykrzyczą, nałają, naburzą, warchołom król nadaniami gęby pozamyka, nie zechcą się na guza narażać i — słuchać go będą. Zarumienił się Lasota i dopiero z niego buchnęło, aż się starszy zadziwił. — No,..."
Biały Książę - strona 39
" — Słuchaj — rzekł — nam w Wielkiej Polsce teraz ludzi będzie siła potrzeba takich jak ty. Czas. jakiś pociągnie się może spokojnie, potem zamąci się i zawichrzy. Wracaj ze mną, siedź w Poznaniu, zapisz się tam bodaj do wojewody, jaki on będzie. Zdasz się nam. Prawda, że..."
Biały Książę - strona 40
" Stało się, jak gospodarz chciał, i po kubku jeszcze na sen dopiwszy, legli oba. Nazajutrz, nim się Dersław zbudził i chrapał jeszcze w najlepsze, Lasota się zerwał już z łoża swego, na palcach wyszedł i na zamek pociągnął. Stary jakby wyprorokował, bo gdy do swej izby spieszył,..."
Biały Książę - strona 41
" Stała się wrzawa znaczna i co spało jeszcze o tej porze, pobudziło się. Węgierski dwór, zobaczywszy Polaków hurmem skupionych i zabierających się gromadnie zamek opuszczać, pomiarkowali, że z tego nic dobrego nie urośnie. Ten i ów ze starszyzny węgierskiej przyszedł badać i..."
Biały Książę - strona 42
" A że i stara królowa plotki wszelkie lubiła, o wszystkim chcąc być zaraz uwiadomioną, Zawisza, nadbiegłszy za bratem, z doniesieniem pospieszył do niej. Trochę więcej wzięła to z początku do serca, ale nie poradziła nic, a po godzinie zapomniała, co zaszło. Królewski dwór..."
Biały Książę - strona 43
" pasa, bo jużci bez niej nie chodzisz, kromką chleba sobie odkrój i jedz, co Bóg dał. Stanie dla dwóch, bo na czterech gotowano. Lasota, nie dając się prosić, przysiadł się do misy, jak należało. — Król bodaj jutro do Gniezna z arcybiskupem jedzie — rzekł — wozy już..."
Biały Książę - strona 44
" przy wypogodzonym niebie, co było Wielkopolan, którzy się kupy trzymali, ruszać zaczęło z Krakowa. Wojewoda kaliski wyprzedzał ich i króla. Szły wozy arcybiskupa i księdza Suchywilka; jechali też i Nałęcze gromadnie. Spieszyło się Dersławowi i bardzo, ale nie zawsze człowiekowi..."
Biały Książę - strona 45
" — Co ty z tymi Madziarami myślisz się zadzierać! — wołał do Lasoty. — Dziękuj Bogu, gdy ci głowy z karku nie zdejmą... O konia się będziesz upominał? Patrz, żebyś go krwią jeszcze nie dopłacił. Węgry ze śmiechem i urąganiem pojechali i na tym się skończyło. Dopieroż..."
Biały Książę - strona 46
" w Poznaniu się zatrzymali, gdzie jedni przygotowania czynili do przyjęcia króla, a drudzy się z nich na ową mniemaną do Gniezna koronację wybierali, bo byli i tacy, co w nią wierzyli. Wiedziano, iż z rozkazu arcybiskupa tron w gnieźnieńskim kościele złotogłowiem i purpurą okryty..."
Biały Książę - strona 47
" V W Wielkiej Wsi Dersławowej, lasami dokoła otoczonej, a ponad jeziorem rybnym osiadłej, pokój panował szczęśliwy, który ona winna była temu, że ją samo położenie broniło. Szlaki uczęszczane z dala szły od niej, otaczające puszcze mokre dostęp trudnym czyniły, a nawet czasu..."
Biały Książę - strona 48
" pono jeszcze za jakiejś wojny i niebezpieczeństwa wzniesiona została, a teraz w niej baby mokre chusty wieszały, gdy słota była na dworze. Na takich wygodach, jakich owe czasy wymagały, nie zbywało tu. Był ład w domu, lecz dla oka nikt starej kleci przybierać nie myślał...."
Biały Książę - strona 49
" pilno. Wierusz też, że żonaty nie był, siostrę w domu rad widział. Gdy stary Nałęcz do Wielkiej Wsi z sobą Lasotą zabierał, może mu na myśl to przyszło, że córce męża prowadzi — może niekoniecznie rad był ją zaswatać niemajętnemu i na dworactwie nawykłemu do lepszego..."
Biały Książę - strona 50
" Postrzegł wprędce Lasota, jakie usposobienie było w kraju, bo wszystko, cokolwiek tu przyszło, co powtarzano, świadczyło o niechęci do Małopolan i króla. Takie tylko wieści powtarzano chętnie, które im dogadzały. Dowiedzieli się tu wprędce, że Przedysław z Gołuchowa, który..."
Biały Książę - strona 51
" jąc się do ręki jego, rzekł Dersław. — Gościem mi jesteście najmilszym, lecz Bóg świadek, niespodzianym. Głosem grubym i mową gwałtowną odparł Janek z Czarnkowa: — Ja sam, bracie mój, też się nie spodziewałem was nawiedzić. Cóż chcesz? Takie czasy nastały, że ci,..."
Biały Książę - strona 52
" spocznę nieco, u was pobędę, a potem do arcybiskupa ruszę... Dersław ledwie uszom wierzyć chciał. — To, co ze mną — dodał podkanclerzy — dzieje się z drugimi. Przedysław ustąpić musiał. — Komu? — podchwycił Dersław. — Jednemu z tych, których twarz i obyczaj..."
Biały Książę - strona 53
" — A my nie wierzymy — wtrącił Dersław — ażeby on gdziekolwiek mądrym być mógł i dobrym. Niechaj sobie zresztą Francuz ten Węgrom i Dalmatom, i Włochom szczęśliwie panuje, a piastowską dzielnicę Piastom odda. Słuchając, ks. Jan podkanclerzy szeroką swą piersią..."
Biały Książę - strona 54
" — Ojcze miłościwy — zawołał — czytaliście jużcić błogosławionego Kadłubka historię, bo nas wszystkich na niej w szkołach uczono... Przecież gdy do korony pierwszego Piasta wzięli ludzie, małym był i rolą a pasieką jemo się parał... jednak z pomocą Bożą wielkie..."
Biały Książę - strona 55
" w kilka koni tylko, około południa zjawił się wojewoda kaliski, Przedysław z Gołuchowa, którego miano właśnie z wielkorządów wyrzucić dla Ottona z Pilcy. Możny pan w sile wieku, znaczenia niemałego pomiędzy swoimi, wojewoda kaliski, choć u dworu rad był łaski nie tracić,..."
Biały Książę - strona 56
" ażeby nas obcymi ludźmi nie obsyłano. W Wielkopolsce tylko my do urzędów i rządów mamy prawo. Przedysław ręce zmarzłe zagrzewał. Podano kubki na powitanie, Dersław nalewał, a nalewając, szepnął: — Trzeba nam się nie we dwu, ale w kupie naradzić, bo jest nad czym. Spojrzeli..."
Biały Książę - strona 57
" — Lecz co tu o prawach naszych mówić — dodał — i jak je szacować ma Ludwik, gdy dla dzieci króla tego, któremu państwo to winien, nie ma miłosierdzia i sprawiedliwym być nie chce. Słyszeliście, że córki królowej Jadwidze odebrano, że je do Węgier zabierają, tak jak..."
Biały Książę - strona 58
" VI Chociaż najtrudniej pono u nas było zawsze ziemianom język za zębami utrzymać, zwłaszcza gdy serce w piersiach zagrało — choć zarówno Wielko- jak Małopolanie grzeszyli tym zawsze, że tajemnicy, gdyby o gardło szło, nie umieli uchować, ów zjazd na Gromniczną w Gnieźnie..."
Biały Książę - strona 59
" odziany, na konie cudne, na wozy i woźnikci postrojone, na otoczenie świetne i, jak to już naówczas zwyczajem być poczynało, wjazd swój na wielkorządy z wielką zarządził wspaniałością. Przed nim już na zamek dla przyjęcia ziemian przybyły kuchnie, beczki i służba mnoga...."
Biały Książę - strona 60
" jadąc nadziei, aby go zbyt mile przyjęto, lecz ufał sobie, że uprzejmością i gościnnością powoli serca zjedna. Trafiwszy na ten pogardliwy niemal opór, nie wiedział spełna, co czynić. Ponieważ z biskupem dobrze był, jego pytał o radę. Ten, westchnąwszy do Boga, złożywszy..."
Biały Książę - strona 61
" teraz zaszły stosunki nowe i poprzednik na wielkorządach ani się już w Poznaniu pokazał. Jednego dnia wiosny, wczesnej nadspodzianie, z gradem i ulewą a wichrem, w złą godziną przybył Otto z Pilcy na zamek gołuchowski. Nie wiedziano, kto był, gdy zajeżdżał, a że gościnność u..."
Biały Książę - strona 62
" wzięło i królów, wydziedziczone ze wszystkiego, nawet z tego przywileju, że korony w Gnieźnie strzegło, zostało przy tym jednym, że je zawsze Wielkopolanin rządził. Nie mając udzielnych książąt, chciało i chce mieć nad sobą takiego, co by się tu zrodził i wychował. —..."
Biały Książę - strona 63
" na przyszłym, da Bóg, zjeździe jakim, aby obyczaj w pisane prawo się obrócił. Stali tak naprzeciw siebie, a wojewoda ciągle gościowi siedzenie wskazywał, gdy on już ku oknu otwartemu patrzał, ażali grad i słota nie przejdą, aby nie mieszkając, się oddalić. Podano kubki..."
Biały Książę - strona 64
" W obu widać było, że nie czuli się nieprzyjaciółmi i że raczej pociąg ku sobie mieli niż niechęć, lecz żaden z nich ustąpić nie mógł. Grad ciągle na dachach i po ścianach warczał i szumiał. — Nie czyńcie mi tej krzywdy, abyście dom mój w taką porę opuszczać mieli —..."
Biały Książę - strona 65
" Szli tedy razem ku sieni, gdzie służba wojewodzińska czekała, i Otto z Pilcy, nie zatrzymując się dłużej, konia sobie podać kazał. O tej bytności jego u siebie nie rozpowiadał wojewoda. Żal mu było człeka, który tym zawinił, że się lekko porwał na sprawę, której nie..."
Biały Książę - strona 66
" — Tak ci — z małym uśmieszkiem odparł Lasota — słyszeliśmy o tym, jako tam pod księciem Ziemowitem zdrowo i bezpiecznie: kogo końmi nie roztargają albo nie powieszą, temu zdrowo. — Książę Ziemowit — żywo przerwał Dersław — nie ten już, co był, złagodniał dużo......"
Biały Książę - strona 67
" zupełnego nie było. Wielkopolanina od Mazura łacno było rozpoznać. Powolniej tam w te puszcze, na te wydmy piasczyste, do tych wsi rzadko rozrzuconych dochodził obyczaj europejski, którego Krakowianie już dużo i Wielkopolska po troszę chwyciła. Ziemianie na Mazurach żyli z prosta,..."
Biały Książę - strona 68
" mleć, lecz się bez niego umiano obchodzić. Na wozach długo potem jeszcze okowy żadnej nie znano, a siekiera w domu wielkim skarbem była. Ubóstwo to pozorne przecież nie czyniło Mazurów nędzniejszymi od innego ludu. Las był wielką skarbnicą, on dostarczał wszystkiego: jadła,..."
Biały Książę - strona 69
" Miejsce, w którym się znajdowali, ciągle kołując dla natrafienia na jaką ścieżynę, śladu ludzkiej stopy nie okazywało. Las stał pod niebo wyrosły wiekami, miejscami podszyty gąszczami i zawalony łomem, który przebyć było ciężko. Ostępy dawno nie plądrowane, gdyby nie..."
Biały Książę - strona 70
" VII Słońce już zachodziło jaskrawo i złocisto, ale na dworze jeszcze było jak we dnie i okolicy dobrze się przypatrzeć mogli. Nie ulegało wątpliwości, iż się ku osadzie jakiejś zbliżać musieli. Hać świeżo gałęźmi narzucona była tego dowodem. Rzeczka w tym miejscu koniom..."
Biały Książę - strona 71
" — Hę! — zawołał. — Dokąd? Kto? Stój! Co was tu zagnało? Dersław, który naprzód wystąpił, z wymowy poznał, że nie z Mazurem miał do czynienia. — Na Boga — odparł — cóż tu u was drogi podróżnym nie wolne? Gdzieżeśmy się to dostali? Po chwili hamujący ich..."
Biały Książę - strona 72
" — Z mowy waszej — rzekł — widać, żeście nie lada prostym parobkiem, a obchodzicie się z nami gorzej chłopa. Czegóż nas stąd pędzicie? — Boście tu ani wy, ani nikt niepotrzebny! — począł wołać głośno mężczyzna. — Tu pustynia, tu nie ma nic. A ktom ja, parobek czy..."
