www.ofn-studia.edu.pl

Bettina
Musset Alfred


Bettina - strona 1
" Alfred de Musset BETTINA Komedia w jednym akcie   Tłum. Tadeusz Żeleński-Boy OSOBY: MARGRABIA STEFANI. BARON STEINBERG. KALABRO, pokojowiec barona. REJENT. SŁUŻĄCY. BETTINA, włoska śpiewaczka. Rzecz dzieje się we Włoszech. "

Bettina - strona 2
" Scena I Salon w domu na wsi. — Kalabro, rejent.   KALABRO. Tędy, panie rejencie; tędy, panie Kapsucefalo. Chciej pan wejść do saloniku. REJENT. Gdzież młoda para? KALABRO. Musi pan chwilę zaczekać, jeśli łaska. Pragnie się pan czym ochłodzić? Z miasta niedaleko..."

Bettina - strona 3
" REJENT. Oczywiście, panie Kalabro, o ile mi zajęcie pozwala. Mieliście w domu wielkie przyjęcie, dużo ludzi? KALABRO. Nie; tylko sami państwo, pani i pan baron; wyprawili sobie wielki koncert w cztery oczy. To nie pierwszy raz. Pani nabrała tego zwyczaju od czasu, jak rzuciła..."

Bettina - strona 4
" Scena III Steinberg, Kalabro.   KALABRO na stronie. Jeśli to znów jakieś zaproszenie, jakaś wycieczka, będziemy mieli burzę. STEINBERG czytając. Co ty tam mamroczesz? KALABRO. Ja, proszę pana? Nie rzekłem ni słowa. STEINBERG. Wtrącasz się do wielu rzeczy,..."

Bettina - strona 5
" KALABRO. Pan baron bierze rzeczy bardzo gorąco. Przepraszam pana; myśli takiego nieboraka, jak ja, nie są warte, aby się nimi zaprzątać. STEINBERG. Co za myśli? Chcę wiedzieć. Mów, życzę sobie. KALABRO. Och! Boże! drobiazg. Tyle tylko, że kiedy pan baron idzie tak sobie na..."

Bettina - strona 6
" KALABRO. Pan raczy darować, ale... STEINBERG wstając. Słuchaj mnie. Bettina jest urocza. Przy swoim talencie, sławie, wśród wszystkich uciech, pokus, jakie oblegają modną aktorkę, umiała żyć tak, że nawet potwarz nie odważyła się do niej zbliżyć. Uczciwość jej serca..."

Bettina - strona 7
" STEINBERG. Pięćset ludwików. To by było nic: zapłacę dziś przed wieczorem i mam nadzieję się odegrać; ale powiadam ci, jestem zrujnowany, nie mam grosza, nie mam z czego żyć. KALABRO. Gdyby to mogło być prawdą i gdyby pan baron był w kłopocie, mam trochę oszczędności......"

Bettina - strona 8
" STEINBERG. Więc co? Czego chce? SŁUŻĄCY. Chce widzieć panią i czeka, aż będzie mogła go przyjąć, STEINBERG na stronie. Stefani! Znam to nazwisko, (Głośno). Kalabro, czy to nie ów Stefani, o którym tyle mówiono we Florencji? KALABRO. Hm, tak... proszę pana......"

Bettina - strona 9
" KALABRO. Mówiłem już: pan baron przyprowadzi. BETTINA wchodzi śpiewając. Jesteś rejencie, rejencie mej duszy, o, drogi przyjacielu mój! Masz szpargały? REJENT. Tak, pani, kontrakt gotowy. Zostawiłem jedynie in blanco sumy, jako jeszcze nie określone, BETTINA...."

Bettina - strona 10
" BETTINA. Któż to taki? Ha! wielkie bogi! to Stefani, mój drogi Stefani. Czy on dawno czeka?... Powiedz mu, niech przyjdzie, spiesz się. KALABRO. Musiał panią spostrzec, bo właśnie wchodzi na balkon; ale trzeba mi zauważyć, że pan baron,,, BETTINA. Jakam ja rada! I cóż, baron,..."

Bettina - strona 11
" BETTINA. Komplementy! Zawsze ten sam, STEFANI. O pani tego nie można powiedzieć: jesteś bardziej urocza niż kiedykolwiek. Czy pani wie, że to już jakieś dwa albo trzy lata, jak jej nie widziałem? BETTINA. Drogi Stefani, gdybyś wiedział w jakiej chwili przybywasz!... Wychodzę za..."

