Ben Hur - strona 55
Konsul dopuścił mnie do swego najbliższego otoczenia. Tymczasem, gdyśmy wczoraj wpłynęli na wody Orontesu, spotkaliśmy dwa statki z żółtymi flagami; a pewien towarzysz podróży, współwyznawca z Cypru, powiedział nam, że twoją są własnością, opowiedział też pokrótce twoje dzieje. Mówił o twoim szczęściu w handlu, o licznych karawanach i ich cudownych przygodach; a nie przypuszczając jak bardzo mnie to obchodzić może, wspomniał: żeś Żydem i dawnym sługą księcia Hura. Znane mu też było zdarzenie z Gratusem i jego względem ciebie okrucieństwa i ich przyczyna.
Na to wspomnienie Simonides pochylił głowę, córka zaś chcąc złagodzić jego boleść, czy ukryć swe podwójne współczucie, przytuliła głowę do piersi ojca, który zaraz podniósł oczy i rzekł czystym, rzewnym głosem:
- Słucham.
- Widzę zacny Simonidesie - mówił Ben-Hur, przysuwając się ku niemu, a całą duszę zdawał się wlewać w te słowa - widzę że cię nie przekonałem i że cień podejrzenia pada jeszcze na mnie.
Nie wzruszyło to kupca, nie wyrzekł ani słowa, był zimny jakby wykuty z marmuru.
- Widzę jasno trudności mego położenia - ciągnął dalej Ben-Hur - wszystko, co mówię z czasu mego pobytu w Rzymie, mogę udowodnić; dość mi odwołać się do konsula, goszczącego obecnie w waszym mieście, ale, niestety, nie mogę dostarczyć dowodu, którego żądasz. Nie mam nic, co świadczyłoby, żem synem mego ojca; a ci, którzy mogliby mi pomóc, może zgubieni - a może umarli!
To mówiąc, zakrył twarz rękoma; Estera wstała, a podając mu wzgardzony
www.elfa.com
puchar, rzekła:
- Oto wino z krainy, którą kochamy wszyscy, wypij proszę! Głos ten był słodki, niby głos Racheli czerpiącej wodę ze studni pod Naborem, a oczy jej pełne łez, co widząc Juda, wypił i rzekł:
- Córko Simonidesa, serce twe pełne dobroci i miłosierdzia, kiedy je wraz z ojcem okazujesz nieznanemu. Bóg nasz niechaj ci błogosławi. Dziękuję ci.
Potem, zwróciwszy się do kupca, mówił dalej:
- Nie mając dowodów cofam zadane ci pytania i odchodzę, nie chcąc dłużej cię trudzić. Jednak, zanim odejdę, powiedzieć muszę, iż nie miałem zamiaru zamienić cię w sługę, ani czyniłem to dla majątku. Cokolwiek byś mi wyznał, odpowiedziałbym: zachowaj owoce twego rozumu i pracy, używaj ich w spokoju - nie potrzebuję ich. Gdy sprawiedliwy Ariusz odpływał w podróż, która miała być jego ostatnią, uczynił mnie spadkobiercą swego książęcego mienia. Jeśli więc kiedy pomyślisz o mnie, pamiętaj, że ci jedno tylko stawiałem pytanie, które przysięgam na proroków i Jehowę, twojego i mojego Boga, było jedynym celem mego tutaj przybycia. Pytałem cię: co wiesz i możesz mi powiedzieć o mojej matce i mojej siostrze Tirzy - Tirzy, która w piękności i wdzięku podobna była do tej, która jest osłodą twego żywota. Pytam raz jeszcze, powiedz, co wiesz o nich!
Łzy płynęły po licach Estery, ale ojciec zdawał się być nieubłagany i odrzekł spokojnym głosem:
- Powiedziałem, że znałem księcia Hura; słyszałem o nieszczęściach jego rodziny i dziś jeszcze czuję boleść, której na wieść tę doznałem. Sprawca ich niedoli stał się później moim prześladowcą; co więcej, robiłem najstaranniejsze poszukiwania, nie zaniedbałem niczego, aby ich odszukać, wszystko na próżno - nie ma ich!
Ben-Hur westchnął głęboko.
- A więc i ta nadzieja stracona! - rzekł, walcząc z boleścią - przywykłem do zawodów.
Daruj, proszę, mojemu natręctwu; a jeśli cię obraziłem, przebacz, pomnąc na me cierpienia.
Prócz zemsty, nie mam już w życiu innego celu.
Bywajcie zdrowi!
Doszedłszy do kotary osłaniającej wejście, obrócił się raz jeszcze i rzekł:
Dzięki wam obojgu!