Biały Książę - strona 73
" zawrócili się nazad, wyrzekając i mrucząc, stary Nałęcz pozostał z tym, którego Okoniem był nazwał. Nie mówili do siebie nic, bo ten jeszcze zaperzony i niespokojny do siebie przyjść nie mógł. Spluwał i rzucał się, pomrukując tylko: — Licho was tu naniosło. Dersław..."
Biały Książę - strona 74
" Na to pytanie Dersława nie odpowiedział Okoń. Właśnie drożyna krata, którą się na wzgórze spinali, zakręcała się i w wąwozie, jakby między przerwanymi wałami starymi, w dół nieco się spuściwszy, ujrzał Nałęcz, jak misę ogromną wklęsłą, starego grodziska podwórze,..."
Biały Książę - strona 75
" do mnie przystało, prawda, że włóczęgi i zbóje, ale ja ich trzymam jak bydło, bijąc i karząc... chleb mają, słuchać muszą. No, i babem napytał, żeby było komu chusty uprać. Jakby się ludzie dowiedzieli, że na pustkowiu ktoś siadł, do gotowego by się kto mi przypytał. Mnie..."
Biały Książę - strona 76
" dobry, ale pono jak ja mówił, niech po mnie, co chce, będzie. — Tak, i panuje nam Ludwik Węgierski, a raczej baba, stara matka jego. — Stara? Ano jej do klasztoru już i pacierze klepać... nie panować! — Ba, żebyście widzieli, jak świeżo wygląda, a co gachów koło tego trupa..."
Biały Książę - strona 77
" Dersław siedział trochę zamyślony. — Przed wami się taić nie chcę — rzekł w końcu — wy mi możecie dać radę dobrą. Wielkopolanie Piasta sobie szukają, aby go królem zrobić. Pomyśleliśmy o Ziemowicie. Jakby ten nie chciał albo my go nie mogli... gotowiśmy waszego..."
Biały Książę - strona 78
" To mówiąc, uśmiechnął się złośliwie Okoń i wnet poprawiając się, dodał: — Ano, lepiej pono, żebyście się o tym nie ode mnie dowiadywali. Wstał i, za drzwi się wychyliwszy, o wieczerzę zawołał, na co mu baba swarnym krzykiem coś odparła. Nim wieczerzę podano, po chłopsku..."
Biały Książę - strona 79
" no, pogroził niedbałym i stanął nieco, wedle zwyczaju, powietrzem świeżym odetchnąć. Noc wiosenna piękna była bardzo, woniejąca, a żaby w moczarach pod górą i słowiki w krzakach na wyprzódki chórem nuciły pieśń swą i gwiazdy mrugały dziwnie na ciemnych niebiosach. — Nie..."
Biały Książę - strona 80
" VIII To wam nietajno — począł Okoń — że Mazowsze ostatnimi czasy, dopiero zaludniać się i dźwigać zaczęło, bo przez długi czas samymi klęskami nawiedzane było. Wpadali i łupili je Litwini, dwa razy srogi mór i straszne wrzody spustoszyły całe obszary, tak że z..."
Biały Książę - strona 81
" Trafiło się naówczas, że z Krzyżakami, od których nikt nigdy spokoju nie miał, przyszło do sporu o granice, a choć Ziemowit z nimi w zgodzie żył, że go posądzać zaczęli, iż z Litwą się zwąchał, co prawdą było, dokuczać mu zaczęli. Więc posły nie posły, listy i groźby,..."
Biały Książę - strona 82
" Wiedział on dobrze, jak z Ziemowitem postępować było potrzeba, dał mu się upić tym miłowaniem i dopiero gdy stary prawie zmysły postradał, szeptać mu począł, że byleby chciał ubogą księżniczką, za pośrednictwem siostry dostanie łatwo. Sam zaś, nie wiadomo jakimi drogami,..."
Biały Książę - strona 83
" Był wówczas na dworze naszym młody chłopak, którego i książę, i wszyscy lubili, bo był i pięknym bardzo, i miał w sobie takiego coś, co do niego przyciągało. Włosów jasnych, oczów niebieskich, białej twarzy, tak że się więcej niewieścią niż męską wydawała, był ten..."
Biały Książę - strona 84
" Bawor pierwszy się z tego wyśmiewać począł i rzucać ostrymi słowami, ale Ziemowitowi nie ważył się nic sam rzec. Próbował wprzódy, czy inaczej nie skorzysta, i mówią, jakoby raz księżnę samą zszedłszy, zuchwałym słowem ją zaczepił, tak że mu precz iść kazała i więcej..."
Biały Książę - strona 85
" Bawor tak dowodnie wszystko to opisywał, dnie i godziny przywodził, tak jawną tę zbrodnię wystawił, iż Ziemowit mu uwierzył. Spytał go tylko, dlaczego mu wprzódy tej tajemnicy nie wyjawił, na co zdradny człek ze łzami, nogi jego obejmując, rzekł, iż tak dobrego pana się litował..."
Biały Książę - strona 86
" Dowiedziała się o tym Salomea, księżna szczecińska, siostra jego przyrodnia, a że wielką litość miała nad zmarłą i o jej niewinności przekonaną była, postanowiła wziąć je do siebie. Ułożono tak, iż nocą nasłani przez księżnę Salomeę ludzie na dwór Hinczów najechali i..."
Biały Książę - strona 87
" — Panie, na krew Chrystusa, Zbawiciela naszego przysięgam, jestem niewinny... Zamiast odpowiedzi książę podniósł czekan do góry i z całych sił uderzył go nim w głowę. Krew trysnęła, a Dobek padł na ziemię z krzykiem, od którego włosy mi na głowie powstały. Pachołkowie..."
Biały Książę - strona 88
" ciało rozerwano, okazało się, że niewiastą był, a nie mężczyzną. Do księcia kapelan przybiegł, wyrzucając mu jego okrucieństwo, oznajmić o tym. Stary leży, wyrzekając, krzyżem na ziemi. Bawor ze dworu zniknął. Książę długo nikomu się nie pokazywał, do nikogo nie mówił,..."
Biały Książę - strona 89
" zarazem mu wiele rzeczy takich pod tajemnicą spowiedzi powierzył, aby je księciu powtórzył, o których nikt w świecie wiedzieć nie mógł. Mówią, że książę, słuchając tego, porwał się i zawołał: — Chyba zły duch objawił ci, księże, to, o czym prócz mnie i jednego..."
Biały Książę - strona 90
" co mówił, a co mu się nie trafiało, pacierze tylko na koronce drewnianej, którą mu ojciec Rajmund zostawił, odmawiał. Gdyśmy u wnijścia stanęli, na powitanie nasze wyszedł młody chłopak cudnej urody, skromnie, ale bardzo pięknie przystrojony, który starego księcia, podszedłszy..."
Biały Książę - strona 91
" tu robić nie mam co, a i was chcę uwolnić od niemiłej gościny. — Nie wyście mi niemili, ale wszelakiego oka ludzkiego rad bym ujść — rzekł Okoń. — Nie chcą mieć, pókim żyw, do czynienia ani z książęty, ani z ich urzędnikami. Gotów bym, jak gniewkowski Biały, ubić..."
Biały Książę - strona 92
" Potrząsł głową Dersław, nic na tę powieść nie odpowiadając. Byłby może, tu języka zasięgnąwszy, do Płocka podróży zaniechał, lecz pana Mikołaja z Milanowa chciał też rozpytać i dotrzeć do samego księcia, a dowiedzieć się, co też on by rzekł na to, gdyby go na tron..."
Biały Książę - strona 93
" IX Było naówczas zamczysko płockie dzięki Kaźmirzowi królowi tak pięknie z murów grubych wzniesione, obwarowane, wieżami i bramami umocnione, iż mało równych mu było na całej Polski przestrzeni. Sam nieboszczyk przebywał tu niekiedy, a lubował się tym wielce, że nowa..."
Biały Książę - strona 94
" Gdy synowie, Ziemaszko Młodszy i Janusz, w Czersku i Warszawie już rządzili i gospodarzyli, stary Płocka z rąk nie puszczał, a i na to, co dzieciom oddał, pilno patrzał. Chociaż na Mazowsze i na Płock nie napadał nikt i jeszcze się nie było czego obawiać od Ludwika, czujność..."
Biały Książę - strona 95
" — Żona i dzieci moje na wsi, doma, jam tu sam jeden jako patyk — mówił podskarbi — na książęcym chlebie, więc i przyjęcie będzie, na jakie mnie stało. Dersław tedy Lasotę swojego stawił przyjacielowi jako krewniaka, który po śmierci króla służbę utracił. — Może..."
Biały Książę - strona 96
" W przedsieniach trochę czeladzi siedziało, jakby na rozkazy oczekując i ust prawie nie otwierając. Jak na wszystkich dworach książęcych, które z zachodnimi państwami miały stosunki, i tu dwornia i rycerstwo więcej z niemiecka i z cudzoziemska poprzybierana była niż dawnym obyczajem..."
Biały Książę - strona 97
" że ten właśnie Piast stworzony był dla Polski, w której porządku było omal i żelaznej potrzebowała dłoni. Dobry czas zabawiwszy, wolny krokiem powrócił wreszcie podskarbi. — Jeżeli wam co zlecono i macie do czynienia — odezwał się Dersław — odprawcie mnie. Pierwsza służba..."
Biały Książę - strona 98
" Książę, mąż letni, wzrostu wielkiego, z brodą siwą, podparty na wyschłej żylastej ręce, w długiej sukni czarnej, siedział przy stole. Twarz jego przeciągła, czoło i czaszka wyniosłe, wyraz oczów ostry i przenikający — miały w sobie coś pańskiego, dumnego,..."
Biały Książę - strona 99
" Odpowiedź ta czy zaspokoiła księcia, czy nie, zmilczał po niej znowu. Utkwiło w nim to wyrażenie o czasach niespokojnych. — Dlaczegóż tam u was niespokojnie? — zapytał. — Nie od dziś dnia tak u nas — odparł Nałęcz. — Kraj daleko od oka pańskiego, wielkorządcy mu nie..."
Biały Książę - strona 100
" — Trudno dwom, i tak wielkim, państwom panować razem — począł bardzo powoli. — Na jedno, i mniejsze, ledwie człowiek starczy, dniem i nocą czuwając. — Wielkopolska by też rada, jak to już bywało — odezwał się Nałęcz — swojego pana mieć i ze swej krwi. Dotąd Ludwik..."
Biały Książę - strona 101
" Książę, dokończywszy powolnej mowy, którą przerywał kilkakroć, badając oczyma, jakie na słuchaczu uczyni wrażenie, zakaszlał się, podparł na ręku jak wprzódy i wpadł w zadumę, zdając się zapominać, że człowieka obcego miał przed sobą. Potem, jakby zbudzony, zwrócił..."
Biały Książę - strona 102
" — Radźcie sobie, jak możecie, na Piastów żadnych nie rachujcie. Chybabyście — tu się rozśmiał — biedaka tego spod kaptura wywlekli, który nic do stracenia nie ma. Derslaw, jakby wstrzymać się nie mógł, wtrącił: — Jakby nas bieda zmusiła, kto wie? Ma on dawnych..."
Biały Książę - strona 103
" Podskarbi go poprowadził nazad do swej izby i z pochmurnej twarzy domyślił się, że posłuchanie przykre na nim uczyniło wrażenie. — Książę wasz — otwarcie rzekł Dersław — klina mi ostrego zabił w serce. — Hę? — spytał podskarbi. — Nie ja jeden, ale wielka część..."
Biały Książę - strona 104
" rozmawiając po cichu, do wieczora, pan Mikołaj gościa odprowadził do gospody i pożegnali się smutni. Lasota swemu staremu z oczów wyczytał zaraz, że nadąsany powracał, przekonał się o tym mocniej jeszcze, usłyszawszy, że nazajutrz o świcie kazał się do podróży sposobić. Gdy..."
Biały Książę - strona 105
" TOM DRUGI I Orszak, złożony z kilku rycerzy i kilkunastu czeladzi, w dolinie, ponad którą łańcuch wzgórz panował w dali, zatrzymał się na gościńcu. Jadący przodem człeczek na mule palcem wskazywał, śmiejąc się, na znaczne miasto, które stąd dobrze teraz widać..."
Biały Książę - strona 106
" każdy załom muru, dach i szczyt, każda pręga kamienna, rzucając cień silny, uwydatniała się na tle nieba i sinawego oddalenia. Niektóre części budowli stały prawie sinoczarne, utopione w mroku, inne zdały się ozłocone, a gdzieniegdzie słońce, bijąc w błony okien, zapalało..."
Biały Książę - strona 107
" Aż tu szli oni szukać w klasztornej klauzurze tego Piasta, którego u siebie nigdzie znaleźć nie mogli. Zeszli na jednego, ostatniego, na tego Włodka, zwanego Białym księciem, o którym nie wszyscy jednakowo mówili. Przykładem tych, co niegdyś Kaźmirza od benedyktynów na tron..."
Biały Książę - strona 108
" Stary Przedpełk myślał, że zapanuje nad księciem słabym; Szczepan chciał go ująć swobodą, dostatkiem, świetnym ożenkiem z młodą jaką księżniczką, słowem — światową pokusą; Wyszota sądził, iż pokorą, padaniem do nóg, oddawaniem mu czci najłatwiej go rozbudzą do..."
