www.ofn-studia.edu.pl

Ben Hur
Wallace Lewis


Ben Hur - strona 1
" Lewis Wallace BEN-HUR   Opowiadanie historyczne z czasów Jezusa Chrystusa   tłumaczenie anonimowe   "

Ben Hur - strona 2
" ROZDZIAŁ I Dżabel-Zubleh, jest to pasmo gór około pięćdziesięciu mil długie, z którego, patrząc na wschód, widzi się Arabię. Głębokie parowy, napełniające się w deszczowej porze strumieniami pędzącymi do Jordanu lub do Morza Martwego, ogólnego zbiornika wód w tych..."

Ben Hur - strona 3
" zapasy do wieczerzy. Składały się one z soku palmowego i wina w bukłaku, baraniny suszonej i wędzonej, chleba i sera. Nie brakło też owoców, jak granatowych jabłek syryjskich zwanych shami i wybornych daktyli. To wszystko zaniósł do namiotu, złożył jedzenie na kobiercu i nakrył je..."

Ben Hur - strona 4
" Stosownie do ówczesnej rachuby, powyższe spotkanie miało miejsce w roku 747 po założeniu Rzymu, w miesiącu grudniu, a więc w zimie i to wyjątkowo ostrej jak na wybrzeże Morza Śródziemnego. Nasi podróżni gawędzili, jedząc i pijąc, a Egipcjanin, jako gospodarz,przemówił: - Dla..."

Ben Hur - strona 5
" z dalekich krańców ziemi, zobaczycie Tego, który jest obiecany, abyście o Nim świadczyli, gdy będzie potrzeba cudów na potwierdzenie Jego prawdziwości. Wstań, idź, a ufając Duchowi, który cię prowadzić będzie, spotkasz ich. Wstałem rano, a Duch towarzyszył mi wśród blasku..."

Ben Hur - strona 6
" - Czyż może być wyraźniejsze i wznioślejsze powołanie? - mówił Baltazar. - Gdy znajdziemy Pana, bracia, wraz z nami wszystkie pokolenia cześć mu oddadzą! Po tych słowach zapanowało milczenie przerywane westchnieniami i uświęcone łzami. Była to radość nieopisana, radość dusz..."

Ben Hur - strona 7
" nie sądzę, abyś chętnie płacił inną daninę, jak tę, którą dawny zwyczaj nakazał składać Jehowie. Józef milczał, a jego przyjaciel mówił dalej: Nie żalę się bynajmniej na podwyższenie podatku... denar, to nic. Ale czymże jest ten podatek, jeśli nie obrazą naszej..."

Ben Hur - strona 8
" rzeczywiście tłum oblegał drzwi gospody, a podwórze jej, jakkolwiek obszerne, było przepełnione. Tuż u bramy siedział na dużym pniu cedrowym stróż gospody, włócznia jego o mur oparta, a pies leżał u stóp jego. - Pokój Jehowy z Tobą - rzekł Józef, dotarłszy w końcu do..."

Ben Hur - strona 9
" Biorąc rzemienne lejce z rąk Józefa, rzekł do Maryi: - Pokój Tobie, córko Dawida - a do Józefa - rabbi, pójdź za mną. Szli wąskim przejściem, które wiodło przez podwórze gospody, a potem ku wapiennym wzgórzom, wznoszącym się za gospodą po zachodniej stronie. - Prowadzisz nas..."

Ben Hur - strona 10
" ROZDZIAŁ III   O dwie mniej więcej mile na południowy wschód od Betlejem leży dolina oddzielona od miasta pasmem wzgórz. Rosną na niej drzewa karłowate: dęby, sosny i morwy. Ponieważ dolina ta zasłonięta jest od wiatrów północnych, służy czy to latem, czy też zimą za..."

Ben Hur - strona 11
" słychać było z górnych sfer hymn, w miarę oddalenia cichnący: "Chwała Bogu na wysokościach, a na ziemi pokój ludziom dobrej woli". Gdy pasterze oprzytomnieli, patrzyli na siebie ze zdziwieniem, nareszcie jeden z nich rzekł: - To był Gabriel, posłaniec Pana do ludzi. Wszyscy milczeli...."

Ben Hur - strona 12
" jak w Rzymie schodziły się tutaj wszelkie narodowości świata. Mimo to trzej mędrcy wzbudzali powszechne zainteresowanie, a nawet podziw. Dziecko należące do gromadki kobiet, siedzącej przy drodze naprzeciw Królewskich grobów, widząc jadących, złożyło rączki, wołając: Patrzcie,..."

Ben Hur - strona 13
" - Chrystus, co mówisz?! - Tak mówią. - Kto? - Wszyscy o tym opowiadają? - Można temu wierzyć? - Dziś po południu przybyło trzech podróżnych przez Cedron, drogą od Shechem - opowiadała mówiąca, chcąc pokonać wszystkie wątpliwości. - Każdy z nich jechał na wielbłądzie..."

Ben Hur - strona 14
" - Hist! Chłopiec zbliżył się z uszanowaniem. - Idź, powiedz królowi, że możemy mu dać odpowiedź. - Chłopiec wyszedł spiesznie. Po chwili weszli dwaj żołnierze i stanęli po obu stronach podwoi; za nimi wstąpiła do komnaty dziwna postać - starzec w purpurowej sukni z brzegiem..."

Ben Hur - strona 15
" wieść o naszym przybyciu i celu naszej podróży. Dowiemy się, z jaką posłaniec przyszedł wiadomością. Wstali, włożyli sandały, przepasali szaty i poszli. - Pozdrowiam was, życzę pokoju i przepraszam, ale król mój i pan posłał mnie z prośbą do was, abyście spiesznie udali..."

Ben Hur - strona 16
" - Powiem ci prawdę, królu. - Mów - rzekł Herod. Baltazar powstał i rzekł głosem uroczystym. - Widoczna w tym ręka wszechmogącego Boga. Po twarzy Heroda przebiegł cień trwogi. - On kazał nam przyjść tu, obiecując, że znajdziemy Zbawiciela świata; że go zobaczymy, oddamy Mu..."

Ben Hur - strona 17
" narodziło Dziecię. Wśród tej jasności przybyli i Mędrcy. U bramy zsiedli z wielbłądów i zażądali, by ich wpuszczono do środka. Po chwili, której stróż potrzebował do opanowania strachu, odsunął nareszcie zasuwy i otworzył bramę. Wielbłądy podobne do widm w tym nadnaturalnym..."

Ben Hur - strona 18
" najwyższy kapłan mógł zamieszkiwać w pałacu królewskim, utrzymywać coś na podobieństwo trybunału. Czym była jego władza, łatwo określić: sąd życia i śmierci należał do prokuratora, sprawiedliwość wymierzano w imieniu prawa rzymskiego. Dom królewski zajmowali też cesarscy..."

Ben Hur - strona 19
" Towarzysz Messali był szczuplejszy, suknie miał z cienkiego białego płótna, krojem przeważnie noszonym w Jerozolimie; sukienne nakrycie głowy tak było udrapowane, że od czoła spadało na plecy i przytrzymywał je żółty sznur. Kto by baczniej badał rysy i cechy szczepowe, poznałby..."

Ben Hur - strona 20
" to świątynia, linia reszty palców to Judea. Czyż poza tą małą przestrzenią nie ma nic, co by miało wartość? Może sztuka? Herod był architektem, wyklęliście go. Malarstwo, rzeźba? Podziwiać je, to grzech. Poezję przykuliście do ołtarzy, wymowę kształcicie tylko w synagodze...."

Ben Hur - strona 21
" Żyd odparł chłodno: - Raczej przejdźmy się, lepiej by było, abym wcale tu nie przychodził. Szukałem przyjaciela, znalazłem... - Rzymianina - rzekł szybko Messala. Ręce Żyda zacisnęły się z gniewu, ale opanowując się, odszedł. Messala również powstał, wziął płaszcz z..."

Ben Hur - strona 22
" ROZDZIAŁ VII Wkrótce po tym pożegnaniu, ukazał się Juda u drzwi wejściowych domu znajdującego się przy tej ulicy, która się ciągnie od bramy, zwanej dziś św. Stefana, ku północnej stronie fortu Antonia, skąd kilku zakrętami zwraca się ku południowi. Ktokolwiek zna dobrze..."

Ben Hur - strona 23
" ukazując końce uszu, w których tkwił znak jej służebnictwa, gdyż były one przekłute grubym szydłem. Była niewolnicą egipskiego pochodzenia; nawet uświęcona pięćdziesiątka nie uwolniła jej, a i ona danej jej wolności nawet nie przyjęłaby, gdyż młodzieniec, któremu..."

