Bez celu . [Cz. 1] : powieść - strona 44
rai tak, jak gdybym do tej pory spal snem fabrykanta Niemca, a dopiero teraz po raz pierwszy otworzył oczy i przejrzał. W jakich my strasznie cudownych czasach żyjemy!... Powiedz, czy ty to czujesz tak, jak ja?... czy ty widzisz, żeśmy zbudzili się w zaraniu jakiejś wielkiej epoki, w której każdy z nas może zostać bohaterem?... Rózieczko, jabym teraz nie chciał umrzeć, choćby mi cale niebo dawali po śmierci!... Żyć, żyć i patrzeć
co się dzieje, co będzie jutro, pojutrze, za tydzień, za rok, za lat dziesięć!... Wiesz, co będzie?... będzie szczęście dla wszystkich, takie szczęście, że nawet groby zadrżą, pootwierają się i powstaną z nich umarli, aby się dziwić i cieszyć z nami!
— Gdyby tak było, to powstałaby i mama, aby zobaczyć nas szczęśliwych! — zauważyła ze smutnym uśmiechem,—ale niestety, tak nie będzie, mój drogi....
I patrzała na brata przez łzy radości i współczucia, widząc jego młodzieńczy zapał, jego silną wiarę w przyszłość, jego optymizm.
Słuchając go, miała jakąś macierzyńską dumę w sercu, chociaż niekiedy przejmował ją lęk o niego, szczególniej od czasu, gdy Strzałkówna zaczęła częściej bywać w ich domu i jako zapalona działaczka, wciągnęła go „do roboty," i popchnęła niemal do rozmaitych zajęć „organizacyjnych."
— Gdyby tak było, to powstałaby i mama, aby zobaczyć nas szczęśliwych! — zauważyła ze smutnym uśmiechem,—ale niestety, tak nie będzie, mój drogi....
I patrzała na brata przez łzy radości i współczucia, widząc jego młodzieńczy zapał, jego silną wiarę w przyszłość, jego optymizm.
Słuchając go, miała jakąś macierzyńską dumę w sercu, chociaż niekiedy przejmował ją lęk o niego, szczególniej od czasu, gdy Strzałkówna zaczęła częściej bywać w ich domu i jako zapalona działaczka, wciągnęła go „do roboty," i popchnęła niemal do rozmaitych zajęć „organizacyjnych."
Oznaczenia: Teriva