Biały Książę - strona 109
" — Tak, tak, Miłościwi Panowie — wołał w swoim języku, głos coraz podnosząc — to, to jest stolica Burgundii i wielkich książąt Zachodu (Grands Ducs d'Occident). Tam około miasta, chociaż stąd ich nie widać, płyną rzeki nasze, Ouche i Suzon, tam dalej dolina Saony. Ta..."
Biały Książę - strona 110
" Jechali tedy, z miasta nie spuszczając oka, a to się im coraz wyraźniej rysowało, chociaż ostry blask zachodzącego słońca spełzł już był, cały krajobraz leżał w półmroku i w dali tylko ostatni promień światła, oddaleniem zamglony, blado na wierzchołku góry, Afryką zwanej,..."
Biały Książę - strona 111
" Przewodnik się był zobowiązał zawieść ich do dobrej gospody niedaleko Świętego Benigna, a o której opowiadał, że równej sobie nie miała, zwłaszcza piwnicą, gdyż tam zamkowa dwornia uczęszczała. Gospoda była pod znakiem Złotej Tarczy i szlachta a rycerstwo stawało w niej...."
Biały Książę - strona 112
" było ogień rozpalony we wnętrzu, wisiała tarcza wyzłacana. Opasły człek, rumiany, jasno ubrany, w czarnym berecie na głowie, stał u wrót, jakby na podróżnego czatując, chociaż gospoda próżną już nie była. We wrotach ludzi zwijało się dużo, z okien buchał gwar. Gdy się..."
Biały Książę - strona 113
" ich, iż usta wielkie otwarłszy mimowolnie, stał jak osłupiały, nie spuszczając już z nich oka. Człek był lat średnich, spasły, ubrany osobliwie, bo miał suknią czarną i jakby mniszą, podpasaną skórzanym paskiem, a na nogach proste trzewiki bez pończoch, na boso wdziane. Gdy..."
Biały Książę - strona 114
" Śmiejąc się, ruszył ramionami mały, jak gdyby litował temu dziwnemu zapytaniu. — Ależ ja jestem Buśko! Buśko! A któż nie wie o Buśku? Boże miłosierny! Spojrzeli po sobie wszyscy, ale o tym Buśku nikt nie wiedział i nie słyszał. Wyszota tylko domyślać się począł i wpadł..."
Biały Książę - strona 115
" czasem opat i, ja tam nie rozumiem, co gada, ale z miny widzą, że nałaje. Książę musi stać, słuchać, z rękami na piersiach złożonymi, ani mru, mru, jeszcze potem przyklęknąć i starego księdza w łapę całować. Spoglądając ciągle po sobie, posłowie nasi porozumiewali się..."
Biały Książę - strona 116
" — Powiem panu o was, zmiłujcie się, nie jedźcie, nie widząc się z nim. Opat pozwoli. Pokłonił się wszystkim z kolei, Wyszotę najbliższego w rękę pocałował i jak kula potoczył się, przedzierając przez tłum, a spiesząc z powrotem do klasztoru. Dopieroż rozmowa się żywa..."
Biały Książę - strona 117
" II Cela była dość obszerna, z oknem jednym na ogród wychodzącym. Znać w niej było, że na ród i pochodzenie tego, który się w niej zamknął, pewien wzgląd miano. Ale reguła, której zwłaszcza z nowicjuszami trzymać się musiano, nie dozwalała zakonnikowi więcej mieć nad..."
Biały Książę - strona 118
" i rozpogodzone, w ustach poruszających się i krzywiących, jak gdyby gorycz je struła, ból, ironia, gniew burzyły się niepohamowane. Białe, z długimi kościstymi palcami ręce to habit na piersi targały, to się przesuwały po czole dumnym, to zaciskały się namiętnie. Chodził,..."
Biały Książę - strona 119
" — Cóż wy tu macie do czynienia? Jakie was tu losy zagnały? Wyrazy te wymówił po polsku, ale w ich dźwięku i pewnym przymusie a zajęknieniu czuć było, iż się od mowy tej odzwyczaił, że mu przychodziła z trudnością. Na nim samym uczyniło to przykre wrażenie, spuścił oczy...."
Biały Książę - strona 120
" od starego Bodczy z Drzdenka, widziałem go i rzekł mi: — A gdybyście tam księcia mojego Władysława spotkali, pokłon mu oddajcie i mówcie, że my go nie zapomnieliśmy i tęsknimy za nim. Książę cały zwrócony ku mówiącemu zdawał się chciwie połykać te słowa. Zarumienił..."
Biały Książę - strona 121
" po kądzieli. Nie! Będziemy mu może Piasta szukać musieli! Kto naówczas wie? Biały z obu stron habit swój pochwycił i począł nim trząść. — Ta suknia, kto ją raz włożył, do ciała przyrasta! — zawołał. — Nie można jej zrzucić. — Przebaczy mi Miłość Wasza —..."
Biały Książę - strona 122
" Książa uszy sobie zatknął. Na twarzy jego przestrach się malował i wzruszenie nadzwyczajne, drżał cały. — Szukałem tu spokoju — zawołał — w tych murach, z dala od kraju, gdzie mnie żaden głos z niego dojść nie mógł. Żywy zamurowałem się w ten grób, a wy mnie z niego..."
Biały Książę - strona 123
" Przysiądzem gotów, że się rozmyśli. Gdyby nie chciał, nie kazałby nam czekać, dałby odprawę i kazał powracać. — A gdyby ją nawet dał — wtrącił Przedpełk — ja bym go nie posłuchał i kusił po wtóre, po trzecie. Owszem, jam dobrej myśli, weźmiemy go... — I ja też tak..."
Biały Książę - strona 124
" Złożył ręce. — Paneczku, jedźmy z nimi! Popróbujmy szczęścia. Klasztor, no klasztor, kiedy już koniecznie ma być, to choć tam, w tej ziemi, gdzie nasi ludzie, a tu... Książę marszczył się, słuchając. — Milczże mi! — zawołał. Począł się po izbie przechadzać. —..."
Biały Książę - strona 125
" — Rozważyłem, coście mi przynieśli. Nie mówię ani tak, ani nie. Mnich, złożywszy śluby, wyrzekłem się woli własnej, nie władam sobą. Mówcie z opatem, poddany mu jestem... Przedpełk pomyślał mało. — A jeżeli opat pozwolenia odmówi? Biały zamilkł. Milczenie było..."
Biały Książę - strona 126
" Nawet ozdobny zamek krakowski, który za cudo uchodził, nie mógł się równać benedyktyńskiego klasztoru wytwornemu budowaniu i misternemu przyozdobieniu. Opat Zachariasz, rodem z południowej Francji, mąż wielkiego ducha, rozumu i nauki, którego nieraz do rady Walezjusze wzywali, osobą..."
Biały Książę - strona 127
" Od opata zaszli do księcia zafrasowani. Biały przyjął ich pogrążony, smutny, niespokojny. Mogli tylko postrzec po nim, że opór przełożonego podziałał nań jak bodziec. Mówił już o możliwości swego wyjazdu, jakby o rzeczy postanowionej i tylko od zgodzenia się opata zależnej...."
Biały Książę - strona 128
" — Jedziemy I — rzekł. Wysłał go do gospody oznajmić tam, aby mu konie i co potrzeba do podróży przysposabiano. Gdyby to było możliwym, wyjechałby natychmiast, lecz wyjazd odłożono do jutra, czekając na listy, które opat miał kazać wygotować; na towarzysza, którego chciał..."
Biały Książę - strona 129
" III Dwa całe lata upłynęły od tej chwili, gdy polscy posłowie Władysława Białego uprowadzili z opactwa świętego Benigna, a ani w Gniewkowie o nim, ni w Wielkopolsce słychać nie było. Oczekiwano go też na próżno z powrotem do klasztoru. W Awinionie papież Grzegorz XI, Francuz..."
Biały Książę - strona 130
" pragnąc zawrócić, lecz nie mogąc dokazać tego, sam się poświęcił i musiał z nim jechać do Budy. Od tej pory ani o księciu, ani o Lasocie słychać nie było. Przedpełk ze Staszowa, Szczepan z Trląga, Wyszota z Kórnika powrócili do domów, z narzekaniem wielkim na niestałość..."
Biały Książę - strona 131
" Lecz fantazje te u niego nie były trwałe. Czasem dosyć było głosu dzwonka, na drodze otwartych drzwi kościoła, rozmowy z zakonnikiem, by nagle napadła go skrucha. Zaczynał pokutować, modlić się, mówił niespokojny o powrocie do celi, dopóki piosenka Buśka i nowi towarzysze z tej..."
Biały Książę - strona 132
" Śmieli się z niego niektórzy, ramionami podrzucali, inni, słysząc go z taką stanowczością powtarzającego zawsze jedno, gotowi byli mu uwierzyć. I wielu w Wielkopolsce powiadało naówczas: — Dersław Nałęcz ciągle prawi, że nie umrze, póki znowu na tronie Piastów nie zobaczy...."
Biały Książę - strona 133
" Dersław zauważył, że szczególniej córka Piotruszka rumieńcem i uśmiechem przyjaznym przyjęła gościa. Nie w smak mu to było. Przed rodziną Lasota o powodach przybycia swojego nie powiedział nic nad to więcej, iż mu się do nich stęskniło, ale Dersław dobrze wiedział, iż coś..."
Biały Książę - strona 134
" Dersław potarł włosa. — Ano — zawołał — jak tylko deszcz ustanie, który przecież wiecznie padać nie może, trzeba do Przedpełka, Szczepana i Wyszoty się udać. Oni coś obmyślą. Deszcz w istocie ustał nazajutrz, a choć pora była jeszcze chłodna i wietrzna, Dersław..."
Biały Książę - strona 135
" i dowodził ich niewłaściwości, książę Biały upierał się, broniąc instytucji tej, jako przez kościół uznanej. Król Ludwik utrzymywał, że Boga tak samo jak wzywać nadaremnie zabraniało przykazanie, tak Go też do lada walki powoływać nie godziło się. Książę obyczaju..."
Biały Książę - strona 136
" Pełen był najgorętszego zapału i najpiękniejszych nadziei. Wyobraźnia jego snuła już na szczupłym wątku najwzorzystszą tarninę. Lasota, choć w duszy się uśmiechał z tych marzeń, nie śmiał go rozczarowywać. Jechało się małymi dniami, trochę lękając pogoni, zbaczając z..."
Biały Książę - strona 137
" Nie było jeszcze późno. Bogaty mieszczanin gromadką, która mu się wydała być ziemianami z okolicy, przyjął uprzejmie. Książę wszedł do izby z gospodarzem, rozochocony, iż mu się tu bez przeszkody dostać udało, najlepszej myśli, wesoły. Z gościnnością starodawną Hanko,..."
Biały Książę - strona 138
" Mówiąc to, drżał cały Hanko. Książę spojrzał nań nieledwie z pogardą, zmilczał. Tymczasem mieszczanin, który i księciu się narazić nie chciał, a miał resztkę przywiązania do niego, począł mu powoli opowiadać o Gnieźnie, o siłach przeważnych, o mnogości ludu, który by..."
Biały Książę - strona 139
" Książę w tej chwili okazywał coś w sobie tak rycerskiego, taką siłę miał i w drugich wlewał, że wszyscy czuli się, jak on, gotowi, choć w liczbie szczupłej, rzucić się na najszaleńsze kroki. Nie było też bezprzykładnym naówczas ubieżenie zamków przez kilku zuchwałych a..."
Biały Książę - strona 140
" IV Już gródek włocławski widać było na wyniosłym brzegu Wisły, z miasteczkiem okrążającym go, dosyć szeroko a ubogo rozsiadłym, gdy na gościńcu, którym jechali, Lasota postrzegł gromadkę konnych, poprzedzającą ich i także ku miastu zdążającą. Chociaż rozpoznać było..."
Biały Książę - strona 141
" Usłyszawszy ten głos jeździec drgnął cały. — Z tamtego świata wołanie? — krzyknął. — W imię Ojca! Postaci nie widzę, a głos słyszę gniewkowskiego pana? Toć nie może być! — A jest! — zawołał książę, stając przy nim. — Gniewosz! Jam jest. Staremu się dwie łzy..."
Biały Książę - strona 142
" Tu już miał przyjaciół, rachował na swoich. Gniewosz stary, święcie uwierzywszy w to, co słyszał, a miał przywiązanie do krwi i do tego domu Piastów, u których na dworze młode lata przebył, odżył i poruszył się wielce. — Miłościwy Książę — zawołał, gdy się już do..."
Biały Książę - strona 143
" W małym już oddaleniu od wrót byli, widzieli je od gościńca otwarte na oścież, brana była podniesiona, ludzi prawie nie widać. Czasu pokoju nie potrzebowano się zamykać po całych dniach i na noc tylko spuszczano bronę. Kłusem wyciągniętym, książę przodem, za nim wszyscy jego..."