Ben Hur - strona 24
" - Bardzo się odmienił. - Chcesz przez to powiedzieć, że wrócił Rzymianinem? - Tak. - Rzymianin - mówiła wpół do siebie - znaczy na całym świecie tyle co władca i pan! Czy długo tam był? - Pięć lat. Zamilkła pełna smętnych myśli, wzrok jej tonął w przestrzeniach ciemnej..."

Ben Hur - strona 25
" bez konieczności, świadczy o płytkim umyśle i próżnym sercu - ty, nie lękaj się porównania, mogłeś go pokonać w każdym punkcie. Tu zatrzymała się chwilkę, a po krótkim namyśle mówiła dalej: - Długi szereg przodków jest dowodem szlachetności pochodzenia i rodu, ale..."

Ben Hur - strona 26
" - Nie było chyba narodu na ziemi - zaczęła - który w poczuciu swej godności nie sądził być przynajmniej równym każdemu innemu; zawsze zaś naród postępujący naprzód mienił się najwyższym. Gdy Rzymianin patrzy na Izraela z tego stanowiska, naśladuje tylko ciemnotę Egipcjanina,..."

Ben Hur - strona 27
" że i my, tak jak inne narody, bliscy jesteśmy upadku! Zabrano nam już nasze dostojeństwa, przywłaszczono najświętsze miejsca, a nikt przewidzieć nie może co dalej. Jednak to wiem i tego pewna jestem, że choć zgniotą Judeę jak ziarno kamieniem młyńskim i pożrą Jeruzalem, które..."

Ben Hur - strona 28
" Zrozumiała uczucia syna, a chcąc je wyzyskać, mówiła dalej: - Kiedy słyszysz hymny i waltomie, towarzyszące prorokini, daj wodze wyobraźni i stań wraz ze mną jakby u brzegu gościńca, którym uroczyście postępuje korowód wybranych wśród Izraela. Oto idą patriarchowie i ojcowie..."

Ben Hur - strona 29
" Słuchał z zachwytem kołysanki śpiewanej przy delikatnym towarzyszeniu akordów; gdy pieśń umilkła, dziewczynka złożyła ręce i zwróciła pytający wzrok na Judę. Ponieważ dziewczę to wchodzi w zakres naszego opowiadania, musimy się z nią i całą rodziną Hurów zapoznać. Herod..."

Ben Hur - strona 30
" w naszej rodzinie. Patrz, napis już całkiem zatarty. To mówiąc, podała mu zausznicę; on wziął klejnot do ręki, popatrzył i oddał jej, śmiejąc się: - Choćbym miał umrzeć, Tirzo, nie używałbym amuletu, bo to jest zabytek bałwochwalstwa, zakazany każdemu wiernemu synowi i..."

Ben Hur - strona 31
" Miejsce, które zajmowali na dachu, było na najwyższym szczycie domu i górowało nad wszystkimi domami wschodniej strony miasta, tak że mogli widzieć całą przestrzeń aż do wieży Antonia. Ulica, najwyżej na 10 stóp szeroka, była gdzieniegdzie przecięta mostami, które, tak jak..."

Ben Hur - strona 32
" otuchy. - Nie zrobiłem tego umyślnie, Tirzo - rzekł - to był przypadek. - Jak myślisz, cóż nam uczynią? Spojrzał na zwiększający się popłoch na ulicy i dachach, a obraz ponurego i groźnego Gratusa przypomniał mu się z całą wyrazistością. Jeśli żyje, gdzież kres jego..."

Ben Hur - strona 33
" utrudniały przejście. Łatwo sobie wyobrazić jęki i płacz służby, z której wielu urodziło się w domu, który teraz opuszczali. Rozpacz ich była rozdzierająca serce. Gdy wreszcie wyprowadzono z domu konie i bydło, zrozumiał Juda, jaka była zemsta prokuratora. Wszystko zabrano, a..."

Ben Hur - strona 34
" - Wzajemnie, niech łaska bogów strzeże cię - odrzekł dziesiętnik. - Czy z Jerozolimy przybywacie? - Tak. - Czy więzień wasz młody jeszcze? - Co do lat, tak. - Mogę zapytać, jaka jego wina? - Jest mordercą. Wyraz ten ze zgrozą i zdziwieniem powtarzali obecni, a rabbi pytał dalej: -..."

Ben Hur - strona 35
" Otwarta brama wiodła z ulicy miasta na groblę, wysuniętą na znaczną długość w morze. Pewnego chłodnego poranka we wrześniu, ujrzał strażnik, strzegący bramy portowej, zbliżające się towarzystwo z dwudziestu do trzydziestu osób złożone. Najliczniejszymi w tym gronie byli..."

Ben Hur - strona 36
" - Stokrotnie wam dziękuję, przyjaciele moi! - rzekł Ariusz. - Gdybyście mieli latarnie, mniemałbym, żeście augurami, ale zaiste idę dalej, bo was zowią wróżbitami i dowiodę, że cudownie odgadujecie! Patrzcie i czytajcie! Wydobył z fałd swej togi zwitek papieru i podał go im,..."

Ben Hur - strona 37
" się z lewej ku prawej stronie, jakby wkoło własnej osi, i zbliżył się bokiem do wybrzeża. Nagle zabrzmiała trąbka, a wszystkimi otworami okrętu weszła na pokład załoga w pełnej zbroi, stalowych hełmach, ze świecącymi tarczami i oszczepami. W chwili, gdy żołnierze szli ku..."

Ben Hur - strona 38
" słupach gęsto ustawionych; w środku zaś widoczny był maszt najeżony siekierami, toporami, dzidami i pociskami. Do kajuty z pokładu na prawo i lewo wiodło dwoje prostopadłych ruchomych schodów, tak że mogły być spuszczone lub podniesione i wtedy zamykały otwory. Łatwo zrozumieć,..."

Ben Hur - strona 39
" w owych sławnych rzymskich cyrkach. Był więc w tym względzie znawcą. - Na bogi - rzekł sam do siebie - człowiek ten robi niezwykle wrażenie. Powierzchowność wielce obiecująca, muszę się o nim dowiedzieć bliższych szczegółów. W tej chwili obrócił się młodzieniec w jego..."

Ben Hur - strona 40
" którą złagodził czas, tak jak łagodzi jaskrawość świeżego malowidła. Wszystko to nie uszło uwagi Rzymianina i sprawiło, że nie przemawiał jak pan do niewolnika, ale jak starszy do młodszego; rzekł więc: - Hortator mówił mi, że jesteś najlepszym wioślarzem. - Hortator jest..."

Ben Hur - strona 41
" - Słyszałeś o Bogu mych ojców - rzekł - o nieśmiertelnym Jehowie? Na jego wszechmoc i istnienie, na miłość, jaką od początku wieków otaczał Izraela, przysięgam ci, żem niewinny! Trybun zdawał się być wzruszonym. - O szlachetny Rzymianinie! - mówił dalej Ben-Hur. - Wierz mi..."

Ben Hur - strona 42
" - Powiedz mi, co być zrobił, gdybyś był wolnym? - Szlachetny Ariusz urąga mej niedoli - rzekł Juda drżącym od wzruszenia głosem. - Nie, na bogi, nie! - Odpowiem więc chętnie: oddałbym się pierwszej powinności mego życia, nie znałbym innej: zanim matka i siostra nie wróciłyby do..."

Ben Hur - strona 43
" poszły następne, zawracając się na tym samym miejscu jak kawaleria w kolumnie. Wieści o piratach znane były powszechnie, toteż patrzący śledzili wzrokiem białe żagle, aż znikły między Rhene i Syros, z uczuciem wdzięczności i uspokojenia; bo co Rzym ujął silną ręką,..."

Ben Hur - strona 44
" Myśl ta może wydawać się zarozumiałością lub samolubstwem, opanowała ona jednak Ben-Hura z taką silą. iż wierzył, że Rzymianin sprzeciwi się temu, a czyn ten będzie świadczyć o uczuciach tego człowieka. Jeśli przed bitwą zwróci uwagę na niego, będzie to dowodem, jeśli nie..."

Ben Hur - strona 45
" wioślarze pracowali całymi siłami. Galera trzeszczała w spojeniach i pędziła jak strzała. Nagle nastąpiło gwałtowne uderzenie, wioślarze na platformie przy hortatorze zachwiali się; wielu padło, statek cofnął się i znowu całą siłą płynął naprzód. W tejże chwili rozległ..."

