Bez dogmatu
Sienkiewicz Henryk
Bez dogmatu - strona 1
" Henryk Sienkiewicz BEZ DOGMATU "
Bez dogmatu - strona 2
" CZĘŚĆ I Rzym, 9 stycznia 1883. Przed kilku miesiącami spotkałem kolegę mego i przyjaciela, Józefa Śniatyńskiego, który w ostatnich czasach zajął wybitne stanowisko między naszymi piszącymi. W rozmowach, jakie prowadziliśmy o literaturze, Śniatyński przypisywał..."
Bez dogmatu - strona 3
" wpadaj w żaden styl, nie pisz po literacku". Mała rzecz! Rozumiem to dobrze, że im pisarz znakomitszy, tym mniej pisze po literacku; ale ja jestem dyletant i nie panuję nad formą. Wiem to z własnego doświadczenia, że człowiekowi, który myśli wiele i odczuwa mocno, zdaje się nieraz,..."
Bez dogmatu - strona 4
" Za młodu był to człowiek niezmiernie świetny tak pod względem powierzchowności, jak umysłu. Że zaś nazwisko i wielka zamożność otwierały przed nim wszystkie drogi - rokowano o jego przyszłości wielkie nadzieje. Wiem to od tych, którzy kolegowali z nim na uniwersytecie..."
Bez dogmatu - strona 5
" matkę moją po prostu ubóstwiał, postawił zapewne mnóstwo strasznych pytań swej filozofii, a nie otrzymawszy żadnej odpowiedzi ani żadnej pociechy, poznał jej całą czczość i jałowość wobec życiowego nieszczęścia. Musiała to być istotnie bajeczna tragedia w jego życiu, gdy..."
Bez dogmatu - strona 6
" cinquecentistów itd.; rozmiłował się w rzeźbach, obrazach; zbiory na tym korzystały niezawodnie, ale wielkie dzieło w naszym języku o trzech Rzymach, o którym z początku marzył, przeszło do krainy nie spełnionych zamiarów. Co do swych zbiorów, ma ojciec szczególniejszą ideę...."
Bez dogmatu - strona 7
" do Wiednia i Rzymu, gdzie przemieszkiwała lat kilka, otaczając brata najtkliwszym przywiązaniem, które potem przeniosło się na mnie. Jest to w całym znaczeniu wielka dama, nieco despotyczna, wyniosła i weredyczka, mająca tę pewność siebie, jaką daje majątek i wysokie położenie..."
Bez dogmatu - strona 8
" nadużywaniem jej dobrej wiary; oświadczyć jej, że nie tylko wielkich rzeczy, ale niczego nie ma się po mnie spodziewać, byłoby to przesądzać przyszłość tylko prawdopodobną, a zarazem zadać staruszce cios stanowczy. Może, na nieszczęście dla mnie, wielu bliższych mi ludzi dzieli..."
Bez dogmatu - strona 9
" Między moim ojcem a księdzem Calvi prędko zaczęła się przyjaźń, który trwała aż do śmierci tego ostatniego. On to utrwalił w ojcu zamiłowanie do poszukiwań archeologicznych i w ogóle do Wiecznego Miasta. Łączyło ich prócz tego przywiązanie do mnie. Obaj uważali mnie za..."
Bez dogmatu - strona 10
" Calvi nie potrafili mi wszczepić nawet swoich zamiłowań w tym stopniu, w jakim mieli je sami. Czy odczuwam sztukę? - tak; czy potrzebuję jej? - także tak! Ale oni ją kochali, ja zaś odczuwam ją jak dyletant, potrzebuję jej zaś jako dopełnienia wszelkiego rodzaju przyjemnych i..."
Bez dogmatu - strona 11
" prostego powodu, że aspiracje moje są rozleglejsze. Czasem stawiam sobie pytanie: czy my, Płoszowscy, nie łudzimy się co do naszych uzdolnień? Ale gdyby tak było, łudzilibyśmy się sami - ludzie zaś obcy, obojętni, nie popadaliby w ten błąd. Zresztą, ojciec mój był i jest..."
Bez dogmatu - strona 12
" przyswajania sobie wiadomości i ciekawość. Czytuję wiele i pamiętam wiele. Być może, iż nie zdobyłbym się na żelazną wytrwałość, na pracę długą, powolną, rozległą - ale ten brak wytrwania powinna właśnie łatwość zastąpić. Wreszcie nic mnie nie obowiązuje do pisania..."
Bez dogmatu - strona 13
" Zostaję tu jeszcze parę dni, więc korzystam z czasu, by zanim przejdę do zapisywania zdarzeń z dnia na dzień, rozejrzeć się w przeszłości i raz z nią skończyć. Jak już wyżej wzmiankowałem, ani myślę pisać obszernej autobiografii; kim jestem i jakim jestem, przyszłe moje..."
Bez dogmatu - strona 14
" chciałem się z nią koniecznie ożenić. Ile stąd wypadło zawikłań tragikomicznych, nie będę się rozpisywał, bo mi dziś trochę wstyd tych czasów, a trochę mi się śmiać z nich chce. Potem wyprowadzano mnie jeszcze niejednokrotnie w pole, albo też i samemu zdarzało mi się brać..."
Bez dogmatu - strona 15
" powodzeniach, powiem więc tylko, że tradycje młodości ojcowskiej starałem się, jak mogłem, utrzymać. Najniższe okręgi tego świata stykają się niejako z najwyższymi wielkiego półświata. ów półświat jest niebezpieczniejszy, niż się na pierwszy rzut oka zdaje - bo bynajmniej..."
Bez dogmatu - strona 16
" Prąd umysłowy niósł mnie - płynąłem. Jeśli stosunki towarzyskie, salony, buduary, kluby pochłaniały znaczną część mego czasu, to nie pochłaniały go jednak wyłącznie. Porobiłem dużo znajomości w świecie naukowym i artystycznym i żyłem życiem tego świata, a raczej żyję..."
Bez dogmatu - strona 17
" się ona o tyle rozsądną, iż przyznaje, że jej w dawnym ogólnym znaczeniu nie ma - i że istnieje tylko jako filozofia poszczególnych gałęzi wiedzy. Doprawdy, gdy o tym myślę, chce mi się powiedzieć, że i rozum ludzki ma swoją tragedię i że zaczęła się ona dla niego właśnie..."
Bez dogmatu - strona 18
" na którąkolwiek stronę przechylić, to jednak byłoby mu lepiej i spokojniej. Ale cóż na to poradzić? Czy winić filozofię, że zamiast budować systematy, które się co dzień rozlatywały jak domki z kart, uznała własną niemoc i zajęła się badaniem i uporządkowywaniem zjawisk,..."
Bez dogmatu - strona 19
" pewien pociąg do mistycyzmu, do rzeczy zaświatowych. Zauważyłem, że np. na mistycyzmie kończą wszyscy nasi wielcy pisarze. Cóż dziwnego, że się czasem trochę pomęczą ludzie zwyczajni. Co do mnie, musiałem o tych swoich wewnętrznych niepokojach napisać, by sobie skreślić..."
Bez dogmatu - strona 20
" znaczy, że jestem sceptykiem nawet względem własnego sceptycyzmu. I jest mi z tym źle. Dusza moja wlecze jedno skrzydło po ziemi. Byłoby mi zaś jeszcze gorzej, gdybym te wszystkie kwestie brał zawsze tak do serca, jak brałem je pisząc te dwie ostatnie kartki. Na szczęście dla mnie..."
Bez dogmatu - strona 21
" daleko od tego do poglądu na zachowawczość jak na dogmat, którego krytykować nie wolno. Jestem człowiekiem nadto ucywilizowanym, abym stał bezwzględnie po stronie arystokracji lub demokracji. W takie rzeczy bawią się jeszcze po zaściankach lub w dalekich stronach, gdzie idee..."
Bez dogmatu - strona 22
" wydaje ziarna. Gdybym istotnie przy tej jałowiźnie, przy tej niemocy czynu, posiadał nawet genialne zdolności, to byłbym jakimś szczególnym rodzajem geniusza bez teki, jak bywają ministrowie bez teki. To określenie: geniusz bez teki, wydaje mi się bliskie istoty rzeczy. Muszę wziąć..."
Bez dogmatu - strona 23
" oczywiście, ciotce nie mogę tego powiedzieć, ale sam przed sobą mogę zeznać: oto nie lubię Polek. Mam lat trzydzieści pięć; miałem, jak każdy człowiek, który dużo żył, rozmaite uczuciowe przygody w życiu; spotykałem i Polki - i z tych przygód, z tych zetknięć, wyniosłem..."
Bez dogmatu - strona 24
" - Pan masz w tej sprawie pogląd lisa na gołębnik. Nie podoba ci się to i psuje ci humor, że gołębie mieszkają zwykle wysoko i że mają skrzydła lotniejsze od kurzych. Wszystko, co mówisz, wypada raczej na korzyść Polek. - A to jakim sposobem? - Bo im Polka jest nieznośniejszą jako..."
Bez dogmatu - strona 25
" Warszawa, 25 stycznia. Nudzę się często na balach jako homo sapiens; nie cierpię ich jako kandydat do małżeństwa, ale lubię je czasem jako artysta - naturalnie, artysta bez teki. Co to za piękna rzecz, na przykład, szerokie, rzęsiście oświecone i pełne kwiatów schody,..."
Bez dogmatu - strona 26
" między nas jakaś młoda osóbka, która, przywitawszy się ze Śniatyńską, wyciągnęła do mnie łapkę opiętą w białą rękawiczkę i spytała: - Nie poznajesz mnie, Leonie? Trochę mnie zakłopotało to pytanie, bo istotnie w pierwszej chwili ani wiedziałem, kogo mam przed sobą,..."
Bez dogmatu - strona 27
" je, zbyt może obfitego puszku. Aniela nie jest jednak brunetką, choć na pierwszy rzut oka robi wrażenie brunetki. Włosy jej przyświecają jak brąz. Oczy ma jasne, ale i one wydają się czarne z powodu niezmiernie długich rzęs; brwi jej nat omiast są zupełnie czarne i istotnie..."
Bez dogmatu - strona 28
" Anielką przyszli do tych pań, ledwie zdołałem powitać jej matkę i przemówić z nią kilka słów, gdy ciotka widząc moje ożywienie rozpromieniła się w oczach, następnie ruszyła ramionami i zwróciwszy się do matki Anielki, rzekła głośno: - Ślicznie jej w tych fiołkach! Ha!..."
Bez dogmatu - strona 29
" Więc zamiast odpowiedzi otoczyłem ręką jej stan, przygarnąłem ją z lekka do siebie i poprowadziłem do walca. Przypomniały mi się moje "godziny sali". Taka niema odpowiedź mogła trochę rozmarzyć dziewczynę, której już poprzednio zaimponowało to, co napisałem w karnecie. Ale..."
Bez dogmatu - strona 30
" Stradivariusa i posiada zupełną świadomość swego szczęścia. Chce go i ma. Tego mu zazdroszczę. Rozmowa z nim była zawsze dla mnie przyjemna. Dali mi doskonałej czarnej kawy - tylko chyba u literatów pija się podobną - i poczęli się wypytywać, jak mi się wydaje Warszawa i swoi po..."
Bez dogmatu - strona 31
" dystrakcją tego, co jej tancerze mówili. Biedne dziecko, tak nie umie nic ukryć, tak okazuje wszystko, co ma w sercu, że ślepy by chyba tego nie spostrzegł. A takie to względem mnie pokorne, takie ciche, takie szczęśliwe, gdy się zbliżam! Zaczynam ją lubić bardzo i zaczynam..."
Bez dogmatu - strona 32
" że jedziemy na wieś. Prócz tego, starsze panie były rade, że ich najdroższe chęci mają się ku spełnieniu; ja byłem rad, bo wyczuwałem ramieniem ramię siedzącej obok mnie Anielki; ona zaś, być może, iż z tego samego powodu czuła się szczęśliwa. Parę razy, pochyliwszy się,..."
Bez dogmatu - strona 33
" przynajmniej nie przymówili kilkakrotnie. Ciotka milknie w końcu i je zapalczywie, jakby chciała swój gniew spędzić na potrawy. Rzeczywiście ma dobry apetyt. Ale w miarę potraw humor jej się poprawia i stopniowo przechodzi w wyśmienity. Teraz, gdy ja podaję po obiedzie ramię matce..."
Bez dogmatu - strona 34
" oranżerii opowiadać z pewną macierzyńską, ale nieestetyczną chełpliwością, jak o Anielkę starał się znajomy mój, Kromicki. Było mi tak, jakby mi ktoś drzazgę wyjmował zębem od widelca. Tak samo, jak owo błękitne światło rozczuliło mnie dla Anielki, choć nie było jej..."
Bez dogmatu - strona 35
" dziecko! Przy tym w razie mojej śmierci pozostałaby bez opieki, więc... Nie wypytywałem dalej, bo mnie to drażniło więcej, niż umiem powiedzieć, i chociaż rozumiem, że jeśli małżeństwo nie doszło do skutku, to jedynie przez Anielkę, jednak mam jakiś żal do niej, że pozwoliła..."
Bez dogmatu - strona 36
" Pax! pax! pax! Już to przykre wrażenie minęło. Jak ona jednak wyczuwa wszystko, ta Anielka! Udawałem dobry humor, chociażem go nie miał, w postępowaniu moim z nią był ledwie cień cienia różnicy, a jednak i pochwyciła to, i odczuła. Dziś przy przeglądaniu albumów, gdyśmy..."
Bez dogmatu - strona 37
" nędzna, że świadomość tego, ta furtka, za którą się można było w danym razie schować, dodawała mi otuchy. Nazywam to poczucie nędznym dlatego, że mi żadna inna odpowiedzialność, jak przed sobą samym, nie grozi, a siebie przecie nie oszukam. Zresztą czuję, że nie będę..."
Bez dogmatu - strona 38
" zgromadzać u siebie przedstawicieli wszystkich obozów, aby za pomocą herbaty i tartynek ułatwić porozumienie się, choć właściwie mówiąc, sam zapewne dobrze nie wie, na czym to porozumienie ma polegać. Ja, jako człowiek mieszkający prawie stale poza krajem, przyjechałem na owo..."
Bez dogmatu - strona 39
" jaki musieli miewać dawniejsi fanatycy. Stawowski, gdyby się urodził sto kilkadziesiąt lat temu i zasiadał w trybunale, byłby tak samo skazywał ludzi za bluźnierstwa na wyrwanie języka przez kark, jak to czyniono wówczas. Dziś podstawiło się w ten fanatyzm co innego - dziś..."
Bez dogmatu - strona 40
" łatwością zostać bohaterem wieczoru, gdyby nie to, że było późno, żem się znudził i że chciałem wrócić na noc do Płoszowa. Powoli też zabierali się i wszyscy. Miałem już futro na sobie i szukałem, trochę zniecierpliwiony, między futrem a surdutem binokli, które mi się..."
Bez dogmatu - strona 41
" I zaczęła krzątać się przy nalewaniu filiżanek. Widziałem jej szybkie i zgrabne ręce, które miałem ochotę całować. Od czasu do czasu podnosiła na mnie oczy, ale spotykając się z moim wzrokiem, spuszczała zaraz powieki. Poczęła mnie wreszcie wypytywać: jak spędziłem wieczór..."
Bez dogmatu - strona 42
" - Anielciu! Zeszliśmy się znowu przy stole. - Powiedz mi, ale tak szczerze, czy ty czasem nie zarzucasz mi w duszy, że jestem fantasta, że jestem dziwaczny człowiek? - Nie!... dziwaczny? - nie! Czasem myślę, że jesteś dziwny człowiek, ale zaraz sobie powiadam, że tacy jak ty..."
