Bestia
Conrad Joseph
Bestia - strona 1
" Joseph Conrad BESTIA "
Bestia - strona 2
" Wchodząc z zalanej deszczem ulicy do baru „Pod Trzema Koronami" wymieniłem z panną Blank uśmiech i spojrzenie. Odbyło się to w sposób nader uprzejmy. Aż strach pomyśleć, że panna Blank, jeśli jeszcze żyje, musi mieć teraz przeszło sześćdziesiąt lat. Jak ten czas leci!..."
Bestia - strona 3
" — Ucieszyłem się, gdy usłyszałem, iż wreszcie ktoś się z nią rozprawił. Żal mi tylko tego biednego Wilmota. Swego czasu kolegowaliśmy z sobą. Oczywiście już po nim. Sprawa jest jasna, jeżeli w ogóle są jasne sprawy. Sytuacja bez wyjścia. Bez wyjścia. Głos ten należał do..."
Bestia - strona 4
" ludzkiej, a wielomówny nieznajomy w letniej narzutce wyglądał dziwnie chłopięco. Jegomość ten musiał mieć ponad trzydziestkę i na pewno nie należał do rzędu tych, których onieśmiela dźwięk ich własnego głosu, albowiem gdy wchodziłem, przywitał mię przyjaznym spojrzeniem i..."
Bestia - strona 5
" syć; umywa ręce od jej sprawek, nawet gdyby nigdy nie mógł dostać innej, itd. Śmiem twierdzić, iż byłby ją kopnął, ale — zdziwi to panów — jego połowica nie chciała o tym słyszeć. Zabawne, co? Gdy się z kobietami ma do czynienia, nie wiadomo nigdy, co im będzie..."
Bestia - strona 6
" dałem na nich kolejno. Nieznajomy z nogami na dywaniku uśmiechał się obleśnie. — I pan Apse uścisnął obie dłonie pani Colchester, taką bowiem przyjemność sprawiło mu, gdy ktoś powiedział dobre słówko o ich ulubienicy. Bo wszyscy Apse'owie, starzy i młodzi, jak wiadomo panu,..."
Bestia - strona 7
" — Przestałem nim być przed paru laty, kiedym się ożenił — wyjaśnił szczerze ów osobnik. — Po raz pierwszy wyjechałem właśnie na tym okręcie, o którym rozmawialiśmy, gdy pan wszedł. — Jaki okręt? — spytałem zdumiony. — Nie słyszałem zupełnie, by pan wspomniał o..."
Bestia - strona 8
" pewniejsza, obszerniejsza i bardziej wygodna. Zdaje mi się, iż właściciele wierzyli, że okręt ten będzie trwał wiecznie. Zbudowali go z rozmaitych materiałów: z żelaza, drzewa tykwowego, drzewa surowego, a jego wymiary były wprost bajeczne. Jeżeli kiedy zbudowano jaki okręt w imię..."
Bestia - strona 9
" mówili, iż sądząc po lamentach, krzykach i bieganinie było to raczej podobne do wypuszczenia diabła na rzekę. Zerwała wszystkie liny, jakby to był szpagat, i wpadła na oczekujące ją holownika jak furia. Zanim się obejrzano, co zamierza, zatopiła jeden z nich, a drugi uszkodziła..."
Bestia - strona 10
" z nią to inna sprawa. Była nieobliczalna. Jeżeli nie była szalona, to była to najgorsza, najmniej posłuszna, najdziksza bestia, jaką kiedykolwiek spuszczono na wodę. Widziałem ją, jak przez dwa dni żeglowała doskonale wśród okropnej burzy, a trzeciego dnia w ciągu popołudnia..."
Bestia - strona 11
" ton kotwic. Gdy ruszyła ku jakiemuś małemu, spokojnemu okrętowi, zatrzymanie jej było po prostu diabelską robotą. I nigdy nie zrobiła sobie krzywdy, z wyjątkiem kilku lekkich draśnięć. Chcieli, by była mocna. I była. Tak mocna, iż mogła mierzyć się z podbiegunowymi lodowcami...."
Bestia - strona 12
" tego nie zrobił!" Na to pierwszy dodaje: „Dużo ich to obchodzi; życie ludzkie jest tanie, chwała Bogu." Młodszy splunął w wodę: „Nie będą mnie mieli, nawet za podwójną zapłatę." Kręcili się jakiś czas, a potem wrócili do doku. W pół godziny później widziałem ich obu na..."
Bestia - strona 13
" trzykrotnej długości, gdy po lekkim szarpnięciu holującego ją statku fregata wykonała jeden ze swoich nieoczekiwanych skoków, szarpnęła tak mocno linę, nową sześciocalową linę, iż na przodzie statku nie zdążyli jej zwolnić, i pękła. Widziałem, jak oderwany koniec liny..."
Bestia - strona 14
" A wyglądał bardzo sympatycznie i byłem przekonany, iż z czasem staniemy się dobrymi kolegami. Nie to jednak było najgorsze, do czego ta diabelska fregata była zdolna. Przesłużyłem na niej trzy lata jako chłopiec okrętowy, a potem przeniesiono mnie na rak na „Lucy Apse". Majtek..."
Bestia - strona 15
" łem podczas śniadania list z żądaniem, bym jak najprędzej przybył na „Rodzinę Apse" jako trzeci mat. Odsunąłem talerz tak mocno, że znalazł się na środku stołu. Ojciec zdumiony spojrzał na papier; matka aż podniosła ramiona ze zdziwienia, ja zaś z gołą głową wypadłem do..."