Ben Hur - strona 46
" to ciemność i szum wody obezwładniły go tak, że stracił prawie przytomność. Prąd wody popychał nim jak klocem drzewa ku kabinie, gdzie by utonął, gdyby nie opór tonącego statku, który go dźwignął w górę. Czując, że wraz z drobniejszymi szczątkami wypływa na wierzch,..."

Ben Hur - strona 47
" ale zaraz przypomniał sobie bitwę. Wątpliwość w zwycięstwo zbudziła wszystkie jego obawy i czyniła nieznośnym spoczynek, jakiego używał na ciągle ruchomej desce. Z wolna uspokajał się i stawał się rozmowniejszy. - Nasze ocalenie, jak sądzę, zależy głównie od wyniku bitwy...."

Ben Hur - strona 48
" mówić. Jeśli to okręt korsarski, życie twoje ocalone, nie dadzą ci wolności i każą znów wiosłować, ale cię nie zabiją. Ze mną postąpią inaczej, Tu zawahał się. - Ja - rzekł nareszcie - za stary jestem, abym zniósł hańbę. Niech mówią w Rzymie, że Kwintusz Ariusz..."

Ben Hur - strona 49
" moim. Gdyby to był statek korsarski, zatopiłyby pokonaną galerę, a nie starał się jej ratować; po tym czynie i hełmie na maszcie poznaję Rzymian. A zatem moje jest zwycięstwo, a Fortuna nie opuściła mnie. Jesteśmy uratowani, daj więc znak ręką, wołaj ich, niech przybywają..."

Ben Hur - strona 50
" - Flagi te nie oznaczają narodowości, ale są godłem właściciela tych okrętów. - Czy ten posiada wiele galer? - Bardzo wiele. - Czy znasz go? - Łączyły mnie z nim niegdyś interesy. Podróżni patrzyli na mówiącego, jak gdyby prosili go, aby dalej opowiadał. Ben-Hur zaś słuchał..."

Ben Hur - strona 51
" słońcem, a upalne promienie złociły ziemię i wodę: nigdzie cienia, prócz w jego duszy i na jego życiu. Gdy zbliżyli się ku miastu, wszyscy podróżni wylegli na pokład, aby nic nie stracić z pięknego widoku, jaki się przed ich oczami roztaczał. Znany nam już sędziwy Żyd..."

Ben Hur - strona 52
" gorąco. Ben-Hur nie był usposobiony do podziwiania tego widoku. Nieustannie myślał o historii Simonidesa. Gdy zbliżyli się do Omphalus, pomnika, zajmującego całą szerokość ulicy i złożonego z czterech pięknie ornamentowanych łuków, które Epifanes sam sobie poświęcił -..."

Ben Hur - strona 53
" Rzymianin nazwałby komnatę, do której wszedł gość, atrium. Ściany jej były podzielone na przedziały z półkami, niby nowożytne biura, a każdy przedział napełniony był papierowymi zwojami o zżółkłych od czasu i używania napisach. Pomiędzy przedziałami, pod i nad półkami,..."

Ben Hur - strona 54
" cechował pewność siebie: - Ojciec mój umierając, miał przy sobie wiernego sługę twego nazwiska, Simonidesie; powiedziano mi, że ty nim byłeś. - Estero, Estero! - zawołał kupiec surowo - tu, nie tam. Jako dziecię twej matki i moje, zostań przy mnie; przy mnie jest twoje miejsce...."

Ben Hur - strona 55
" Konsul dopuścił mnie do swego najbliższego otoczenia. Tymczasem, gdyśmy wczoraj wpłynęli na wody Orontesu, spotkaliśmy dwa statki z żółtymi flagami; a pewien towarzysz podróży, współwyznawca z Cypru, powiedział nam, że twoją są własnością, opowiedział też pokrótce twoje..."

Ben Hur - strona 56
" mi je dokładnie, tak jak i wszystko, co mi może dać poznać jego zwyczaje i usposobienie. Rozumiesz, czego chcę? A teraz idź, a gdyby miał opuścić miasto, towarzysz mu, a pamiętaj że jestem mu przyjacielem. Gdybyś z nim wdawał się w rozmowę, mów o wszystkim, poza tym, żeś moim..."

Ben Hur - strona 57
" - A więc nie jesteś niewolnikiem jego ojca! - Słuchaj dalej, córko moja, i dowiedz się, że byli w owym czasie w przedsionkach świątyni uczeni w Piśmie, którzy występowali przeciwko temu prawu i twierdzili, że dzieci w niewoli zrodzone, mają pozostać w stanie swych rodziców...."

Ben Hur - strona 58
" Skazał mnie na tortury; silną wolą zdołałem je znieść, on nie zyskał nic, a ja wróciłem do domu i zacząłem handel w imieniu Simonidesa z Antiochii, a nie Ben-Hura z Jerozolimy. Wiesz, Estero, jak mi się wiodło, wiesz, że miliony księcia rosły cudownie w moim ręku; wiesz także,..."

Ben Hur - strona 59
" chwili przyszły mu na myśl słowa podróżnego: lepiej być robakiem i żywić się morwami Dafny, niż gościem u stołu królewskiego. Odwrócił się i poszedł spiesznym krokiem do oberży. - Pytasz o drogę do Dafny? - rzekł stróż zdziwiony pytaniem Ben-Hura. - Więc nie byłeś tu..."

Ben Hur - strona 60
" Człowiek odparł z uśmiechem: - Urodziłem się w miejscu oddalonym na rzut kamienia od targu jerozolimskiego. Ben-Hur pragnął nawiązać dłuższą rozmowę, ale tłum ruszył właśnie z miejsca, spychając go ze ścieżki wiodącej do lasu, a pociągnął z sobą nieznajomego. Ten miał..."

Ben Hur - strona 61
" siedzenia. W jednym z takich usiedli i nowo przybyli, a Ben-Hur liczył wozy w miarę jak przybywały: naliczył ich dziesięć. - Życzę im szczęścia - rzekł przyjaźnie. - Nie sądziłem, aby tu na Wschodzie zaprzęgano więcej niż parę koni; tymczasem widzę, że tu macie ambicję i..."

Ben Hur - strona 62
" upięknił i zmienił go w pyszny rydwan. Woźnice byli przebiegli i ambitni. Zwykle używali pary koni w nadzwyczajnych tylko uroczystościach, jak igrzyska olimpijskie lub inne równie świetne występy, czwórkę. Dla odróżnienia konie zewnętrzne w zaprzęgu nazwano licowymi, wewnętrzne..."

Ben Hur - strona 63
" - Tak je zowią, bo są na grecki sposób zbudowane. - Helleni są mistrzami w sztukach pięknych, ale w architekturze wolą piękno ściśle w formę ujęte niż wdzięk rozmaitości i dlatego wszystkie ich świątynie są do siebie podobne. Jak się zwie krynica, o której mówiłeś? -..."

Ben Hur - strona 64
" był cudzoziemiec, miało się żywy dowód, że dla wszystkich, bez różnicy stanu, jest kres życia. Jedynym cenniejszym przedmiotem, który miał na sobie, był kosztowny szal. Kobieta towarzysząca starcowi siedziała wschodnim obyczajem cała w przejrzystych otulona zasłonach. Powyżej..."

Ben Hur - strona 65
" - O pani, równie piękna jak okrutna! - rzekł Messala kłaniając się jej ręką. - Jeśli cię Apollo nie porwie w wyższe regiony, ujrzysz mnie niebawem. Nie znam twej ojczyzny, nie wiem więc na jakiego zakląć cię boga i jakiemu cię polecić, wzywam więc wszelakie bogi i im cię..."

Ben Hur - strona 66
" jedno, jeśli rozstały się z życiem, to wiem co było ich zgonu przyczyną, a on może mi wskazać, gdzie ich zwłoki na mnie czekają. - A on tego nie chce? - Nie. - Dlaczego? - Bo jestem Żydem, a on Rzymianinem. - To i cóż? Wszak i Rzymianie mają języki, a Żydzi choć wzgardzeni,..."

Ben Hur - strona 67
" - Jeszcze jedno, Malluchu, kiedyż odbędzie się uroczystość? - Ach! przepraszam, omalże zapomniałem o najważniejszej rzeczy - odparł- jeśli bogowie sprzyjać będą, mówiąc stylem rzymskim, konsul przybędzie pojutrze, a szóstego dnia jego pobytu odbywać się będą igrzyska. -..."

Ben Hur - strona 68
" mówiąca, że tu jej mieszkanie; nie jeden ulegał temu urokowi i decydował się nawet na płacenie podatków Rzymowi, byle tu pozostać. Z dala spomiędzy gałęzi drzew, tu i ówdzie wychylały się szczyty gór Taurusu i Libanu, a wśród całego krajobrazu - niby srebrna wstęga - Orontes..."