Bez dogmatu - strona 43
" 23 lutego. Człowiek jest jak morze: ma swoje przypływy i odpływy. Dziś jest dla mnie dzień odpływu woli, energii, chęci do jakiegokolwiek czynu, ochoty do życia. Przyszło to bez jakiegokolwiek powodu - ot tak sobie! - rzecz nerwów! Ale właśnie dlatego pełen jestem gorzkich..."
Bez dogmatu - strona 44
" wchodzi następnie w skład moralnej istoty całego społeczeństwa i powoli staje się wadą dziedziczną. Wprawdzie zrozumienie tej rzeczy nie poprawia mi humoru, bom się musiał na cały dzień oderwać od Anielki, i co więcej, grozi mi jeszcze to samo za parę dni - ale na to nie ma rady...."
Bez dogmatu - strona 45
" dobrze nam jest w pustelni płoszowskiej, jednak przyjazd ich ucieszył nas. Anielka ma dla niej wiele szczerej przyjaźni - przypuszczam także, że czuła potrzebę wyspowiadania się przed kimś ze wszystkiego, co jej się w piersiach zebrało. Pani Śniatyńska domyślała się od początku,..."
Bez dogmatu - strona 46
" rozjaśnionej twarzy. Po obiedzie zostaliśmy ze Śniatyńskim w jadalnym pokoju, wiedziałem bowiem, że on rad wypija jeden i drugi kieliszek koniaku po kawie; starsze panie przeszły do bocznego salonu. Anielka z panią Śniatyńską pobiegły na górę po jakieś albumy z widokami..."
Bez dogmatu - strona 47
" o nich, gdy ich żałują, to chociaż wówczas moja nicość staje mi wyraźniej niż kiedykolwiek przed oczyma - jednak to mnie cokolwiek łechce, jednak mi to sprawia jakąś - może gorzką przyjemność, ale przyjemność. - Bo się żałujesz, w czym zresztą masz rację. Nie odwracaj..."
Bez dogmatu - strona 48
" zdobył, a teraz stawiaj mi zaraz na tym łapy! Jeśli to zrobisz, wówczas będziesz kochany całe życie - rozumiesz. Chciałeś wiedzieć, co jest sława warta - więc masz! Dalszą rozprawę przerwało Śniatyńskiemu wejście żony i Anielki. Wybierały się do cieplarni. Jednakże w..."
Bez dogmatu - strona 49
" - Na tak kruchej, jak jest życie - nic więcej. Ale ja nie miałem na myśli tych rozłączeń, tych przepaści, które może powodować śmierć - i powiedziałem Śniatyńskiemu: - Zlituj się, nie uogólniaj swego osobistego szczęścia. Tyś dobrze trafił, ale można i źle trafić. Lecz..."
Bez dogmatu - strona 50
" wagę złota ją bierz! co to na wagę złota! - na karaty - rozumiesz! Ty nie masz po prostu stałego miejsca zamieszkania, nie tylko pod względem fizycznym, ale umysłowym i moralnym; nie masz podstaw, nie masz spokoju, ona ci to wszystko da. Tylko jej nie przefilozofuj, jakeś..."
Bez dogmatu - strona 51
" za różnica uczucia! Miałem obawę, że nie posklejam wyrazów - i milczałem. W tym milczeniu szliśmy ku gankowi. Podałem jej rękę, bo śnieg był wyślizgany płozami sanek - i gdy się wsparła na moim ramieniu, odczułem raz jeszcze, jaka to jest dla mnie upragniona kobieta. Po chwili..."
Bez dogmatu - strona 52
" 7 marca. Więc Anielka pozostała w niepewności, oczekiwaniu, rozterce. Ale nie mogłem inaczej postąpić. Nazajutrz po bytności Śniatyńskich w Płoszowie, zatem tegoż samego dnia, w którym postanowiłem oświadczyć się Anielce i jej matce, odebrałem list z Rzymu od ojca donoszący..."
Bez dogmatu - strona 53
" przychodzi za późno. Kto wie zresztą, czy kiedykolwiek bywa za późno i czy uczciwe i czyste serce kobiece nie posiada zawsze daru wskrzeszania zmarłych. Być może także, że serce męskie ma większą moc odradzania się. Istnieje jakieś podanie o róży jerychońskiej, która,..."
Bez dogmatu - strona 54
" wymówić Salomonowe vanitas vanitatum, ale byłbym chyba zupełnie ślepym, gdybym nie dostrzegł, że ze wszystkich czynników życiowych jest to najpotężniejszy i tak wszechmocny, że ilekroć o tym myślę, ilekroć ogarnę wzrokiem wieczne morzy wszechżycia, staję za każdym razem po..."
Bez dogmatu - strona 55
" Ojciec pierwszy przerwał milczenie: - Powiedz mi, jak ona wygląda? Ponieważ opis jest najniedołężniejszym sposobem malowania portretów, przyniosłem ojcu dużą i istotnie doskonałą fotografię Anielki, której począł przypatrywać się z niezmierną ciekawością. Ja zaś..."
Bez dogmatu - strona 56
" myśl, że się na nie zdobędę, sprawiała mi przyjemność. Przy tym, jako człowiek obdarzony wyobraźnią, widziałem się już ciceronującego Anielce po Rzymie. Ci tylko, którzy tu mieszkają, rozumieją, jaką jest rozkoszą pokazywać komukolwiek zabytki tego miasta, a cóż dopiero..."
Bez dogmatu - strona 57
" Renesans, w kościoły, w galerie Borghesów lub Colonnów i tym podobnie. Rozumiem, że potężne organizacje duchowe robią ze siebie środkowy punkt świata, ale w kobietach, którym chodzi o marne rzeczy, jest to egoizm i śmieszny, i marny. Zadawałem sobie pytanie: skąd się bierze..."
Bez dogmatu - strona 58
" świetle księżyca w pełni, była po prostu tak piękna jak jakiś grecki sen. Widziałem, że jest pod wrażeniem tej nieopisanej rzymskiej nocy. Głos jej stał się słodszy i cichszy niż zwykle. Być może zresztą, że jak zawsze tak i teraz myślała tylko o sobie i odczuwała tylko..."
Bez dogmatu - strona 59
" I gdyby tylko chodziło o tak zwaną arystokrację rodu lub pieniędzy, zjawisko nie byłoby zbyt ważnym. Ale do tego oderwanego świata należą mniej lub więcej wszyscy ludzie posiadający wyższą kulturę, należy poniekąd nauka, literatura i sztuka. Coś się stało takiego, że to..."
Bez dogmatu - strona 60
" - Jeśli tak jest, to czemu pan grywasz rolę pesymisty? Wiara w takie bóstwo powinna czynić człowieka szczęśliwym. Czemu? Jej nie odpowiedziałem, ale sam wiem dobrze, czemu. Miłość zwycięża nawet śmierć, ale chroni przed nią tylko gatunek. A co mi z tego, że gatunek będzie..."
Bez dogmatu - strona 61
" Posłałem po doktora, by na wszelki wypadek był w domu. Ten przepisał jakieś lekarstwo, o które ojciec począł zaraz z nim wojować dowodząc, że środek ten może przyśpieszyć atak. Doktor uspokoił mnie, oświadczywszy, że, jakkolwiek, gdy chodzi o chorego, który raz miał już atak..."
Bez dogmatu - strona 62
" potężniej jeszcze niż miłość umie tryumfować nad śmiercią, i to właśnie w chwili, gdy ta gasi życie. Po przyjęciu komunii i ostatnim namaszczeniu ogarnęło ojca rozrzewnienie. Chwycił mocno, prawie konwulsyjnie, moją rękę i nie puszczał jej, jakby się chciał zaczepić..."
Bez dogmatu - strona 63
" najszczęśliwszą ze wszystkich, więc przyjęła cios, jaki nas spotkał, daleko spokojniej ode mnie. Nie przeszkodziło jej to wprawdzie płakać szczerze przy trumnie brata, ale nie odjęło jej pogody. Potem miała ze mną rozmowę bardzo serdeczną i poczciwą, którą jednak na razie..."
Bez dogmatu - strona 64
" zaś jest gładka, cicha, jak gdyby ukojona w swym błękicie. Łacińskie żagle rybackich łodzi bielą się tu i owdzie; raz na dzień zaś przechodzi parowiec z Marsylii do Genui, wlokąc za sobą puszystą kiść dymu, która czernieje jak chmura nad morzem, zanim się rozejdzie i..."
Bez dogmatu - strona 65
" 29 marca. Nie chce mi się nawet i pisywać codziennie. Czytujemy razem Boską Komedię, a raczej tylko ostatnią jej część. Niegdyś bardziej mnie pociągała pełna straszliwej grozy plastyka Piekła; obecnie z lubością zanurzam się w tej świetlistej mgle, zaludnionej jeszcze..."
Bez dogmatu - strona 66
" miał nią napełnione wszystkie myśli i serce. Nie idzie za tym, żeby uczucie moje dla niej miało zgasnąć zupełnie. Analizując je, dostrzegam jednak, że straciło ono swój charakter czynny. Przed kilku tygodniami kochając chciałem czegoś; obecnie kochając niczego nie chcę...."
Bez dogmatu - strona 67
" Zresztą, nie przewiduję, co będzie, tylko przede wszystkim chcę teraz spokoju i wolę o niczym nie myśleć. "Nie budźcie mnie!" Dziś przy obiedzie była mowa, że w połowie kwietnia, gdy poczną się upały, opuścimy Pegli i pojedziemy do Szwajcarii. Nawet i to mnie przestrasza. Zdaje..."
Bez dogmatu - strona 68
" wszelako, że nie przyszło całkiem niespodzianie. Przyjąłem gościnność Davisów, bo ona była przyjaciółką ojca i okazała mi tyle współczucia po jego śmierci jak nikt w Rzymie. Posiadam jednak tyle świadomości i tak się umiem dzielić, że zaraz po przybyciu tutaj, pomimo..."
Bez dogmatu - strona 69
" Pod tym względem ta kobieta jest ostatnim słowem tego, czego wyobraźnia najbardziej wyrafinowana i najbujniejsza może pożądać. Jest to Fryne. Można stracić istotnie zmysły, gdy się ją widzi na przykład w amazonce tak opiętej, że wszystkie kształty jej ciała są prawie równie..."
Bez dogmatu - strona 70
" egoizmem, który podporządkowywa sobie wszystko. Laura jest wcieleniem takiej piękności, i nikt nie ma prawa wymagać od niej więcej nad to, by była zawsze i wszędzie piękna - ja przynajmniej nie wymagam więcej... Błogosławię moją biegłość żeglarską, dzięki której w..."
Bez dogmatu - strona 71
" 17 kwietnia. Davis znalazł mnie dziś siedzącego na taburecie u nóg Laury, z głową opartą o jej kolana. Z jego bezkrwistej twarzy i przygasłych oczu nie zszedł ani na sekundę wyraz obojętnego przygnębienia. W swoich miękkich pantoflach zahaftowanych indyjskimi słońcami,..."
Bez dogmatu - strona 72
" między nami zgoda, i Laura poczęła mówić o sobie. Miałem raz jeszcze dowód jej bystrości. W ogóle, ile znałem kobiet, wszystkie w pewnych warunkach okazywały nieprzezwyciężoną chęć opowiadania swoich dziejów. Nie biorę im tego za złe, bo dowodzi mi to tylko, że odczuwają one..."
Bez dogmatu - strona 73
" nim arcydzieło natury. Mnie kochała od dawna. Rozumie, że więcej bym ją cenił, gdybym ją trudniej zdobył, ale nie chciała targować się z własnym szczęściem. Dziwne wrażenie robiły na mnie tego rodzaju zasady, wygłaszane przez te cudne usta głosem miękkim, pogodnym, pełnym..."
Bez dogmatu - strona 74
" Wczoraj nie widziałem Laury cały dzień, bo była niezdrowa. Przeziębiła się siedząc do późna na balkonie, następnie przeziębienie przeszło w ból zębów. Co za nuda! Na szczęście, jeszcze onegdaj wieczór przyjechał do Davisa doktor, który odtąd zostanie stale przy nim; inaczej..."
Bez dogmatu - strona 75
" Szczególne bądź co bądź zasady! Ja także mam niewątpliwie duszę starożytnego Greka, ale poza poganinem jest przecie we mnie jeszcze i coś więcej. Laura może być z czasem bardzo nieszczęśliwa ze swoją filozofią. Rozumiem jeszcze, że można uczynić sobie religię z piękności w..."
Bez dogmatu - strona 76
" dziewczynie, podobnej do tuzina innych. Drażni to moją miłość własną, skutkiem czego uczuwam jakby urazę do Anielki. Bywa tak, że jednej godziny mam jakowąś niesmaczną świadomość moich win względem Anielki, w drugiej wydają mi się te winy głupie i dziecinne. W ogóle nie..."
Bez dogmatu - strona 77
" pożądaną, bynajmniej zaś nie drogą istotą. Gdyby Laura była inna i gdybym ja był inny, moglibyśmy być stokroć szczęśliwsi, ale obecnie nie miałbym tego poczucia, że dochodzę do Eumejowego schroniska. Rozumiem, że miłość, która chce być tylko duchem, zostanie tylko cieniem;..."
Bez dogmatu - strona 78
" się, mój drogi Leonie, z apatii i pocznij być sobą. Będę z tobą otwarta. Do zmartwień Anielki przyczynia się i to, że ktoś nagadał tu jej matce, jako w całym świecie znany masz być ze swoich bałamuctw. Wyobraź sobie moje oburzenie! Celina w desperacji powtórzyła to córce i..."
Bez dogmatu - strona 79
" następnie począłem chodzić po pokoju i poznałem, że się mylę. Wrażenie zwiększało się z każdą minutą i w końcu stało się bajeczne. Po upływie godziny powiedziałem sobie ze zdziwieniem: Co, u licha, ja przecie o niczym innym nie myślę! Rzecz zadziwiająca, z jaką..."
Bez dogmatu - strona 80
" 3 maja. Przyszło mi do głowy, czy wzmianka o Kromickim w liście ciotki nie była dyplomacją kobiecą, czy to nie miała być ostroga dla mnie? Jeśli tak, to winszuję ciotce zręczności i znajomości ludzi. 10 maja. Upłynął tydzień. Nie pisałem, bom chodził jak zaczadzony...."
Bez dogmatu - strona 81
" nawet bardzo inteligentnym (niech mnie piorun trzaśnie, jeśli mam zamiar pochlebiać sobie lub się chwalić) - ale nie jestem człowiekiem rozumnym. Nie posiadam zwłaszcza spokojnego męskiego rozumu. Nerwów swoich nie trzymam na wodzy, jestem przeczulony; raniłby mnie - wedle wyrażenia..."
Bez dogmatu - strona 82
" 12 maja. Laury nie lubiłem nigdy, chociaż byłem i dotąd jeszcze jestem pod jej fizycznym urokiem. Może to się wydaje na pierwszy rzut oka dziwne, w istocie rzeczy jest jednak zjawiskiem dość pospolitym. Można nawet kochać i nie lubić. Ile razy zdarzało mi się widzieć miłość..."
Bez dogmatu - strona 83
" siebie samego przeniosłem na nią. W czasie moich rozterek wewnętrznych szukałem przy niej nie tylko spokoju, lecz zarazem jakby umyślnego poniżenia; teraz czuję za to do niej niechęć. O tych moich burzach ona ani nawet wiedziała. Co ją mogły obchodzić, skoro nie nadawały się jej..."
Bez dogmatu - strona 84
" Rzym, Casa Osoria, 18 maja. Potrzebowałem widocznie samotności. Jest mi tak, jak było zaraz po przybyciu do Pegli - i smutno, i zarazem dobrze. Jest mi nawet lepiej, niż było w Pegli, bo nie doznaję tego niepokoju, jakim od samego początku przejmowało mnie towarzystwo Laury. Chodzę..."
