Benedykt z Drozdeń Nowina Hulewicz - strona 35
sympatią; zasługiwał na to czcigodny starzec, miał poza sobą przeszłość nieposzlakowaną, posiadał ogólne uwielbienie, żył z przybyszami dobrze dlatego, by „dzikim" stroniącym od tych stosunków pomagać w wypadku potrzeby, i pomagał też nieustannie... Należał do towarzystwa Hulewicza jeszcze Tadeusz Jakubowski, b. pułkownik wojsk polskich, dawny z Tulczyna przyjaciel, hulaszczy Bartłomiej Giżycki, pobożny Rafał Chołoniewski, stary — jak eks-pisarz powiadał — bo od trzystu lat z górą, sąsiad — może miał na względzie pochodzenie, obu ich rody bowiem z ziemi wołyńskiej wyszły, a na zamku łuckim „horodnia Hulewiczów z Drozdeń" stała tuż obok „horodni Chołoniewskich z Chołonewa". Należał do tego kółka i dr Moenich z Lubaru, wielki faworyt p. Benedykta; on jeden umiał skutecznie zażegnać męczącą go podagrę i posiadał tak wielkie zaufanie
www.bomameble.pl
pacjenta, że ten, by bliżej być eskulapa, całe nieraz miesiące przesiadywał w Lubarze. Tam też zbierała się szlachta, by posłuchać dowcipów eks-pisarza, który powszechną miłość i powszechny posiadał szacunek. Targowicka jego przeszłość nie wpłynęła na usposobienie ogółu... może dlatego, że większość jego, w tym mianowicie kawale kraju, dzieliła przekonania p. Benedykta, mniejszość żadnych przekonań nie miała, a gorętsze duchy — już dawno znalazły uspokojenie w mogiłach. Trochę kalek przyplątało się wprawdzie do domu, po dworach szlacheckich spotykałeś nieraz postacie sztywne, skrzętnie odziane, opięte pod szyję, z wstążeczką od krzyżyka Legii na piersiach — ale ci nie dyskutowali, bo w przebytej olbrzymiej walce utracili jakby poczucie krzywd własnych i boleści własnych; z okiem wytężonym patrzyli oni na bezludną wyspę, gdzie ich wódz dogorywał... Czyż nawet godziło się wszczynać dyskusję im, im, którzy jak jeden człowiek gotowi byli dziś jeszcze stawić się do apelu na wezwanie pokonanego. Ale tych osieroconych, rozrzewniająco pięknych monomanów szanował i p. Benedykt, jak ich szanowali wszyscy; umiał nawet w nich obudzić wspomnienie świetnych zwycięstw, rozruszać, łzę gdzieś tam głęboko ukrytą wywołać do oka, wreszcie i on był z uwielbieniem dla cesarza, ani jednego sarkazmu na benefis jego nie ułożył. Zdarzyło się, że pewien szlachcic, mający w czubku, żartował sobie z legionisty w obecności p. Benedykta, eks-żołnierz nie bronił mu się nawet, szlachcic jednak chciał eks-pisarza pobudzić do żartu...
— Cóż to, nie pomagacie mi? — odezwał się do jowialisty.
— Wara, szepnął Hulewicz, nie godzi się, czyż nie widzicie, że on w żałobie po swoim naczelnym wodzu...
Na wsi, pośród kmieci, już żył cały ich szczęściem i powodzeniem. Rzewuski opowiada, że „czy u siebie, czy u przyjaciela, byle jaki kozak
Reklama za free:
Meble biurowe biurka
Proponujemy Meble biurowe biurka. U nas, w naszym bogatym asortymencie.www.bomameble.pl
— Cóż to, nie pomagacie mi? — odezwał się do jowialisty.
— Wara, szepnął Hulewicz, nie godzi się, czyż nie widzicie, że on w żałobie po swoim naczelnym wodzu...
Na wsi, pośród kmieci, już żył cały ich szczęściem i powodzeniem. Rzewuski opowiada, że „czy u siebie, czy u przyjaciela, byle jaki kozak
Oznaczenia: Meble biurowe biurka