Ben Hur - strona 69
" na Heroda. Herod zajął posiadłości Ilderima, twierdząc, że ten przez zdradę nie dopełnił swego obowiązku, jako właściciel drogi. Szejk odwoływał się do Cezara, ale odebrał tego rodzaju odpowiedź, od której dotąd boleje serce starca, oczekując chwili zemsty, może niedalekiej...."

Ben Hur - strona 70
" - To nowy cud Wszechmogącego - rzekł Ben-Hur wzruszony. Zdziwiony tym uniesieniem Malluch, zapytał: - Dlaczego? - Wszak nazwałeś Egipcjanina - Baltazar? - Tak. - Czyż nie pamiętasz, że to samo imię podał nam dziś starzec u krynicy? Przypomnienie to wzruszyło i Mallucha. - Prawda,..."

Ben Hur - strona 71
" - Mam nadzieję, iż stanie się, jak rzekłeś - odpowiedziała z pewnym wzruszeniem w głosie Estera. Nie uszło to bacznej uwadze starca... może to odcień smutku, może życzenia... Najmniejszy ptaszek nie spocznie na najwspanialszym drzewie tak, by nie poruszył najdelikatniejszych strun..."

Ben Hur - strona 72
" nikt mu nie przerywał, póki nie skończył. Słuchający nie poruszył nawet ręką w ciągu opowiadania, siedział tak nieruchomo, że gdyby nie blask szeroko rozwartych oczu i nie głębokie od czasu do czasu westchnienie, można by go wziąć raczej za posąg, niż za żyjącego człowieka...."

Ben Hur - strona 73
" - Chciał słowa wiedzieć wyraźnie i dokładnie, czy pytano: ma być, czy też ma się urodzić królem? Zdaje mi się, iż zastanawiał się nad wielką różnicą leżącą w tych zdaniach. Simonides słuchał uważnie. - Potem - mówił Malluch dalej - powiedziałem mu, co o tej tajemnicy..."

Ben Hur - strona 74
" zbliżenie ich jest nam przykre. Są to najczęściej rzeczy tyczące nas samych - czy to, że się starzejemy, czy, co gorsze, że umrzeć musimy. Jedna z takich bolesnych rzeczy wsunęła się do jego serca, jeszcze to niby cień, a przecież dość rzeczywista, aby wydrzeć z piersi..."

Ben Hur - strona 75
" Od stropu zwiesza się pięć świeczników, po jednym w każdym rogu, a piąty, największy, w środku. Świeczniki te, niby piramidy lamp płonących, rzucały światło jaskrawe na demoniczne oblicza Atlasów i różnobarwne ozdoby gzymsu. Przy stołach zgromadziło się około stu osób,..."

Ben Hur - strona 76
" Podniósł do oczu woskową tabliczkę, przeliczył zapisane zakłady i rzucił je z pewnym rodzajem wzgardy na stół, mówiąc: - Denary i tylko denary - moneta rzeźników i fornali. - Na pijanego syna Semeli, na co to Rzym schodzi, gdy wnuk Cezara czuwa noce całe, aby mu nędzny denar..."

Ben Hur - strona 77
" - Na Kastora i jego brata! nie chciałem cię obrazić. Zwyczajem jest, między ludźmi tym ściślejsze prowadzić rachunki, im sprawa mniejszej wagi. Potrzebuję więc pomocnika; chceszże mi służyć? Młodzieniec dobył tabliczki i gotów był do rachunku. Sposób obejścia Messali ujmował..."

Ben Hur - strona 78
" mógł znaleźć chłopca? - Na to chyba nikt ci nie zdoła odpowiedzieć, Messalo. Chyba sam Ariusz, Słyszałem, że duumwir wśród bitwy stracił głowę, inna galera znalazła go walczącego z bałwanami na kruchej desce i w towarzystwie młodego chłopca, który mu życie ocalił...."

Ben Hur - strona 79
" w niezmienny sposób. Ilderim zatrzymywał konia na miejscu, które mu się wydało najdogodniejszym i wbijał w nie dzidę, mówiąc: tu rozbijecie namiot, wejście będzie od południa, jezioro przed wejściem, a u stóp tych oto palm, dzieci pustyni, będziemy co dnia podziwiać zachód..."

Ben Hur - strona 80
" Mówiąc te słowa, usiadł Ilderim na dywanie sposobem, jakim dotąd siadają kupcy w bazarze w Damaszku, a umieściwszy się wygodnie, rzekł poważnie. Gdy jesteś moim gościem, piłeś ze mną, a wkrótce masz spożywać sól, nie obrażę cię, gdy zapytam: kim jesteś? - Szejku Ilderimie..."

Ben Hur - strona 81
" - O bluźniercy, aby ich dni przeminęły! - mówił szejk z uczuciem człowieka, własnej broniącego sławy. - Ośmielają się mówić, że nasze konie pełnej krwi pochodzą z nizejskich pastwisk w Persji. Prawda, pierwszemu Arabowi dał Bóg niezmierzoną przestrzeń piasku, kilka łysych..."

Ben Hur - strona 82
" było właśnie to, że woźnica nie mógł najgorszego do zgodnego biegu z najlepszym doprowadzić. Moja próba może się równie nie udać, ale cię przed tym ostrzegę i to ci przysięgam. Dlatego też mówię ci, że jeśli zdołam rumaki twoje ujeździć tak, aby szły za moją wolą,..."

Ben Hur - strona 83
" Głos jego przy końcu mowy zaostrzył się bardzo. - Daruj, czcigodny szejku, i nie zapominaj proszę, że nie przyszedłem tu po żadną nagrodę ani wielką, ani małą. Co więcej, pragnę, być wolnym od posądzenia: tę samą bowiem przysługę oddałbym każdemu ze sług twoich. - Ależ..."

Ben Hur - strona 84
" gdyż pomoc uciekającym przed gniewem pierwszego Heroda, była bardzo niebezpieczną rzeczą. Teraz jeden z owych trzech podróżnych siedział przy jego stole, jako pożądny gość i umiłowany przyjaciel. Szejk Ilderim wierzył więc święcie opowiadaniu, chociaż główny przedmiot tegoż..."

Ben Hur - strona 85
" sposobem. - Gdybym wiedział, gdzie On jest, zaiste poszedłbym tam, choćby mnie morza i góry od Niego oddzielały! - Czy usiłowałeś odnaleźć Go? - pytał Ben-Hur. Na to pytanie uśmiech przebiegł po twarzy Egipcjanina. - Pierwszym moim staraniem po opuszczeniu schronienia na pustyni -..."

Ben Hur - strona 86
" dziecięctwie, jak wychowanie w ukryciu? Dlatego mówię i umacniam sobie wiarę: On żyje, ale ukrywa się, aby przybyć we właściwym czasie i spełnić obietnicę Boską. Oto podstawy mej wiary, czyż nie słuszne? Małe, bystre oczy Araba zabłysły zrozumieniem, a Ben-Hur, pocieszony w..."

Ben Hur - strona 87
" - Na wielkość Boga - rzekł namiętnie - sąd taki sprzeciwia się wszelkim pojęciom. Drogi, którymi świat idzie, są stałe i nie dadzą się zmienić! W każdym narodzie musi być ktoś, przy kim jest władza, inaczej niemożliwe byłyby zmiany. Baltazar przyjął zarzut poważnie. -..."

Ben Hur - strona 88
" mu zwykły spokój. Noc była cicha, najlżejszy wietrzyk nie marszczył powierzchni wody; a nad głową jego świeciły gwiazdy, każda na swoim miejscu, a dokoła było lato - na wodzie, na ziemi, na niebie. Wyobraźnia Ben-Hura była podniecona, uczucia jego wzburzone, wola niepewna. Palmy,..."

Ben Hur - strona 89
" Ben-Hur znał tylko słowa Baltazara: "Na ziemi, ale nie z ziemi; nie dla ciała, ale dla duszy a mimo to królestwo niespożytej chwały". Cóż dziwnego, że dla młodzieńca słowa te były ciemną zagadką. - W sprawie tej nic nie zdoła ręka ludzka! - zawołał w rozpaczy - ani król..."

Ben Hur - strona 90
" do Waleriusza Gratusa, mieszkającego dotąd w Cezarei. Jeden i drugi otrzymali równobrzmiące listy i polecenia. Jeden miał płynąć morzem, drugi jechać lądem. Już z tych ostrożności widzimy, jak ważne i pilne było ich posłannictwo. List ten brzmiał: Antiochia, XII koi. Jut...."