Bez dogmatu - strona 85
" swej woli. Pokazuje się, że miałem ochotę od dawna opuścić Pegli, tymczasem dzień za dniem uchodził, a ja siedziałem i siedziałem. Jeszcze w wigilię wyjazdu mego byłem prawie pewny, że zostanę; nadspodziewanie przyszła mi w pomoc sama Laura. Zawiadomiłem ją o liście..."
Bez dogmatu - strona 86
" 22 maja. Ze znajomych nie znalazłem tu prawie nikogo. Upał porozganiał ich do willi albo w góry. W dzień mało chodzi ludzi po ulicach, spotyka się tylko cudzoziemców, po większej części Anglików w korkowych hełmach, owiniętych muślinem, z czerwonym Bedekerem w ręku i z..."
Bez dogmatu - strona 87
" prostota. Szczególniej zajmujący jest, gdy oddala się od roboty, by się jej lepiej przypatrzyć, potem nagle wraca do niej, jakby do ataku. To bardzo utalentowany rzeźbiarz. Postać ojca rośnie mu w rękach i uderza podobieństwem. Będzie to nie tylko portret, ale i dzieło sztuki. Oto,..."
Bez dogmatu - strona 88
" 2 czerwca. Od dawna nie byłem tak zdumiony jak dziś z powodu Łukomskiego. Poszliśmy razem do muzeum na Kapitolu. Już przy Wenus tamtejszej zdziwił mnie, gdy obracając na wszystkie strony jej ruchomą podstawę, oświadczył mi, że woli neapolitańską Praksytelesową Psyche, dlatego..."
Bez dogmatu - strona 89
" potworem znajdującym największą przyjemność w pastwieniu się nad ofiarami. Tym razem prawdziwy ze mnie chrześcijanin, bo nie tylko nie czuję z tego powodu urazy do pani Śniatyńskiej, ale ujmuje mnie to dla niej. Co za gorące, zacne serce! Śniatyński uważa widocznie sprawę za..."
Bez dogmatu - strona 90
" przykład frazesami: "Mimo twych wszystkich przymiotów może przyjść do tego, że będziesz zawsze powodem zgryzot i zmartwień dla najbliższych i najdroższych ci osób". Jest mi to tym przykrzejsze, że to prawda. Narobiłem zgryzot Anielce, ciotce, matce Anielki i wreszcie sobie samemu...."
Bez dogmatu - strona 91
" jak dawno był w Płoszowie, przypuszczam, że tydzień albo dwa temu, zatem od jego bytności rzeczy mogły bardzo się posunąć. Tak, ale ja o tym nie wiem. W ostatnim razie, co może nastąpić gorszego, niż dziś jest? Czuję, że człowiek, posiadający choć trochę energii w..."
Bez dogmatu - strona 92
" nastąpić w każdym razie, byłbym najprawdopodobniej upadł przy Anielczynych. Poczciwa ciotka dała jednak dowód nieco ciężkiej ręki, donosząc mi o zabiegach Kromickiego i o poparciu, jakiego mu udziela pani Celina. W dzisiejszych czasach nerwów nie tylko kobiety są mimozowate, ale i..."
Bez dogmatu - strona 93
" więcej, niektóre czyniły to chełpliwie, jakby w ich oczach owe dawne ideały tak samo nadawały się po ślubie do wyrzucenia przez okno, jak ich mirtowy wianek. I były przekonane, że w ten właśnie sposób stają się dobrymi żonami, nie zdając sobie sprawy, że każda z nich..."
Bez dogmatu - strona 94
" rozmowę, którą zapisuję, bo uczyniła na mnie pewne wrażenie. Łukomski trochę się wstydził swego wybuchu przy konającym Gallu, ale ja umyślnie począłem mówić o kraju, wydobyłem z niego wszystko, co mu leżało na dnie serca, i w końcu, gdy zaczęło być między nami jakoś..."
Bez dogmatu - strona 95
" ładna, głowa mała, uszy jak na model, dużo wyrazu, a rzęsy po prostu złote; coś podobnego tylko u nas się zdarza; tego tu pan nie zobaczysz, chyba w Wenecji, i to rzadko. Podobało mi się też, że się bardzo zajmowała matką, która była bardzo stroskana niedawną śmiercią męża...."
Bez dogmatu - strona 96
" dawniej nigdy nie bywało. Owe dawne związki zawiązywały się, trwały i rozwiązywały, zostawiając mi mniejszy lub większy smutek, czasem przyjemne wspomnienie, czasem niesmak, ale nigdy nie pochłaniały mej wewnętrznej istoty w tym stopniu. W takim życiu próżniaczym i światowym,..."
Bez dogmatu - strona 97
" której wprawdzie nie kochałem, ale którą okłamywałem, że kocham, łączyła się we mnie taka niechęć. Dla Laury jestem niewdzięczny i niewspaniałomyślny. Aż mi wstyd! Właściwie, jakie mam powody niechęci dla niej i czego jej nie mogę darować? Oto zawsze, jak powiedziałem,..."
Bez dogmatu - strona 98
" Natura ludzka jest bardzo marna. Nie pozostaje mi nic, jak trzymać się oburącz tej nadziei, że jednak ciotka powinna domyślić się, o co mi chodzi. Teraz, gdy niepokój mój powiększa się z każdą chwilą, czuję nie tylko to, że mógłbym Anielkę kochać ogromnie, ale że w ogóle..."
Bez dogmatu - strona 99
" ideał, przed którym nawet bardzo zuchwali sceptycy czapki zdejmują - lud. Ale na cokole posągu zaczynają już różni psotnicy wypisywać mniej więcej cyniczne koncepta - a co dziwniejsze: pierwsze mgły zwątpienia podnoszą się z tych głów, które z natury rzeczy powinny się chylić..."
Bez dogmatu - strona 100
" nie miał dla tej dziewczyny nie tylko ani trochy przywiązania, ale ani przyjaźni, ani litości. Ja przecie, mój Leonie, nie żądałam i nie namawiałam cię, byś się zaraz oświadczał Anielce, prosiłam cię jedynie o to, abyś napisał jakieś słowo serdeczniejsze dla niej, choćby nie..."
Bez dogmatu - strona 101
" przywiązania, i powiem ci, żem sobie tego najmocniej życzyła; ale widocznie woli bożej nie było; jeśliś miała pod tym względem jakie złudzenia, to się ich wyrzecz! Poczęłam ją ściskać, bo pobladła jak papier; myślałam, że zemdleje; na szczęście, nie przyszło do tego...."
Bez dogmatu - strona 102
" został przyjęty. Pan Śniatyński dopiero przed paru dniami dowiedział się o tym i włosy sobie z głowy wyrywał, a co się ze mną od początku działo, tego ci nawet nie piszę. Byłam tak rozżalona na ciebie jak nigdy w życiu, i dopiero twój drugi list złagodził trochę urazę,..."
Bez dogmatu - strona 103
" Przysięgałem mu, że Anielka tego nie powie, tak zupełnie, jakbym miał na to jej podpis. Przyznawałem słuszność jego uwagom, ale mówiłem, że są położenia, w których się nawet z takimi względami nie powinno liczyć. Trafił mu do przekonania ten mój argument, że tu nie chodzi o..."
Bez dogmatu - strona 104
" wszystko znaleźć - plus posag. Widocznie ona mu się jednak podoba i podoba się od dawna. Co to dziwnego, że Anielka się podoba! I powiedzieć, że ona czekała, jak szczęścia, jak zbawienia, jednego słowa z moich ust! Przecież ciotka pisze, że "czyhało biedactwo na Chwastowskiego, by..."
Bez dogmatu - strona 105
" Nie pisałem dziennika przeszło dziesięć miesięcy, choć tak już przywykłem do tej roboty, że mi tego brakło. Ale mówiłem sobie: po co? Miałem to gnębiące uczucie, że choćbym spisywał myśli godne Pascala, głębsze od głębin oceanu, wyższe od Alp, nie odrobię tego jednego..."
Bez dogmatu - strona 106
" zachowywali jednak pewną zewnętrzną wesołość dlatego tylko, że niegdyś byli weseli i że przywykli do tej formy. Musiał przecie nadejść i dla mnie czas, w którym na przykład ból zębów przestałem odczuwać tylko przez przykrość, jaką by taki ból mógł sprawić Anielce...."
Bez dogmatu - strona 107
" przyszło spać z bliźnim pod jednym płaszczem, nie oddałbym mu go całego, ale też nie zabrałbym całego dla siebie. Niebezpiecznym, może nawet bardzo niebezpiecznym, bywa taki człowiek tylko wówczas, gdy ludzie mącą mu ten spokój, polegający na ograniczeniu własnego ja - i..."
Bez dogmatu - strona 108
" 3 kwietnia. Niestety, moja obojętność, którą przyrównywałem do czystej wody bez smaku i barwy, jest pozornie tylko bezbarwną. Przypatrując się jej dokładniej, spostrzegam, że pływają po niej pewne obłoczki, które mącą jej przezroczystość. Są to idiosynkrazje. Nic mi nie..."
Bez dogmatu - strona 109
" poselstwie do Anielki, o owo: "Ruszaj w świat!", które było zbyteczne, bo byłbym ruszył w świat i bez jego rady; ale odebrałem list od niego w Chrystianii, zaraz po zamążpójściu Anielki, pisany niby z serca, ale równie szorstki i pełen maniery. Da się on streścić mniej więcej..."
Bez dogmatu - strona 110
" biorąc to za dowód siły. Istotnie, w świecie na przykład zwierzęcym skupiają się tylko istoty słabe, te zaś, którym natura dała potężne kły i pazury, chodzą samotnie, bo sobie wystarczają. Zasada ta jednak wyjątkowo tylko może stosować się do ludzi. Niezdolność do..."
Bez dogmatu - strona 111
" można umieścić w grupie idiosynkrazyj - kochać jej nie mogę, a nienawiścią nie chcę się trudzić. Ona zrozumiała to od razu i zastosowała się do położenia. Swoją drogą trochę ją drażni moja większa pewność siebie, moja samodzielność, ale właśnie dlatego liczy się ze..."
Bez dogmatu - strona 112
" paryskim i że spostrzegła, iż lepiej mieć tu we mnie sprzymierzeńca niż nieprzyjaciela. Dziwna rzecz, ona się mniej podoba w Paryżu niż we Włoszech lub w ogóle nad brzegami Morza Śródziemnego. Jest po prostu za klasyczna i za piękna na Paryż, gdzie smak jest do pewnego stopnia..."
Bez dogmatu - strona 113
" potrzeba być profesorem konserwatorium, od której nie mają klucza już nie tylko prostaczkowie, ale nawet ludzie rozwinięci i poniekąd muzycznie wykształceni - jest tym, czym być powinna? Obawiam się, aby idąc tą drogą, muzycy nie wytworzyli z czasem kasty egipskich kapłanów,..."
Bez dogmatu - strona 114
" spotkania. Ja płacę jej wzajemnością, nie myślę jednak czynić żadnych zabiegów na jej zgubę. Gdy widzę jakąś kobietę po raz pierwszy, spoglądam na nią, z m ocy dawnych przyzwyczajeń, jak na przyszłą możliwą zdobycz - ale są to raczej odruchy myślowe. Druga następna myśl..."
Bez dogmatu - strona 115
" jedyna istota, którą w życiu kochałem, rozdzieliła się obecnie we mnie na dwie odrębne. Jedna z nich zowie się pani Kromicka, druga Anielka. Dla pani Kromickiej jestem obojętny i obcy, ale Anielka nawiedza mnie i przynosi mi w darze poczucie mojej winy, mojej głupoty, duchowego..."
Bez dogmatu - strona 116
" bo nie ręczę. Myśl jakowejś zemsty jest ode mnie daleka. Za zawody uczuciowe mszczą się ludzie tylko na scenie. W życiu realnym odwracają się z niesmakiem - i na tym koniec. Przede wszystkim, ażeby dowieść dzisiejszej pani Kromickiej, że źle postąpiła wzgardziwszy mą skruchą,..."
Bez dogmatu - strona 117
" jednego wyrazu: sprzedał! A ta pani Celina, jego protektorka, która sądziła, że pierwszym jego czynem po ślubie będzie oczyszczenie za pomocą swych milionów majątku Anielki!... Ja - moje panie - człowiek bez "obywatelskich" frazesów - nie byłbym sprzedał, jeśli nie z innych..."
Bez dogmatu - strona 118
" usposobienie i uczucia moje dla niej były inne. Ja sam siebie nie okłamuję nigdy; powtarzam raz jeszcze, że jadę się leczyć, że pani Kromickiej nie kocham i nie będę kochał, że owszem, mam nadzieję, iż jej widok wyprze z mego serca dawną Anielkę lepiej od wszystkich fiordów i..."
Bez dogmatu - strona 119
" dzień lub jedna więcej noc. Zauważyłem zarazem, że przy całym swym sceptycyzmie posiadam zdolność odczuwania skrupułów, doprawdy godnych płoszowskiego wikarego. Nowożytny człowiek złożony jest z tylu nici, że gdy się chce rozplątać, zwikła się jeszcze bardziej. Próżnom..."
Bez dogmatu - strona 120
" prawa nie uznaje sama żona? Co on mnie obchodzi? Widzę oto istotę, która chce należeć do mnie, i biorę ją. Jej mąż dla mnie nie istnieje, a jej przysięgi to nie moja rzecz. Co więc ma mnie powstrzymać: czy szacunek dla instytucji małżeńskiej? Ale oto gdybym kochał, gdybym..."
Bez dogmatu - strona 121
" jest tylko uświęceniem miłości - ale gdy jest tylko zobowiązaniem, wówczas pierwszy lepszy przypływ wyrzuca ją na piasek jak śniętą rybę. Nie mogę się zobowiązywać do tego, że mi broda nie będzie rosła albo że się nie będę starzał - a ilekroć to uczynię, prawa życiowe..."
Bez dogmatu - strona 122
" wszędzie, i głuchej klawiatury, na której grywa gamy nawet w wagonie. Cokolwiek mnie to przestraszyło. Jeśli istotnie pojedzie, będę jej musiał choć cokolwiek pomagać w urządzeniu koncertu, a wolałbym od razu jechać do Płoszowa. W ostatnim razie oddam ją w ręce Śniatyńskiemu,..."
Bez dogmatu - strona 123
" jestem jej wdzięczny. Po raz pierwszy w życiu mam ochotę zawrzeć przyjaźń z kobietą i nie zawieść jej ufności. Dusza tak niespokojna, jak moja, może w danym razie znaleźć ukojenie w podobnej przyjaźni. Rozgadaliśmy się dziś z Klarą jak para przyjaciół. Inteligencja jej nie..."
Bez dogmatu - strona 124
" którego prawdziwie kocha. Określenie: forteca oblężona, forteca zdobyta, należy wprawdzie do oklepanych i nieznośnych określeń, ale wspiera się na prawdzie, a jest jeszcze stokroć prawdziwsze, gdy się stosuje do kobiety, która poza murami swej cnoty nosi w piersiach takiego zdrajcę,..."
Bez dogmatu - strona 125
" suszonego grzyba i miałam rację. Spytałem ciotki, czy mówiła o tym otwarcie z Anielką. - Z Anielką? - rzekła. - Dobrze, żeś przyjechał, bo się przynajmniej mogę wygadać. To mi ulży. Z Anielką nie ma sposobu mówić o tym otwarcie. Raz nie wytrzymałam, raz zaczęłam, to się..."
Bez dogmatu - strona 126
" niewytłumaczonym niepokojem, bom się bał usłyszeć coś takiego, co by było zupełnie naturalne, co leżałoby w porządku rzeczy, a co jednak potargałoby, sam nie wiem dlaczego, moje nerwy ze szczętem. Jestem wielki nędzarz! Na szczęście ciotka zrozumiała doskonale, o co mi chodzi,..."