Bettina - strona 12
" BETTINA. Tak, pamiętam; lubił mnie pan oglądać w mojej chwale, STEFANI. W istocie; na próżno śpiewałaś pani jak anioł: kiedy cię widziałem schyloną nad popiołem, w tej biednej szarej bluzie, zawsze miałem ochotę skoczyć na scenę, wygrzmocić twego ojca i uwieźć cię w..."

Bettina - strona 13
" STEFANI. Prawda, prawda. Jakiś drągal, oficer ... BETTINA. Wygwizdał mnie w Tankredzie... STEFANI. Właśnie. Wyzwałem go w Orbassan i oberwałem tęgi sztych... Och, to były dobre czasy! BETTINA. Tak. Ach Boże, jakże to wszystko dawno! STEFANI. To pani refren, widzę...."

Bettina - strona 14
" BETTINA. Czemu nie, margrabio? Jeżeli pańskie wspomnienia są starszymi braćmi moich, to nie przeszkadza, że mogą być do siebie podobne. STEFANI. Ba! Twoje urodziły się wczoraj; to dzieci, które ledwie podrastają. Wcześniej, później, wrócisz do teatru. BETTINA. Nigdy, drogi..."

Bettina - strona 15
" STEFANI. Tam do licha! Mówiłaś pani, że miłość uczyniła cię rozsądną, BETTINA. Ba! cóż chcesz! To miłość! Najrozkoszniejsza podróż! Wyobraź sobie, margrabio, nie widzieliśmy nic, ani jednego miasta, ani jednej góry, pałacu, najmniejszej katedry, pomnika, najmniejszego..."

Bettina - strona 16
" STEFANI. Steinherg! znam to nazwisko. Zdaje mi się nawet, że przypominam sobie pewne okoliczności... niezbyt miłe... Do kaduka! toć to jego spotkałem dziś rano. BETTINA. Gdzie? Mów pan. U księżnej? STEFANI Właśnie, u księżnej. BETTINA. Och! ja nieszczęśliwa! On tam..."

Bettina - strona 17
" BETTINA. Zgrał się? Och, Boże! nic nie wiedziałam. Widzisz, margrabio, to cała tajemnica, to wszystko, co mi ukrywał. I zwierzył się przed Kalabrem! Prawda, to źle, że on mi nic nie powiedział? STEFANI. Widzę w tym jedynie nadmiar delikatności. BETTINA. Prawda? O to człowiek..."

Bettina - strona 18
" BETTINA. Och, Boże, jakie to nieznośnej Wie pan, wolałabym pana wcale nie spotkać. Tak, naprawdę, zostanie mi tylko żal po panu i Bóg wie   teraz, kiedy pan wróci! Nie? Szkaradny człowiek! Ale przynajmniej niech pan zostanie na obiedzie; podpiszesz kontrakt ślubny...."

Bettina - strona 19
" KALABRO. Doskonale. Czy ma pan tam jeszcze moscatello? REJENT. Owszem, panie Kalabro, aż nadto. KALABRO. Wybornie, drogi panie. Niech pan sobie nie przeszkadza. Uwiadomię pana, kiedy będzie czas. REJENT. Nie ruszę się stąd, drogi panie, nie ruszę się.   Scena IX..."

Bettina - strona 20
" KALABRO. Panie baronie, ośmieliłem się napomknąć, że jeżeli moje skromne oszczędności... STEINBERG. Ech! do kaduka, na licha mi się to przyda! KALABRO. Mam piętnaście tysięcy franków, proszę pana. Zdaje mi się... STEINBERG. Piętnaście tysięcy franków! Piękna suma!..."

Bettina - strona 21
" BETTINA. Nie chodzi o mnie,   ale o ciebie. Mów szczerze. Grałeś? STEINBERG. Przesłyszałaś się, droga. BETINA. Przesłyszałam się? Czy to prawda, Kalabro? KALABRO. Ja, pani! nie wiem... STEINBERG. Idź da swego zajęcia, Kalabro. Dość paplania na dzisiaj. KALABRO..."

Bettina - strona 22
" STEINBERG. Nie lubię plotek. Nie zawsze mogę sprawić, abym ich nie słyszał; ale nie powtarzam ich nigdy. BETTINA. Jakich plotek? O mnie! o tym poczciwym margrabim? — Nie, ty nie mówisz serio... Ale przypominam sobie... Spotkałeś go u mnie we Florencji... Czy to stamtąd datują..."