Ben Hur - strona 91
" sądzę, że przestałeś się uśmiechać lekceważąco, a zaczniesz myśleć, co począć w tych okolicznościach... Uważam za niestosowne dawać ci jakiekolwiek rady; pozwól raczej, że się oddam pod Twą opiekę, albo, co jeszcze lepiej, bądź mi nauczycielem, poradź, co mam czynić?..."

Ben Hur - strona 92
" najmłodszy, ale nie najmniej cenny, o nie! Poniesie cię przeciw wichrom, choćby szumiały w uszach jak Akaba, pójdzie gdzie każesz synu Ariusza, a klnę się na wielkość Salomona, zaniesie cię nawet w paszczękę lwa, jeśli taka będzie twoja wola i odwaga. Przyniesiono uprząż, a..."

Ben Hur - strona 93
" pozostają, gośćmi mymi w czasie igrzysk cyrkowych będą. Miejsca już zamówione. Pokój tobie i twoim. Jakże inaczej, przyjacielu, mógłbym się zwać, jak twoim przyjacielem. Simonides SIMONIDES DO SZEJKA ILDERIMA P r z y j a c i e l u ! Posyłam ci przestrogę ze skarbca mego..."

Ben Hur - strona 94
" będziesz mógł mi powiedzieć dokładną wysokość osi. Czy rozumiesz? Nie chciałbym aby miał jakąkolwiek oczywistą wyższość nade mną, ale za to nie dbam o przepych. Jeśli go zwyciężę, tym niżej on upadnie i tym większy będzie mój tryumf. Jeśli jednak ma nade mną jaką..."

Ben Hur - strona 95
" od woźnicy do pana, wszystko spiskuje. Dlatego uważaj na twoje konie, czcigodny szejku i od dziś dnia do dnia wyścigów nie daj nikomu obcemu nawet spojrzeć na nie. Jeśli chcesz być spokojnym, uczyń więcej, strzeż je zbrojną ręką i czujnym okiem, wtedy nie będę się obawiał..."

Ben Hur - strona 96
" chłoszcze? A to, co moją jest własnością ma przestać być moim? Czyż nie jestem sam sobie panem i mam życie zawdzięczać Rzymianinowi? Gdyby mi młodość wróciła! Gdybym mógł zrzucić z siebie jako ciężar niepotrzebny choć dwadzieścia lat, a gdyby tylko dziesięć, gdyby choć..."

Ben Hur - strona 97
" Przejęty list objaśniał Ben-Hurowi wiele rzeczy nader ważnych. Jasno dowodził, że piszący brał czynny udział w usunięciu rodziny Hurów w zbrodniczym zamiarze, że pochwalił i przyjął plan wiodący do tak wytkniętego celu; że wziął część dóbr uległych konfiskacie i takowych..."

Ben Hur - strona 98
" z miasta. Czekał cierpliwie i bez niepokoju, bo nie wątpił, że otrzyma jakąś wiadomość. Byłże to spokój wskutek zadowolenia z odbytych ćwiczeń, czy odświeżenia po kąpieli w zimnej wodzie lub smacznie zjedzonej wieczerzy, czy naturalne przeobrażenie, następujące po chwilowym..."

Ben Hur - strona 99
" otworzyła ją, wyjęła zwój papierów i podała je ojcu. - Dobrze rzekłeś, synu Hura - zaczął Simonides rozwijając papiery - porozumieć nam się trzeba. Przeczuwając twe żądanie - a byłbym je sam postawił, gdybyś tego nie uczynił, przedkładam ci dowody, które ci wszystko..."

Ben Hur - strona 100
" - Przeznaczam je tobie i twoim na wieki - ciągnął Ben-Hur dalej, pokonując wzruszenie - ale pod jednym warunkiem. Obecni wstrzymują oddech. - Chcę, aby sto dwadzieścia talentów, które były własnością mego ojca, wróciły do mnie. Twarz Ilderima rozchmurzyła się na te słowa. -..."

Ben Hur - strona 101
" - Estero, późno już, wiele jeszcze mamy do omówienia, każ przynieść napoje, by nam sił nie zabrakło do pracy, która nas czeka. Dziewczyna zadzwoniła na służbę i wnet wniesiono wino i chleb, które sama obniosła, częstując gości. - Jakkolwiek porozumieliśmy się - rzekł..."

Ben Hur - strona 102
" Simonides był Żydem, dumnym ze swej narodowości, toteż odparł z ironią w głosie: - Baltazar był świadkiem cudownych rzeczy - cudów. Gdy o nich mówi, kornie przed nim schylam głowę, bo je widział i słyszał. Jest jednakże synem Mizraima, nawet nie prozelitą, trudno więc..."

Ben Hur - strona 103
" skazi". Czyżbyś nie wierzył prorokom, panie mój? - Zaiste, dosyć już, wierzę - wołał Ben-Hur. - Tak, ale to nie dosyć - mówił Simonides - jeśli król przyjdzie ubogi, czy mu coś udzielisz, panie, ze swej wspaniałości? - Zaiste, tak, i to do ostatniego sykla i do ostatniego..."

Ben Hur - strona 104
" - List, który trzymam w ręku - rzekł - nie zostawia nam wyboru. Jeślibyśmy nie działali, ulegniemy Messali i Gratusowi, wpływ nasz w Rzymie nie pokona ich, a tutaj zabraknie sił. Gdy cię raz schwycą, zginąłeś, a jakie jest ich miłosierdzie, wiem najlepiej. Na to wspomnienie..."

Ben Hur - strona 105
" - Jeszcze słowo, przyjaciele moi - rzekł Ben-Hur - pozwólcie mi rozporządzać sobą aż do wyścigów. Nie jest prawdopodobne, aby Messala zdołał mnie zgubić przed odpowiedzią prokuratora na ów list. Odpowiedź ta przed siedmiu dniami od wysłania pisma nadejść nie może. Tymczasem..."

Ben Hur - strona 106
" śmiercią i zagładą. Potwór to straszny i nic mu się oprzeć nie zdoła, bo żarłoczny jako zwierz i łaknie krwi: - Dlaczego... Tu zatrzymała i zmieszana patrzyła w ziemię. - Mów dalej - rzekł Ben-Hur tonem zachęcającym. Przysunęła się do niego, spojrzała w górę i rzekła: -..."

Ben Hur - strona 107
" - Któż to jest Tirza? - Takie imię nosi moja mała siostrzyczka, porwali ją Rzymianie; zanim ją znajdę, nie mogę spocząć, ani być szczęśliwym. W tej chwili padł na nich promień światła od strony tarasu, odwrócili się i ujrzeli Simonidesa, którego z krzesłem właśnie..."

Ben Hur - strona 108
" - Więc czyń. - Będziemy ofiarowywali nadzwyczajne zakłady; a jeśli je przyjmą, tym lepiej. - Mam nie starać się odebrać zabranego mi mienia? - mówił Ben-Hur jakby do siebie. - Może nie nadarzy się inna sposobność; zresztą gdybym mógł zgnieść nie tylko dumę, ale i szczęście..."

Ben Hur - strona 109
" tłumy ludu. składające się ze wszystkich narodowości świata. Rozmaitość stroju i języka, którą się ten tłum odznaczał, nie była właściwością tylko Antiochii, przeciwnie, stanowiła ona raczej charakterystyczną cechą całego cesarstwa rzymskiego, dążącego do zlania..."

Ben Hur - strona 110
" - Sykla, sykla! - Sala zabrzmiała pogardliwym śmiechem. - Cóż uczynił Druzus? - pytał Messala. Tymczasem w pobliżu drzwi wejściowych dał się słyszeć jakiś hałas, wszyscy zwrócili uwagę w ową stronę, a Cecyliusz zatrzymał się na chwilę, a potem dodał: - Szlachetny Druzus..."

Ben Hur - strona 111
" Messala czytał: W Antiochii 16 Tammuz. Właściciel niniejszego pisma, Sanbalat z Rzymu, złożył u mnie pięćdziesiąt talentów w monecie cesarskiej. Simonides - Pięćdziesiąt talentów - powtarzano wśród ogólnego osłupienia. Nagle Druzus wystąpił z tłumu i krzyknął: - Na..."

Ben Hur - strona 112
" nie znalazł pomieszczenia w cyrku, stał na brzegu rzeki i czekał przybycia konsula. Gdy nareszcie mąż ten stanął na lądzie, a legion oddał mu powinne honory, cała uwaga widzów skupiła się na jego osobie, odwracając się na chwilę od cyrku. O trzeciej godzinie widzowie byli już..."