Bez dogmatu - strona 127
" go w jednej chwili, skutkiem czego był nieco zły i zdziwiony. Później dopiero dostosował się do mojej nuty i poczęliśmy rozmawiać tak, jakby nasze ostatnie spotkanie nigdy nie miało miejsca. Widziałem jednak, że go interesuje mój obecny nastrój, nie mogąc bowiem wprost, począł..."
Bez dogmatu - strona 128
" zrozumiał tylko jedną rzecz: oto, że starymi kluczami mnie nie otworzy. Na odchodnym, gdym mu znów polecał Hilstównę, spojrzał na mnie bystro i rzekł: - Czy ci na tym bardzo zależy? - Bardzo, bo to jest osoba, dla której mam wielką przyjaźń, a jeszcze większy szacunek. W ten..."
Bez dogmatu - strona 129
" krańcu widnokręgu, na koniec przestrzeń polna, zakończona opaską lasu, owo "dziesięć mil niczego", jak mówią Niemcy, wszystko to przywodziło mi na myśl zawsze jakieś pierwociny krajobrazu z całym ubóstwem pomysłów i linii. Ściśle mówiąc, jest to zaledwie tło. Z chwilą..."
Bez dogmatu - strona 130
" oczekiwania, wyobrażam. Wszelka wigilia jest nieznośną. Będąc młodym chłopcem miałem raz pojedynek i przypominam sobie, że niespokojny byłem tylko w wigilię. Starałem się także wówczas myśleć o czym innym, i podobnie jak dziś na próżno. Myśli moje nie są wcale tkliwe ani..."
Bez dogmatu - strona 131
" dorożkarzem. Pytałem go, czy jest żonaty, na co mi odpowiedział, że "bez baby nijak" - po czym jeszcze coś mówił, czego już nie słyszałem, bom naraz dojrzał w dali majaczące topole płoszowskie. Anim się spostrzegł, kiedyśmy ujechali kilka wiorst od rogatek. Na widok Płoszowa..."
Bez dogmatu - strona 132
" Miało to niebawem nastąpić, stół bowiem był nakryty, zastawa gotowa, a samowar szeptał i mruczał puszczając kłęby pary ku górze. Znów najmniejszy szczegół nie uszedł mojej uwagi. Zauważyłem, że w sali było chłodno i stosunkowo ciemno, bo okna jej wychodziły na północ...."
Bez dogmatu - strona 133
" nazwisko pani Kromickiej, ale miała słodkie, stokroć ukochane rysy i niewysłowiony urok mojej dawnej Anielki. W tym chaosie, jaki ogarnął mą głowę, jeden głos wołał mocniej od innych: Anielka! Anielka! Anielka! A ona nie dostrzegła mnie zrazu lub wzięła za kogo innego, gdyż..."
Bez dogmatu - strona 134
" pani Celinie. Anielka usunęła się zaraz do stołu dla nalewania herbaty, ja zaś począłem się witać i rozmawiać z ciotką. Przez ten czas oprzytomniałem zupełnie i zasiedliśmy do herbaty. Począłem teraz wypytywać o zdrowie pani Celiny. Ciotka w odpowiedziach swych odwoływała się..."
Bez dogmatu - strona 135
" - Toteż było mi tam wówczas bardzo źle - odpowiedziałem. Anielka spojrzała w tej chwili na mnie i znów w oczach jej dostrzegłem lęk i pokorę. Gdyby mnie wprost ręką brała za serce, nie zdołałaby nim targnąć mocniej. Im bardziej byłem przygotowany na to, że ona przyjmie mnie..."
Bez dogmatu - strona 136
" - Będziemy, będziemy! On taki dobry! - odpowiedziała Anielka. I naprawdę miałem w tej chwili serce pełne dobroci. Wszedłszy do pokoju pani Celiny, powitałem ją bardzo serdecznie, na co odpowiedziała mi z pewnym przymusem; widocznym było, że gdyby nie obawa obrażenia ciotki, byłaby..."
Bez dogmatu - strona 137
" ciotko, że nie ma takich przeszkód na świecie, których by wytrwałością i odpowiednimi środkami nie można przezwyciężyć. Tu zacząłem mówić, że słyszałem o wypadkach, w których sprzedaż została unieważniona z powodu nieformalnego kontraktu. Mówiąc nawiasem; nie była to..."
Bez dogmatu - strona 138
" parku, poczęliśmy wreszcie prowadzić jedną z tych tak zwanych inteligentnych rozmów, polegających przeważnie na cytowaniu nazwisk. Chwastowski to, co wiedział, wiedział zapewne dokładniej ode mnie, ale ja czytałem więcej w życiu, sądzę przeto, żem go niepomiernie zadziwił...."
Bez dogmatu - strona 139
" pobankrutowanej szlachty, którzy z konieczności przyswajają sobie mieszczańską tradycję pracy, a przynoszą do niej tęgie muskuły i nerwy. Mimo woli przypomniałem sobie, jak raz Śniatyński krzyczał za mną na schodach: "Z was już nic nie będzie, ale z waszych dzieci mogą być..."
Bez dogmatu - strona 140
" nienawiści, bo mi tak podyktowało serce. Zresztą nie będę nigdy mówił z nią o przeszłości, i z tego powodu nie szukałem dziś rozmowy sam na sam. Przy herbacie wieczornej mówiliśmy o rzeczach ogólnych, o tym, co słychać u nas i za granicą. Ciotka wypytywała się jeszcze o..."
Bez dogmatu - strona 141
" wybrana! Są może piękniejsze na świecie, ale takiej, która by bardziej odpowiadała temu jakiemuś prototypowi kobiety, który każdy mężczyzna nosi w wyobraźni, dla mnie nie ma. Myślę, iż ona jednak musiała to widzieć, że ją obserwuję i że ją podziwiam. Wyjechałem o zmroku...."
Bez dogmatu - strona 142
" 21 kwietnia. Mieszkam niby w Warszawie, ale cztery dni z rzędu spędziłem w Płoszowie. Pani Celina ma się lepiej, natomiast ksiądz Łatysz umarł onegdaj. Doktor Chwastowski nazywa chorobę jego "wspaniałym przebiegiem gruźlicy płucnej" i z trudnością ukrywa zadowolenie, że koniec..."
Bez dogmatu - strona 143
" zdrzemnął, a ja też, bo, niech to nie będzie Panu Bogu wymowno, alem się też bez trzy noce nabiedowała. Dopiero o pierwszych kurach przyszedł mój stary, zbudził mnie, i siedzieliśmy oboje - a on śpi i śpi. Mówię staremu: "Ej, czy nie pomer?" A stary mówi: "Może i pomer!"..."
Bez dogmatu - strona 144
" Byłbym to zaraz uczynił, ale nie miałem ze sobą pieniędzy; umyśliłem jednak wziąć potrzebną kwotę z kasy ciotki i kazałem babuli przyjść za godzinę. Była tak zdumiona, że przez jakiś czas patrzyła na mnie wytrzeszczonymi oczyma, nie mówiąc ani słowa, następnie padła mi do..."
Bez dogmatu - strona 145
" sprawia mi jakąś drapieżną radość, jak gdybym zaspakajał wrodzony człowiekowi instynkt niszczenia. Mam także przekonanie, że nic mi tu żadna świadomość zła ni żadne skrupuły nie pomogą. Mam zbyt silny charakter, bym się umiał i mógł na tej drodze zahamować, zwłaszcza..."
Bez dogmatu - strona 146
" skupioną uwagę nad ceremonią i ciekawość; żadnego śladu, żadnego cienia refleksji, że jest to jednak nieubłagane zakończenie, poza którym zaczyna się coś strasznego i nieznanego. Patrzyłem na Anielkę w chwili, gdy schyliła się po garść piasku na trumnę. Była nieco blada,..."
Bez dogmatu - strona 147
" poszarpałaby mi ona nerwy. Po raz pierwszy od czasu przyjazdu do Płoszowa poczułem niechęć i głęboką urazę do Anielki. "Miejże przynajmniej trochę instynktu litosnego i nie gadaj przy mnie o tym człowieku - nie dziękuj w odpowiedzi na pytanie o jego zdrowiu i nie mów: Chwała..."
Bez dogmatu - strona 148
" jedno z tych słodkich usposobień, które potrzebuje koniecznie koło siebie atmosfery przyjaznej, inaczej i źle mu, i straszno. Płynie to z niezmiernej delikatności serca. Pamiętam, że za czasów, gdy stary Chwastowski nie jadał u syna-piwowara, ale w pałacu, i ciotka kłóciła się z..."
Bez dogmatu - strona 149
" pomyślałem; ona tak jak ciotka i jej matka należy także do kobiet "anielskiego gatunku", nie dopuszczających istnienia złego. Niechże zrozumie, że ją kocham, niech ta myśl wstąpi w nią, niech się oswaja z tym pojęciem, niech się pocznie nim niepokoić, niech z nim walczy...."
Bez dogmatu - strona 150
" To zdjęcie z siebie odpowiedzialności nie przyniosło mi jednak żadnej pociechy. Przyjechawszy do Warszawy miałem naprzód zamiar odwiedzić Klarę, ale napadł mnie gwałtowny ból głowy, który przeszedł dopiero wieczorem, przed samym przybyciem ciotki. Ciotka zastała mnie już..."
Bez dogmatu - strona 151
" miałem wrażenie, że słyszę urywane dźwięki harfy. Po niejakim czasie Klara odzyskała równowagę, ale podług mnie cały koncert grała miernie. Ogarnęło też mnie prawdziwe zdziwienie, gdy po zakończeniu rozległy się takie oklaski, jakich nie słyszałem nigdy w Paryżu, gdzie..."
Bez dogmatu - strona 152
" mogę, nie będę, a szukam z tym przekonaniem, że muszę to czynić przez wieczność całą i że nigdy go nie odnajdę. Miałem serce tak ściśnięte, że mi tamowało oddech - nie zwróciłem najmniejszej uwagi na stronę zewnętrzną wykonania, które zresztą musiało dojść do tych..."
Bez dogmatu - strona 153
" 29 kwietnia. Listy Kromickiego pognębiły mnie do tego stopnia, że to wrażenie trwa dotąd. Nieuzasadniony żal mój do Anielki mija wprawdzie; im bardziej czuję, że niezasłużenie byłem dla niej tak szorstki, tym większa ogarnia mnie skrucha i z tym większą tkliwością..."
Bez dogmatu - strona 154
" samym. Od czasu mego powrotu do Płoszowa aż do tej chwili nie powiedziałem sobie jasno i wyraźnie, że pragnę wzajemności Anielki, ale była to kwestia słów. W rzeczywistości wiedziałem o tym, że jej chcę, i chciałem. Każde moje spojrzenie, każde słowo, wszystkie postępki -..."
Bez dogmatu - strona 155
" przestraszający, ale wezmę ją za rękę i poprowadzę w ten świat, bo ze szczerym przekonaniem będę jej mógł powiedzieć: Tam jest dobro i prawda! Znajduję pokrzepienie w podobnych myślach. Większa część dnia zeszła mi jednak bardzo źle, bo w poczuciu własnej niemocy, wobec tych..."
Bez dogmatu - strona 156
" jako doktor, wiesz, że miłość jest potrzebą fizjologiczną. Młody Chwastowski chciał jednak widocznie uchodzić za trzeźwą i tęgą głowę, wyższą ponad słabości ludzkie, wzruszył więc swymi szerokimi ramionami, pogładził ostrzyżoną w szczotkę czuprynę i powiedział: -..."
Bez dogmatu - strona 157
" kobietę. W ogóle zaś tylko w społeczeństwach bogatych, w których mnóstwo ludzi usuwa się od pracy, kobieta panuje wszechwładnie i wypełnia takim ludziom życie od wierzchu do dna. Opanowywa ona w nich wszystkie myśli, staje się motorem wszystkich czynności, wyłącznym celem..."
Bez dogmatu - strona 158
" zauważyłem, że włosy jej związane są niedbale, że lekko puszczona bluzka zarysowywa z niewypowiedzianym urokiem wysmukły jej stan i ramiona, że jest w jej uczesaniu i ubiorze jakieś zaniedbanie poranne, a zarazem jakaś świeżość, która potęguje tysiąckrotnie jej ponęty. Nie..."
Bez dogmatu - strona 159
" sprawę i z tego, że opór ten zwiększyłby się natychmiast, gdybym ją pociągnął silniej lub gdyby niebezpieczeństwa nie były tak nieuchwytne. Ale widziałem jasno, że przewaga jest po mojej stronie i że z wolna zaprowadzę ją, dokąd zechcę. Tymczasem mówiłem umyślnie o..."
Bez dogmatu - strona 160
" Anielka przyśpieszyła kroku, jakby pragnęła zaraz wracać do domu, i odpowiedziała mi, prawie szepcąc: - Nie mów tak, Leonie, proszę cię, nie mów tak. Przecie ty rozumiesz, że ja nie mogę przyjąć takiej intencji. - Czemu nie możesz? Nie chciej mnie źle rozumieć. Jesteś i..."
Bez dogmatu - strona 161
" nóg. Wzruszyłem się sam jej widokiem do tego stopnia, iż i mnie gardło ścisnęło się jakby płaczem. - Anielko! Anielko! - ozwałem się nie wiedząc, co mam jej powiedzieć. Lecz ona poczęła potrząsać dłońmi, jakby się chciała ode mnie opędzić, wreszcie powiedziała..."
Bez dogmatu - strona 162
" który czuje, że mu się arcydzieło udaje, było może i zadowolenie pająka, pewnego, że mucha wpadnie w jego sieci - ale była i dobroć, i litość, i tkliwość, i to wszystko, z czego, jak mówi poeta, radują się anieli w niebie. Żal mi było, że to bezbronne biedactwo musi wpaść w..."
Bez dogmatu - strona 163
" wielka serdeczność, swoboda i zażyłość. Jak my jednak byliśmy dla siebie stworzeni, jak nasze istoty lgną do siebie, jak to kochane biedactwo wygrzewa się i rozkoszuje w tym zwodniczym cieple braterskich uczuć! Nigdy, od czasu powrotu, nie widziałem jej tak wesołą. Nieraz..."
Bez dogmatu - strona 164
" jak obłoki dymu i kadzielnicy przed ołtarzem. Zbudziło się we mnie coś, jakby chęć ofiary z siebie, i głos wewnętrzny jął mi mówić: Nie mąć tej jasnej wody, uczcij jej przezroczystość. Tymczasem msza się skończyła i wyszliśmy z kościoła. Przed progiem kościelnym..."
Bez dogmatu - strona 165
" patrzyła na nich zupełnie inaczej. Opowiadała mi o nich mnóstwo charakterystycznych rzeczy, smutnych i wesołych, przy czym ożywiła się opowiadaniem i ruchem, i tak była urocza, że mimo woli począłem, spoglądając na nią, powtarzać trzy ostatnie wiersze poematu, który pisałem..."
Bez dogmatu - strona 166
" chmurki i tak wesoło, iż często wydawało mi się, że jestem studentem. Oczyma mówiłem jej wprawdzie, że ją kocham - ale pożądanie spało we mnie. Była mi na to tego dnia zbyt droga. Ciotka zaraz po śniadaniu pojechała do Warszawy; ja resztę dnia przesiedziałem w pokoju pani..."
Bez dogmatu - strona 167
" przywykłemu do sirocco we Włoszech, niewiele to szkodziło, ale pani Celina cierpiała ogromnie, Anielka z nią razem, ciotka zaś zrobiła awanturę staremu Chwastowskiemu o szkody w parku. Czupurny szlachcic, którego zapewne nieraz w szkołach wytargano za uszy z powodu Homera, nie..."
Bez dogmatu - strona 168
" płoszowskiego domu zadygotały w podstawach. Panie moje poczęły odmawiać litanię, ja zaś miałem chwilę wielkiego niesmaku, wydało mi się bowiem, że jeśli ją będę odmawiał razem z nimi, będzie to z mojej strony hipokryzja; jeśli nie, to będzie wyglądało na popis źle..."
