Ben Hur - strona 79
w niezmienny sposób. Ilderim zatrzymywał konia na miejscu, które mu się wydało najdogodniejszym i wbijał w nie dzidę, mówiąc: tu rozbijecie namiot, wejście będzie od południa, jezioro przed wejściem, a u stóp tych oto palm, dzieci pustyni, będziemy co dnia podziwiać zachód słońca.
Wymawiając słowa te, zbliżył się do grupy, składającej się z trzech wielkich palm, po jednej z nich potarł ręką, jak gdyby głaskał grzywę konia lub ukochane dziecię. Któż więcej jak szejk może mieć prawo wstrzymywać karawanę i oznaczyć miejsce do rozbicia namiotu? Toteż natychmiast wyjęto włócznię z ziemi, a w otwór, który pozostał, utkwiono pierwszy pal jako podporę namiotu; dookoła tegoż wbito w równych odstępach osiem innych pali w trzech rzędach. Skoro pale już tkwiły w ziemi, kobiety i dzieci przystąpiły i rozpakowały tkaniny i kobierce, które na grzbietach wielbłądów się znajdowały. Któż, jeśli nie niewiasty miały się zająć tą pracą? Wszak to one strzygły brunatną sierść kóz, one przędły z niej nici, a z nici utkały płótno. Wszakże to one przyszywały potem kosztowne tkaniny i stworzyły szczelnie chroniący dach.
Ileż to śmiechu, ile żartów brzmiało w orszaku szejka, gdy rozciągano tkaniny od pala do pala, przymocowując je trwałej kołkami. A gdy nareszcie obwieszono ściany kosztownymi matami i stanął namiot taki sam, jak na pustyni, i wydał im się piękny, czekano tylko na pochwałę dobrotliwego pana! Gdy wszedł i obejrzał sobie położenie namiotu, wejście, jezioro, słońce i drzewa palmowe, rzekł, zacierając z zadowolenia ręce: bardzo dobrze! Przysposóbcie sobie legowiska, jako umiecie, a wieczorem będziemy doprawiać
www.sofalinea.pl
chleb arakiem, a mleko miodem; każde ognisko otrzyma jagnię. Bóg z wami! Nie zabraknie nam wody, bo jezioro będzie naszym źródłem, a trzody i juczne zwierzęta znajdują dostateczną paszę. Bóg z wami, dzieci moje! Idźcie!
Z radosnymi okrzykami rozbiegło się wszystko, aby i sobie przysposobić mieszkanie. Kilku pozostało, aby urządzić wnętrze szejkowego namiotu. Służebni zawiesili kotarę u głównego pala, dzieląc tym sposobem cały namiot na dwie połowy; pierwszą, po prawej stronie, miał zamieszkać Ilderim, drugą jego rumaki. Koniuszowie wprowadzili w przegrodę pieszcząc i głaskając zwierzęta, jak najmilsze dzieci. Około środkowego słupa ułożono broń: piki, pociski, luki, strzały i tarcze; nad nimi wisiała szabla władcy kształtu księżyca na nowiu. Światło dzienne ubiegało się o lepsze z blaskiem klejnotów, którymi była wysadzana rękojeść. Na przeciwnej ścianie namiotu lśniły uprzęże koni, a świetność ich przypominała świetność liberii sług królewskich. Suknie pana, jego szaty wełniane i sukienne, tuniki i barwiste chusty na zawoje zajmowały mniej widoczny zakątek.
Tymczasem kobiety zajęły się rozpakowywaniem jak i rozłożeniem tapczanów, szejkowi równie niezbędnych, jak jego własna broda, spadająca na piersi. Zbierając się do tej ważnej roboty, rozłożyły drewnianą ramę z trzech części prostokątnych złożoną, zwracając otwór do drzwi. Ramę tę pokryły następnie poduszkami i kapą z brązowej złotem przerabianej tkaniny, tworząc siedzenie; w rogach prostokątu umieściły oparcia i wałki obleczone w niebieskie i purpurowe sukno. U stóp tapczanu rozłożyły kobierzec aż do wejścia. Potem napełniły wodą dzbany i zawiesiły skórzane wory z mocnym napojem na właściwych miejscach. Któryż Arab nie nazwałby Ilderima najszczęśliwszym z ludzi?