Ben Hur - strona 113
" - Ach, na Bachusa, jakiż on piękny! - mówi kobieta, zapewne Rzymianka, bo jej włosy zdobi szkarłatna wstęga. - Co za piękny wóz - odpowiada jej sąsiad, do tegoż należący stronnictwa - cały z kości słoniowej i złota. Niech go Jowisz wspiera! Tuż obok nich lub raczej za nimi,..."

Ben Hur - strona 114
" - Masz słuszność. Ludzie, co w tej chwili tak bardzo zajmują gawiedź cyrkową, to straż współzawodników, przybrana w kolor woźnicy, któremu ma towarzyszyć. Skoro strażnik zajął swe miejsce, tym samym każdy z widzów wiedział, którą przegrodę zajmie jego ulubieniec. - Czy..."

Ben Hur - strona 115
" Jakkolwiek jeźdźcy ci byli pięknie ubrani, na krótko przecież zwrócili na siebie uwagę widzów, bo wszyscy z wyczekiwaniem patrzyli ku karcerom, skąd słychać było rżenie koni. Na dany znak oddźwierni głośno wywołali po imieniu zapaśników; publiczność na galeriach nie hamując..."

Ben Hur - strona 116
" Ben-Hur zajmował na początku wyścigów lewą stronę na krańcu. Zrazu, po opuszczeniu ciemnego karceru, oślepił go - jak zresztą wszystkich innych - blask areny; nie trwało to długo, wnet zobaczył przeciwników i odgadł ich zamiary. Oczywiście, że na Messalę, który był więcej..."

Ben Hur - strona 117
" - Wezmę twoje sestercje - odpowiedział jeden z najmłodszych Rzymian, zabierając się do pisania. - Nie czyń tego - ostrzegł przyjaciel. - Czemu? - Nie widzisz, iż Messala doszedł już do najwyższej szybkości i wolno puścił lejce? Nieprawdaż? Popatrz teraz na Żyda. Pierwszy patrzał..."

Ben Hur - strona 118
" zrównała się z Rzymianinem, który słysząc złowróżbny tętent, zdawał się nie chcieć widzieć ani odgadywać zamiaru wroga. W tej stanowczej chwili widzowie nie szczędzili zachęcających okrzyków, a jednak ponad wszystkie górował głos Ben-Hura, przemawiającego do koni starym..."

Ben Hur - strona 119
" wpuszczono natychmiast. Poczciwiec nie taił radości swej z przebiegu sprawy, a potem rzekł: - Pan mój, Simonides, przysyła mnie, abym powiedział, iż niektórzy Rzymianie wzbraniali się wypłacić zakładów. Ilderim zerwał się, krzycząc na całe gardło: Na wielkość Boga! Niech..."

Ben Hur - strona 120
" Następnego dnia Ben-Hur poszedł na spotkanie Iras i wkrótce stanął przed pałacem Iderne. Wszedłszy z ulicy, minął przedsionek i udał się krytymi schodami do portyku. Skrzydlate lwy pilnowały przejścia, w środku olbrzymi ibis wyrzucał w górę wodę, co skraplała podwórze. Lwy,..."

Ben Hur - strona 121
" w nim samym lęk. Cóż to, miałby się obawiać? - Postąpił, doszedł do drzwi, niestety, sztuczna rzymska klamka odmówiła za pierwszym dotknięciem posłuszeństwa. Próbuje raz drugi, na próżno; krew zastygła mu w żyłach z gniewu i oburzenia. Uderza z całej siły, podwoje ani..."

Ben Hur - strona 122
" Obaj nosili suknie właściwe szermierzom, gdy idą na arenę, co wszystko dowodziło, że tak ich, jak i jego w jakimś do tego pałacu sprowadzono celu. Z każdą chwilą jaśniej rozumiał, że jest w niebezpieczeństwie i że bez nadzwyczajnej pomocy, znajdzie tu grób pewny. Nie wiedząc,..."

Ben Hur - strona 123
" Nie zdołał się szermierz zasłonić, bo równocześnie chwycił go Ben-Hur za szyję i nim odetchnął, już z prawego ramienia przemienił rękę prawą na lewą i trzymając go jak martwą masę. dusił nagą szyję koło ucha ręką prawą; w kilka chwil szermierz padł ciężko bez jęku..."

Ben Hur - strona 124
" do łez. - Ha, ha, ha! Nikt jeszcze tak łatwo nie zarobił tysiąca sestercji. Będę mieć winiarnię i to za proste kłamstwo bez przelewu krwi! Ha, ha, ha! Jeśli kiedy przyjedziesz do Rzymu, nie zapomnij pytać o winiarnię Thorda Normana, klnę się na brodę Irmina, dam ci najlepszego..."

Ben Hur - strona 125
" Nie ma tak złego człowieka, który nie uczyniłby czasem coś dobrego i użytecznego. Tak było i z Piłatem, który zaczął swe rządy w obawie odpowiedzialności, nie tylko zbadaniem więzień, ale i ścisłym rozpoznawaniem spraw uwięzionych. Na Żydach, choć to uczynił we własnym..."

Ben Hur - strona 126
" słyszysz Gezjuszu? - wskazał palcem na mapę, żebym lepiej zapamiętał - żeby mi go nigdy nie otwierać, żeby tam nikt, nawet ty, nigdy nie chodził. - A w razie śmierci, to cóż? - spytałem. - Gdy umrą, cela stanie się ich grobem; na to ich tam zamknięto: cela zresztą jest..."

Ben Hur - strona 127
" potem wyprowadziłem przed bramę fortecy i puściłem na wolność, umywając od reszty ręce. Tymczasem dziś on wrócił, a gdy go do mnie przyprowadzono, płakał i dawał mi znakami do zrozumienia, że chce wrócić do celi, na co pozwoliłem. Gdy go wiedziono, wyrwał się i padł mi do..."

Ben Hur - strona 128
" powiedzieć; zdaje się jednak, że była obszerna. a ściany jej i podłoga pełne nierównych wklęsłości. Od strony zewnętrznej wchodziło do celi trochę świeżego powietrza, a czasem błysnął i promień słońca. Obie kobiety siedzą pod samą ścianą jedna na ziemi, a druga na..."

Ben Hur - strona 129
" Kobiety szlochały głośno. - Znaleziono je, ratunek jest bliski. Zwrócone im będzie wszystko, co utraciły: dom, towarzystwo, własność, syn i brat! Światełko tak małe i smutne, wydało im się jakby jasność dnia; zapomniały o boleści, głodzie, pragnieniu i padły na ziemię we..."

Ben Hur - strona 130
" toczyć gardło, odbierając słodki dźwięk głosowi, dalej pozbawiła muskuły giętkości, wdarła się do płuc. nerwów, kości, a każdy postęp straszliwego wroga czynił je słabszymi. Wśród tej grozy, biedna matka śledziła każdy objaw i wiedziała, że tak będzie aż do śmierci,..."

Ben Hur - strona 131
" ROZDZIAŁ XXX Prawie o tej samej godzinie, w której Gezjusz, klucznik, stanął przed trybunem w fortecy, wstępował pieszy podróżnik na Górę Oliwną od jej wschodniej strony. Był to czas posuchy w Judei; więc droga to uciążliwa i pełna pyłu; roślinność, spalona od słońca,..."

Ben Hur - strona 132
" nim rozmowę i szli razem, mijając Getsemani przez Bramę Rybią do miasta. Ciemno już było, gdy Ben-Hur, rozłączywszy się u bramy z pasterzem, skręcił w wąską ulicę, która wiodła ku południu. Nieliczni przechodnie pozdrawiali go; odgłos jego kroków rozlegał się głucho po..."

Ben Hur - strona 133
" - Ach, prawda! rzekła łkając. - Zapomniałam... zdało mi się, że wracam do domu. Tymczasem jesteśmy trędowate, nie mamy domu, policzone jesteśmy między umarłych. Matka podniosła ją czule z ziemi, mówiąc: Nie lękaj się. chodź. Zaprawdę, dość im było wyciągnąć ręce, aby..."

Ben Hur - strona 134
" I znów zasnął silniej. Tirza rzucała na niego tęskne spojrzenia. Matka schyliła głowę, usiłując stłumić łkania, co szarpały jej serce i duszę. Była chwila, w której pragnęła, aby się zbudził. Było to tylko przelotne życzenie. Czyż to nie dosyć, że nie była zapomnianą!..."

Ben Hur - strona 135
" i usiadła na leżących w pobliżu kamieniach. Ktokolwiek ją ujrzał, wziąłby ją za ulubioną służebnicę jakiejś zamożnej rodziny. Przyniosła z sobą dzban do wody i kosz nakryty białym jak śnieg obrusem. Złożywszy przedmioty obok siebie na ziemi, rozwiązała zawój tak. że..."