Biały Książę - strona 144
" — Jedź na miasto do sołtysa i wójta, niech mi się mieszczanie zaraz tu stawią! Nałęcz zawrócił konia i pobiegł. Gąska stał, nie wiedząc, co poczynać. Ludzie zamkowi, nie wołani, na sam krzyk i wrzawę zbiegli się niemal wszyscy. Niektórzy z nich poznali dawniej widzianego..."
Biały Książę - strona 145
" własnego księcia wydawało się im wcale pięknym. Miasto się mogło podźwignąć i podnieść. Rybacy i kupcy myśleli już o tym, jakich by się przywilejów i swobód od księcia domagać mogli. Z tak różnymi myślami, lecz w ogóle jak najlepiej usposobieni, mieszczanie, kupcy, wójt,..."
Biały Książę - strona 146
" Gromada mieszczan, kupców, rybaków, różnego ludu zalegała już podwórce całe, gdy książę, namyśliwszy się, nareście wyszedł na przedsienie do niej. Przybrał postać, oblicze, dumę, wzrok nakazujący panującego. Łatwym mu to było, miał w istocie urok pewien, który choć..."
Biały Książę - strona 147
" zmiarkowali, że cześć ich wymagała przynajmniej szczupaka dla pana, a coś mniejszych płotek dla czeladzi. Zaczęto się w tym ważnym przedmiocie naradzać po cichu, myśląc wyprawić do miasta kogoś, co by tę omyłkę starał się naprawić i ściągnął coś od mieszkańców, ale..."
Biały Książę - strona 148
" Buśko zmęczony byłby także chętnie pozostał z sokołem jako część załogi na Włocławku, lecz obawiał się księcia opuścić i zostać osieroconym. On jeden w to nadzwyczajne szczęście pana swojego nie wierzył. — Gdzie by się jemu poszczęścić co miało? — mruczał sobie...."
Biały Książę - strona 149
" temu staremu gniazdu swojemu, Biały spoważniał trochę. Spotykały go tu co krok wspomnienia młodości, szczęścia, pierwszych lat życia niepowrotnych, ozłoconych nadziejami tylu. Pomimo zwycięstwa, smutek i jakieś złowrogie przeczucie zaczęły nim zawiadywać. Czuł, że szczęście,..."
Biały Książę - strona 150
" za swą spuścizną, za ojcowską uważał. Lud go tu witał jak pana swego rodzonego, z którym wieki związek utrwaliły. W podwórcu zamku opuszczonego bardzo, który mu się wydał ruiną, nie tylko Gniewosz stał, nie tylko cała starszyzna miejska, ale kilku ziemian zwołanych naprędce...."
Biały Książę - strona 151
" Wszyscy wyrażali z prosta, jak byli szczęśliwi, że im powracał. Książę wbity w pychę tym powodzeniem już myślał tylko, jak by z niego korzystać. — Gniewoszu mój — odezwał się — nie potrzeba tracić czasu. Nim pójdzie głos o minie, trzeba zająć, co tylko się da..."
Biały Książę - strona 152
" nienawistny, bo się górą nosił i raz był Szaszorowi zagroził, a ten, jako ziemianin i do rodu starego należący, przebaczyć mu tego nie mógł. Sam by się do odwetu na własną rękę nie porwał, ale mając księcia za sobą, rad był upokorzyć starostę. Sikorze nocna wycieczka,..."
Biały Książę - strona 153
" V Ziarnek w Złotoryi, panujący i strzegący okolicy, który położenie i nowo wzniesione mury mocnym i warownym czyniły, zdanym był staroście Romlikowi nie bez przyczyny. Człowiek i gród przystawali do siebie. Stary wojak, który od pieluch rycersko służył i nigdy zbroi nie..."
Biały Książę - strona 154
" belek gwoździami nabijanych, smoły beczek całe stosy leżały. Wały i opasanie od rzek i od lądu w najlepszym znajdowały się stanie, brona nie podnosiła się, chyba gdy tego była konieczna potrzeba. Żołnierz z załogi nie mógł się potajemnie wykraść na miasto, bo go miano ciągle..."
Biały Książę - strona 155
" Dwór w Podgórkach otwarty był i gościnny; gospodarz pośmiać się i słuchać wesołego gwaru rad był bardzo. Ubożsi ziemianie, których się już wówczas dość namnożyło, tak zwani prości panowie, zjeżdżali się chętnie do niego, bo ich karmił, choć niewykwintnie, ale..."
Biały Książę - strona 156
" co by się przygodzie mogło w tak zwykle spokojnym dworze, ucha nastawił pilno, bo wołania i pokrzyki dochodziły go coraz wyraźniej. Poznał już głos brata i zawodzenia kobiece. A że nigdy bez miecza u boku nie sypiał, bo to był zwyczaj ziemiański, że go przy łóżku kładziono,..."
Biały Książę - strona 157
" Co się działo z Romlikiem, który ani przyczyny, ani celu tej napaści zrozumieć nie mógł, a jako wojak znieważony wpadł we wściekłość, opisać niepodobna. Nie miał on osobistych nieprzyjaciół, do żadnej zemsty nie dał nikomu przyczyny, sądził, że go chyba omyłką porwać..."
Biały Książę - strona 158
" Ludzie, co pieśń znali, zawtórowali mu, śmiejąc się, i zagłuszyli wołanie miotającego się a przeklinającego Romlika. Tymczasem konie popędzano, nazad z łupem spiesząc do Gniewkowa. Szaszor rad był i triumfował, że mu się to tak gracko udało; Sikora utrzymywał, że gdyby nie..."
Biały Książę - strona 159
" nadokuczali, a ziemianom nadojedli. Nie zechcecie gardła dać, Złotoryję musicie. — To dam gardło — krzyczał Romlik. — Jeżeli was wieszać będą — dodał Sikora — bądźcie spokojni, ja wam spowiednika przyprowadzę. — A ja postronka dam — rzekł Szaszor. W końcu znużony,..."
Biały Książę - strona 160
" — Za moje gardło swoim zapłacisz — odparł Romlik. — Złotoryi mieć nie będziesz. Zdrajca jesteś. Słysząc to, Biały pobladł, miecz, który w ręku trzymał, zadrgał, chciał go podnieść na starca i strzymał się. Przypomniał sobie, że mnichem był. — Na koń! — zawołał..."
Biały Książę - strona 161
" Nie odzywali się jeden do drugiego, książę spodziewał się, iż gdy pod mury twierdzy się zbliżą, na ostatek starego trwoga ogarnie, ale Romlik jechał jak kamienny. Już niedaleko byli od wrót zamkniętych, gdy książę stanąć kazał i groźno najechał na Romlika. — Słyszysz,..."
Biały Książę - strona 162
" Szaszor, który znał Łukosza i wiedział, że jak dziecko rodzone był do starosty przywiązany, począł wołać: — Jeżeli zamku nie zdacie natychmiast, wyrok wydany, stryczek gotowy, Romlikja tu wara przed bramą obwiesim! Zbladł Łukasz. Książa, który na koniu stał, trzymając się..."
Biały Książę - strona 163
" Sposób ten zdobycia Szaszor, który dobrze znał przywiązanie Łukasza do starca, pewnie doradzić musiał. Romlikowi już stryczek na szyję zakładano, gdy Łukosz w rozpaczy wołać począł: — Dziej się wola Boża, nie dam ginąć staremu, niech król lepiej zamek traci! Ma ich dosyć,..."
Biały Książę - strona 164
" VI Tak nadzwyczajne powodzenie, w ciągu bardzo krótkiego czasu, opanowanie Włocławka, Gniewkowa, a na koniec najbardziej upragnionej Złotoryi, nie tylko księcia wbiło w dumę i dodało niezmiernej odwagi, ale wszystkich przy nim będących upoiło. Lasota nie wątpił, że od tej..."
Biały Książę - strona 165
" dosyć mu tego było. Widział się już w przyszłości naczelnym wodzem księcia, dowódcą na zamku, kto wie, jakim dostojnikiem nowego władcy. Chciał dać jeszcze większy dowód swojej przebiegłości i dowcipu. Książę tylko co był zrzucił szyszak, porozpinał się i zabierał..."
Biały Książę - strona 166
" — Niechaj Wasza Miłość nie zwleka, pojutrze będzie za późno. Żelazo bić, póki gorące. Szarlej weźmiemy. Jeszcze nie mógł słowa stanowczego wyrzec Biały, gdy słuchający rozmowy od progu Lasota, przejęty i zarażony zuchwalstwem Szaszora, krzyknął: — A czego czekać? Iść!..."
Biały Książę - strona 167
" — Powiadano, że też nie myślała ślubować nikomu — rzekł Lasota, który zdawał się myśl księcia odgadywać. Biały się przeszedł z głową spuszczoną po izbie. — Pozdrowienie należy odpłacić wzajemnym — szepnął cicho. — Bodcza, synowie jego Dobrogost, Ulryk i Arnold..."
Biały Książę - strona 168
" Sikora więc został z załogą na pół nową, ale że zamek był mocny, a polecono mu trzymać się bacznie i zapas był wszystkiego znaczny, obawy o Złotoryję nie miano żadnej. Szaszor, w nowy szyszak zdobyty w Złotoryi przybrawszy się i parę piór czaplich zatknąwszy u wierzchu, już..."
Biały Książę - strona 169
" — Kto tu starszy? Ponad wrota wystąpił człek przygarbiony, w płaszczu długim, na mieczu sparty. — Książę Władysław gniewkowski — począł donośnym głosem grzmiącym Szaszor i wskazał na stojącego na koniu — przybywa zająć wasz zamek. Otwierać wrota! Głowę podniósł,..."
Biały Książę - strona 170
" przyciągnęli z Białym, rzucili się ku murom i z łuków do stojących na nich strzelać poczęli. W jednej chwili, bez rozkazu żadnego ku wałom i ostrokołom z toporami, z oszczepami posypało się, co żyło. Załoga jeszcze się była nie przygotowała do obrony. Rachowano może, iż ten..."
Biały Książę - strona 171
" — Ludzie, co wy sobie myślicie?! — krzyknął porywczo Nałęcz. — Macie być lepsi niż Włocławek i Złotoryja? Obronić się ani myśleć! Zamiast co byście mieli ująć sobie przyszłego pana, postrzeliliście mu zdradnie jego przyjaciela! — Nie zdradnie! Nie! — odparł jeden ze..."
Biały Książę - strona 172
" To powiedziawszy, nie dając im czasu do rozmysłu. Nałęcz odezwał się głośno: — Wrota otwierać, bronę podnieść, a do łańcuchów u brony nasi ludzie żeby byli! Wysłani pokłonili się księciu, w stronę zamku dając od siebie znak, aby otwierano. Rozsypani oblegający poczęli..."
Biały Książę - strona 173
" VII W Poznaniu, we dworze wielkorządcy Sędziwoja z Szubina, który po Ottonie z Pilcy wziął Poznańskie, nie było teraz tak pusto jak za jego poprzednika. Wprawdzie Sędziwój ów, Toporczyk, na poły Krakowianin, do Małopolan się krwią liczył, lecz trzymał województwo kaliskie, w..."
Biały Książę - strona 174
" z jakich się społeczność składała, zarówno się zbratać, dać im zrozumieć i zastosować do ich obyczaju. Obok panów takich jak Sędziwój z Szubina, którzy na żadnym ówczesnym europejskim dworze nie byliby się zakłopotali, a wszędzie umieliby pozyskać uznanie, stała szlachta..."
Biały Książę - strona 175
" Sędziwoj z Szubina, podówczas niemłody już, niestary też, był, można rzec, w sile samej, bo w owe wieki konia przed siódmym rokiem nie brano do zaprzęgu, człowiek rzadko przed trzydziestym się żenił, a we czterdziestym i pięćdziesiątym ledwie dojrzewał. Znać na nim było ród i..."
Biały Książę - strona 176
" Sędziwój z Szubina oprócz biskupa Doliwy bardzo dostojnych gości miał wielu. Poznański wojewoda Wicek Kępa zaraz szedł po pasterzu, dalej Toporczyk pokrewny Zaklika z Międzygórza, duchownego stanu mąż, byli i sędziowie, i kanclerze, i wojennego stanu ludzie. Na nieszczęście tegoż..."
Biały Książę - strona 177
" Wśród gromadki ciekawych, poza domownikami, dojrzeć było można mężczyznę lat średnich, w odzieży podróżnej, zbłoconej i obryzganej, z twarzą bladą, opowiadającego coś i namiętnie rękami w różne strony ukazującego. Był to wojak, który pot z czoła uznojonego ocierał,..."
Biały Książę - strona 178
" — Kiedyż się to stać mogło? — począł głosem podniesionym. — Cztery zamki opanować, na to potrzeba czasu! A żebyś ty dopiero pierwszy tu przybył z wiadomością...? — Cztery zamki wziął we dwa dni — odparł, ramionami ruszając, Drzemlik. Wojewoda cofnął się na krok. —..."
Biały Książę - strona 179
" się Kępa. — Wszakże sprzedał swą dzielnicę, pieniądze od króla wziął, cystersem czy benedyktynem go postrzyżono. Biskup się przeżegnał ze zdumienia. — Nie może to być — rzekł — bo wiem, że w Dyżonie świątobliwy żywot prowadził. Papież nasz uwolnić go nie mógł..."