Taki był namiot, u którego progu zostawiliśmy Ben-Hura. Słudzy czekali na rozkazy pana, jeden zdejmował mu sandały, drugi rozwiązywał rzymskie trzewiki Ben-Hura, po czym obaj zrzucili kurzem pokryte płaszcze podróżne, a włożyli cienkie płócienne opończe.
Witam cię w Imię Boga, wejdź i spocznij - rzekł gospodarz serdecznie do gościa językiem używanym na rynku jerozolimskim, prowadząc go do tapczanu.
- Ja usiądę tutaj - mówił dalej, wskazując miejsce - a mój gość tu.
Służebnica natychmiast na dany znak ułożyła poduszki i wałki, aby stanowiły wygodne wezgłowie; po czym obaj usiedli, a ona umyła im nogi wodą z jeziora przyniesioną i otarła ręcznikami umyślnie na ten cel przygotowanymi.
- U nas, na pustyni mówią - zaczął Ilderim, głaszcząc brodę i dzieląc ją cienkimi palcami - że chęć do jadła wróży długie życie. Czy chcesz jeść?
- Stosownie do tego co mówisz, czcigodny szejku, powinien bym żyć setki lat, bo oto jestem u drzwi twoich jako lew zgłodniały - odparł Ben-Hur.
- Nie odprawię cię jako lwa, ale przecież dostaniesz najlepsze jagnię z mojej trzody. Ilderim klasnął w ręce.
- Idź do cudzoziemca w gościnnym namiocie i powiedz mu, że ja, Ilderim, życzę mu pokoju.
Sługa skłonił się.
- Powiedz mu również - ciągnął dalej Ilderim - że wróciłem z gościem, z którym łamać będę chleb, jeśli więc Baltazar Mądry zechce wspólnie z nami się podzielić, to będzie nas trzech; a dla ptaków jeszcze zostanie.
Sługa opuścił namiot, gospodarz rzekł:
- Wypocznijmy teraz.
Wymawiając słowa te, zbliżył się do grupy, składającej się z trzech wielkich palm, po jednej z nich potarł ręką, jak gdyby głaskał grzywę konia lub ukochane dziecię. Któż więcej jak szejk może mieć prawo wstrzymywać karawanę i oznaczyć miejsce do rozbicia namiotu? Toteż natychmiast wyjęto włócznię z ziemi, a w otwór, który pozostał, utkwiono pierwszy pal jako podporę namiotu; dookoła tegoż wbito w równych odstępach osiem innych pali w trzech rzędach. Skoro pale już tkwiły w ziemi, kobiety i dzieci przystąpiły i rozpakowały tkaniny i kobierce, które na grzbietach wielbłądów się znajdowały. Któż, jeśli nie niewiasty miały się zająć tą pracą? Wszak to one strzygły brunatną sierść kóz, one przędły z niej nici, a z nici utkały płótno. Wszakże to one przyszywały potem kosztowne tkaniny i stworzyły szczelnie chroniący dach.
