Bezimienne dzieło - strona 19
PLAZMONIK
Ta sama suma, za którą ja odpokutuję życiem całym...
GIERS
macha na niego ręką
Cicho! Ktoś jedzie.
(Na horyzoncie, który jest troszkę podniesiony w lekki pagórek, widać sylwetę jadącej karety w
dwa czarne konie. Kareta przejeżdża z prawa na lewo.)
Proszę księcia.
(daje księciu zwitek banknotów)
Reklama za free:
Znakowanie
Proponujemy Znakowanie. U nas, w naszym bogatym asortymencie.www.promark.net.pl
Któż to może jechać, u diabła ciężkiego? Jakaś lawina ludzi wali się na mój nieszczęsny grób.
Grifuellhes bierze banknoty i daje Grabarzowi.
GRIFUELLHES
Macie tu, mój człowieku, i zapomnijmy o tym przykrym zdarzeniu.
(do Giersa)
Czuję okropny niesmak po tym wszystkim.
GIERS
Ależ, mój książę, ja wiedziałem o tym od lat całych i nie mówiłem, bo wiedziałem, że nic
dobrego z tego nie wyjdzie. Trzeba o tym zapomnieć.
Nasłuchują.
Kareta skręca za pagórkiem. Skrzyp kół coraz głośniejszy.
GRIFUELLHES
Popsuło mi to dawną linię życia, a nie dało żadnej nowej. Nie wiem, jak teraz zacząć?
I GRABARZ
Mój synu, dam ci jedną radę: zabierz się od dziś do pracy. Czy myślisz, że ja przestanę kopać
Oznaczenia: Znakowanie