Biały Książę - strona 180
" Ruszano ramionami, podziwiając osobliwą przygodą; a byli i tacy, którzy o niej powątpiewać chcieli, gotowi przypuścić, ze przybyłemu we łbie się pomieszało. Całe wesele, pociecha i spoczynek dni świątecznych strute były, na twarzach wszystkich malowały się obawy o jutro...."
Biały Książę - strona 181
" niespodziana. Przewidzieć jej żadna żywa dusza nie potrafiła. Lecz skądże ten książę? Kto z nim? — Skąd? Z piekła! — krzyknął Romlik. — Z nim tłum i szuja, która by do pierwszego lepszego zbója była się przyłączyła! — Wiecie, że i Włocławek, i Gniewków opanowali?..."
Biały Książę - strona 182
" miał już iść wojewoda wyprawiać gońców i bodaj sam usiąść na konia, gdy z rozmaitych stron zbiegowie i ci, co wiernie służyli mu, nadciągać zaczęli. Co najdziwniejsza, nadjechał i stary Dersław Nałęcz, którego wojewoda wcale się nie spodziewał. Rad mu był więc, chociaż..."
Biały Książę - strona 183
" jednak gości tu swoich przyjmować nie mógł, a znaczniejsza ich część wiadomością tą spłoszona rozchodziła się. Krystyn tylko ze Skrzypowa, szwagier wojewody, korzystając z popłochu, zasiadł jeść i pić, zapraszając do siebie ochotnych, jako w braterskim domu. — Ponieważ..."
Biały Książę - strona 184
" Krystyn popijał. Dersław sądził, że przez niego najprędzej popłoch rzuci i począł: — Nie lekceważcie małego. Bieda go wiele nauczyła. Szczęście szalone ma. Nie bez tego, żeby w Złotoryi i Szarleju, i od gniewkowskich grosza nie dostał. Siła i u nas takich jest, co mu gotowi..."
Biały Książę - strona 185
" VIII Przyjaciełe starzy księcia Władysława na wieść o jego przybyciu i powodzeniu niespodzianym poruszyli się wszyscy, ale nigdzie radośniej nie powitano nowiny tej jak w Drzdenku. Stary Bodcza wprawdzie nie najlepsze miał wyobrażenie o zdolnościach i wytrwałości Białego,..."
Biały Książę - strona 186
" Mówiła kilką językami wcale dobrze. Dom cały był w jej rękach i na jej głowie, a że ojciec mało mógł się ruszać i chyba przez okno w podwórze wyjrzał, ona za niego rozkazy dawała i urzędnikom panowała, którzy jej słuchać byli nawykli. I szło wszystko ładem wielkim w..."
Biały Książę - strona 187
" Wprawdzie wszystkie te nadzieje zachwiały się, gdy książę zamiast do Gniewkowa pojechał do Budy i długo o nim słychać nie było, lecz Fryda Bodczanka miała wytrwałość wielką, przeczucia jakieś, upór niewieści. Drugi raz zwycięsko na ojca spojrzała teraz, gdy nadbiegł poseł..."
Biały Książę - strona 188
" czole i wejrzeniu jasnym, a niegłęboko sięgającym. — Znaliśmy go w tych dniach żywota, gdy go boleść szarpała, więc zmieniony był, ale mu na męstwie i na rzutkości nie zbywa. Juści to zdobycie zamków nie lada sprawa. — Daj mu, Boże, jak najlepiej — szepnął Bodcza,..."
Biały Książę - strona 189
" ku środkowi izby posuwać. Bodcza ze łzami go ściskał. Dobrogost i Ulryk wyciągali ręce, on się przecisnął pomiędzy nimi do stojącej dalej Frydy. Lecz jej i jemu na powitanie wzajemne wyrazów zabrakło. Dziewczę sromało się i ulękło, czując, że ją może nie taką znajdzie,..."
Biały Książę - strona 190
" ogólne co do zapewnienia swego losu, nie stosowały się one wcale do obecnego położenia, którego królowa przewidywać nie mogła ani pochwalić, ani uniewinnić. Lecz Biały, dla dodania sobie męstwa, zmyślał przed samym sobą to, co pocieszać go mogło. Zapewnienie to o opiece..."
Biały Książę - strona 191
" miałem nawet myśl jakąś wstąpić do ich zakonu. Mam z nimi dobre stosunki, kilku towarzyszów broni; sądzę, że gdy się do nich odezwę, zrozumieją interes swój i będą mi pomocą. Wielkopolscy ziemianie nie cierpią Ludwika, chcą Piasta, przecież nie kto, tylko oni mnie z klasztoru..."
Biały Książę - strona 192
" zaufaniem w losy swe i siłę, że wszystkim, nawet Bodczy, powątpiewającemu o nim, zamknął usta. Na twarzy Frydy odbijało się każde jego słowo. Chciałaby była nie stracić żadnego, móc nie odchodzić i nie spuścić oczów z niego, przybliżyć się doń, lecz starania o wieczerzę..."
Biały Książę - strona 193
" — Ja? Ja go kocham jak własną wątrobę! — zawołał Buśko. — Nikt go tak jak ja nie kocha, ale nikt lepiej go nie zna. Najwięcej się o niego boję, gdy mu najlepiej, bo tylko co nie widać, gdy on sam psuć zacznie. Rozgniewała się piękna Bodczanka i nóżką tupnęła. —..."
Biały Książę - strona 194
" — A, królowo moja — westchnął, kubek przyjmując — musiało mu w Dyżonie być bardzo tęskno, kiedy takie wino dobre porzucił. Ale on go tam czasem do ust nie brał, tak był stęskniony. Bywało, siedzi w nocy, nie śpi, wzdycha, a gdy posłyszy, że czuwam, albo o was rozpowiadać,..."
Biały Książę - strona 195
" przejdzie rychło. Zmuszonym był skłamać na razie. Przybrał minę poważną. — Miłościwy Książę — rzekł z przybraną pokorą niemal szydersko — nie mogłem razem pilnować osoby waszej i sokoła, zwłaszcza że sokół był niespokojny, jak gdyby także myślał gniazda..."
Biały Książę - strona 196
" uczynisz mnie niezwyciężonym, bo mojego szczęścia bronić będę. Cichym szeptem skończyła się rozmowa. Wtem przez okno przeciwległe, za błonami wyjrzał czerwony, przekrojony na wpół księżyc wschodzący. Biały porwał się od stołu. U progu stał Lasota, a za nim opończą..."
Biały Książę - strona 197
" IX Upłynęło dosyć czasu, wiosna była w pełnym rozkwicie, upały letnie się zbliżały, książę i jego przyjaciele gotowali się do obrony na zamkach zdobytych. W pierwszych dniach padła na nich trwoga, z Wielkopolski od Poznania głoszono o niezmiernych przygotowaniach Sędziwoja z..."
Biały Książę - strona 198
" We Włocławku wojewoda miał najwięcej oddanych mu ludzi. Gotowano wcześnie gmin i załogę, groźbami zemsty jej odbierając ducha. Książa przebywał z kolei to w Złotoryi, to w Szarleju, to w Gniewkowie. Z początku ściągali się doń z ochotą, z wolna jednak, gdy zapłata zalegała,..."
Biały Książę - strona 199
" Książę obrażony, co był wielkim Zakonu wielbicielem i obrońcą, z wolna wymyślać nań zaczął, a lekce go sobie ważyć. Do książąt mazowieckich tajemne posły wróciły też z odprawą obelżywą prawie. Wszystko to, choć nie odebrało jeszcze całkiem odwagi księciu, zachwiało..."
Biały Książę - strona 200
" Parą dni upłynęło na zupełnej bezczynności. Lasota gotów był odsiecz prowadzić, Biały się (pogniewał, ludzi od swego boku dać nie chcąc. Szło mu o własne bezpieczeństwo. Posłano na zwiady pod Włocławek. Biały z niedowiarka stał się niespokojnym. Przyjaciele, co mu patrzał..."
Biały Książę - strona 201
" We dwa dni potem Sikora sam przybiegł, bo zamek mieszczanie i załoga do poddania się zmusili, a on z murów się spuściwszy, gardło ratując, uszedł. Gdy się ukazał, nie śmiano go prowadzić do księcia, nie wiedziano, jak mu o tym oznajmić. Gniewosz stary nie chciał brać tego na..."
Biały Książę - strona 202
" — Na Boga, ten błazen ma więcej rozumu niż my wszyscy. Nie ma od czego siwieć ani czego rozpaczać. Buśko głową kiwnął. — Niechże panisko wyjdzie i pokaże im, że do serca nie bierze takiego bzdurstwa — rzekł Buśko. — Oni wszyscy księciu w oczy patrzą i co w nich..."
Biały Książę - strona 203
" — A co? — rzekł do niego. — Spuściłem się na was, pięknieście mnie pokierowali. Rachowałem na Wielkopolskę, zdradzili mnie, wywiedli w pole. — Księciu jeszcze przecie Złotoryja, Szarlej został i Gniewków — odezwał się Gniewosz. Biały ruszył ramionami. — Sam nic nie..."
Biały Książę - strona 204
" — Zawczasu jeszcze — pokręcił głową Buśko — a cóż będzie z panną? Szkoda jej, i znowu każą w habit się oblec. — I to prawda! — odparł książę. — Masz rozum, ja zawsze mówiłem, że ty rozum masz. Rozśmiał się mały. — Ja też to samo mówiłem sobie zawsze, a to..."
Biały Książę - strona 205
" Po wieczerzy był wesół bardzo, kazał grać i śpiewać Buśkowi, kazał ludziom wytoczyć piwa, być dobrej myśli, krzyczał głośno i naśmiewał się ciągłe, powtarzając jedno, że gdzie on czterech ludzi potrzebował, to Sędziwoj kilkuset. Nazajutrz do dnia, po tym rozweseleniu..."
Biały Książę - strona 206
" nego umysłu, nie okazywał najmniejszej troski i swobodnie tak poczynał sobie, jak by sprawy gniewkowskiego księcia na świecie nie było. Uczyniło to na starym wrażenie. Wtem Sędziwój rzekł, rękę mu kładąc na ramieniu. — Słyszę byliście u księcia Władysława i musicie..."
Biały Książę - strona 207
" — Wywłaszczono go niesprawiedliwie — rzekł Gniewosz. — Jako żywo, sam on się wywłaszczył i wyprzedał, pieniądze wziął od Kaźmirza. — Innym ponadawano dzielnice — odparł stary. — Przecież mnichy nie panują, a on habit wziął i choć go zrzucił, nie przestał być..."
Biały Książę - strona 208
" Tak rozpocząwszy od niechcenia Sędziwój, widząc, że Gniewosz powoli mięknie i przekonać się daje, nastał nań silniej, goręcej, namówił wreście, żeby do księcia jechać, a zaręczył mu, iż pokorą jedną się ocali. Cały wieczór trwały o tym rozmowy, a nazajutrz, gdy..."
Biały Książę - strona 209
" — Nigdy w świecie o łaskę ich prosić nie będę. Ginąć raczej, ginąć, jak mnie przystało, z mieczem w dłoni. Sędziwój się mnie lęka! Jakże ty, stary niedołęgo, nie dopatrzyłeś tego, nie zrozumiałeś. Chcą mnie na lep lada jaki pochwycić. Nie, nie! To, co mówisz, dodaje..."
Biały Książę - strona 210
" Gniewosz, który tylko co słyszał go zaklinającego się, że umrze z mieczem w ręku, popatrzał nań zdumiony. — Chcesz, książę, bym mu widzenie się z Sędziwojem ułatwił? — zapytał. Zwrot jakiś znowu nastąpił w umyśle Białego, zaciął usta. — Sam nie wiem — rzekł. —..."
Biały Książę - strona 211
" Wysłuchawszy polecenia, stary kazał sobie zgrzać piwa, różaniec na rękę wziął i zabierał się wyjeżdżać; zawołano go do księcia. — Wiesz co? — rzekł, wstając z pościeli. — Może byś nie jechał? Sam nie wiem... Gniewosz popatrzył nań zdumiony. — Nie sądź bo —..."
Biały Książę - strona 212
" TOM TRZECI I Nie czekał Sędziwój z Szubina na odpowiedź od księcia, którą Gniewosz miał mu przywieźć. Nagliły i inne sprawy nie mniejszej wagi, a wedle przekonania jego w związku będące z Białego napaścią i warcholstwem. Wielkopolanie burzyli się ciągle przeciwko..."
Biały Książę - strona 213
" na stronę Ludwika, przyjęli to prawie Obojętnie, w Wielkiej Polsce wrzawę podniesiono niezmierną. Była ona zwiastunką tym upartszego oporu, że duchowieństwo, dotknięte, przyłączyło się do ziemian i jawnie trzymało z nimi. Odgrażano się na wszelki sposób, zjeżdżano, zmawiano,..."
Biały Książę - strona 214
" Kilkunastu gości u Domarata znaczyło około seciny koni i czeladzi. Obozik więc z dala był jakby oddziału, co na wyprawę się sposobił. Namioty szare porozbijano między dębami, niedaleko jeziorka, a że izb nie miał na przyjęcie kasztelan, na trawie i pod gołym niebem częstował po..."