Bez dogmatu - strona 169
" w oknie. W tej chwili mrok uczynił się prawie zupełny, ale co kilka sekund rozdzierały go błyskawice, białe i czerwone, odsłaniając głębiny nieba, a zarazem rozświecając nasze twarze i cały świat, zasnuty falą. Anielka była spokojna, tylko za każdym błyskiem wydawała mi się..."
Bez dogmatu - strona 170
" im wójtem, gdy nagle ozwał się za mną najsłodszy w świecie dla moich uszu głos, pytając po francusku: - Czy to naprawdę co szkodzi, Leonie, że oni uprzątną park? Obróciłem się i ujrzałem Anielkę w chusteczce na głowie, podwiązanej pod brodę. Obiema rękoma podtrzymywała..."
Bez dogmatu - strona 171
" wdzięczności względem Klary, przyjęła ją nadzwyczaj serdecznie, Anielka natomiast, mimo całej uprzejmości i wrodzonej słodyczy, była jakby onieśmielona i trochę sztywna. Dopiero przy śniadaniu, wśród ogólnej wesołej rozmowy, nastąpiło między tymi paniami pewne zbliżenie...."
Bez dogmatu - strona 172
" ani brunetką, ani blondynką, robi fizyczne wrażenie brunetki a duchowe blondynki; może sprawia to wyjątkowa bujność jej włosów przy stosunkowo drobnej twarzy, dość, że jest ona unikatem w swoim rodzaju. Przewyższa nawet pod tym względem Davisową, która była piękna bez..."
Bez dogmatu - strona 173
" najmocniejsza w całym towarzystwie i nie boi się zmęczyć rąk. W chwilę potem siedziała przy fortepianie, i tym razem widocznie Mozart odpowiadał najbardziej jej usposobieniu, bo usłyszeliśmy Don Juana. Zaledwie ozwały się pierwsze dźwięki, już była to inna Klara: nie owo hoże i..."
Bez dogmatu - strona 174
" ciemnym sklepieniem sosen drugie, nierównie weselsze sklepienie. Słońce wnikało obficie do wnętrza lasu przez szczeliny między liśćmi, kładąc na paprocie, rosnące na podłożu, jakby haft złoty i drgający. Naokół rozlegały się, jak zwyczajnie wiosną, głosy kukułek; tu i..."
Bez dogmatu - strona 175
" Klara, mimo całej prostoty, z jaką zwykle przyjmuje to, co się do niej mówi, spojrzała tym razem na mnie pytającym wzrokiem, po czym zmieszała się nieco i odrzekła: - Wszyscy tu dla mnie tak dobrzy!... Ja wiedziałem, że moje słowa są poniekąd szelmostwem, mogą bowiem wprowadzić w..."
Bez dogmatu - strona 176
" to trzeba uczynić tak, by zarazem rozbroić Anielkę i odjąć jej możność odepchnięcia mnie raz na zawsze. Umysł mój pracował ciężko w tej chwili, gdyż zadanie nie było łatwe. Stopniowo ogarniało mnie coraz większe wzruszenie, i dziwna rzecz: byłem wzruszony więcej za Anielkę..."
Bez dogmatu - strona 177
" - Finał mojej Pieśni wiosennej. - Co za pyszna noc! - ozwał się Śniatyński. I zaraz począł deklamować śliczny ustęp z Kupca weneckiego: . . . . . . . . . . . . . . Jak cicho Śpi na pagórku tam światło miesiąca! Spocznijmy trochę, i niech dźwięk muzyki Płynie nam w..."
Bez dogmatu - strona 178
" się prawie wcale do rozmowy. Przechodziło mi przez myśl, że może to drogie stworzenie dąsa się na mnie za to, że prowadzę pod rękę Klarę i że się nią głównie zajmuję. Samo podobne przypuszczenie napełniało mnie szczęściem. Starałem się wszelako nie stracić zupełnie..."
Bez dogmatu - strona 179
" - Skoro koniecznie chcesz, więc... być może... Ale to mnie mogło tylko cieszyć... - Co cię mogło cieszyć? - Wasza wzajemna przyjaźń z Klarą. - Może być, że mam dla niej wiele życzliwości, ale zresztą Klara, jak wszystkie inne kobiety, jest mi obojętna. A wiesz dlaczego? Tu..."
Bez dogmatu - strona 180
" Po chwili znikła w ganku, ja zaś pozostałem sam, z uczuciem niepokoju, strachu, wielkiej litości nad nią, ale zarazem i tryumfu, że te słowa, od których zacznie się dla nas obojga nowe życie, zostały już wymówione. Bo naprawdę, na razie nie mogłem się niczego więcej spodziewać,..."
Bez dogmatu - strona 181
" 19 maja. Pierwszy dzień po przyjeździe do Warszawy przespałem kamiennym snem. W Płoszowie żal mi każdej minuty dnia, którą mogę spędzić w towarzystwie Anielki, a nocami pisuję. Znużyło mnie to w końcu śmiertelnie. I teraz jestem jeszcze ociężały, ale przynajmniej mogę już..."
Bez dogmatu - strona 182
" umiejętnością, jaką daje doświadczenie życiowe, ale przede wszystkim z tą siłą magnetyczną, jaką mi dawała obecność i w moim sercu prawdziwej miłości. Dodawszy do tego, że Anielka wiedziała przecie, ilem cierpiał z powodu jej postanowienia w chwili, gdym wysyłał do niej..."
Bez dogmatu - strona 183
" 20 maja. Zastanawiałem się dzisiaj nad tym, co będzie, gdy uzyskam wzajemność Anielki, a raczej wyznanie z jej strony? Widzę przed sobą szczęście, ale nie widzę możliwego czynu. Zdaje mi się, że gdybym wymówił w Płoszowie, wobec tych kobiet, słowo: rozwód, to by..."
Bez dogmatu - strona 184
" pręgi - owszem, byłem nawet nieco kokietowany. Następnie odbyłem kilkanaście wizyt za pomocą biletów. Pragnę, by ludzie myśleli, że stale mieszkam w Warszawie. Ponieważ sprowadzenie zbiorów ojcowskich mi nie wystarcza, jest to bowiem kwestia mojej woli i mego worka, nie zaś pracy,..."
Bez dogmatu - strona 185
" moje przerafinowanie umysłowe. Na mnie powinni robić diagnozę choroby starczej wieku i cywilizacji, bo przybrała ona we mnie typowy charakter. Kto jest sceptykiem względem wiary, sceptykiem względem wiedzy, konserwatyzmu, postępu itd., temu istotnie trudno coś robić. A w dodatku..."
Bez dogmatu - strona 186
" 23 maja. Oddaliłem się na pewien czas z Płoszowa deszcze i dlatego, by zostawić Anielce czas do jakiegokolwiek postanowienia. W Warszawie i w czasie powrotnej drogi do Płoszowa starałem się odgadnąć, co mianowicie postanowi. Wiedziałem, że nie mogła wprost napisać do męża:..."
Bez dogmatu - strona 187
" Anielskie złudzenie, że prawda może być tylko jedna na świecie! Nie wdawaj się ze mną nigdy, moja Anielko, w żadne rozumowania, bo ja jeśli wierzę w jaką prawdę i w jakie argumenty, to chyba w prawdę i prawa miłości, a przy tym dość jestem przebiegły, by każdy twój argument..."
Bez dogmatu - strona 188
" - Ja cię nie skazuję na wygnanie, ale ty wiesz dlaczego... - Wiem - odpowiedziałem z nieudanym smutkiem i rezygnacją - dlatego, że oddałbym za ciebie ostatnią kroplę krwi; dlatego, że gdyby piorun miał w tej chwili w jedno z nas uderzyć, to ja bym ciebie osłonił, a swoją głowę..."
Bez dogmatu - strona 189
" ale usuwasz mi jedyną podstawę życia. Mówiłem ci, żem wrócił do kraju z postanowieniem, by dla niego pracować. Może bym w tym znalazł i zapomnienie, i spokój, może bym tym odkupił moje winy dawniejsze; świeżo oto zamierzyłem sprowadzić zbiory ojcowskie - ty mi każesz teraz..."
Bez dogmatu - strona 190
" Ja zaś z samego jej uniesienia poznałem, że to może być prawdą. Porwała mnie dzika ochota, żeby jej to powiedzieć z całą brutalnością, wprost w oczy, ale z dala ujrzałem zbliżającą się ku nam ciotkę. Anielka nie zdołała już opanować wzruszenia, tak że ciotka, spojrzawszy..."
Bez dogmatu - strona 191
" się zwrócić tym uwagę starszych pań. Ja staram się być dla niej dobry, troskliwy, przyjazny, ale nie narzucam się jej. Chcę, by jej się wydawało, że miłość moja sama się zdradza, ale że ja robię, co mogę, by ją w sobie zamknąć. Musi też widzieć, że uczucie moje się..."
Bez dogmatu - strona 192
" 26 maja. Zawiadomiłem dziś Śniatyńskiego, że stanowczo zamierzam sprowadzić zbiory ojcowskie do Warszawy. Uczyniłem to z tym wyrachowaniem, że przez niego wieść ta dostanie się do redakcji dzienników, które nie omieszkają podnieść mego zamiaru do znaczenia wielkiej..."
Bez dogmatu - strona 193
" bo w ten sposób zjednywam sobie wdzięczność Anielki i przyzwyczajam ją do uważania mnie za kogoś najbliższego. Nie żywię już w sercu dawnej urazy do pani Celiny: zbyt jest na to nieszczęśliwa, a przy tym ja już poczynam kochać wszystkich należących do Anielki - wszystkich -..."
Bez dogmatu - strona 194
" wspierać na miłości. Czymże więc ono jest? Albo czymś niezłomnym i istotnie świętym, jeśli wspiera się na takiej podstawie; albo, w przeciwnym razie, tylko sprzecznym z moralnością i religią kontraktem, który jako niemoralny winien być rozwiązany. Inaczej mówiąc, obowiązki..."
Bez dogmatu - strona 195
" Przemawiałem za sobą i byłbym głupi, gdybym przemawiał przeciw sobie. Liczyłem, że wdrażając Anielkę w tego rodzaju pojęcia, przyśpieszam pożądaną dla mnie ewolucję w jej duszy, bo mogą ją one ośmielić i rozgrzeszyć we własnych oczach. Mając na uwadze wielką jej..."
Bez dogmatu - strona 196
" niebie! Co za szczęśliwy pomysł tego Chwastowskiego i dla mnie, i dla pani Celiny, której tamtejsze kąpiele mogą istotnie wrócić zdrowie. Ja także jestem zmęczony i potrzebuję górskiego powietrza, a jeszcze bardziej potrzebuję być przy Anielce. Jutro ruszam do Warszawy i..."
Bez dogmatu - strona 197
" Pani Korycka zmieszała się mimo całej pewności siebie, ja zaś odniosłem jedno z takich małych zwycięstw, o których opowiada się po salonach z nieodłączną cytatą przysłowia: "Trafiła kosa na kamień!" Czy ludzie powtarzają sobie, czy nie, że się żenię z Klarą, jest mi to..."
Bez dogmatu - strona 198
" Anielki, tak bezwzględną i wyłączną, iż wydaje mi się, że każda kobieta, żądająca ode mnie choćby jednego tylko uderzenia serca, porywa się tym samym na własność Anielki. To tłumaczenie wystarcza mi. Niewątpliwie pożegnam Klarę bardzo serdecznie, gdy będzie już w..."
Bez dogmatu - strona 199
" uczuciu, szukam do tego dróg, nie pomijam żadnej i oto wszystko. Ja, który się nie okłamuję nigdy, powiadam sobie otwarcie: pragnę doprowadzić Anielkę do tego, by poświęciła męża dla mnie, ale nie chcę jej ani popsuć, ani zbrudzić. Niech mi nikt nie mówi, że jedno wyłącza..."
Bez dogmatu - strona 200
" jeszcze pilniejsza. Trener Web, jako prawdziwy Anglik, zachowuje zimną krew, ale nieszczęśliwy Dżak Goose, który jest rodem z Burzan i którego nazwisko jest dosłownym przekładem z polskiego: Kuba Gąsior, traci zupełnie głowę; ciotka bowiem łaje nieustannie i jego, i dwóch innych..."
Bez dogmatu - strona 201
" przypomniało postacie Puvis'a de Chavannes. Ciotka i matka jej nie widzą tego, bo są ciągle z nią razem, ale dla mnie, po kilku dniach niebytności w Płoszowie, różnica już jest wyraźna. Ogarnia mnie skrucha i serdeczna litość. Oczywiście, że przyczyną tego wszystkiego jest..."
Bez dogmatu - strona 202
" mimowolny, następnie zwróciłem się do ciotki: - Daję obiad dla uczczenia zwycięstwa rodziny Płoszowskich. Ciotkę rozczuliła bardzo moja intencja. Ach, gdyby wiedziała, jak mało mnie obchodził w tej chwili Naughtyboy i wszystkie zwycięstwa, jakie konie rodziny Płoszowskich..."
Bez dogmatu - strona 203
" A jej droga twarz rozjaśniła się w jednej chwili. - Pokaż, przeczytaj! - rzekła. Miałem ochotę całować ją po rękach za ten przebłysk radości. Był to dla mnie nowy dowód. Przecie, gdybym jej był zupełnie obojętny, nie cieszyłyby ją tak pochwały dla mnie. - Nie - odrzekłem -..."
Bez dogmatu - strona 204
" - Tyś sama kwiat, najpiękniejszy w świecie... Po czym dodałem poważnie: - Ty mi przecie, Anielko, wierzysz, gdy ci mówię, że tu chcę kiedyś umrzeć. Och! ile było szczerości w tym, com powiedział. Twarz Anielki zaszła jakby mgłą; radość jej zgasła. Widziałem, że ją..."
Bez dogmatu - strona 205
" istotnie zdawały się być ze stali wykute. Za nim postępował Web, w końcu zaś nasz domorosły, mały Anglik, Dżak Goose, przybrany w nowy surdut, pokrywający kurtkę, i w dżokejskie buty. Na drogę krzyknąłem mu przez otwarte okno: - A nie daj się tam, Kuba! On zaś zdjął czapkę i..."
Bez dogmatu - strona 206
" - Bo ja ją kocham w ukryciu - odrzekłem śmiejąc się. - Nie, czemu jej nie zaprosiłeś? - Jeśli chcesz, to jeszcze to uczynię. - Jak ty wolisz - odpowiedziała chowając się na powrót. Ja zaś wolałem nie zapraszać panny Hilst. W godzinę później ruszyliśmy w Aleje..."
Bez dogmatu - strona 207
" owdzie charakterystyczne zaprzęgi, przeważnie jasne tualety, mieniące się w powietrzu na tle zieloności drzew - to wreszcie nagromadzenie wykwintnych ludzi i wykwintnych koni nadawało pochodowi wysoce ucywilizowany, a nie pozbawiony przy tym malowniczości pozór. Cieszyło mnie to, że..."
Bez dogmatu - strona 208
" może wstawać? czy Naughtyboy wygra? co będzie, jeśli przegra? i ile osób będzie u mnie na obiedzie? Przez ten czas, stojąc przy jej powozie, zauważyłem, iż ma wyjątkową słodycz w wyrazie oczu i prześliczną nogę, a chcąc odpowiedzieć na jej pytania równie hurtownie, jak były..."
Bez dogmatu - strona 209
" nas zbitą gromadą i niezbyt szybko, bieg bowiem miał być podwójny i musieli oszczędzać siły koni. Ale już na drugim skręcie szereg ów rozciągnął się w łańcuch. Robiło to takie wrażenie, jakby wiatr rozwiał kupkę płatków kwiatowych wzdłuż po drodze. Na przodzie biegł..."