Ben Hur - strona 136
" którym służyła. Skoro noc miała się ku końcowi, wypakowała swój kosz zapasami, wzięła dzban i udała się. minąwszy Bramę Rybną, którą właśnie otworzono, drogą do En-rogel. Wkrótce po wschodzie słońca cisnęły się tłumy ludu po wodę do studni; wielu śpieszyło się,..."

Ben Hur - strona 137
" Zostaw kosz, a dzban napełnij wodą i przynieś go nam. Zapasy zabierzemy do jaskini. Na dziś oddałaś nam wielką przysługę. Śpiesz się. Ludzie, którzy patrzyli na to, co się stało, pomogli słudze napełnić dzban,bo litość nad jej boleścią wzruszyła ich serca. - Co to za jedne?..."

Ben Hur - strona 138
" - Trędowate, trędowate! One, moja matka i siostra, trędowate! Chwilami rzucał nim gniew wściekły, potem przejmowała go litość nad nieszczęśliwymi, to znów owładało nim nienasycone pragnienie zemsty. Na koniec zerwał się, wołając: - Muszę iść do nich! Któż wie, czy nie są..."

Ben Hur - strona 139
" - Komuż, jeśli nie im mogliby Rzymianie straż powierzyć? - Czymże walczyć będziecie? Spojrzeli na niego, nic nie odpowiadając. - Dobrze - mówił - i tak damy sobie radę, będziemy robić, co będzie w naszej mocy; powinniśmy jednakże mieć dowódcę, legioniści mają zawsze wodza i..."

Ben Hur - strona 140
" Ben-Hur nie traci przytomności. - Czy nie możesz dojrzeć, co się właściwie stało? - pytał jednego z Galilejczyków. - Nie. - Poczekaj, podniosę cię. Mówiąc to, schwycił wpół człowieka i dźwignął go w górę. - Cóż tam? - Widzę - mówił podniesiony - kilku ludzi po..."

Ben Hur - strona 141
" W ciągu tych przygotowań żołnierze stojący w bramie prawie się nie ruszali, lecz zaciekawieni czekali walki. Wśród tłumu zaś, otaczającego walczących, rozległy się pytania: - Co to za jeden? - I nikt nie dał odpowiedzi, bo nikt nie wiedział. Wyższość Rzymian w sztuce wojennej..."

Ben Hur - strona 142
" zmniejszy też jego zasługi, gdy przyznamy równie wielkie znaczenie pomocy Simonidesa, dostarczającego, czy to pieniędzy, czy broni, nie mówiąc już o Ilderimie, który wiernie stróżował na granicy, i dostarczał żywności... Gdy tak dzielnymi byli dowódcy, nie mniejszy musiał być..."

Ben Hur - strona 143
" Wkoło nich ścieliła się pustynia falami piasku, co się od światła lekkim złociły odblaskiem, zresztą nigdzie krzewu, ni zieloności. Po lewej stronie, w oddali, widać było długi łańcuch gór. Na takiej przestrzeni nic nie mogło ujść wzroku podróżnych. - To wielbłąd i..."

Ben Hur - strona 144
" - Przynieś kubek - rzekła niecierpliwie Iras, zwracając się do Etiopczyka. Niewolnik przyniósł wnet z namiotu kryształowy kubek, po czym kobieta ozwała się do Ben-Hura: - Usłużę ci. Poszli razem do źródła, a gdy młodzieniec chciał dla niej zaczerpnąć wody, nie pozwoliła na..."

Ben Hur - strona 145
" - Pozwól, synu Hura, abym ci moją wiarę objaśnił, a może pojmiesz łatwiej, czemu ta Istota, ten Założyciel królestwa, którego pragnę i oczekuję, taki we mnie zapał roznieca. Wyobrażam sobie, że to Królestwo będzie najdoskonalszym dziełem, wyższym nad wszelkie ziemskie i..."

Ben Hur - strona 146
" Rozmyślając w ten sposób, dojdziesz do zrozumienia tego rzeczywistego faktu, o którym chcę mówić i który mi się najsmutniejszym w swych skutkach wydaje. Faktem tym jest zupełne zapomnienie ludzkości o życiu duszy. Gdzieniegdzie spotkasz filozofa, który mówić będzie o duszy i..."

Ben Hur - strona 147
" szukać równie pięknego zwierzęcia. Szlachetne to zwierzę: czy mogę zapytać, jakiej rasy? Baltazar zaspokoił ciekawość podróżnego, po czym szukał kędy by spocząć: Ben-Hur, ciekawszy i żywszy pytał dalej: gdzie gromadzi się lud nad Jordanem? - Pod Betabara. - To odludne..."

Ben Hur - strona 148
" jakby zgoła innej byli natury. Wiedział zresztą i był przygotowany, iż ujrzy kaznodzieję, który sam siebie zwał "Głosem na puszczy", spodziewał się jednak, że wysłaniec króla będzie nosił jakiś znak jego potęgi. Teraz patrząc na tę dziwaczną postać, przypomniał sobie..."

Ben Hur - strona 149
" Jedno już się stało, bo wzrok nieznanego spoczął na sędziwym obliczu Mędrca, gdybyż jeszcze znalazło się drugie, co by zarazem było potwierdzeniem jego wiary. Życzeniu stało się zadość, bo właśnie, jakby dla upewnienia drżącego Egipcjanina, nazarejczyk powtórzył okrzyk: -..."

Ben Hur - strona 150
" Tymczasem drugi sługa wszedł na dach i kłaniając się z szacunkiem, rzekł: - Oto pismo dla pana - i oddał zwój płótnem obciągnięty i zapieczętowany. Działo się to 21 marca, prawie trzy lata od owej chwili, kiedy Chrzciciel dał świadectwo Synowi Bożemu w Betabera. W przeciągu..."

Ben Hur - strona 151
" pewnej kobiecie! - Wiem - odparła spokojnie. - Usidliła go Egipcjanka - mówił dalej - posiada przebiegłość swego narodu, jest piękną, chytrą i zalotną; serca nie ma wcale, jak nie mają go jej rodaczki. Córka, która urąga ojcu, napełni zgryzotą dni męża. - Albo tak czyni? -..."

Ben Hur - strona 152
" - Pokój tobie, zacny Simonidesie, i tobie, piękna Estero - rzekła Iras z lekkim ku ostatniej pochyleniem głowy. - Gdy na cię patrzę, zacny przyjacielu, jeśli mi wolno tak cię nazywać, przypominasz mi owych wspaniałych perskich kapłanów, co z końcem dnia; spieszą na dachy..."

Ben Hur - strona 153
" Myśl, co jej teraz przeleciała przez głowę, wstrzymała dalsze słowa, a blednąc rzekła: - Jest przyjacielem mego ojca. Język odmówił jej posłuszeństwa, nie przyznała się do niewolnictwa. Iras zaśmiała się szyderczym śmiechem. - To nie za wiele - mówiła - na bogi egipskie, co..."

Ben Hur - strona 154
" głowę, mówił dalej: - Lękam się odpowiedzieć wprost na twe pytania o Nazarejczyka, wolę raczej mówić o tym, co widziałem i co czynił, aby was przygotować na jego przyjęcie, jutro bowiem przybywa do miasta, uda się do Świątyni, którą zwie domem ojca swojego. Tam, jak mówi,..."

Ben Hur - strona 155
" - ale wierzcie mi, nie tu koniec moich wątpliwości i niepokoju. Jak wiecie, lud galilejski jest namiętny i prędki do czynu, po latach oczekiwania miecze paliły ich dłonie, serca i dusze rwały się do walki i działania, mówili więc; - za wolno czyni, nie daje się poznać, dozwól,..."

Ben Hur - strona 156
" skały piętrzące się po drugiej stronie miały oczy, pewnie by zauważyły, że często spoglądała ku górze z obawą na jutrzenkę, co zbyt wcześnie mrok rozpraszała; gdyby słyszeć i mówić mogły, pewnie by rzekły: "przyjaciółka nasza spieszy się dzisiaj, a te, które pragnie..."

Ben Hur - strona 157
" - Juda? Czy jest w domu? - Przybył wczoraj. Wdowa chcąc swoje serce do równowagi przywrócić, milczała chwilę. - Czy Juda cię przysłał, abyś nam to powiedziała? - spytała. - Nie on sądzi, że już nie żyjecie. - Żył niegdyś prorok, który uzdrowił trędowatego - rzekła matka..."