Biały Książę - strona 215
" Tuż stali oprócz Domarata Łodzią zwany Wilkiem, Grzymała Zębacz i kilku innych. Podkanclerzy poznański Iwo stan duchowny przedstawiał, on też Łodziów szczyt nosił. — Włocławek się poddał — dodał Domarat — dobry znak, zatem rychło pójdą i inne zdradą ubieżone grody...."
Biały Książę - strona 216
" — Każą naprzód poradlne nam płacić, wbrew zwyczajowi, a dalej nas do innych ciężarów wprzęgną. Myśmy przecie do tego nie obowiązani, bo gdy rycerstwo krew daje, my między ludźmi a Bogiem związek trzymamy, my dusze dajemy nasze. Siedzimy na tej ziemi, ale król i pan nasz w..."
Biały Książę - strona 217
" Sędziwój potoczył oczyma dokoła, jak by chciał się przekonać, że między swymi jest i otwarcie mówić może. — Trzebaż było na ten czas właśnie, gdy tu się wszystko burzy u nas, aby Biały przyszedł jakby wyzywać niechętnych. Najmniej mu się poszczęści, gotowi się garnąć..."
Biały Książę - strona 218
" — Rzeczcie mu, że słowo rycerskie daję, iż ani zasadzki, ni zdrady nie ma się obawiać ode minie. Niech przybywa, wy z nim, czekać ma niego będę. Dano przewodnika przez lasy na krótsze drogi staremu Gniewoszowi, który raz jeszcze puścił się w podróż, Pana Boga prosząc tylko,..."
Biały Książę - strona 219
" Szło o to wielce gniewkowskiemu księciu, ażeby postawą nawet i powagą w wojewodzie poszanowanie obudził. Najpiękniejszą więc zbroję, szaty, łańcuch, płaszcz włożył na siebie, a im biedniejszym się czuł, tym dostojniejszym chciał okazać. Przyznać też to było potrzeba, że..."
Biały Książę - strona 220
" — Król Ludwik jest tak na Miłość Waszą zagniewany, iż w listach swych rozkazuje mi postępować bez miłosierdzia, bez żadnego wzglądu. Ani za życie wasze ręczyć nie mogę. Pobladł, słysząc to, książę. — Nawet w najgorszym razie — rzekł — królowa mnie obroni. — Nie..."
Biały Książę - strona 221
" — Ja tęczą za to tylko, że waszą sprawę całą siłą moją popierać będą — odezwał się Sądziwój. — Nie polecono mi nic, to, co czynię, z własnego serca i popędu robię, król nie wie o tym. Użyję wszelkich środków, abym wymodlił u Ludwika przebaczenie. —..."
Biały Książę - strona 222
" — Nie, papież mnie uwolni! — zawołał książę. — Nie myślę wracać, nie! — I w tym król by być mógł pomocnym, wstawiając się do Rzymu — rzekł wojewoda — lecz potrzeba, byś książę go przejednał, a na to sposobu innego nie ma, tylko oddać mu zamki i prosić o..."
Biały Książę - strona 223
" Przeszedł się książę po izbie. Czas uproszony do namysłu jeszcze był nie upłynął. Jednego dnia napadła go chęć wojowania; kazał częstokoły bić na wałach i natychmiast odwołał rozkaz. Ciągnęło się tak dni kilka. Nikt już nie mógł odgadnąć, co książę myślał, ale..."
Biały Książę - strona 224
" To mówiąc, wychylił się, do drugiej izby przeszedłszy, przez otwarte okno, pięść złożył i zatrąbił w nią znanym sposobem. W czwał nadleciał chłopak. — Niech mi wnet siwego kulbaczą — krzyknął — a żywo! — Ano, wieczór nadchodzi — odezwał się Lasota. — Tym..."
Biały Książę - strona 225
" II Rok upływał, jak książę bezczynny na zamku w Drzdenku gościł. W początku miał nadzieję pewną, że król ujęty jego pokorą co najmniej mu Gniewków powróci. List pokorny i błagający wyprawił do królowej Elżbiety, zdawało mu się z dnia na dzień, iż goniec powinien..."
Biały Książę - strona 226
" Jednakże oczekiwano, choć niecierpliwie się zżymając, odpowiedzi. Biały pozostał w Drzdenku, pił i rozprawiał z Ulrykiem i Dobrogostem, ściągał do siebie potajemnie przyjaciół; na przemiany rojono nadzieje i obmyślano plany zemsty, gdyby się nie ziściły. Po kilku miesiącach,..."
Biały Książę - strona 227
" z ludzi luźnych, gawiedzi chciwej zarobku, a lekko ceniącej życie, kupka się jakaś zebrała. Szpiegi Sędziwoja donieśli mu o niej, podsłuchano, że Biały miał nadzieją naprzód napaść na Złotoryję. Rachowano na to, że dowództwo nad nią oddał był Sędziwój szwagrowi swemu,..."
Biały Książę - strona 228
" Patrząc na ich dwoje, gdy razem z sobą byli w tej komorze Frydy, na niego rozpartego na wygodnym siedzeniu, pobrzękiwającego na cytrze, zapatrzonego w pułap, bawiącego się albo jej różańcem na stole rzuconym, lub rąbkiem zapomnianym, rozprawiającego o przyszłości, jakby baśń..."
Biały Książę - strona 229
" Książę, który był rozciągnięty niedbale na siedzeniu, porwał się. — Dobrą? — zapytał. — Tak, bo ja tylko dobre zawsze wam przynoszę! Toście już wiedzieć powinni. Nie mówiąc nic, czekał książę na obietnicy spełnienie. Fryda patrzała nań z rodzajem politowania. —..."
Biały Książę - strona 230
" — Piłby choćby z parobkami, byle pić, a wino było dobre — podchwyciła Fryda. — Przyrzekli mi, że go w śmierć spoją. Naówczas, gdy jak kłoda leżeć będzie, mamy ludzi, co nam wrota otworzą. Zamiast krwi przy zdobyciu Złotoryi, poleje się tylko wino! To mówiąc i uderzając..."
Biały Książę - strona 231
" W Złotoryi w istocie dowodził znowu Krystyn ze Skrzypowa, ale choć poprzysiągł bratu żony, iż nie zaśpi godziny jednej, że czuwać będzie dniem i nocą, a za Złotoryję gardłem ręczy, powróciwszy, naprzód zażądał napoju, którego mu żona odmówiła. Powstała stąd kłótnia..."
Biały Książę - strona 232
" dobrą, gdy baryłkę kończyli, już w niej nie było bardzo jasno, tylko humor coraz lepszy przychodził. Trzysz, który po wino do Torunia popłynął, oprócz tego, jakie dla starosty miał przywieźć, beczkę miodu starego, mocnego dla czeladzi z sobą zabrać postanowił, a starosta, sam..."
Biały Książę - strona 233
" Pił potem przez zdrowie Trzysza, a później i Krzyżaków, co mieli rozum i takie wino sprowadzali. Śmieli się i podśpiewywali. Sumak i Trzysz patrzyli tylko, rychło go upoją. Był ci dobrze oszołomiony, lecz jeszcze zmysłów nie stracił. Nalewano więc dalej i zachęcano, aby w..."
Biały Książę - strona 234
" — Drabiny przystawiajcie, a rączo, bo teraz wszyscy śpią. Wrót otworzyć nie ma komu. Znalazły się snadź przygotowane drabiny i w chwilę potem na blanki drapać się zaczęli co najśmielsi. Tu ich Sumak i Trzysz przyjmowali, napędzając, aby się nie ociągali. Wszystko było we..."
Biały Książę - strona 235
" szwagier Sędziwoja z Szubina, przeciw któremu Władysław pałał największą żądzą zemsty, musiał za niego pokutować. Biały, który miał przy sobie jednego Buśka, do którego mógł mówić otwarcie, potrzebując wywnętrzenia się i przechwałki, odwrócił się do niego: —..."
Biały Książę - strona 236
" III Piękny ranek sierpniowy oświecał obraz, który oczom księcia mógł się też wydać bardzo uroczym. Malowniczym był w Istocie. U wrót otwartych, których brona była podniesiona, stała kupa wesołych, śmiejących się, pokrzykujących ludzi. Kto by nie wiedział, z czego się..."
Biały Książę - strona 237
" kędziory, i czarne jak smoła, i strzyżone, i długie się mieniały, tak jak wzrosty od najogromniejszego olbrzyma do przysadzistego karła. Chociaż przy zdobyciu Złotoryi do żadnego krwi przelewu nie przyszło, niektórzy z nich krwią byli pomazani pozasychałą, inni mieli świeże..."
Biały Książę - strona 238
" omdlała niewiasta wzbudziłaby politowanie w każdym, i książę by też może miał nad nią miłosierdzie, gdyby świeżo nie poprzysiągł sobie, że okrutnym będzie. Kazał ją, odwracając się, pachołkom wziąć pod ręce i precz wieść, a zamknąć. Rozległy się jęki i szlochanie,..."
Biały Książę - strona 239
" Stary opój chciał, gwałtem się wyrywając, ku księciu się zbliżyć, o miłosierdzie go prosząc, lecz na znak dany pachołkowie mu gębę zatknęli i pchając gwałtownie, a bijąc, do pobliskiej ciemnicy wrzucili, z której wprędce stłumiony krzyk się dał słyszeć. Czas jakiś..."
Biały Książę - strona 240
" — Tak — mówił z zapałem książę. — Nauczyło mnie doświadczenie, że surowym być potrzeba. Będę okrutnym, będę nielitościwym, i wy powinniście nim być także. Na krótki czas zmuszony będę się oddalić, bo na jednej Złotoryi nie poprzestanę, Ulryk tam czeka na mnie...."
Biały Książę - strona 241
" Wtem książę spostrzegł ją, a raczej po białej zasłonie na głowie domyślił się, że to ona była; podniósł rękę do góry, dając znak, którego jeszcze nie zrozumiała. Pochyliła się ku bramie, gdy nadjeżdżający głosem wielkim zawołał: — Złotoryja nasza! Fryda zbiegła..."
Biały Książę - strona 242
" Książę, który w zapale nigdy się nie rachował z niczym, oburzył się i ręką zamachnął. — Moi ludzie i wasze Sasy rady mu dadzą! Ulryk się uśmiechnął, ruszając ramionami. — Ano, chętnie — rzekł — na Raciąż... jam gotów. Natychmiast zbierać Sasów posłano, a Fryda,..."
Biały Książę - strona 243
" — Z Raciąża — wołał — dobrze się tam pożywiwszy, idziemy na Gniewków mój, na Włocławek, może potem na inne gródki i włości sąsiednie. Zobaczycie, byłem ich kilka opanował, a tego pewny już jestem, obudzi się szlachta Wielkopolska, posypią mi się ochotnicy. Zmieni się..."
Biały Książę - strona 244
" Ulryk do swych Sasów przemawiał. Fryda powiewała chustą białą, ruszyli więc bardzo żwawo i ochoczo. Przez całą drogę księciu się prawie usta nie zamykały. Bawił Ulryka opowiadaniem o tym, co ma czynić, a choć ten nie bardzo ufał w ziszczenie świetnych nadziei przyszłego..."
Biały Książę - strona 245
" i zabierali się żelazne drzwi dzielące ją od zamku wyłamywać, gdy załoga się opatrzyła, jakie jej zagrażało niebezpieczeństwo. Bratanek biskupi, niejaki Jarosz, był naówczas starszym na zamku, chłop dzielny i nieulękniony a przytomny. Gdy z tej strony krzyki się słyszeć dały,..."
Biały Książę - strona 246
" Sasi mieli czas nazad się po drabinach wydobyć z zamku. Ulryk, chociaż we zbroi, skoczył wprost z okna, śmiejąc się, tak zręcznie, iż mu się nic nie stało, a gdy pod murem począł liczyć Sasów, okazało się, że mu tylko jednego z nich brakło, który dopiero później nagonił..."
Biały Książę - strona 247
" mu zwycięstwo wyrwał z rąk. Gdy nadciągnął książę, wesoły szwagier zaczął żartować z niego. Ten miał doń żal nawzajem, iż nie dał mu znać, aby przybywał. Byliby się posprzeczali może, jak Sasi z ludźmi książęcymi, gdyby Ulryk nie miał dobrego serca i wyrozumiałości..."
Biały Książę - strona 248
" IV Starostą na zamku w Gniewkowie był Gerard ze Słomowa. Nie darmo go tam posadzono, bo Sedziwój z Szubina obawiał się zawsze niespokojnego umysłu księcia i pokuszenia się o gród ten, w którym miał sobie oddanych ludzi, a Gerard należał do najdzielniejszych i najczujniejszych..."
Biały Książę - strona 249
" wprosił do zagrożonego Gniewkowa, zabierając z sobą do niego obu synów i namówiwszy brata Bartosa. Obejrzawszy zamek, nowy starosta spostrzegł dopiero, że w istocie na baczności się w nim mieć było potrzeba. Nie uszło to oka jego, że miasteczko, podzamcze, okolica duszą całą..."