Bez dogmatu - strona 210
" pracę. Zajęcie w widzach wzrastało z każdą chwilą. - Naughtyboy przegrał? - spytała mnie cicho Anielka widząc porządek, w jakim konie przebiegły koło trybuny. - Nie, kochanie. Muszą jeszcze jeden krąg zrobić - odpowiedziałem ściskając jej z lekka rękę. A ona jej znów..."
Bez dogmatu - strona 211
" francuskich frazesów, jak gdyby wyjętych z rozmów pani Boquel. Wkrótce znajomi otoczyli nasz powóz, i tryumf ciotki był zupełny. Ja byłem także upojony tymi uściśnieniami dłoni, które otrzymałem od Anielki. Próżno sobie mówiłem, że mogły być one nieświadome, bo znów..."
Bez dogmatu - strona 212
" 7 czerwca. Popełniłem w czymś jakąś niezmierną pomyłkę, czegoś w tej kobiecie nie dostrzegłem i nie obrachowałem. Przez dwa dni starałem się zrozumieć to, co mnie spotkało, miałem jednak taki chaos w głowie, żem nie mógł myśleć. Teraz zbieram całą zimną krew i całą..."
Bez dogmatu - strona 213
" ciebie kocha, że serce jej należy w gruncie rzeczy do ciebie? Co przemawia za tym, że to jest złudzenie? Na pierwszy rzut oka: jej opór. Lecz ja nie śmiałem nigdy przypuszczać, że ona nie będzie się opierała. Wyobrażam sobie oto jakąkolwiek kobietę zamężną, zakochaną bez..."
Bez dogmatu - strona 214
" widziałem w jej oczach iskry gniewu i rozżalenia, wydarła mi swoje ręce, którem pokrywał pocałunkami, a słowa: "Ty mnie obrażasz!" - nie schodziły z jej ust. I energia jej pokonała moją tym łatwiej, im mniej się jej wybuchu spodziewałem. Ach! Anielka uniosła się do tego stopnia,..."
Bez dogmatu - strona 215
" wszystko, co zaszło, ja sam popełniłem szereg omyłek i sam jestem wszystkiemu winien. Wiedzieć coś i brać w rachubę - są to dwie rzeczy różne. Możemy sobie doskonale zdawać sprawę z obcych nam czynników działających w duszy danego człowieka, w postępowaniu z nim jednak..."
Bez dogmatu - strona 216
" Ja już dostałem jakby ostrzeżenie w tym, co mi powiedziała z powodu pani Koryckiej: "Wszystkiego można dowieść, ale gdy się źle postępuje, sumienie zawsze powie: "le! źle!" - i niczym nie da się przekonać". Nie przypisałem wówczas temu takiej wagi, jaką należało przypisać. W..."
Bez dogmatu - strona 217
" znałem kobiety, w których nawet ateizm przybierał wszystkie cechy religii. Jest rzeczą szczególną, że ów "kodeks uczciwej Magdy" nie wyłącza w kobietach ani przenikliwej inteligencji, ani misterności myśli, ani ich polotu. Dusza kobieca ma w sobie coś z kolibra, który umie bujać..."
Bez dogmatu - strona 218
" I ja mogę się jeszcze łudzić, mogę od takiej kobiety czegoś oczekiwać? To jest przecie prosta bezmyślność! Więc co mam zrobić? Wyjechać? Nie wyjadę! - nie chcę i nie mogę! Zostanę - a ponieważ moje uczucie jest bezmyślne, więc będę postępował bezmyślnie. Dość..."
Bez dogmatu - strona 219
" bladością. Myślałem przed paru dniami: "Co mi z tego, że ona mnie kocha, jeśli to uczucie pozostanie na zawsze w niej zamknięte?" A jednak obecnie, gdym się przekonał naocznie, że tak jest, wszystkie nadzieje moje zmartwychwstały od razu, wszystkie zwątpienia znikły; miałem na..."
Bez dogmatu - strona 220
" Wiem, że byłoby to nikczemne, i nigdy bym się na podobny wyzysk i gwałt nie zdobył, nie!... bądź co bądź, zbyt na to jestem porządnym człowiekiem... Ale jednak nie mogę się powstrzymać od postawienia sobie pytania: co by w takim razie nastąpiło? I prawie pewny jestem, że Anielka..."
Bez dogmatu - strona 221
" wioseł. Jestem jakiś niezdrów. le sypiam, a raczej wcale, i nie może inaczej być. Doprawdy, chciałbym zachorować, ale tak porządnie; przeleżeć przez jaki miesiąc bez świadomości, bez pamięci, wypocząć za wszystkie czasy. To byłyby moje wakacje. Chwastowski wczoraj mnie..."
Bez dogmatu - strona 222
" 10 czerwca. Miałem dziś dwa listy: jeden od mego notariusza w Rzymie, drugi od Śniatyńskiego. Z Rzymu donoszą mi, że przeszkody, jakie stawia zwykle rząd włoski wywożeniu z kraju starożytnych zabytków i cennych przedmiotów sztuki, mogą być usunięte, a raczej dadzą się..."
Bez dogmatu - strona 223
" żeby wypadkiem jego nauka nie okazała się prawdą, jakie oczekiwanie nowej ewolucji naukowej i jaka radość jeńców, gdy się otworzy lada furtka, którą można uciec na wolne powietrze. Cała rzecz, iż duchy już są tak przybite, że nie śmią ni oddychać, ni uwierzyć we własne..."
Bez dogmatu - strona 224
" Nie powiem, żeby to byty widzenia; było to tylko przejście tego granicznego pasa, za którym kończą się ścisłe rozumowania, a zaczynają się poczucia, będące jednak jeszcze niejako wnioskami z poprzednich premis - tylko doprowadzonymi tak daleko, że prawie nieuchwytnymi, jak może..."
Bez dogmatu - strona 225
" Miałem dziś jedną lepszą chwilę. Gdy obraz był już zawieszony, Anielka zbliżyła się do mnie, by mi podziękować. Ponieważ fotel, na którym siedziała pani Celina, był odsunięty dość daleko, więc w chwili, gdy Anielka cofała swoją rękę z mojej, zatrzymałem ją na sekundę i..."
Bez dogmatu - strona 226
" przy tym wzruszonym głosem: - Panu jednemu powiem szczerze, że znikąd nie było mi tak żal wyjeżdżać... Przy tej krętaninie w chwili odjazdu nie ma nawet na to czasu, żeby coś wypowiedzieć - ale jak mi żal!... We Frankfurcie widuję dużo i ludzi uczonych, i artystów, tylko że......"
Bez dogmatu - strona 227
" Klarę osób, pomieszanego z syczeniem pary, gwałtownym oddechem lokomotywy i nawoływaniem służby kolejowej. Okno sleepinga obsunęło się na dół i raz jeszcze ujrzałem tę poczciwą, przyjazną twarz. - Gdzie pan spędzi lato? - spytała Klara. - Nie wiem; napiszę pani -..."
Bez dogmatu - strona 228
" Gastein, 23 czerwca. Jesteśmy już od tygodnia w Gasteinie całym domem, to jest: Anielka, ciotka, pani Celina, ja i Kromicki. Przerwałem na czas jakiś pisanie, nie dlatego, bym się pozbył nałogu albo nie czuł potrzeby, ale dlatego, że to, co się ze mną działo, nie mogło się..."
Bez dogmatu - strona 229
" Starałem się ochłonąć; on tymczasem założył monokl i, potrząsając na nowo moją ręką, mówił: - Jak się masz? Jak tam Anielka? Jak matka?... chora zawsze, co? a ciocia? - a? I znowu ogarnęło mnie zdumienie z zaprawą nieludzkiego gniewu, że on najbliższe i najdroższe mi..."
Bez dogmatu - strona 230
" Między innymi rozwiązał paski podróżne, w których obok pledu były dwa małe dywaniki wschodnie, i rzekł: - To kupiłem, jakem był w Batum. Ładne, co? Pójdą przed nasze łóżka. Zmęczywszy się, siadł po wyjściu służącego na fotelu i gadał dalej o swoich obrotach na..."
Bez dogmatu - strona 231
" się wyłącznie sobie. Nie przeczę, że przywiązanie dzieci do rodziców jest rzeczą chwalebną, ale gdy jest posunięte do przesady, staje się przeszkodą życiową. Wpadłszy na ten przedmiot, rozgadał się i wygłosił mnóstwo podobnych prawd, ogromnie płaskich i pospolitych, które..."
Bez dogmatu - strona 232
" nam wspaniałe życie! Dość powiedzieć, że poprzedni okres mego istnienia, w którym Anielka deptała po moim uczuciu i który uważałem za szczyt niedoli, wydał mi się teraz okresem bajecznego szczęścia. Gdyby wówczas i gdyby dziś jeszcze zjawił się przede mną diabeł i dał mi do..."
Bez dogmatu - strona 233
" kochał, to bym nią nie pogardzał - więc pogarda to tylko nowy łańcuch do mojej obroży. To doskonale rozumiałem, że poza panią Kromicką, poza panem Kromickim i ich wzajemnym stosunkiem nie obchodzi mnie na świecie nic, zupełnie nic! - ani światło, ani ciemność, ani wojna, ani..."
Bez dogmatu - strona 234
" cały ten proces uczucia odbywał się we mnie prawidłowiej, mówiłem sobie: "Kocham ją, więc jej pragnę" - z równą logiką, jak Kartezjusz mówił: "Myślę, więc jestem". Teraz zmieniło się to na: "Nie kocham, ale pragnę" - i obie te części istniały we mnie, jakby wypisane na..."
Bez dogmatu - strona 235
" kobieta byłaby moją i tak wierną mnie, jak jest tamtemu, i stokroć jeszcze wierniejszą, bo mnie by kochała całą duszą! Wrodzona nieudolność - tak jest! Ale choćby mnie to całkiem usprawiedliwiało we własnych oczach - co mi z tego, kiedy nie znajduję w tym żadnej pociechy?..."
Bez dogmatu - strona 236
" równowagę i przestanę panować nad sobą. Stosunek mój do Anielki jest okropny i dla niej, i dla mnie. Miłość moja przybiera pozory nienawiści, pogardy, ironii. Męczy to Anielkę i przestrasza. Czasem spogląda na mnie, jakby chciała powiedzieć: Co ja winna? Ja sam powtarzam sobie..."
Bez dogmatu - strona 237
" jest farsą; o ile by dotknęło jego, wołałoby o pomstę do nieba. Dlaczego, głupcze? Któż ty jesteś taki? Idź do lustra i przejrzyj się; zobacz swoje mongolskie oczy, swoje włosy podobne do czarnej krymki, swój monokl, swoje długie piszczele; wejdź w siebie, zdaj sobie sprawę z..."
Bez dogmatu - strona 238
" 30 czerwca. Zasłyszałem dziś z werandy taki koniec rozmowy, prowadzonej dość podniesionym głosem między Kromickim a Anielką: - Ja - mówił Kromicki - sam z nim pomówię, ale ty musisz powiedzieć, jak rzeczy stoją, ciotce. - Nigdy tego nie zrobię! - odpowiedziała Anielka. - Ale..."
Bez dogmatu - strona 239
" wprowadzić w lepszy humor i wrócić do dawnych stosunków. Na ten widok ogarnęła mnie wściekłość, która odbiła się w moim postępowaniu z Anielką. Nigdy nie byłem dla niej, a tym samym i dla siebie, tak niemiłosierny. 4 lipca. Dziś wracając z Wandelbahnu spotkałem ją na..."
Bez dogmatu - strona 240
" Straciłem całkiem przytomność. Wiem tylko, że cisnąłem jej w oczy tak straszne i cyniczne słowa, - jakich żaden inny mężczyzna nie poważyłby się powiedzieć bezbronnej kobiecie. Nie śmiem po prostu zapisać ich w tym pamiętniku. Jak przez sen pamiętam, że przez chwilę..."
Bez dogmatu - strona 241
" - Przed pół godziną - mówiła ciotka - Anielka wróciła z twarzą tak rozpaloną, że zaraz obie z Celiną poczęłyśmy pytać: co jej jest? Odpowiadała: - Nic! nic! - jakby z niecierpliwością, ale widziałyśmy, że to nieprawda. Celina poczęła nalegać. Wówczas Anielka uniosła..."
Bez dogmatu - strona 242
" Anielkę na fotelu z biegunami i otuliwszy ją ciepłym szalem, bo tu poranki chłodne, rzekłem: - Moja Anielko droga, przepraszam cię z całej duszy za to, com wczoraj powiedział. Przebacz mi i zapomnij - bo i tak ja sam sobie tego nigdy nie zapomnę. Ona od razu wyciągnęła mi w..."
Bez dogmatu - strona 243
" Wiatr zsunął jej promyk włosów na czoło - więc ja wstałem i począłem go z lekka układać na powrót na jej główce z taką troskliwością, jakbym był jej matką, i rzekłem: - Anielko kochana, nie każ mi mówić tego, czegom mówić nie powinien. Jeżeli zaś chodzi o twój..."
Bez dogmatu - strona 244
" Zaledwie ukończyliśmy czytać nasze listy, gdy pani Celina, która już chodzi o własnej mocy, ukazała się we drzwiach niosąc stołeczek pod nogi dla Anielki. - Ach, mamo! - rzekła zgorszona Anielka - czy to się godzi? - A małoś to ty się nawysługiwała mnie, jak byłam chora? -..."
Bez dogmatu - strona 245
" wszystkich nieszczęść, gdyby on umarł! Myślałem niejednokrotnie, że jeśli hipnotyzer może powiedzieć swemu medium: "Śpij!" - i medium zasypia - czemu by ta sama siła, jeszcze bardziej natężona, nie miała wystarczyć do uśpienia kogoś snem wiecznym? Pozapisywałem sobie świeżo..."
Bez dogmatu - strona 246
" moralnie ja go morduję co dzień - i wobec tego pytam się siebie, czy przed jakimś sądem, wyższym nad sądy ludzkie, nie będę odpowiadał za ten postępek tak, jak gdybym go dokonał? Być może wprawdzie, że gdyby tak, jak już powiedziałem, można było otwierać czaszki ludzkie, to..."
Bez dogmatu - strona 247
" 9 lipca. Dziś w czytelni Kromicki pokazał mi jakiegoś Anglika, w towarzystwie kobiety nadzwyczaj pięknej, i opowiedział mi ich historię. Piękność ta jest z pochodzenia Rumunką i pierwotnie była za jakimś zrujnowanym bojarem wołoskim, od którego Anglik kupił ją po prostu w..."
Bez dogmatu - strona 248
" będzie prawdopodobnie zależało od stanu jego interesów. Jaki jest ten stan, nikt dobrze nie wie. Ciotka robi przypuszczenia, że nie jest pomyślny; ja przypuszczam, że wszystko, co miał, zasiał w jakąś rolę, która ma przynieść butne żniwo. Czy przyniesie? On sam zapewne jeszcze..."
Bez dogmatu - strona 249
" 10 lipca. Gorące dni zdarzają się nawet tu, w Gasteinie. Co za upał! Anielka nosi suknie z białej flaneli, takie, jakich Angielki używają do lawn-tennis. Pijamy rano kawę na świeżym powietrzu. Ona przychodzi po kąpieli świeża, jasna jak śnieg o wschodzie słońca. Wysmukłe jej..."
Bez dogmatu - strona 250
" - Staram się wejść w położenie tego przemysłowca. Ty przy tym nie uwzględniasz jednej rzeczy: że ta kobieta mogła go nie kochać, mogła kochać swego dzisiejszego męża, a tamten mógł o tym wiedzieć. - W takim razie oboje byli siebie warci. - To inna sprawa. Patrząc nieco..."
Bez dogmatu - strona 251
" pospolitym człowiekiem, zdolnym nawet do takich postępków, jakim jest na przykład sprzedaż Głuchowa lub nadużywanie zaufania żony, ale nie jest tak nikczemną duszą, za jaką go miałem. Był to dla mnie i zawód, i ruina planów, do których przyczepiłem chwilowo swoje istnienie...."