Ben Hur - strona 158
" - Powiedz mu wtedy matko, żem go kochała. Nieszczęśliwa matka pochyliła się nad córką i spojrzała bezwiednie wokoło, bo myśl swego uzdrowienia była nierozłączna z uzdrowieniem córki. Postanowiła zaniechać dalszej drogi, zaczekać i zlecić wszystko opatrzności Boskiej. - W tej..."

Ben Hur - strona 159
" których słyszymy, to jego zwolennicy, przyjaciele, co Mu towarzyszą; prawdopodobnie, że się tu, blisko nas, spotkają. - Boję się, aby tak nie było, bo wtedy nie usłyszy naszego wołania. Ta sama myśl nękała również starszą niewiastę. - Amro - pytała - gdy Juda mówił o..."

Ben Hur - strona 160
" zadrgała nadzwyczajnym zapałem. I zdała im się ta siła, uzupełniająca cudowne przeobrażenie, niby czarodziejskim nektarem, działającym szybko i szczęśliwie. A jednak silniejsza niż napój była władza uzdrawiająca i oczyszczająca, bo wzniosła ich dusze ku niebu, napełniając je..."

Ben Hur - strona 161
" umysłem i nie z taką wiarą. Wstawszy, zapytał: - W Nazarecie, kędy się urodził mienią Go ludzie synem cieśli. Kimże jest? Oczy matki spoczęły na synu z dawną tkliwością, i odparła mu, jak to uczyniła przed chwilą na pytanie Nazarejczyka: - Mesjaszem. - Skądże Jego moc? -..."

Ben Hur - strona 162
" jego zemście. Tak wszelkie rozmyślania, wszelkie badania, wszelkie nadzieje kończyły się tam, gdzie się zaczęły... na Nazarejczyku i Jego celach. W dziwnych chwilach nadzwyczajnego uniesienia zdawało się twórcy tych wspaniałych planów, że słyszy Nazarejczyka mówiącego: Słuchaj,..."

Ben Hur - strona 163
" padało. Sługa oddalił się, zostawiając ich samych. Wśród wzruszeń i zdarzeń ostatnich dni, Ben-Hur poświęcał Egipcjance ledwie myśl przelotną, jaką się przeznacza przyjemności, co może poczekać, być odłożoną na czas sposobniejszy. Teraz, gdy ujrzał tę kobietę, wpływ..."

Ben Hur - strona 164
" wydzierał się z piersi Jego dzieci! A i Rzym stoi jak stał! Ani wywody Baltazara, ani cuda Chrystusa, które widział własnymi oczami, nie podziałały na niego tak, jak słowa stojącej przed nim kobiety. Łuski spadały mu z oczu - posłannictwo Nazarejczyka nie było polityczne; zwykły..."

Ben Hur - strona 165
" ciężkiego postanowienia dokończyła zdanie - z którym nie wie, co zrobić. - Nie mogę na tym poprzestać - rzekł Ben-Hur niewzruszony jej zuchwalstwem - to nie dosyć. Jutro możesz postanowić, co ze mną zrobić, a ja dziś umrzeć mogę. - To prawda - dodała szybko z pewną przesadą -..."

Ben Hur - strona 166
" się krew we mnie rozgrzeje, zapomnę, żeś kobietą i piękną! Zaprawdę, mogę ujrzeć tylko szpiega, co tym dla mnie wstrętniejszy, że jego panem Rzymianin! Mów więc, co masz mówić! Odtrąciła jego rękę, stanęła w świetle i z niepohamowaną złością w oczach i głosie..."

Ben Hur - strona 167
" I dziwna rzecz! Oblicze to w łzach skąpane, pełne niewieściej słodyczy, widział tuż przed sobą, gdy przechodził dach, idąc ku balustradzie z północnej strony. W wyrazie tej twarzy nie było nic wojennego, przeciwnie opromieniał ją majestat niebios, co w ciszy wieczoru patrzy na..."

Ben Hur - strona 168
" Drugi, po prawej, to kapłan równie wszystkim znany: za to człowieka, idącego pośrodku, nikt nie znał. Szedł on, opierając się na swych towarzyszach, głowę spuścił na piersi i zdawało się, jakby chciał ukryć oblicze. Wyglądał jak więzień jeszcze nieoprzytomniały ze strachu,..."

Ben Hur - strona 169
" Na te proste słowa, wymówione bez gniewu ni strachu, napastnicy cofnęli się kilka kroków, mniej zuchwali padli na ziemię. I na tym może wszystko by się skończyło i tłuszcza odeszłaby spokojnie, lecz Judasz przystąpił do Niego i rzekł: - Bądź pozdrowień. Mistrzu. Mówiąc to,..."

Ben Hur - strona 170
" chwytały, pozostawiając w nich strzępy odzienia i tak nagi zdołał ujść w ciemnościach wąwozu. Zawrócił w stronę muru po odzienie i zawój i wrócił do miasta, potem do gospody, skąd wziąwszy konia, wrócił do namiotów "Królewskich grobów". W drodze poprzysiągł sobie, że..."

Ben Hur - strona 171
" się na rogu jednego z domów przydrożnych. Stali już pół godziny, godzinę, a tłumom nie było końca. Widzieć tam było można Żydów z Libii, z Egiptu, ze wszystkich krain Wschodu i Zachodu, z wysp mórz, wszystkie sekty Judei, wszystkie pokolenia Izraela i najrozmaitsze inne..."

Ben Hur - strona 172
" ni jęku, ni prośby; zdawał się nic nie widzieć i na nic nie patrzeć. Gdy szedł około domu, co zasłaniał Ben-Hura i jego przyjaciół głęboką litością zdjętych, Estera z płaczem rzuciła się na piersi ojca, który mimo swego hartu zadrżał do głębi duszy. Baltazar padł na..."

Ben Hur - strona 173
" Ludzie zawsze jeszcze jemu posłuszni, poszli za nim, a gdy stanęli pod osłoną domu, mówił: - Wraz ze mną chwyciliście za miecze i zgodziliście się razem walczyć za wolność i króla, który nadchodził. I dziś macie miecze, a oto i czas do walki Spieszcie połączyć się z braćmi..."

Ben Hur - strona 174
" powołaniem Nazarejczyka było zaprowadzenie tych, co Go kochali, poza świat, do Królestwa, które Jego i ich czekało. Równocześnie z tą myślą zdało mu się, że gdzieś w powietrzu, czy w chmurach, brzmiały wyrazy tyle razy z ust Jego słyszane: - Jam Zmartwychwstanie i Żywot. Słowa..."

Ben Hur - strona 175
" - Bądź pozdrowień. Królu Żydowski! Cześć Tobie, Królu Żydowski! Arcykapłan, zrozumiawszy treść napisu, sprzeciwiał się jego umieszczeniu, ale na próżno, więc utytułowany i uznany król patrzył gasnącymi oczyma na spokojny u stóp rozłożony gród, co go tak zdradził..."

Ben Hur - strona 176
" astronomii i obeznani ze zjawiskami przyrody tak wówczas strasznymi dla tłumu; im porządek świata od pradziadów dobrze był znanym, poczynili nawet wielce znaczące odkrycia, a służba zaś w Świątyni wspierała ich umiejętności. Gdy słońce ćmić się zaczęło, obstąpili..."

Ben Hur - strona 177
" - Boże mój. Boże, czemuś mnie opuścił? Głos ten przeraził wszystkich, a w szczególności wzruszył niejednego. Żołnierze przynieśli dla siebie wino i wodę w kadzi, stawiając ją niedaleko Ben-Hura. Umoczywszy w płynie, co już był raczej octem, gąbkę do długiego kija..."

Ben Hur - strona 178
" słowa Zbawiciela, słyszał jakiś okrzyk. Wtedy nie zastanowił się nad tym, z czyjej on wydarł się piersi, teraz słusznie wierzył, że duch Egipcjanina towarzyszył Panu w chwili, gdy swe rajskie Królestwo odbierał w posiadanie. W myśli tej było słuszne poczucie nagrody, należącej..."

Ben Hur - strona 179
" kara tak ciężka, że on sam ulitowałby się mej nędzy. Oczy Estery zalały się łzami i chciała ją pocieszać. - Nie chcę ni łez, ni litości; powiedz mu jeszcze, że zrozumiałam, niestety, za późno, iż Rzymianin może się stać potworem. Bądź zdrowa. Mówiąc to, opuściła..."

Ben Hur - strona 180
" stolicy. - Cóż mam czynić, aby je podniecić? - Słuchaj, są dwie rzeczy, które sami Rzymianie szanują - wiem tylko o dwóch - mianowicie czczą popioły swych zmarłych i miejsca ich pogrzebania. Nie wolno ci wznieść świątyni ku czci Pana na ziemi, zbuduj ją pod ziemią i chowaj tam,..."