Benito Juarez - strona 58
— Oczywiście. Mam czekać na niego w miejscu odległym o dwie godziny drogi od rzeki.
— Bardzo się cieszę, że przyjeżdża. Czy słyszał pan, iż komendant uwięził kilkudziesięciu obywateli miasta jako zakładników?
— Opowiadał mi o tyrrvoberżysta.
— Ludzi tych może spotkać jak najgorszy los.
— Nie sądzi pani chyba, że zostaną zgładzeni? Przecież bez sądu i bez wyroku nie mogą zginąć.
— Kto z najeźdźców przestrzegał w Meksyku prawa i sprawiedliwości? Spodziewam się, niestety, kochany Andre...
Przerwała rozpoczęte zdanie, weszła bowiem służąca i podała jej kopertę. Emilia szybko przebiegła wzrokiem bilecik:
Droga seniorito!
— Bardzo się cieszę, że przyjeżdża. Czy słyszał pan, iż komendant uwięził kilkudziesięciu obywateli miasta jako zakładników?
— Opowiadał mi o tyrrvoberżysta.
— Ludzi tych może spotkać jak najgorszy los.
— Nie sądzi pani chyba, że zostaną zgładzeni? Przecież bez sądu i bez wyroku nie mogą zginąć.
— Kto z najeźdźców przestrzegał w Meksyku prawa i sprawiedliwości? Spodziewam się, niestety, kochany Andre...
Przerwała rozpoczęte zdanie, weszła bowiem służąca i podała jej kopertę. Emilia szybko przebiegła wzrokiem bilecik:
Droga seniorito!