Bez dogmatu - strona 252
" wyraz przykra. Zdawało mi się, żem rzucił jakieś ziarno - marne wprawdzie i zbyt może nędzne, by mogło wzejść, ale chwyciłem przynajmniej znów za jakowąś nitkę. Jedna rzecz dodała mi ducha. Oto w chwili gdy zacząłem wmawiać w Kromickiego, iż to on jest zdania, że zrujnowany..."
Bez dogmatu - strona 253
" Hofgastein; jedna tylko pani Celina wolała zostać w domu. Ciotka, ja i Kromicki zeszliśmy zaraz do bramy ogrodowej willi, stamtąd Kromicki poszedł po powóz do Straubingera, my zaś z ciotką czekaliśmy na Anielkę, która pozostała jeszcze w domu. Gdy jej długo nie było widać,..."
Bez dogmatu - strona 254
" uwagę i na ton Kromickiego, i na milczące posłuszeństwo Anielki, a zwróciłem ją głównie dlatego, iż rano już zauważyłem, że przez cały dzień obejście się jego z nią było jeszcze chłodniejsze niż poprzednio. Widocznie te same nie znane mi powody nieporozumienia, które już..."
Bez dogmatu - strona 255
" padało na jej twarz, wyczytać z niej, co mnie czeka. Poglądałem na nią tak pokornie, byłem tak biedny, że sam litowałem się nad sobą, i zdawało mi się, że ona także powinna mieć nade mną litość. Ale ona nie patrzyła we mnie, tylko słuchała uważnie lub udawała, że słucha..."
Bez dogmatu - strona 256
" A właściwie ona mi miała do przebaczenia tylko to, żem ucałował jej nogi; gdyby była posągiem świętej i stała w kościele, jeszcze by nie miała prawa gniewać się i obrażać za taki dowód czci. Pomyślałem sobie, że gdy przyjdzie do wyjaśnień, to jej to powiem, bo ją to..."
Bez dogmatu - strona 257
" Była godzina dziewiąta, gdy dojechaliśmy do Hofgasteinu. We wsi było już spokojnie; ani jednego powozu przed hotelami, w domach ciemno. Świeciły się tylko okna w gasthausach, a u Megera jodlowało kilka wcale niezłych głosów męskich. Gdyśmy stanęli, wysiadłem z powozu chcąc..."
Bez dogmatu - strona 258
" byłaby więc dwustronna korzyść. Mówiąc otwarcie, osoba jego, jako taka, jest nam dość obojętna, ale ponieważ stał się naszym krewnym, więc radzi byśmy byli przyczynić się do powiększenia jego majątku, naturalnie, o ile byśmy mieli pewność, że sami nie poniesiemy przy tym..."
Bez dogmatu - strona 259
" "Co będzie, to będzie - myślałem sobie - a tymczasem zamiast gubić Kromickiego, czyby nie prościej i uczciwiej było pomóc mu? Przecie Anielka potrafiłaby ocenić taki postępek, i musiałaby ją ująć moja bezinteresowność - a o przyszłości niech Opatrzność rozstrzygnie"...."
Bez dogmatu - strona 260
" sobie - zgodzi się na to uczucie i uzna je; niech mi powie leszem twoja! Sercem i duszą należę i będę wiecznie należała do ciebie. Ale na tym musisz poprzestać. Jeśli się na to zgodzisz, dusze nasze są od tej chwili poślubione. I oczywiście obiecywałem sobie zgodzić się...."
Bez dogmatu - strona 261
" bytu, będzie leciał z planety na planetę, póki nie połączy się z duszą wszechistnienia. Po raz pierwszy przyszło mi do głowy, że ja i Anielka możemy jako kształty przejść, a miłość nasza może nas przetrwać, zostać i być właśnie naszą nieśmiertelnością. "Kto wie -..."
Bez dogmatu - strona 262
" i pokoju myślałem z pokrwawionymi rękoma. Podobne zestawienia napełniają zawsze każdego nerwowego człowieka smutnymi - nie przeczuciami - ale wrażeniami i mogą rzucić posępny cień na cały bieg jego myśli. Niezawodnie też i moje sposępniałyby niebawem, gdyby nie to, że byłem..."
Bez dogmatu - strona 263
" chciała mnie jednej puścić... Co za chwile przeszłyśmy, ale Bóg łaskaw, że się skończyło na strachu... Widziałeś rannych? Ucałowałem ręce Anielki i ciotki, po czym zacząłem opowiadać, na com patrzył w Lend-Gastein. Pokazało się, że w depeszy, jaka przyszła do Kurhausu,..."
Bez dogmatu - strona 264
" to, że zadowalają się trzecim procentem od swoich kapitałów. Powiedział mi wreszcie na odchodnym, że jutro musi ze mną w ważnej sprawie pomówić. Dawniej byłbym się tym zaniepokoił, obecnie domyślam się, że to będą jakieś finansowe propozycje. Byłbym go natychmiast wezwał na..."
Bez dogmatu - strona 265
" większe będą zyski - że tam się wszystko robi forsą i że woli do zysków dopuścić rodzinę niż obcych. Podziękowałam mu za te uczucia rodzinne, ale powtórzyłam odmowę. Widziałam, że mu to jest bardzo przykro. Zaczął ubolewać nad tym, że nikt się u nas nie rozumie na..."
Bez dogmatu - strona 266
" zniżać do takich marności, jak są sprawy pieniężne albo też przemówienie w interesie męża. Dwakroć teraz ją prosiłem, by z ciotką pomówiła w kwestii spółki, i dwukrotnie odmówiła mi stanowczo. Co do ratunku Głuchowa, łatwo teraz mówić, gdy sposobność pomocy minęła...."
Bez dogmatu - strona 267
" między nimi mniej życzliwości, a spodziewa się znaleźć dokładniejsze rozumienie interesów. Zniosłam te przymówki z cierpliwością. Wczoraj on poszedł na wycieczkę z Belgami, ale wrócił z niej niekontent. Domyślam się, że chciał ich wciągnąć do spółki i że również się..."
Bez dogmatu - strona 268
" Gdyby piorun uderzył był w tej chwili w stół, nie byłbym się więcej zdumiał i przeraził. W pierwszej chwili po prostu serce zamarło we mnie. Spojrzałem na Anielkę, która zaczerwieniła się, jakby złapana na jakimś niegodnym siebie uczynku, i wreszcie począłem pytać: - Co?..."
Bez dogmatu - strona 269
" przywiązał się tak do ciebie, jak ja się przywiązałem, jeszcze by mu się coś od ciebie należało. Nie zrobiłaś mi nigdy najmniejszego ustępstwa, nie ukazałaś mi nigdy iskry litości, nie przyznałaś nigdy nic, a odjęłaś zawsze, coś tylko mogła odjąć. Gdybyś mogła,..."
Bez dogmatu - strona 270
" niebu. Ale oto ta strzelista natura uważa za rzecz w zupełnym porządku, że pantofle męża depcą po owych śniegach. Co to jest? Ilekroć podobne myśli opadają mi głowę, czuję, że jestem bliski szaleństwa, czuję wściekłość, i gdybym mógł jednym zamachem zwalić, a potem..."
Bez dogmatu - strona 271
" Kto wie, czy moja osoba, czy też osoba ciotki odgrywała w tym większą rolę? Zresztą kobiety wrażliwe mają zawsze do rozporządzenia cały kapitał współczucia nawet dla obcych, nie dopiero dla krewnych, zwłaszcza gdy jaka katastrofa zaskakuje je niespodzianie. Dlaczego i Anielka nie..."
Bez dogmatu - strona 272
" pod wpływem tej myśli, jakby dotknięty rozpalonym żelazem, i chwyciwszy kapelusz, poleciałem szukać Kromickiego. Nie znalazłem go w domu ani w ogrodzie. Poszedłem pod Wandelbahn - następnie do czytelni; nie było go i tam. Przez chwilę przystanąłem na mostku przy wodospadach..."
Bez dogmatu - strona 273
" uniknąć. - Ale czym ja ją mogłem zadrażnić?... Jeśli kto, to ja umiem przecie gadać o interesach. - leś zrobił, żeś wspomniał, iż wziąłeś Anielkę bez posagu. Ciotka dotąd o to zła. - Powiedziałem to wówczas, gdy mi poczęła wymawiać sprzedaż Głuchowa. Zresztą..."
Bez dogmatu - strona 274
" Przypuszczam także, że miał mnie bardziej za głupca niż za dziwaka, ale wierzył mi, o to zaś chodziło mi przede wszystkim. Wierzył zresztą słusznie, gdyż w tej chwili była to rzecz postanowiona w moim umyśle, że Anielka dostanie gotowiznę, nie rentę. Czułem także, iż..."
Bez dogmatu - strona 275
" niedoświadczona. Ja teraz nie mogę absolutnie być przy nich. Ja tu już i tak siedzę jak na węglach, i skoro mówimy tak otwarcie, to ci powiem, że tylko nadzieja wciągnięcia ciebie albo ciotki do spółki zatrzymała mnie tutaj tak długo. Powiedziałem ci wszystko, com miał pod sercem..."
Bez dogmatu - strona 276
" interesu leżało w tym; że kapitały, które trzeba było wyłożyć zaraz, wracały po przejściu całej procedury biurowej, zatem z wolna, a po wtóre, że Kromicki miał do czynienia z poszczególnymi dostawcami, których interesem było dawać materiał jak najgorszy, cała zaś..."
Bez dogmatu - strona 277
" stanowiska, poczytuje i mnie, i ciotkę za dwoje ludzi fantastycznych, nie mających pojęcia o interesach, a natomiast przejętych na wskroś jakimiś przestarzałymi zasadami, do liczby których należy i poczucie solidarności rodziny. Jest to istotnie pod wielu względami typ zupełnie..."
Bez dogmatu - strona 278
" jestem wymęczony, że go nawet nie przewiduję. Byłoby jedno - bardzo proste - gdybym dostał choroby mózgowej. Może i to z czasem przyjść, bo ja po całych dniach dręczę się, a nocami, nie mogąc spać, pisuję. Wypalam przy tym mnóstwo cygar, aż do odurzenia się, i prawie co dzień..."
Bez dogmatu - strona 279
" Nie wiem i nie chcę dochodzić, czy ona mnie kocha jak siostra czy inaczej, ale czuję, że bardzo mnie kocha. Odpisałem jej tak serdecznie, jak tylko potrafi człowiek nieszczęśliwy, pisząc do jedynej przyjaznej i współczującej duszy. Klara wybiera się do Berlina, a na początek zimy..."
Bez dogmatu - strona 280
" powieściach; postąpiłaby tak niewątpliwie każda, która by miała ukrytą ochotę rzucić się w objęcia kochanka i szukała tylko dobrego pozoru. Nie! Anielka tego nie uczyni, i jeżeli mi mogła podobna myśl przyjść do głowy, to tylko dlatego, że i ja karmiłem się czytaniem tych..."
Bez dogmatu - strona 281
" 5 sierpnia. Jaka to licha i nędzna miara rozsądek, gdy przyjdzie nim mierzyć albo meczy bardzo wielkie, albo genialne, albo pełne grozy. Ten rozsądek, który tak dobrze posługuje w zwykłych warunkach życia, staje się wówczas starym błaznem, jak Polonius. Zdaje mi się, że..."
Bez dogmatu - strona 282
" 8 sierpnia. Układ nastąpił między nami i odtąd ma się rozpocząć dla nas obojga nowe życie. Ma to inne kształty, niż sobie wyobrażałem, ale przyszłość moja musi się w nie wcielić. Odtąd wszystko będzie jasne, określone. Nic już nie zajdzie nowego, niczego nie mogę..."
Bez dogmatu - strona 283
" budzi opór. Zresztą jam już wyznawał; chodziło mi więc tylko o zapobieżenie temu, by cała dusza w Anielce nie buntowała się za pierwszym moim słowem o miłości. Ostatecznie, gdyby tak miało być zawsze, wszelka rozmowa stawała się niepodobną, a przecie trzeba nam było się..."
Bez dogmatu - strona 284
" - Na wszystko, co ci drogie - rzekłem - powiedz mi, co przez to rozumiesz? - Rozumiem, że skoro jestem nieszczęśliwa, pozwól mi zostać uczciwą. Mój Leonie kochany, ja cię błagam, miej litość nade mną! Ty nie wiesz, jaka ja jestem nieszczęśliwa! Jam ci wszystko gotowa poświęcić..."
Bez dogmatu - strona 285
" jest dla mnie równie ważna, jakbym ją składał przed ołtarzem. Nigdy nie ożenię się z żadną inną kobietą, będę żył dla ciebie tylko i moja dusza będzie twoja. Ty także kochaj mnie tylko tak, jakbym już umarł. O nic więcej cię nie błagam, ale tego mi nie odmawiaj, bo to nie..."
Bez dogmatu - strona 286
" Doszedłszy do Schreckbrücke, wróciliśmy do domu. Po drodze rozglądaliśmy się w nowym naszym położeniu tak, jak ludzie rozglądają się w nowym domu, i próbowaliśmy się do niego przyzwyczaić. Nie obeszło się to bez pewnych usiłowań, które krępowały cokolwiek naszą swobodę...."
Bez dogmatu - strona 287
" 12 sierpnia. Byliśmy dziś rano na Windischgraetzhoehe. Piechotą idzie się tam trzy kwadranse, więc wystarałem się dla Anielki o konia, którego prowadziłem za uzdę. Idąc opierałem jedną rękę na karku końskim, przy czym dotykałem jej sukni. Przy wsiadaniu ona przez chwilę..."
Bez dogmatu - strona 288
" wyrazy; czy to się godzi?" I w duchu mówię jej to z wielkim żalem. Miłość tak trudno zrozumieć bez wspaniałomyślności, bez chęci przyniesienia czegokolwiek na ofiarę. Dziś na Windischgraetzhoehe rozmawialiśmy jak dwie istoty bliskie, przyjazne, kochające się, ale ostatecznie..."
Bez dogmatu - strona 289
" 14 sierpnia. Ciotka poczyna mówić o powrocie. Coraz jej bardziej tęskno bez Płoszowa. Pytałem się Anielki, czy chętnie powróci. Powiedziała, że tak - więc i mnie już pilno. Dawniej przywiązywałem zawsze jakieś dziwne i niewytłumaczone nadzieje do zmiany miejsca. Teraz niczego..."
Bez dogmatu - strona 290
" mam nic na świecie prócz jej duszy. Opowiadałem przy tym, co się ze mną działo po jej zamążpójściu, przez jakie zmiany i wstrząśnienia przechodził mój umysł i moje serce od czasu powrotu do Płoszowa, a opowiadałem tym chętniej, że to był, pod pozorem zwierzeń, szereg..."
Bez dogmatu - strona 291
" 17 sierpnia. Częstokroć przypominają mi się teraz słowa Mickiewicza: "I doznałem, niestety, tylko półzbawienia". Ale gdybym nawet w tym półzbawieniu nie widział tych licznych braków, które widzę, jeszcze bym nie doszedł do zupełnego spokoju. Byłoby to możliwe tylko w takim..."
Bez dogmatu - strona 292
" Wczoraj zmęczyły mnie i pognębiły różne myśli. Nie mogłem spać, żeby zaś nie drażnić się więcej, przestałem zstępować w głębie pesymizmu, a począłem myśleć o Anielce i wyobrażać ją sobie. Przynosi mi to zawsze ulgę. Natężona wyobraźnia przedstawia mi Anielkę jak..."
Bez dogmatu - strona 293
" Tej nocy, gdym rozmyślał o Anielce i wpatrywał się w nią oczyma duszy, przyszło mi do głowy, że nie istnieje żaden jej portret, i nagle opanowała mnie nieprzeparta chęć posiadania jej podobizny. Chwyciłem się tej myśli oburącz i tak mnie ona uszczęśliwiła, że wobec niej..."
