Bez przewodnika
Niewiadomska Cecylia
Bez przewodnika - strona 1
" Bibljoteczka Młodzieży Szkolnej 38 C. Niewiadomska BEZ PRZEWODNIKA Warszawa Nakład Gebethnera i Wolffa Kraków - O. Gebethner i Spółka 1908 "
Bez przewodnika - strona 2
" Kraków - Druk W. L. Anczyca i Spółki. "
Bez przewodnika - strona 3
" I. — Wierzysz, że nam się nie śni ? Szczupły i blady chłopiec w szkolnej bluzce podniósł na brata zdziwione spojrzenie wielkich, niebieskich oczu. Starszy chłopiec, czarnooki, śniady i opalony, zniecierpliwił się widać brakiem odpowiedzi. — Cóż, milczysz ? — rzekł..."
Bez przewodnika - strona 4
" nieśmiałym głosem, ale widząc, że brat wygląda przez okno wagonu, nie dokończył nawet zdania. Po chwili Janek usiadł znów na ławce, spojrzał na brata niezwykle łagodnie, jak gdyby pragnął zatrzeć poprzednie wrażenie, i zapytał dość miękko. — Głodny jesteś? — Pić mi..."
Bez przewodnika - strona 5
" potrzebować! Czy wiesz, jak się nazywa takie postępowanie ? — Pewnie niedołęstwo — rzekł Tadek z łagodnym uśmiechem. Janek zmieszał się trochę odpowiedzią brata, ale spostrzegł się prędko. — A widzisz — rzekł — sam uznajesz; czy myślisz, że mnie przyjemnie tak..."
Bez przewodnika - strona 6
" się taka sposobność, więc nie chciałbym po tylu nadziejach zostać na koszu, z niczem! — Trzeba się będzie zaraz dowiedzieć o nie w klimatyce (1), muszą tam być zameldowane i znajdziemy je w godzinę po przybyciu na miejsce. Właśnie podług twojej teorji! Czy nie wiesz, że..."
Bez przewodnika - strona 7
" Tak zachęcał młody góral, stojąc przed oknem wagonu, a Janek też bez namysłu zaczął mu podawać tłumoczki. — Podług taksy pojedziesz? — spytał tylko wyraźnie. — Podług taksy, toć mówię, a grzecznie, a wesoło, pierwsi staniemy w Zakopanem. — A to co, nie wiesz, że..."
Bez przewodnika - strona 8
" wają przynajmniej raz na tydzień. Pamiętasz, jak marzyliśmy, żeby w Kościeliskiej mieszkać? — To wy z Zosią, co do mnie, choć przyznaję, że doliny równie pięknej nie widziałem, — nie jestem pustelnikiem, aby mi wystarczała natura. Dobre to zresztą w pogodę, ale w deszcz......"
Bez przewodnika - strona 9
" i myśli nie zastąpią mu ludzi; a co do głodu, mógłbym mieć owoce i zapasy zboża. — A prędko ta pojedziemy do Zakopanego? Uśmiechnięty góral stał o parę kroków i patrzał na rozmawiających. Janek zerwał się pierwszy, — A to jedźmy — zawołał. — Dobrego masz konia ?..."
Bez przewodnika - strona 10
" Niema o czem mówić, góral prawdopodobnie byłby znalazł pasażera, a jeżeli ich podszedł, to nadzwyczaj zręcznie: oddał przecież książeczkę. — Siadajmy — rzekł do brata krótko. Góral poprawił koniom czerwone szaliki przy chomontach, ściągnął lepiej w górę płótno,..."
Bez przewodnika - strona 11
" Tadzio się zaczerwienił i spojrzał na brata, ale nie przemówił ani słowa. II. Jasne, wesołe słońce ciekawie zajrzało do pokoju na Chramcówkach, gdzie zatrzymali się nasi znajomi. Pokoik nie był wielki, ale dość wysoki; gładkie, świerkowe ściany lśniły połyskiem atłasu,..."
Bez przewodnika - strona 12
" — Czemu nie mamy przywieźć Zosi na czas? Jeszcześ się nie ruszył z miejsca, a już wątpisz o wszystkiem, jak gdyby Zakopane było co najmniej Europą. Straszna sztuka odnaleźć tutaj dwie osoby, nawet bez klimatyki! Stryj 10 dni zaczeka, a to przecież wystarczy, chociażby się..."
Bez przewodnika - strona 13
" cego Giewontu, Wirchów i Koszytej, czemu go to wszystko znowu nęci? Nawet Gubałówka wabi oko wzorzystą swoją pochyłością, i serce mimowolnie jakimś przyspieszonem tętnem wita starych znajomych i stare widoki. Ile też skał, kamieni zmyły potoki wiosenne ze śpiących pod śniegiem..."
