www.ofn-studia.edu.pl

Reklama za free:

Parasolki dla dzieci

W naszej bogatej ofercie znajduje się Parasolki dla dzieci. Nie będziesz korzystał z innych.
www.barline.eu

Zobacz także:
plecaki dla dzieci okna energooszczędne Gadżety - Wolne Ładunki - Wentylacja - Forex
Ben Hur - strona 75
Od stropu zwiesza się pięć świeczników, po jednym w każdym rogu, a piąty, największy, w środku. Świeczniki te, niby piramidy lamp płonących, rzucały światło jaskrawe na demoniczne oblicza Atlasów i różnobarwne ozdoby gzymsu. Przy stołach zgromadziło się około stu osób, którym się przypatrzeć musimy.
Wszyscy byli młodzi, niektórzy jeszcze nawet chłopcy. Bez żadnej wątpliwości są to Italczycy. a najwięcej Rzymian, bo mówią czystą łaciną i noszą suknie, jakich używają w domu mieszkańcy wielkiej stolicy nad Tybrem. Tuniki ich, o krótkich rękawach, nadają się wybornie do klimatu Antiochii, a krój ich szczególnie wygodnym się zdaje w dusznej atmosferze komnaty; togi i suknie, niektóre bogato i nie bez znaczenia purpurą lamowane, leżą na dywa- nie porzucone. Gdzieniegdzie wśród tych szat widać śpiących, wygodnie rozciągniętych młodzieńców. Czy ich powaliło zmęczenie po skwarnym dniu, czy hojne na cześć Bachusa libacje, nie chcemy rozstrzygać.
Gwar tu nieustanny. Słychać czasem wybuchy śmiechu, to głośne oznaki gniewu lub radości - ale wszystko przygłusza stuk, czy odgłos, dziwnie dla nieobeznanego brzmiący. Przybliżywszy się do stołów, odkryjemy tajemnicę, bo zebrane tu towarzystwo zabawia się ulubioną grą w kości lub warcaby. Kim są ci goście?
- Miły Flawiuszu - mówi jeden z grających, trzymając kość w palcach - widzisz moją suknię tam na dywanie naprzeciw nas. To całkiem nowa suknia, a sprzączka, co ją spina na
Reklama za free:

Parasolki dla dzieci

Proponujemy Parasolki dla dzieci. U nas, w naszym bogatym asortymencie.
www.barline.eu
ramieniu, ze szczerego złota i duża jak moja ręka.
- To i cóż? - odparł Flawiusz, grą tylko zajęty. - Widziałem takich dużo; może twój płaszcz nie stary, ale nie jest też nowy. Cóż zresztą?
- Nic. Tylko dałbym tę suknię temu, kto by mi pokazał człowieka wiedzącego wszystko.
- Ba - jeśli tylko tyle, to taniej mieć go możesz, bo wskażę ci kilku, nawet takich co purpurę noszą, a podejmą się uczynić ci zadość. Grajże!
- Oto - wygrałem.
- Czy tak? Na Jowisza! No i cóż? Czy zagramy jeszcze?
- Dobrze, niech i tak będzie.
- Jaka stawka?
- Sestercja.
Każdy z nich zapisał sobie sumę na tabliczce, a gdy układali dalszą grę Flawiusz wrócił do poprzedniej uwagi swego towarzysza.
- Człowieka, który by wszystko wiedział! Na Herkulesa, jeśli by takich łatwo znaleźć, to wyrocznie chleb tracą. Czegóż byś chciał od takiego potwora?
- Musiałby mi dać odpowiedź na jedno pytanie, a potem, na Jowisza, kark bym mu skręcił.
- Jakież to pytanie?
- Chciałbym, aby mi powiedział godzinę... nie, minutę, w której Maksencjusz jutro przyjedzie.
- Doskonałe posunięcie... mam cię!... Dlaczegóż minutę?
- Nie stałeś nigdy z odkrytą głową na syryjskim wybrzeżu, gdzie wyląduje? Na ojca Romulusa, nie tak parzą ognie Westy, a ja wiem, że umrę, ale chcę umierać w Rzymie. Ha! na bogi, pokonałeś mnie, Flawiuszu! Przegrałem. O Fortuno, jakże zmienne twoje łaski!
- Czy gramy?
- Muszę przecież odegrać moją sestercję.
- Niech i tak będzie.
I grali dalej, a gdy blask dzienny począł walczyć ze światłem lamp, siedzieli jeszcze przy tym samym stole. Należeli oni, jak i większa część tegoż towarzystwa, do świty konsula; bawiąc się, czekali na niego.
W czasie powyższej rozmowy nowe towarzystwo weszło do sali i niepostrzeżone przez nikogo zbliżyło się do głównego stołu. Nowo przybyli wracali widocznie z dopiero co ukończonej uczty. Kilku ledwie trzymało się na nogach; jeden, w wieńcu na głowie, zdawał się być przewodniczącym, a może fundatorem całej zabawy. Nie wydawał się być pijanym, przeciwnie, gorące wino podniosło tylko wdzięk jego czysto rzymskiej urody. Głowę niósł wyniośle, krew rumieniła mu usta i policzki, oczy jasnym świeciły blaskiem, ale sposób, w jaki niósł togę był trochę za zuchwały jak na człowieka trzeźwego. Szedł śmiało ku stołowi, robiąc miejsce swemu otoczeniu z pewną bezwzględnością. Gdy stanął i popatrzył na grających, wszyscy rzucili się ku niemu z głośnym okrzykiem powitania.
- Messala! Messala! - wołali.
Ci, co się znajdowali dalej, powtórzyli ten okrzyk ze swego miejsca. Za chwilę całe towarzystwo zbliżyło się ku środkowi.
Messala przyjął to powitanie na pozór obojętnie; przecież pragnął skorzystać z tej sposobności i przekonać wszystkich, jak bardzo był lubiany i z jakich przyczyn.
- Zdrowie twoje. Druzusie! - rzekł do najbliżej grającego. Pozwól mi swojej tabliczki na chwilę.
Oznaczenia: Parasolki dla dzieci