Bez dogmatu - strona 294
" Anielki. Przy tym do Lenbacha trzeba by zbaczać, Angeli był po drodze - okoliczność, o której wstyd mówić człowiekowi, nie chcącemu uchodzić za filistra! Ale tym razem chodziło mi o czas. "Umarli prędko jadą" - powiada poeta - ale rozkochani jeszcze prędzej. Zresztą i tak byłbym..."
Bez dogmatu - strona 295
" - Chciałem z początku, żeby to była niespodzianka - rzekłem - ale widzę, że to żadną miarą nie da się przeprowadzić, wolę więc otwarcie cioci powiedzieć, jakie wiązanie obmyśliłem jej na imieniny. I powiedziałem, o co mi chodzi. Ciotce, która mój portret, i to bardzo dobry,..."
Bez dogmatu - strona 296
" duszach. Od godziny drugiej po południu siedzimy przy zapalonych lampach. Moje panie kończą się pakować. Bylibyśmy już wyjechali mimo mgły, gdyby nie to, że strumienie górskie popsuły w jednym miejscu za Hofgasteinem drogę. Pani Celinie wróciła migrena; ciotka otrzymała list od..."
Bez dogmatu - strona 297
" pojęć. Może istnieć platoniczny stosunek, ale miłość platoniczna jest takim samym nonsensem, jak np. nieświecące słońce. Nawet miłość dla osób zmarłych składa się z tęsknoty zarówno za ich duszą, jak za ich ziemską postacią. Między żyjącymi tego rodzaju stosunek - to..."
Bez dogmatu - strona 298
" Wszystko, co mnie otacza, jest jakieś dziwne. Dziwnym jest i to, że ja się daję ograniczać, żem sam wymyślił ten stosunek, taki przeciwny mojej naturze, moim poglądom, moim najgorętszym pragnieniom. Gdyby mi ktoś przed poznaniem Anielki powiedział, że ja wpadnę na tego rodzaju..."
Bez dogmatu - strona 299
" dusza moja potrzebuje koniecznie i bezwarunkowo słyszeć z jej ust słowo: "kocham", i to nie raz, ale często, ale co dzień; że tym tylko może żyć i tym tylko utrzymać się na wysokościach. Ale Anielka była tego poranku tak wesoła, tak swobodna i tak serdeczna dla mnie, że zbrakło..."
Bez dogmatu - strona 300
" - Albo też się cierpi. I naturalnie, że się cierpi. Ale ona tymi kilkoma słowami zamknęła mi usta, a natomiast napełniła mi serce czcią dla siebie. W takich chwilach jestem szczęśliwy i nieszczęśliwy, bo mi się znów wydaje, że ona mnie tak samo kocha jak ja ją - tylko cała..."
Bez dogmatu - strona 301
" stosunek i że staję się znów dawnym Leonem. Jam zaś był podwójnie zły, bo przyszło mi na myśl, że moje zdwajanie się i moja świadomość nie służy mi nawet do tego, żebym umiał zapanować nad jakimś jednym przykrym wrażeniem. Tylko następne wrażenia są lekarstwem na..."
Bez dogmatu - strona 302
" mrowienie przeohydne może istnieć w tych ciemnościach z drugiej strony życia? Później przypomniałem sobie, że takie olbrzymie, białe z czarnymi plamami chrząszcze widziałem w jakimś muzeum, ale na razie wydały mi się one widzeniem rzeczy niebywałych, należących do pozagrobowej..."
Bez dogmatu - strona 303
" spotkałem, dlatego że w jej piękności nie ma nic pospolitego! Angeli wpatrywał się w nią z takim upodobaniem, jakby patrzył na wysokie i szlachetne dzieło sztuki. Wpadł w doskonały humor, rysował z zapałem i nie ukrywał nam wcale powodów swego zadowolenia. -W moim zawodzie -..."
Bez dogmatu - strona 304
" obowiązku - choć przyszło mi to niełatwo - powiedzieć ciotce, że jeśli koniecznie chce wyjechać, to będę jej towarzyszył. Przyznaję, żem z pewnym drżeniem wewnętrznym oczekiwał jej odpowiedzi. Na szczęście, moje poczciwe ciotczysko odpowiedziało z wielką żywością: - Ani o..."
Bez dogmatu - strona 305
" więc, że twarz już taka zostanie - to jest, i brzydka, i nic niepodobna. Musiałem ją uspokajać; potem Angeli domyślił się także, o co idzie, i śmiejąc się zapewnił ją również, że to, co widzi, jest tylko poczwarką, z której się wylęgnie motyl. Na pocieszenie rzekł sam w..."
Bez dogmatu - strona 306
" jest może najlepsza droga, jaką mam przed sobą? czy w ten właśnie sposób uczucie najbardziej wzbierze w sercu Anielki i najprędzej ją zwycięży? - nie wiem i tracę głowę... Bo z drugiej strony, idąc taką drogą, poświęcam na każdym kroku z miłości - samą miłość. 29..."
Bez dogmatu - strona 307
" na nie czekać. Jakoż po upływie pół godziny wróciły, ale Anielka przeszła tylko koło mnie i podawszy mi w milczeniu rękę, udała się do swego pokoju. Przez tę chwilę zdołałem jednak dostrzec, że twarz jej jest wzburzona. Myślałem, że idzie się tylko przebrać, tymczasem pani..."
Bez dogmatu - strona 308
" stanowczego, nakazał tylko spokój. Nie wiem, dlaczego zdawało mi się, że znów widzę w jej twarzy jakieś wahanie się. Może to był tylko niepokój, który zresztą łatwo mi zrozumieć, bo i ja go odczuwam. Poszedłszy do siebie zacząłem sobie robić gorzkie wyrzuty, że jednak nasz..."
Bez dogmatu - strona 309
" 8 września. Jak pomyślę, że wszystko skończone, zerwane, że nic nie zostało, że ja już wyjechałem - na zawsze - nie chce mi się w to wierzyć. Nie ma już dla mnie Anielki! A co jest? - nic! Więc po co ja żyję? Nie wiem! Przecie nie dla tej ciekawości, czy pan Kromicki będzie..."
Bez dogmatu - strona 310
" Czuję prawie ciągle metaliczny smak w ustach. Pierwszy raz uczułem go, gdy po odprowadzeniu Klary na kolej, wróciwszy do domu zastałem u siebie Kromickiego; drugi raz teraz, w Wiedniu, gdy pani Celina powiedziała mi "wielką nowinę". Co to był za dzień! Przyszedłem po drugiej wizycie..."
Bez dogmatu - strona 311
" 14 września. One już pewno wróciły do Płoszowa. Myślę o niej jeszcze często, bo tylko w takim razie można się oderwać od swej przeszłości, gdy się ma coś przed sobą, a ja nie mam nic i nic. Gdybym był człowiekiem wierzącym, zostałbym księdzem; gdybym był człowiekiem,..."
Bez dogmatu - strona 312
" czy cię tam jeszcze zastanę, a przyjadę natychmiast. Celina mówiła mi, żeś wyjechał tak nagle, że obie z Anielką były ogromnie przestraszone. Gdybyś mi był doniósł, że prawdopodobnie przepiszą ci podróż morską, byłabym natychmiast po otrzymaniu twego listu wyruszyła do..."
Bez dogmatu - strona 313
" bom czuł, że moja serdeczność dla niej jest tylko zewnętrzna i że nie doznaję nawet radości z jej spotkania. Gdy ochłonęła nieco, zaniepokoiły ją zaraz zmiany, jakie spostrzegła w mojej twarzy. Rzeczywiście, nie wyglądam świetnie i trochę posiwiałem. Zaczęła mnie wypytywać..."
Bez dogmatu - strona 314
" 21 września. Nigdy dotąd nie spędziłem nocy tak strasznej. Miałem wrażenie takiej trwogi, jakbym schodził po nieskończonych schodach w coraz głębsze ciemności, w których dzieją się rzeczy równie okropne jak niewyraźne. Postanowiłem opuścić Berlin, bo pod tym niebem..."
Bez dogmatu - strona 315
" 23 września. Gorzej mi niż wczoraj, alem się jeszcze nie położył. Mam gorączkę i mam świadomość, że chwilami w myśli moje podsuwają się gorączkowe widzenia. Zwłaszcza gdy przymknę oczy, granica między rzeczywistością a tym, co płodzi mój chory mózg, zaciera się prawie..."
Bez dogmatu - strona 316
" chodziła czasem bardzo długo po swoim pokoju, żeby się bronić od snu, ale tak cicho, że byłbym o tym nie wiedział, gdyby nie to, żem przez otwarte drzwi widział jej cień poruszający się na ścianie. Raz, gdy była przy mnie, nie wiedząc, jak jej się wywdzięczyć, podniosłem jej..."
Bez dogmatu - strona 317
" Ja bym tej kobiety, gdyby była wolna, już teraz nie chciał, ale nie mogę znieść przypuszczenia, że ona będzie kochała męża. Oddałbym resztę życia za to, by nikt jej już w życiu nie kochał i ona nikogo. Pod tym warunkiem jeszcze bym potrafił istnieć. 21 października...."
Bez dogmatu - strona 318
" Co do Klary, powtarzam, że nie kocham jej, ale wiem, że ona mnie kocha. Prócz tego winienem jej wdzięczność. W chorobie miewałem takie chwile, że jej czuwanie nade mną nazywałem w duchu sentymentalizmem niemieckim, ale swoją drogą na taki sentymentalizm tamta by się nie zdobyła...."
Bez dogmatu - strona 319
" 22 października. Dziś rano wysłałem list do Klary. Odpowiedź otrzymam jutro - albo być może, iż sama Klara przyjedzie jeszcze dziś wieczorem. Po południu odesłano mi drugą depeszę Kromickiego. Ile rozpaczy może się mieścić w kilkunastu wyrazach, tyle w niej jest. Musiało..."
Bez dogmatu - strona 320
" "Drogi mój panie Leonie! Po otrzymaniu listu pańskiego byłam jak odurzona ze szczęścia i chciałam zaraz wracać do Berlina. Ale właśnie dlatego, że pana bardzo głęboko kocham, posłuchałam głosu, który mi mówił, że najwyższa miłość nie powinna być najwyższym egoizmem i że..."
Bez dogmatu - strona 321
" zupełnie nadziei. Ale niech mi pan tego nie bierze za złe: Pan Bóg jest taki miłosierny, a człowiek tak bardzo pragnie szczęścia, że sił brak, by zamknąć przed nim drzwi raz na zawsze. Jeżeli mi pan powtórzy, czy za pół roku, czy za rok, czy kiedykolwiek w życiu, że mnie pan..."
Bez dogmatu - strona 322
" 2 listopada. Porzucam Berlin, wyrzekam się Rzymu i wracam do Płoszowa. Dawniej już napisałem: "To nie tylko najbardziej kochana kobieta, to już moja najdroższa w świecie głowa". Tak jest! tak jest! Niech to się sobie nazywa newrozą czy szaleństwem starczym, czy czym chce,..."
Bez dogmatu - strona 323
" widziałam, żeby kobieta tak znosiła ten stan. Próbowałam perswazji i łajania, ale to nic nie pomaga. Powiem ci szczerze, że nadto ją kocham, a może być, iż na starość tracę dawną energię. Przy tym to takie skądinąd poczciwe! Żebyś ty wiedział, jak ona co dzień dopytuje się..."
Bez dogmatu - strona 324
" Sama zwierzęca zazdrość. która przepełnia serce wściekłością, a wyobraźnię ohydnymi widzeniami tych praw, z których korzystał kto inny, nie miałaby dość siły, aby mnie oderwać od tej kobiety, w której był mój świat. Ale ja sądziłem, że to dziecko, zanim jeszcze przyjdzie..."
Bez dogmatu - strona 325
" osadzenia go na gospodarstwie. Bóg widzi, że cała dusza wzdrygała się we mnie na samą myśl jego obecności przy Anielce, ale żeby ofiara była zupełną, postanowiłem wypić i tę truciznę. Ciotka ofiaruje się oddać mu jeden ze swoich folwarków przyległych do Płoszowa, ja..."
Bez dogmatu - strona 326
" - Jak się masz, Anielko kochana! Tak stęskniłem się za wami, żem odłożył swoją morską podróż do późniejszych czasów. A ona zrozumiała natychmiast, że takie powitanie jest aktem zgody, przejednania, powrotu do niej i zarazem ofiarą z siebie samego dla jej spokoju. Przez..."
Bez dogmatu - strona 327
" pogodzić. Jeżeli nawet zostały w jej duszy co do tego pewne wątpliwości, to natomiast pod jednym względem nie zostawiłem jej żadnej: mianowicie, że ją zawsze kocham jak dawniej, że jest zawsze moją uwielbioną, dawną Anielką. I widziałem, że jej jest lepiej w tym cieple. Mogłem..."
Bez dogmatu - strona 328
" 10 listopada. Co to za fałszywe pojęcie, że uczuciowość ludzi nowożytnych zmniejsza się. Czasem myślę, że jest przeciwnie. Kto nie ma dwóch płuc, ten gwałtowniej oddycha jednym, a nam odjęto wszystko, czym dawniej człowiek żył - pozostawiono tylko nerwy bardziej rozdrażnione..."
Bez dogmatu - strona 329
" A tu śmierć przyszła, nie tylko nie wskutek moich usiłowań, ale wbrew im - i Anielka jest wolna! Dziwna rzecz: ja to wszystko wiem, ale jeszcze w to dostatecznie nie wierzę. Jestem jakby nieprzytomny. Kromicki był mi przecie obcym i zarazem największą zawadą w życiu. Ta zawada nie..."
Bez dogmatu - strona 330
" gdzie mam przecie własny dom. Tam ją ustrzegę przed każdą wiadomością. Tu będzie trudno, zwłaszcza gdy i służba się dowie. - Ale czy jej zdrowie pozwoli na wyjazd? - Nie wiem; to musi powiedzieć doktor. Sprowadzę go jeszcze dziś Ciotka przystała na mój projekt. Rzeczywiście..."
Bez dogmatu - strona 331
" Złożyłem już pióro, ale do niego wracam, bo nie mogę nawet marzyć o śnie, a oprócz tego, pisząc myślę spokojniej i mniejszy mam młyn w głowie. Anielka wolna, Anielka wolna! - powtarzam te wyrazy i nie ogarniam jeszcze całego ich znaczenia. Czuję, że mógłbym oszaleć z..."
Bez dogmatu - strona 332
" przez wolę można sobie nakazać, ona nakazała sobie i spełniła i oparła się mojej miłości, i pozostała czysta i wierna. Ale trzeba znać tę duszę pełną skrupułów, żeby ocenić, w jaką popadnie zgryzotę i jak zacznie się zaraz podejrzewać, czy czasem śmierć ta nie odpowiada..."
Bez dogmatu - strona 333
" różni znajomi wybraliby się ż kondolencją. Na koniec w Płoszowie już wytworzyła się jakaś tajemnicza i ponura atmosfera, w której moje usiłowania, by nadać rozmowom ton wesoły, stały się czymś rażącym. Przypuszczam, że tego nastroju nie unikniemy i w Warszawie, ale tu..."
Bez dogmatu - strona 334
" 17 listopada. Doktor mówił, że pierwszy okres choroby rozwija się prawidłowo. Co to znaczy? Czy to znaczy, że ona umrze? Gorączka niewielka. Tak podobno zawsze bywa przez pierwsze dwa dni. Przytomność ma zupełną, odczuwa ogólny rozstrój i osłabienie, ale mało cierpi. Doktor..."
Bez dogmatu - strona 335
" poczęła mówić o matce, następnie patrzyła na mnie długo, jakby mi się chciała napatrzyć przedtem, nim jej oczy zgasną - i rzekła: - Nie bój się, Leonie, ja się czuję znacznie lepiej, tylko na wszelki wypadek chcę, żeby ci po mnie coś zostało... Może nie powinnam czynić..."