Bettina - strona 23
" STEINBERG wstaje. Bettino, nie tę. BETTINA. Czemu? Ułożyłeś ją dla mnie, kiedyśmy byli w Sorento, po przejażdżce na morzu. Czy dlatego, że wiąże się z tymi wspomnieniami, przestała ci się podobać? Niegdyś płoszyła twoje smutki, (Śpiewa): Twa cudna postać, twe..."

Bettina - strona 24
" Razem: W oplotach bluszczu i wina, Gdzie każda żyje ruina, Italio! ciebie wspomina, Kogo raz brzeg twój ugości; Bo w blaskach wiecznej urody Lazury nieba i wody Falują tchnieniem swobody, Boska ojczyzno miłości. STEINBERG. Droga Bettino, posłuchaj. Ta piosenka, te tkliwe..."

Bettina - strona 25
" Scena XII Ciż sami, Kalabro.   KALABRO wchodzi z listem i puzderkiem. Przyniesiono ten list dla pana barona. STEINBERG. Cóż u diaska, czy to takie pilne? KALABRO. Tak, proszę pana; posłaniec powiada, że kazano mu czekać na odpowiedź. STEINBERG. Pokaż. (Bierze..."

Bettina - strona 26
" BETTINA czyta. „Pozwoliłaś, urocza pani, przesłać sobie bukiecik weselny..." Nieba! Słyszę głos Karola; mówi tak gwałtownie! Słyszysz, Kalabro? Wraca... Schowaj to puzderko, nie trzeba, aby je widział, nie teraz, i powiedz mi prędko, nim przyjdzie, ile on przegrał? KALABRO...."

Bettina - strona 27
" BETTINA. Nie ma go tu, odniesiono je do mnie. Ale, mój drogi, czy nie będziesz łaskaw powiedzieć mi, co w tym liście... STEINBERG. Chcesz, abym zawołał pokojówki? BETTINA. Po co? STEINBERG. Aby zobaczyć ten prezent. Wiesz, że znam się na tych rzeczach. BETTINA. Omyliłam..."

Bettina - strona 28
" „Pozwoliłaś mi, urocza pani, przesłać sobie bukiet weselny. Gdybym miał dłużej zostać w tych stronach, posłałbym pani kwiaty, które, gdy, zwiędną, łatwo byłoby zastąpić innymi; ale skoro moja zła gwiazda broni mi żyć w pobliżu ciebie, pozwól mi ofiarować, błagam, parę..."

Bettina - strona 29
" BETTINA. Boże miłosierny! Ty rozum tracisz? STEINBERG. Nie, nie. Czy ty myślisz, powiedz, że ja nie umiem na pamięć tych wybiegów, tych komedianckich sztuczek, tych zakulisowych chytrości? Udać, że się wyjeżdża, aby się kazać zatrzymywać! Dołączyć wartościowy podarek, aby..."

Bettina - strona 30
" STEINBERG. Wrócić na scenę, nieprawdaż? To twoje tajemne pragnienie, tym żywsze, że wiesz, iż musiałbym się zgodzić. BETTINA. Karolu... STEINBERG. Skończmy, proszę cię... Dodam tylko jedno słowo: byłem gotów cię zaślubić, gdym mniemał, że będę ci mógł zapewnić..."

Bettina - strona 31
" BETTINA. Więc jedziesz? STEINBERG. I cóż mam czynić, powiedz? Jakim czołem, z jaką twarzą mógłbym znosić rolę męża żyjącego z nieswojego majątku, obwozić się po całych Włoszech z żoną, której byłbym jedynie komparsem, mimo mego nazwiska na paszporcie i herbu na..."

Bettina - strona 32
" BETTINA. Nie, czekaj, pozwól mu odejść; ale i ty musisz iść. Trzeba, abyś zdążył przed nim do miasta. Czujesz się na siłach, aby przebiec na przełaj górską drogą? (Idzie do stołu i pisze). KALABRO. Dla pani wdrapałbym się na Wezuwiusz. BETTINA. Ty jeden możesz to..."

Bettina - strona 33
" BETTINA. I nie chcesz, abym ja zrobiła to, co ty... Idź Kalabro, idź, stary przyjacielu — kiedy będę zrujnowana, poratujesz mnie, a ja przyjmą twoją ofiarę. KALABRO. Wsiądę na naszą starą szkapę. Pęciny ma jeszcze mocne; i ja też, choć na to nie wyglądam, W mig będę tam i..."