Bestia - strona 16
" umrzeć w łasce Apse'ów. Tak właśnie i ja odpowiedziałem — telegraficznie, by mieć to już za sobą i raz z tym skończyć. Perspektywa, iż będę służył na tym samym okręcie, co mój brat, ucieszyła mnie ogromnie, chociaż z drugiej strony zaniepokoiło mnie to. Odkąd pamięć..."
Bestia - strona 17
" czam, iż wart jesteś fatygi. Przede wszystkim wbij to sobie dobrze w głowę, iż nie pozwolimy tej bestii zabić nikogo podczas tej podróży. Umitygujemy ją." Zauważyłem, iż powiedział to zupełnie poważnie. O okręcie mówił ponuro, że powinniśmy uważać i nie pozwolić tej..."
Bestia - strona 18
" Zeskoczyłem, oczywiście, i dalej za nim, przez korytarz i na George Street. Sunął naprzód jak olbrzym, a ja dreptałem u jego łokcia. Upał był nieznośny. „Dokąd, u diabła, prowadzisz mię, Charley?" — ośmieliłem się zapytać. „Tutaj!" — mówi. Tu, był to sklep..."
Bestia - strona 19
" sens! Dziewczyna nie czuje już nóg. Nie rób tego więcej." Dziwne, jak łagodnie umiał Charley mówić z tą starą babą. Tylko raz szepnął do mnie: „Jestem bardzo rad, iż stara jest ciotką Maggie jedynie przez męża." Właściwie nie było to pokrewieństwo. Wydaje mi się jednak,..."
Bestia - strona 20
" „Ugłaskaliśmy ją, Ned!" „Wygląda na to" — odrzekłem z grymasem. Pogoda była wspaniała, a morze tak gładkie jak sadzawka. Spłynęliśmy po rzece bez cienia trudności, wyjąwszy raz, gdy niedaleko Hole Haven ta bestia szarpnęła nagle i o mało nie przewróciła barki, która..."
Bestia - strona 21
" liśmy wrażenie, iż między wszystkimi okrętami powstało beznadziejne zamieszanie. Jakiś szkuner zderzył się lekko z dwumasztowcem na samym środku rzeki. Było to ostrzeżenie, byśmy czuwali; właśnie w tej chwili holownik nasz zatrzymał się. Każdy inny okręt, z wyjątkiem tej..."
Bestia - strona 22
" Widzieć naszą pracę, Maggie wdrapała się na lewą kotwicę, leżącą na przednimi pokładzie. Właściwie należało zniżyć ją do poziomu drewnianego łożyska, ale nie mieliśmy na to czasu. Zresztą mogła leżeć tam zupełnie bezpiecznie aż do dopłynięcia do doku; widziałem..."
Bestia - strona 23
" Mc poza tym nie podobna było z niego wyciągnąć. Zmierzch zapadł, a po nim noc czarna jak smoła; gdy rozglądałem się po rzece, usłyszałem cichy, żałosny okrzyk: „Okręt! Stój!" Właśnie podpłynęło dwu przewoźników z Gravesend. Mieli latarnię w czółnie i oglądali boki..."
Bestia - strona 24
" starając się jak najprędzej zabrać swoje skrzynki okrętowe. Spoglądali na nas, ale zbrakło im odwagi, by przyjść i zamienić uścisk dłoni, jak się to zwykle czyni z matami. Towarzyszyłem mu w wędrówce po opustoszałym okręcie, naprzód i wstecz, tu i tam; nie było nigdzie żywej..."
Bestia - strona 25
" — Ach, nie podobna było nic zrobić z tą bestią! Miała diabła w sobie! — A gdzie jest pański brat? — spytałem, spodziewając się odpowiedzi, iż nie żyje. Ale okazało się, iż dowodzi małym okrętem u wybrzeży Chin i nigdy nie odwiedza rodziców. Jermyn wydał głębokie..."
Bestia - strona 26
" był sobie trudu odnalezienia go i wyciągnięcia za uszy z jakiegoś domu zatracenia. Powiadano, iż ktoś słyszał kiedyś jak jeden z współwłaścicieli firmy wyraził nadzieję, iż tę przeklętą fregatę kiedyś wreszcie diabli wezmą. Me bardzo temu wierzę, chyba że powiedział to..."
Bestia - strona 27
" opuszczonym, najwyższym i przednim żaglem, byle tylko utrzymać ją w ruchu, i kazał płynąć wzdłuż lądu aż do rana. Po czym udał się na zasłużony spoczynek. Na pokładzie pozostał mat z twarzą zmywaną do czysta strugami ulewnego deszczu. Wilmot zluzował go o północy...."
Bestia - strona 28
" tego dowiedzieć się, gdyż Wilmot opowiadając tę historię za każdym razem klął paskudnie co drugie słowo. Spotkaliśmy się na bulwarze w Sydney; miał na sobie fartuch zawiązany pod brodę, a w ręku olbrzymi bat. Był woźnicą i rad był, iż znalazł coś, co mu pozwoliło nie..."
Bestia - strona 29
" natychmiast i potrzebne rozkazy padały z jego ust bez chwili namysłu. Należało opuścić średni i tylny żagiel na najwyższym maszcie. Zdaje się, iż żagle trzepotały się rzeczywiście. Nie mógł ich dojrzeć, ale słyszał, jak łopoczą i huczą mu nad głową. „Wszystko na nic!..."
Bestia - strona 30
" kapeluszem. — Wypadek ten był dla niego gorszy niż utonięcie dla każdego innego. Wszyscy dostali się szczęśliwie na ląd. Groźny wiatr począł wiać dopiero następnego ranka i roztrzaskał bestię w dziwnie krótkim czasie. Wyglądało to tak, jak gdyby zadano jej cios w serce......"