Biały Książę - strona 250
" mieć z tego wyobrażenie, iż nie licząc czeladzi, pachołków i gawiedzi licho zbrojnej, która nie na wiele się przydać mogła, Gniewków miał dwudziestu dwu dobrze zbrojnych ludzi, a doliczając do nich dowódcę, jego brata i dwu synów, było ich razem dwudziestu sześciu. Z tą siłą..."
Biały Książę - strona 251
" Nadciągnęli tymczasem Sasi z Ulrykiem, który nie bawiąc się w żadne gawędy, zaraz zamek objeżdżać zaczął i opatrywać, skąd by był najprzystępniejszy. Z miasteczka drabin, kozłów, rusztowania wszelkiego dostarczono obficie. Chociaż książę jeszcze się spodziewał, że..."
Biały Książę - strona 252
" Sasy i ciury książęce obozowali odpoczywając dokoła książę i Ulryk w domu sołtysa znaleźli wygodną gospodą. Mrok już podał, gdy dano znać, że podpalać czas, aby wojsko było w pogotowiu. Z uporu Gerarda, którego dobrze znał Ulryk wnosił, że gotów rozpaczliwą uczynić na..."
Biały Książę - strona 253
" W początkach, co było ludzi wewnątrz zamku, leli wodę, starając się gasić stos zażegnięty, lecz usiłowanie to było próżne. Przytłumiony nieco z jednej strony, pożar wzmagał się gdzie indziej. Czas jakiś trwał ogień, a z zamku znaku życia nie dawano. Niecierpliwił się..."
Biały Książę - strona 254
" Po zgliszczach płonących jeszcze, z głową spuszczoną, wjechał Biały na gród swój, ma którego dachach gdzieniegdzie gonty i dranice gaszono. Smutny to był widok. Gerard, do ostatka nie rozpaczając, w pośrodek przestronnych podwórzy zgromadził był konie, rynsztunek, zapasy,..."
Biały Książę - strona 255
" powetowaliśmy to na Gniewkowie, mamy dwa zamki. Na tym poprzestać nie myślę. Spojrzał w oczy Ulrykowi. — Chcę się nieco obwarować tu, aby mi lada kto Gniewkowa nie odebrał, którego zresztą mieszczanie strzec i bronić pomogą, trzeba wzmocnić Złotoryję, a potem... — A potem?..."
Biały Książę - strona 256
" ujrzał w progu Lasotę. Powitał go z wielką i może aż nadto wyrazistą radością. Brzemię mu z ramion spadało, miał na kogo je zrzucić. — Lasota! — zawołał podchodząc. — Przybyłeś mi w porą. Mam ludzi dość, ale mi dowódców braknie. Bóg ci zapłaci, żeś o mnie..."
Biały Książę - strona 257
" który również był do swojego pana stęskniony, dał się wziąć i choć nie lubił na koniu kłusować, przybył dosyć prędko. Zobaczywszy go książę, śmiejąc się, wyszedł aż do przedsieni, poklepał go po głowie i wprowadził z sobą do izb. Do nikogo tak mówić nie umiał..."
Biały Książę - strona 258
" Powtarzał ją sobie, przejmował się nią, poprzysięgał nie zmięknąć i nie pofolgować nikomu, pilno było tylko co najrychlej czynem jakim okrutnym a głośnym przekonać Frydę, iż miał w sobie ten przymiot tak zdobywcom potrzebny. Lasota, który tu wszystkim rozporządzał teraz,..."
Biały Książę - strona 259
" — Musimy — rzekł Dobrogost zimno. — Toście podli! — krzyknęła Fryda, rzucając wejrzenie groźne. Na tą obelgę z ust kobiecych bracia nie odpowiedzieli. Fryda popatrzała znowu ona milczącego ojca, jakby się od niego czegoś spodziewała, postała chwilę i krokiem powolnym..."
Biały Książę - strona 260
" V Od przybycia do Złotoryi Białego Księcia, który w Gniewkowie małą zostawiwszy załogą, sam z głównym taborem swym przeniósł się do mocniejszego grodu, niezmierny ruch i czynność tu panowała. Przypisać je należało nie tyle Białemu, co tajemniczemu jakiemuś wpływowi,..."
Biały Książę - strona 261
" Szeptali niektórzy, że się modlić chyba musi, Buśko ruszał ramionami On wiedział, co się w tych zapartych izbach mieściło i gdzie podział się ów zagadkowy rycerz, który na zamek przybywszy, znikł w nim, nie okazując się więcej. Szło też Białemu na Złotoryi szczęśliwiej..."
Biały Książę - strona 262
" Nowy duch jakiś wstąpił w księcia, czuli to wszyscy, nagłe te zniechęcenia, zmiany usposobień, zobojętnienie, na które dawniej chorował, ustały. Był dobrej myśli i w drugich wlewał otuchę. Nie mówił już o żadnych układach, nie przewidywał nic złego, gotów się był kusić..."
Biały Książę - strona 263
" W czasie gdy Złotoryję opanowano, razem z załogą i ludźmi do niej należącymi schwycono człowieka, którego Biały nie umiał zużytkować. Był to niejaki Hanko, zamożny właściciel młynów brzeskich, słynny w owe czasy z umiejętneści budowania wszystkiego, co wymagało pewnej..."
Biały Książę - strona 264
" Stary młynarz nienawidził wojny, niepokoju i wszystkich tych, którzy byli jej przyczyną, nie cierpiał księcia i burzył się przeciwko niemu, przewidując, ile on klęsk na Kujawy z sobą ściągnie. Udał jednak uniżoność, pokorę, najgorliwszą chęć służenia, chociaż wściekał..."
Biały Książę - strona 265
" przydać się miały, lecz w duchu pomyślał, że Hankę zaprowadziwszy do Złotoryi, musi na obóz Kmity uczynić zasadzkę. Bylica byłby ją, nie mówiąc nic nikomu, sam przedsięwziął, aby nie mieć świadków i liczby nie zdawać, lecz swoich ludzi miał za mało, a porwać się na..."
Biały Książę - strona 266
" Stary zbój dał mu się rozłożyć, konie popuszczać, ognie rozpalić, a potem prawie bez straży usnąć. Po podróży i wieczerzy sen zawsze twardy bywa... Ludzie Bylicy otoczyli tabor, objęli namioty, a ci, co w nich byli, nie obudzili się, aż im na karki siedli. Zwycięstwo łatwym..."
Biały Książę - strona 267
" Zwycięstwo to, które zasiliło skarbiec księcia, było nie tylko pożądanym dlań, bo jego gromadom nowe natchnęło męstwo, lecz w istocie przeciwników na chwilę strwożyło. Sędziwój, któremu znać o nim dano, Jaśko Kmita też ciągnący z oddziałem Sieradzian, uznali po raz..."
Biały Książę - strona 268
" Biały niecierpliwił się, a że już groziło w nim zniechęcenie, Fryda po upływie kilku miesięcy nie sprzeciwiała się wyprawie. Między innymi Bylica przepowiadał jej powodzenie. Nie spodziewano się ich pewnie pod Inowrocławiem, trzeba było iść i napaść nieopatrznych. Dzień..."
Biały Książę - strona 269
" którą pokrył czapeczką czarną, pono jeszcze z Dyżonu wywiezioną, śpiewać począł bardzo po cichu: Wybiera się czajka za morze, Ano coś lam przeszkadza niebożę. Co podleci do góry, to padnie... I na jutro znów podróż odkładnie. Biały stał w progu,..."
Biały Książę - strona 270
" — Tak, mój książę — odezwała się. — Bylica jest zręczny napastnik, twoi ludzie są śmiałe łotry, ale nie żołnierze prawdziwi. Wolałabym dwudziestu Sasów mojego brata Ulryka niż ich całą secinę. Dotknięty tym lekceważeniem swych ludzi Biały rzucił się niespokojny i..."
Biały Książę - strona 271
" Teraźniejszej wyprawie nie sprzeciwiając się, Lasota prawie ją odradzał, a przynajmniej chciał uczynić ostrożną, nie radząc wszystkiego stawić na kość jedną. Natomiast Bylica, pochlebiając panu, zachęcał, podżegał i obiecywał wielkie podboje. Książę skłonniejszyim był do..."
Biały Książę - strona 272
" VI Sama jedna na zamku, Fryda nie mogła siąść ani spocząć, takie przeczucia złowrogie ją dręczyły. Wyglądała oknem ku rzeczce, gdzie Hanko z cieślami koło statków i machin chodził, i ten jeden widok cokolwiek ją rozrywał. Z dala, nie mogąc słyszeć rozmów tych ludzi,..."
Biały Książę - strona 273
" Siadał lub kładł się z rękami założonymi pod głowę, kazał śpiewać sobie, bajać, bawił się żartami płochymi, prawił o niemożliwej przyszłości, o skarbach, o królestwach, o wielkości, a nie umiał nic zrobić, aby te sny urzeczywistnić. Nieustannie podbudzany rzucał się..."
Biały Książę - strona 274
" z pościeli, otworzyła okno i wlepiła oczy w mglisty obraz jesienny. W dali podnosiły się opary z łęgów, jak zasłona, rzeka płynęła wezbrana i mętna. Około poczętych statków zaczynali zbierać się ludzie, którym do roboty nie było spieszno. Nagle na wodach rozlanych ukazała..."
Biały Książę - strona 275
" Fryda nie śmiała go wypytywać. Z dziedzińca dochodziły ją wykrzyki ciurów, którzy z księciem wrócili, jakiś straszny pogrom opisujących. Lecz potrzebaż było więcej co nad widok tego zbiega, aby domyśleć się, że na głowę został pobity? Po chwili długiej oczekiwania..."
Biały Książę - strona 276
" — A, poboiszcze trupami usłali! — krzyknął Jasiek. — Krew się lała strasznie. Myśmy ledwie się przerąbali przez tłumy. Któż mógł podołać takiemu żołnierzowi, okutemu w żelazo, gdy nasi i tarcz nie mieli? Cośmy warci byli przy nich? Rzuciwszy się na nas, od razu..."
Biały Książę - strona 277
" Frydzie dosyć było tego urywka rozmowy, ażeby zrozumieć, co się z księciem działo. Drgnęła z trwogi, aby po tej klęsce nie wyrzekł się wszystkiego. Wtargnęła żywo do izby. Buśko, zobaczywszy ją, głowę spuścił, nogi zaczął panu obwijać i przypadł milczący. Bodczanka,..."
Biały Książę - strona 278
" VII Gdy pod Gniewkowem Jaśko Kmita z Bartkiem z Więcburga zadali klęską tak wielką Białemu Księciu, wieść o niej rozchodząca się po Wielkiej Polsce, właśnie w chwili, gdy ziemianie i dygnitarze ze zjazdu w Koszycach wracali, poruszyła zarówno umysły, jak nowiny, które z..."
Biały Książę - strona 279
" — Spod Gniewkowa! — krzyknął Dersław, załamując ręce. — Ledwie żyw — odparł Lasota. — Chciałem się tu zwlec, abyście mi choć pogrzeb chrześcijański sprawili. Dersław się odwrócił, wołając: — Hej, słać po babę, po Truchlicę, i po owczarza! Oni mu radę dadzą...."
Biały Książę - strona 280
" Być może, iż zawsze podejrzewając powinowatego i Piotruszę o serdeczniejszy, niż go sobie życzył, stosunek, wolałby był chorego z niewiastami samymi nie porzucać. A tu znowu sprawa ogólna na sercu mu leżała. Z Lasoty dobywszy, co tylko on wiedział o księciu i jak o nim sądził,..."
Biały Książę - strona 281
" Jedną z nich przy gospodzie obszerną oczyszczono z wozów i śmiecia, tatarkiem wysypano i jedlinką, poustawiano stoły i ławy, podesłano słomę pod nogi, i niewymyślne rycerstwo ówczesne, jakby w najwykwintniejszych gmachach, znajdowało się pomieszczonym wygodnie. Krom tych, którzy..."
Biały Książę - strona 282
" oblizywali. Gdy przyszło do głosów, a Dąbkowi wszyscy za soczewicą tron sprzedać ofiarowali się, myśmy się oparli. Huknięto znowu i przyklaśnięto wołaniem: — A, opierać się będziemy, po kądzieli tron nie pójdzie! Piast się znajdzie! Spytek poczekał, dał znak ręką i..."
Biały Książę - strona 283
" Szli do niego Wąż i Mleczko. Przyjął ich podkanclerzy z uśmiechem drwiącym na ustach. Na wołania i skargi jedną miał odpowiedź: — Posiedźcie w Koszycach, aż wam się naprzykrzy, konie wyzdychają, a wy schudniecie i dobremu panu przestaniecie się sprzeciwiać. Dla jednej..."
Biały Książę - strona 284
" — Ano — zamruczał Dersław — obiecać łatwo, zobaczymy, co strzyma. Małopolany się otacza, oni radę jego stanowić będą, po ich myśli pójdzie wszystko, a my, jak byliśmy, tak będziemy upośledzeni. Spytek westchnął. — Dajcież dokończyć — rzekł — trzeba dopić..."
