Biały Książę - strona 53
— A my nie wierzymy — wtrącił Dersław — ażeby on gdziekolwiek mądrym być mógł i dobrym. Niechaj sobie zresztą Francuz ten Węgrom i Dalmatom, i Włochom szczęśliwie panuje, a piastowską dzielnicę Piastom odda.
Słuchając, ks. Jan podkanclerzy szeroką swą piersią westchnął i głową trząść począł.
— Kędyż się Piasty podziały?! — począł jakby sam do siebie. — Gdyby nawet możność była nowego pana wybierać i szukać, gdzie my go znajdziemy? Rozprysła się ta krew na drobne kropelki, na słabe poniki, a dziś nam po wielkim panu, co tyle lat nami rządził szczęśliwie, lada karłem się obejść, lada słabemu w ręce
www.septyk.pl
dać władzę nie można. Zły Ludwik, bo lekceważy nas, zła Elżbieta, bo starej babie zabawki w głowie i za słabą ma rękę, aby w niej wodze utrzymała, aliści najgorsze rządy to tym dobre, że się Polsce na kawały rozlecieć nie dadzą.
Dersław aż syknął, tak go ta obrona Ludwika zabolała.
— Ojcze mój! — zawołał. — Wy byście mieli, na sobie ich niesprawiedliwości doświadczywszy, bronić?
— Bronię nie ich, ale całości naszej korony — rzekł Janko z Czarnkowa. — Dajcie mi potężnego Piasta... ale takiego nie macie wy... na świecie go nie ma.
Dersław, choć nierad się był zdradzać z tym, co sam i jego przyjaciele myśleli, przed poważnym duchownym, którego rozum cenił, taić się nie mógł.
— My inaczej myślimy — rzekł — przebaczcie, ojcze mój. Małopolanie nas lekceważą, chcą nam prawa narzucać. Zaczęło się to za Kaźmirza, tego my nie ścierpimy. Może stać samo przez się Mazowsze, dlaczego byśmy też sobie pana nie poszukali? Piasta znajdziemy...
— Pokażcie mi go — odpowiedział, uśmiechając się, podkanclerzy. — Zdaje mi się, że na dworze wciąż przebywając, gdzie za nieboszczyka przewijali się i siedzieli wszyscy Piastowicze... znam ich najlepiej... Na małych udziałach zrośli i wielkiej sprawy nie podołają.
Dersław się poruszył mocno.
Słuchając, ks. Jan podkanclerzy szeroką swą piersią westchnął i głową trząść począł.
— Kędyż się Piasty podziały?! — począł jakby sam do siebie. — Gdyby nawet możność była nowego pana wybierać i szukać, gdzie my go znajdziemy? Rozprysła się ta krew na drobne kropelki, na słabe poniki, a dziś nam po wielkim panu, co tyle lat nami rządził szczęśliwie, lada karłem się obejść, lada słabemu w ręce
Reklama za free:
Gronkowiec złocisty
Proponujemy Gronkowiec złocisty. U nas, w naszym bogatym asortymencie.www.septyk.pl
Dersław aż syknął, tak go ta obrona Ludwika zabolała.
— Ojcze mój! — zawołał. — Wy byście mieli, na sobie ich niesprawiedliwości doświadczywszy, bronić?
— Bronię nie ich, ale całości naszej korony — rzekł Janko z Czarnkowa. — Dajcie mi potężnego Piasta... ale takiego nie macie wy... na świecie go nie ma.
Dersław, choć nierad się był zdradzać z tym, co sam i jego przyjaciele myśleli, przed poważnym duchownym, którego rozum cenił, taić się nie mógł.
— My inaczej myślimy — rzekł — przebaczcie, ojcze mój. Małopolanie nas lekceważą, chcą nam prawa narzucać. Zaczęło się to za Kaźmirza, tego my nie ścierpimy. Może stać samo przez się Mazowsze, dlaczego byśmy też sobie pana nie poszukali? Piasta znajdziemy...
— Pokażcie mi go — odpowiedział, uśmiechając się, podkanclerzy. — Zdaje mi się, że na dworze wciąż przebywając, gdzie za nieboszczyka przewijali się i siedzieli wszyscy Piastowicze... znam ich najlepiej... Na małych udziałach zrośli i wielkiej sprawy nie podołają.
Dersław się poruszył mocno.
Oznaczenia: Gronkowiec złocisty