Bez przewodnika - strona 14
" czem pochwalić przed stryjem, poszło nam jak po maśle, ośmioletni dzieciak dokazałby takiej sztuki. Chodźmy. — A nie macie się co spieszyć — mówił Ślimak, wyjmując z ust krótką fajeczkę — bo poszli dzisiaj wszyscy do Morskiego. — Co ? — zawołali obaj chłopcy razem...."
Bez przewodnika - strona 15
" w nich byli, a tam w góry, w góry, dalej, aż dusza rwie się. — Pójdziemy chyba do Morskiego? — zagadnął wreszcie Janek. — Jutro — dodał Tadzio. — Rozumie się, że nie dzisiaj. Przecież to całodzienna droga. Tylko wiesz, co ci powiem: co nam po przewodniku ? Byliśmy ze..."
Bez przewodnika - strona 16
" kru, trochę wędliny, tam dostaniemy mleka, to i obiad będzie. Drogę znamy. — Jeszczeby też. Jak do Saskiego ogrodu. Swoją drogą rad jestem, że Czarny Staw zobaczę; przykro byłoby jakoś stąd odjechać, nie pozdrowiwszy tego przyjaciela, nie spojrzawszy ani razu na Kościelec, na..."
Bez przewodnika - strona 17
" — Poco ? — zapytał Janek dość porywczo. — No, gotowa nas szukać, będzie dużo gadania. — Hm, to prawda. To napisz: "Idziemy na dalszą wycieczkę, zabawimy dni parę". Tak, dobrze. A teraz ostrożnie, cicho. — Poco się z tem kryjemy? — Poto, że nie mam ochoty słuchać rad,..."
Bez przewodnika - strona 18
" widoku; gdybym sobie kiedy stawiał tutaj willę, to tylko na Kozieńcu. Mówił to z wzrastającym zachwytem na widok piękności natury, odsłaniających się w miarę, jak młodzi nasi podróżnicy wydobywali się z ulic, zamkniętych szeregami domków i willi, na bardziej otwartą..."
Bez przewodnika - strona 19
" — Chodźmy — rzekł — tak nie można, nie poto idziemy. Minęli Bystre, uśpione i ciche, w Jaszczurówce wypili gorące śniadanie, orzeźwili się przyjemną kąpielą i podążyli dalej. Od Cyrli droga już przez las prowadzi, wydeptana co roku stopami podróżnych, lecz nie lękali..."
Bez przewodnika - strona 20
" — Pójdźmy — szepnął Janek do brata. Tadzio wstał natychmiast i skierowali się znowu ku drodze, gdy nagle otoczyła ich nowa gromadka. — Janek! Tadzio! A wy tu co robicie o tej porze ? — Felek! Brońcia! Adaś! Ańdzia! — Skądżeścię się tu wzięli ? — Do Morskiego. — Po..."
Bez przewodnika - strona 21
" każe się prowadzić, drży cala. Towarzysze tłumią śmiech przez litość. — No, tu przecie szeroko! — Nie mogę, nie mogę! Przywiążcie mię do drzewa, bo się stoczę po tej pochyłości. — Patrz, szynka się nie stacza, chleb leży spokojnie, patrz butelka. — Ach! Brońcia..."
Bez przewodnika - strona 22
" — Dziękuję za taką przyjemność — rzekła, siadając na miękkiej, aksamitnej trawie — nie chcę znać Morskiego Oka, ani podobnych awantur. — Będziesz czekała tutaj naszego powrotu ? — Wstydź się żartować jeszcze! — zawołała Bronka. — Dlaczego nie przeprowadziliście..."
Bez przewodnika - strona 23
" No, to cię przepaszę sznurkiem i będę powstrzymywał. Dalej, jazda. — Chodźmy naprzód — szepnął Janek — Brońcia strasznie przesadza z tą obawą. — Ja z wami — odezwała się też cicho Ańdzia — Ja się nie boję. Żyłabym tu w górach. Kocham niebezpieczeństwa. Uproszę..."
Bez przewodnika - strona 24
" Przewodnik gniewał się na nich, że nie trzymają się razem, ale oni słuchając, nie tracili czasu i co chwila podnosili do ust pełne garście jagód. — Ach, jak chłodno i miło w ustach — zapewniali. Goście za ich przykładem rozproszyli się po krzakach i byłby znów spoczynek..."
Bez przewodnika - strona 25
" Brońcia nie chciała i narzekając, jęcząc, poszła jednak z innymi. Tymczasem słońce dawno skryło się za Mięguszowieckie, kiedy podróżni nasi ostatnim wysiłkiem przebywali kamienistą i przykrą część drogi pod samem już jeziorem. Wszyscy byli zmęczeni, Brońcia z utęsknieniem..."