Biały Książę - strona 285
" — Między słowem, pismem a czynem szerokie pole — rzekł. — Król, co takie swobody wielkie nadawał, w Koszycach przecie głodem was morzył i więzieniem zmuszał, abyście te łaski przyjęli. Panowie piszą inaczej, a inaczej czynią. Wiatr to te obietnice. Co nam po nich? Pan nie..."
Biały Książę - strona 286
" się raczej, jak go sobie pozyskać, bo wiadomo było, że go już na próżnio kuszono. Bartosz z Odolanowa, na którego się oglądało wielu, słuchał, spozierał wkoło, lecz choć go się wyzywać zdawano, nie chciał głośno przemówić. Siedząc tylko na ławie, a rękami szeroko na..."
Biały Książę - strona 287
" Krakowian, że Topory go wyciosały, a Leliwa im przyświecała, szlachcie wielkopolskiej podejrzanym go czyniło. Zjazd koszycki nieprzyjaźni między dwiema Polski połowami nie tylko nie złagodził, ale ją podniósł do najwyższej potęgi. W ogóle też nie tylko Małopolska do walki z..."
Biały Książę - strona 288
" VIII Zamek w Złotoryi, którego mury mocne i rzek dwie broniły, pomimo usiłowań Sędziwoja z Szubina, Jaśka Kmity i innych ściągniętych dokoła, aby nie dać Białemu Księciu więcej się rozpościerać, bronił się przez zimę całą, bronił wiosną jeszcze. Książę,..."
Biały Książę - strona 289
" na baczności wielkiej. Tymczasem gdy Bylica, który był uciekł sromotnie spod Gniewkowa, powrócił, tłumacząc się i uniewinniając, przyjął go książę i do dawnej łaski dopuścił, a nawet nad Drzazgę i innych go przekładał. Bylica przypochlebiać się umiał, rozum i wielką..."
Biały Książę - strona 290
" Hanko, który oko miał przenikające i widział, że się to wszystko źle skończyć musi, rad był co najprędzej się stąd wydobyć i powrócić do swych młynów, a zyskać łaskę u wojewody Sędziwoja. Począł się coraz częściej wymykać, posyłać ludzi w różne strony, wreszcie..."
Biały Książę - strona 291
" ale się okazało, że tych klub , sznurów i całego przyrządu, jakiego naówczas używano do wyciągania stawów, nie było na zamku. Uszedłby może podejrzany Hanko, gdyby w progu zbój Bylica, który wszędzie księciu się nastręczał, nie pokazał się ze złym uśmiechem na..."
Biały Książę - strona 292
" — Tak! — krzyknął młynarz. — Zamek i ciebie poddać chciałem, ale nie ja jestem zdrajcą, tylko ty, coś przeciw królowi twemu i mężowi siostrzenicy swej szedł zdradą, tak, słałem do Sędziwoja, byłbym mu wrota otworzył, aby dla ciebie ludzie darmo nie ginęli. Biały, gdyby..."
Biały Książę - strona 293
" To mówiąc, odwróciła się i poszła zamknąć się w swojej komorze. Nie zraziło to ani powstrzymało księcia, rad był z siebie, a wielkie rzeczy obiecywał sobie z tego podstępu, który obmyślił. Wyobraźnia malowała mu już pochwyconych w pułapkę najczynniejszych dowódców,..."
Biały Książę - strona 294
" Sędziwój nie przez zazdrość jakąś, aby drudzy w sprawie tej udziału i zasługi nie mieli, ale aby nie poruszać obozu i niepotrzebnie go w niepokój nie wprawiać, zamilczał o tym przed innymi dowódcami. Drugiego dnia on sam z Frydruszem i seciną ludzi wyruszył ku Złotoryi, jakby..."
Biały Książę - strona 295
" Frydruszu, którego miłował bardzo. Łza mu się zakręciła w oku. — Pomszczę go lub żyw nie będę! — zakrzyczał, wołając do powrotu. Książę triumfował, na całe gardło wrzeszcząc: — Zdrada za zdradę! Ząb za ząb!... Sędziwój nie miał się czasu oddalić, gdy Biały..."
Biały Książę - strona 296
" V z księciem, jego porywczość i niestałość, gorączka i odrętwienie, przychodzące z kolei, oziębiły dlań Frydę, miłość jej wystygła już była, a Biały wydawał się jej gorszym może i mniej godnym przywiązania i współczucia, niżeli było w istocie. W tej chwili życia..."
Biały Książę - strona 297
" Nie strwożyło to księcia, pragnął tylko, aby co najrychlej rozpoczęła się walka, dopóki czuł ogień w duszy. Nie zdejmując zbroi, którą był wdział we dnie, nie myśląc o spoczynku, zapominając o Frydzie, książę spędził noc całą na obchodzeniu blanków, baszt, murów i..."
Biały Książę - strona 298
" Białemu żółć serce zalała na widok człowieka, który mu tak był bliskim, a niczym nie zmuszonym do powstania przeciw niemu. Nie uczynił mu nigdy nic, za cóż szedł cisnąć go za gardło? Z baszty swej rzucił nań takim wzrokiem, jak gdyby on był bełtem, co go miał przebić. Z..."
Biały Książę - strona 299
" pochyliwszy się ku niemu, nie cisnął nań obelgą i klątwą. Bartko podniósł głowę i rękę mieczem zbrojną. — Miałem cię już raz — zawołał — wyśliznąłeś mi się jako tchórz i ratowałeś ucieczką, lecz drugi raz nie ujdziesz mi, wywłóko! Książę zatrząsł się z..."
Biały Książę - strona 300
" przekopem, naprzeciw obozu nałożyć stos. Na śniadanie upiekę im na nim Hankę i jego zięcia! I wyrazy te, i głos, jakim wymówione były, zdumiały tak i przestraszyły Bodczankę, że się z posłania porwała. Widząc nie dowierzającą, książę powtórzył: — Tak, jutro do dnia obu..."
Biały Książę - strona 301
" Nad wrotami naprzeciw stał Biały i [niecierpliwie ma stos wskazywał. Wnet skazanych sznurami przykrępowano do słupów i suchy chrust, i łuczywa u nóg ich podpalono. Dym kłębami wzniósł się do góry. Sędziwój, nie chcąc patrzeć na widowisko, zawrócił do namiotów. Tu także..."
Biały Książę - strona 302
" — Nie, siedzą cicho — rzekł błazen, wzdychając. — Pewnie Kaźka, który umarł, grzebać będą. — Kaźko? Umarł?! — krzyknął książę. Buśko głową potwierdził. — I koń zdechł, co pod nim był, i on w nocy skończył — odezwał się — Szkoda! Taki pan był, co sam z..."
Biały Książę - strona 303
" Oczy Drzazgi zwrócone ku panu odpowiedziały wprzódy niż usta. — Dwie niedziele nie pomrzemy — rzekł — ale nie utyjem. Mąki mało, gąb przybyło, boć i jeńców dwudziestu kilku karmić trzeba... Stali naprzeciw siebie milczący, książę się nagle odwrócił i dał mu odprawę..."
Biały Książę - strona 304
" IX Tydzień upływał, wojsko obozem stojące dokoła zbliżało się wprawdzie ku przekopom walczyć na słowa z załogą, lecz szturmu ani napaści nie przedsiębrało. Biały stracił zupełnie odwagę, nadzieję i cierpliwość. Z każdym dniem słabł więcej, Fryda chłostała go..."
Biały Książę - strona 305
" — Głodem nas wezmą — dodał. — Ty nie ode mnie, ale od siebie mu się nastręcz. Zobaczym, co powie... Nie bardzo rad narzuconemu pośrednictwu, zasępił się Buśko poskrobał, lecz musiał spełnić przykazanie. Głód i dla niego był bardzo strasznym. Książę, odprawiwszy posła,..."
Biały Książę - strona 306
" Z namiotu szczecińskiego księcia zdjęto jego chorągiew, a zawieszono czarną — widać w nim było trumnę już zabitą i osmoloną, przy której świece się paliły i księża śpiewali. Sędziwoja wielki namiot z chorągwią hetmańską łatwo poznać mu było. On też sam w łosiowym..."
Biały Książę - strona 307
" Sędziwój podumał. — Alboż na słowa z nim można co uczynić? — odparł. — Poddał się raz i nie strzymał przyrzeczenia. — Panie mój! A król też dał mu co? Choć na obwinięcie palca! — pochwycił Buśko. — Cóż biedota ma robić? Kaptur mu zaciężył, ojcowizny tylko..."
Biały Książę - strona 308
" Wojewoda, choć tak ostro go zbył, nierad puszczał z niczym. W istocie chciał skończyć co rychlej z warchołem i gotów był do umowy przystąpić, godność swą tylko musiał poszanować i nie okazywać żądzy zbytniej ani pośpiechu. Buśko już szedł, gdy zawołał za nim: — Powiedz..."
Biały Książę - strona 309
" — To wybiją nas i umrzemy rycersko a godnie! — zawołała Fryda. Biały spuścił głowę. — Ale ja mam nadzieję, że mi król Gniewków puści, gdy... Nie dokończył. Fryda za niego rzuciła szyderstwo: — Gdy mu się poddasz i przestaniesz na jałmużnie? Nie sądź, by ci dał choć..."
Biały Książę - strona 310
" — A cóżeście mi wyrobili pierwszym razem, gdy tak piękne otrzymałem obietnice? — zapytał książę. — Nie obwiniajcie mnie — rzekł Sędziwój. — Ja wam nie mogę nic dać, nic przyrzec, wszystko od króla zależy, lecz słowem rycerskim ręczę, że się starać będę, aby los..."
Biały Książę - strona 311
" Fryda też nie zeszła z komory swej, a cm iść do niej nie śmiał. Pod noc piosnkę jakąś kazał zaśpiewać Buśkowi, ale ten głową potrząsnął. — Bij, kiedy chcesz — rzekł — tnie będę śpiewał, płacz mnie dławi. Na zamku, choć nikt nie wiedział, że się poddać miano,..."
Biały Książę - strona 312
" podniesiono bronę, ona pierwsza, nie zakrywając twarzy, wybiegła z zamku. Sędziwój, który stał niedaleko, Bartek z Więcburga, wiedzący, kto była, przepuścić ją kazali, nie zatrzymując. Pominąwszy ich, mając wolną drogę przed sobą, Fryda uderzyła konia i puściła się..."
Biały Książę - strona 313
" uderzyło w ramię Białego, gdy jego kopia ośliznęła się staroście po zbroi i w ziemię zaryła. Książę, nie mogąc się utrzymać na koniu, rzucił kopię i padł na wznak obalony. Z rany krew buchnęła. Sędziwój natychmiast dał znak, że walka była skończona; podniesiono..."
Biały Książę - strona 314
" X Zbliżała się już zima, a Biały jeszcze pod pozorem rany, z której go leczono i wyleczono, jeszcze się na nią i na bole srogie uskarżał, leżał w Złotoryi, wypraszając się ciągle wysłaniu do Węgier. Niezbyt nalegał na to Sędziwój, który pod strażą go trzymając,..."
Biały Książę - strona 315
" na Kraków, gdzie właśnie znowu królowa stara bawiła i króla się pono spodziewano. Tu mógł się jego los rozstrzygnąć, jak on pochlebiał sobie jeszcze, oddaniem mu Gniewkowa, a w istocie wedle postanowienia króla nową za ten dział jałmużną. Kraków był bardzo ożywiony, gdyż..."
Biały Książę - strona 316
" panowanie, rozjątrzył księcia. Na złe jego usposobienie wpłynęło i to, że znalazł Jaśka Kmitę z Wiśnicza starostą tutaj, przypominającego mu starostę sieradzkiego tegoż nazwiska, który się do pokonania go przyłożył. Najrzał też z okna, jak mu się zdawało, Lasotę, który..."
Biały Książę - strona 317
" — Bijcie Węgrów, co ich żałować będziecie! I natychmiast do Madziarów w ich języku krzyknął: — Co wy sobie Lachom dajecie rozkazywać? Albo to wy nie panami tu? Alboście nie królewscy? Żgał tak jednych i drugich na przemiany, a niewiele potrzeba było, aby ich do walki..."
Biały Książę - strona 318
" Węgry już tylko się bronić musieli, takie gromady na nich się rzuciły z zawziętością wielką za zabitego Kmitę. — Bij, zabij! Nie żywić nikogo! — krzyczano po całym mieście i gdziekolwiek winny czy niewinny Węgrzyn się trafił; mordowano. Była to pomsta krwawa za długo..."
Biały Książę - strona 319
" i królowa w podróż się nie wybrała, (książę pod Wawelem przechadzał się, radując jej losowi. Byłby może i wyjeżdżającej szyderstwem jakim drogę zastąpił, lecz zaspał ranek, a królowa niespodziewanie i cicho wymknęła się z miasta. Tą małą pociechą z cudzej szkody..."
Biały Książę - strona 320
" Powiadano, że tam książę dworem się wielkim otoczył i pańsko występować zaczął, odgrażając się, że Ludwikowej śmierci doczeka i córek jego na tron nie dopuści. Czcze to były słowa, z których Buśko nawet się uśmiechał. Zawieruszyło się potem w Wielkiej Polsce, a Biały..."