Bettina - strona 34
" BETTINA. Żartuje pan. Ledwie pana zna. STEFANI. Mogłaby pani powiedzieć: wcale. BETTINA. Nie widział pana z pewnością. Był zamyślony. STEFANI. Tak... rozumiem... pieniądze, prawda? Młody człowiek grywa trochę grubo. BETTINA. Tak. STEFANI. Tak, i nie umie grać. (Bettina..."

Bettina - strona 35
" STEFANI. Pani zgryzota   jest czymś więcej: jest godna czci i przynosi pani chlubę. Znam ludzi, którzy są usłużni na kształt niedźwiedzi z bajki. Każą się prosić, drożą się i kiedy uważają, że jesteś dostatecznie pełen wiekuistej wdzięczności, miażdżą cię..."

Bettina - strona 36
" BETTINA. Najpewniej to pan osiągnie mówiąc półsłówkami. STEFANI. Ma pani słuszność; zbłądziłem. Nie mówmy o tym więcej: niech pani uważa, że nic nie powiedziałem. (Wstaje). BETTINA. Wcale nie rozumiem   pana obawy... Zna pan księżnę? STEFANI. Och, tak!..."

Bettina - strona 37
" STEFANI. Robi wrażenie, że nie jest najlepszej marki i że ją kupiona gdzieś na wyprzedaży. BETTINA. Jeśli tak... STEFANI. Nie jestem tego pewny; ale wyznaję, że przykro mi widzieć los osoby takiej, jak pani, w rękach kobiety takiej, jak ona. BETTINA. Nie mogę uwierzyć, aby..."

Bettina - strona 38
" STEFANI. Pojechał! — Oho! otwiera oczy. Trzeba jej zabrać ten list... (Podchodzi, aby wziąć list, który Bettina ma w ręku). BETTINA. Nie, nie! och! nie zabierajcie mi tego... Gdzież ja jestem? Śniło mi się coś. To ty, margrabio? Przepraszam pana. STEFANI. Niech pani siedzi..."

Bettina - strona 39
" dzień, o tym się paple, tym bawi się wytworne towarzystwo! Ale ubytek paru talarów, garść liczmanów straconych przypadkiem, och! wówczas każdy będzie cię żałował! twoje finansowe niedole staną się przedmiotem plugawej litości, zdolnej przyprawić o rumieniec. STEFANI. Ból..."

Bettina - strona 40
" STEFANI j.   w. Czy będę mógł powrócić, czy nie, możesz być pewna, droga Bettino, że niebawem otrzymasz ode mnie wieści. Steinberg. BETTINA. Steinberg! Niechaj świat cały wymawia twoje imię, kiedy zechce nazwać niewdzięcznika! STEFANI. Tak, to nieładnie. W..."

Bettina - strona 41
" STEFANI Hm! zastanawia mnie jeden zwrot w liście. Co on rozumie pod tym, ze „nie zostawia cię samą"? Czy że Kalabro zostaje przy tobie? KALABRO. Och, nie, proszę pana, to znaczy co innego. BETTINA. Milcz, Kalabro! STEFANI Czemu? — Czyżbym popełnił niedyskrecję? (Bettina..."

Bettina - strona 42
" KALABRO. Uroił sobie na pański widok że pan znowu zacznie się zalecać do pani. STEFANI. No, i...! KALABRO. I to go pogniewało. STEFANI. To wielkie nieszczęście. Jak to! ma   ją zaślubić i tak umie ją cenić! Ależ to ciemna figura ten jegomość. BETTINA...."

Bettina - strona 43
" miłą i uroczą; kiedy rana, jaką niewdzięcznik ci zadał, zatrze się wraz z pamięcią, wówczas, powtarzam, jestem na twoje usługi. Powiadają, że chcę się zalecać do ciebie, mają słuszność; że cię kochałem, mają słuszność; że kocham cię jeszcze, mają słuszność; i to,..."

Bettina - strona 44
" tym bardziej nie ma dla mnie możliwego istnienia. Jedynie modlić się i płakać. Czy tej resztce mnie , temu widmu chcesz podać rękę? tej masce zalanej łzami? (Płacze). STEFANI. Tak, do kata! I nigdy nie poproszę, abyś otarła te łzy. Nadto szanuję twą boleść, abym..."

Bettina - strona 45
" natchnionych geniuszem tonach, tak szlachetnym gestem rzucają mu pod stopy swe wonne bukiety! Wszystko to czeka cię, tęskni za tobą, woła cię... Ach, jakże się cieszyłem niegdyś twymi tryumfami! Twoja przyjaźń pozwalała mi je dzielić. — Cóż by dopiero było, gdybyś była..."