Bez przewodnika - strona 26
" dziejskie miejsce, iż nie żałuję niczego, niczego, nawet tego, że ich tu niema. — Niedołęstwo — szepnął Janek, wzruszając ramionami. — Przyznaj, Janku, że i ty rad jesteś z tej wycieczki ? — Rad jesteś ! No, rad jestem; ale co teraz dalej ? Ojciec czeka, stryj czeka, a my tu..."
Bez przewodnika - strona 27
" Na drugi dzień wstał pierwszy. Właśnie słońce •wzeszło, różowe chmurki unosiły się ponad jeziorem, które leżało ciche i majestatyczne, wielkie i poważne pod strażą olbrzymów. Janek obudził brata. — Patrz — rzekł z płonącym wzrokiem. Obaj wyszli co prędzej i długo..."
Bez przewodnika - strona 28
" po skalach i gałęziach świerków, a niekiedy przejrzystemi mgławicami spływały między drzewa aż ku ziemi, zasłaniając na chwilę widok. — Słońce to wszystko rozproszy, gdy się podniesie wyżej — zrobił uwagę Janek. Tadzio nic nie mówił. Skręcili w dolinę koło..."
Bez przewodnika - strona 29
" Tadzio w pokorze wysłuchał nagany. — Dajno chociaż Eljasza. Tadzio podał książkę. — Zdaje się, idziemy dobrze; doliną za Mnichem powinniśmy dojść prosto do Wrót Chałubińskiego, poznamy je z opisu, żeby tylko mgła się rozeszła. Usiedli na kosówce, z mimowolną trwogą..."
Bez przewodnika - strona 30
" — Nie pamiętam, która droga: w prawo czy na lewo ? — W prawo — zdecydował Janek. — Powinniśmy już widzieć Mnicha. — Co dziś w tej mgle zobaczysz ? — Żeby tylko gdzie Zosi nie zaskoczyła w górach. Janek spojrzał na brata zsuniętemi brwiami, ale rozpogodził się..."
Bez przewodnika - strona 31
" żwirem, który zsuwał się razem z nimi. Rozmiękłe i pokrzywione obuwie dokuczało im bardzo, deszcz przemoczył ubranie do bielizny, a droga jak zaklęta wiła się bez końca. Janek ustał nakoniec, oparł się o drzewo, z którego popłynęły nań strumienie wody i przymknął, oczy...."
Bez przewodnika - strona 32
" — W którymkolwiek idziemy kierunku — odezwał się Janek — zrobiliśmy porządny kawał drogi i musimy być blizko jakiejś ludzkiej osady. Chodźmy tylko, bo zimno. I szli wytrwale, nie zważając na kamienie, brnąc przez kałuże, zsuwając się po pochyłościach lub wdzierając na..."
Bez przewodnika - strona 33
" — Słońce około 9 zachodzi. — Nie w górach i nie w dzień pochmurny. Istotnie, w pół godziny później zrobiło się prawie ciemno. Z każdą chwilą wolniej mogli posuwać się naprzód, widoczne było, że wkrótce stanie się to niepodobieństwem. — Masz wino ? — spytał..."
Bez przewodnika - strona 34
" — Więc gińmy, bracie — rzekł zmienionym głosem. — Przebacz mi, to przeze mnie. Tadzio wybuchnął płaczem i rzucił się bratu na szyję. — Nie, nie! — zawołał — nie możemy zginąć! Bóg jest dobry, jest miłosierny. Nie chodzi mi o siebie, ale mama, Zosia, ojciec nasz..."
Bez przewodnika - strona 35
" tylko było i dwóch "gości" w serdakach i zakopiańskich beretach. Widocznie odpoczywające towarzystwo. — Niech będzie pochwalony! Zwrócono się ku nim. — Gdzie jesteśmy? — spytał Janek drżącym głosem, podtrzymując zupełnie wyczerpanego z sił Tadzia. — A za Mnichem, przy..."
Bez przewodnika - strona 36
" Chramcówkach skrzypnęły cicho i Tadzio w mundurku, z wyrazem pomieszania na bladej twarzyczce, stanął w progu. Powoli drzwi zamknął za sobą i zbliżył się do brata: budzić, czy nie budzić? Janek otworzył oczy. — Wstałeś ? — spytał zdziwiony. — Byłem u nich. — U Zosi?..."
Bez przewodnika - strona 37
" Odwrócił się do ściany, aby zasnąć znowu, ale nie poszło to łatwo, bo rozumiał, że przez jego zarozumiałość i lekkomyślność Zosia, Tadzio i on stracili sposobność poznania morza, a stryjowi i rodzicom sprawił przykrość. "