Ileż to śmiechu, ile żartów brzmiało w orszaku szejka, gdy rozciągano tkaniny od pala do pala, przymocowując je trwałej kołkami. A gdy nareszcie obwieszono ściany kosztownymi matami i stanął namiot taki sam, jak na pustyni, i wydał im się piękny, czekano tylko na pochwałę dobrotliwego pana! Gdy wszedł i obejrzał sobie położenie namiotu, wejście, jezioro, słońce i drzewa palmowe, rzekł, zacierając z zadowolenia ręce: bardzo dobrze! Przysposóbcie sobie legowiska, jako umiecie, a wieczorem będziemy doprawiać
Reklama za free:
Nowoczesne meble do sypialni
Proponujemy Nowoczesne meble do sypialni . U nas, w naszym bogatym asortymencie.www.sofalinea.pl
Z radosnymi okrzykami rozbiegło się wszystko, aby i sobie przysposobić mieszkanie. Kilku pozostało, aby urządzić wnętrze szejkowego namiotu. Służebni zawiesili kotarę u głównego pala, dzieląc tym sposobem cały namiot na dwie połowy; pierwszą, po prawej stronie, miał zamieszkać Ilderim, drugą jego rumaki. Koniuszowie wprowadzili w przegrodę pieszcząc i głaskając zwierzęta, jak najmilsze dzieci. Około środkowego słupa ułożono broń: piki, pociski, luki, strzały i tarcze; nad nimi wisiała szabla władcy kształtu księżyca na nowiu. Światło dzienne ubiegało się o lepsze z blaskiem klejnotów, którymi była wysadzana rękojeść. Na przeciwnej ścianie namiotu lśniły uprzęże koni, a świetność ich przypominała świetność liberii sług królewskich. Suknie pana, jego szaty wełniane i sukienne, tuniki i barwiste chusty na zawoje zajmowały mniej widoczny zakątek.
Tymczasem kobiety zajęły się rozpakowywaniem jak i rozłożeniem tapczanów, szejkowi równie niezbędnych, jak jego własna broda, spadająca na piersi. Zbierając się do tej ważnej roboty, rozłożyły drewnianą ramę z trzech części prostokątnych złożoną, zwracając otwór do drzwi. Ramę tę pokryły następnie poduszkami i kapą z brązowej złotem przerabianej tkaniny, tworząc siedzenie; w rogach prostokątu umieściły oparcia i wałki obleczone w niebieskie i purpurowe sukno. U stóp tapczanu rozłożyły kobierzec aż do wejścia. Potem napełniły wodą dzbany i zawiesiły skórzane wory z mocnym napojem na właściwych miejscach. Któryż Arab nie nazwałby Ilderima najszczęśliwszym z ludzi?
Taki był namiot, u którego progu zostawiliśmy Ben-Hura. Słudzy czekali na rozkazy pana, jeden zdejmował mu sandały, drugi rozwiązywał rzymskie trzewiki Ben-Hura, po czym obaj zrzucili kurzem pokryte płaszcze podróżne, a włożyli cienkie płócienne opończe.
Witam cię w Imię Boga, wejdź i spocznij - rzekł gospodarz serdecznie do gościa językiem używanym na rynku jerozolimskim, prowadząc go do tapczanu.
- Ja usiądę tutaj - mówił dalej, wskazując miejsce - a mój gość tu.
Służebnica natychmiast na dany znak ułożyła poduszki i wałki, aby stanowiły wygodne wezgłowie; po czym obaj usiedli, a ona umyła im nogi wodą z jeziora przyniesioną i otarła ręcznikami umyślnie na ten cel przygotowanymi.
- U nas, na pustyni mówią - zaczął Ilderim, głaszcząc brodę i dzieląc ją cienkimi palcami - że chęć do jadła wróży długie życie. Czy chcesz jeść?
- Stosownie do tego co mówisz, czcigodny szejku, powinien bym żyć setki lat, bo oto jestem u drzwi twoich jako lew zgłodniały - odparł Ben-Hur.
- Nie odprawię cię jako lwa, ale przecież dostaniesz najlepsze jagnię z mojej trzody. Ilderim klasnął w ręce.
- Idź do cudzoziemca w gościnnym namiocie i powiedz mu, że ja, Ilderim, życzę mu pokoju.
Sługa skłonił się.
- Powiedz mu również - ciągnął dalej Ilderim - że wróciłem z gościem, z którym łamać będę chleb, jeśli więc Baltazar Mądry zechce wspólnie z nami się podzielić, to będzie nas trzech; a dla ptaków jeszcze zostanie.
Sługa opuścił namiot, gospodarz rzekł:
- Wypocznijmy teraz.
Oznaczenia: Nowoczesne meble do sypialni