- Pokój niech będzie z tobą - rzekł kupiec.
Estera zanosiła się od łkania, a on zniknął za zasłoną.
Zaledwie Ben-Hur opuścił komnatę, ocknął się Simonides, jakby ze snu, oblicze ożywiło się, przyćmione światło oczu zabłysło w całej pełni i rzekł promienny radością:
- Estero, zadzwoń, a prędko!
Dziewczyna, zbliżywszy się do stołu, zadzwoniła.
Równocześnie jeden z przedziałów ściany usunął się i ukazały się drzwi w murze, przez które wszedł człowiek i pokłoniwszy się nisko, zbliżył się do kupca.
- Zbliż się, Malluchu - mówi pan głosem przyspieszonym. - Powierzam ci poselstwo, które musisz spełnić, choćby nawet słońce zagasło. Słuchaj: przez skład towarów przechodzi teraz młodzieniec wysoki, zręczny i po izraelsku ubrany; idź za nim, cień jego niech mu nie będzie wierniejszy od ciebie. Co wieczór doniesiesz mi, gdzie jest, co robi, w jakim przebywa towarzystwie; rób to tak - abyś bez obawy zdradzenia się mógł słyszeć jego rozmowy; powtórzysz
Na to wspomnienie Simonides pochylił głowę, córka zaś chcąc złagodzić jego boleść, czy ukryć swe podwójne współczucie, przytuliła głowę do piersi ojca, który zaraz podniósł oczy i rzekł czystym, rzewnym głosem:
- Słucham.
- Widzę zacny Simonidesie - mówił Ben-Hur, przysuwając się ku niemu, a całą duszę zdawał się wlewać w te słowa - widzę że cię nie przekonałem i że cień podejrzenia pada jeszcze na mnie.
Nie wzruszyło to kupca, nie wyrzekł ani słowa, był zimny jakby wykuty z marmuru.
- Widzę jasno trudności mego położenia - ciągnął dalej Ben-Hur - wszystko, co mówię z czasu mego pobytu w Rzymie, mogę udowodnić; dość mi odwołać się do konsula, goszczącego obecnie w waszym mieście, ale, niestety, nie mogę dostarczyć dowodu, którego żądasz. Nie mam nic, co świadczyłoby, żem synem mego ojca; a ci, którzy mogliby mi pomóc, może zgubieni - a może umarli!
To mówiąc, zakrył twarz rękoma; Estera wstała, a podając mu wzgardzony
Reklama za free:
Kosze na buty
Proponujemy Kosze na buty. U nas, w naszym bogatym asortymencie.www.elfa.com
- Oto wino z krainy, którą kochamy wszyscy, wypij proszę! Głos ten był słodki, niby głos Racheli czerpiącej wodę ze studni pod Naborem, a oczy jej pełne łez, co widząc Juda, wypił i rzekł:
- Córko Simonidesa, serce twe pełne dobroci i miłosierdzia, kiedy je wraz z ojcem okazujesz nieznanemu. Bóg nasz niechaj ci błogosławi. Dziękuję ci.
Potem, zwróciwszy się do kupca, mówił dalej:
- Nie mając dowodów cofam zadane ci pytania i odchodzę, nie chcąc dłużej cię trudzić. Jednak, zanim odejdę, powiedzieć muszę, iż nie miałem zamiaru zamienić cię w sługę, ani czyniłem to dla majątku. Cokolwiek byś mi wyznał, odpowiedziałbym: zachowaj owoce twego rozumu i pracy, używaj ich w spokoju - nie potrzebuję ich. Gdy sprawiedliwy Ariusz odpływał w podróż, która miała być jego ostatnią, uczynił mnie spadkobiercą swego książęcego mienia. Jeśli więc kiedy pomyślisz o mnie, pamiętaj, że ci jedno tylko stawiałem pytanie, które przysięgam na proroków i Jehowę, twojego i mojego Boga, było jedynym celem mego tutaj przybycia. Pytałem cię: co wiesz i możesz mi powiedzieć o mojej matce i mojej siostrze Tirzy - Tirzy, która w piękności i wdzięku podobna była do tej, która jest osłodą twego żywota. Pytam raz jeszcze, powiedz, co wiesz o nich!
Łzy płynęły po licach Estery, ale ojciec zdawał się być nieubłagany i odrzekł spokojnym głosem:
- Powiedziałem, że znałem księcia Hura; słyszałem o nieszczęściach jego rodziny i dziś jeszcze czuję boleść, której na wieść tę doznałem. Sprawca ich niedoli stał się później moim prześladowcą; co więcej, robiłem najstaranniejsze poszukiwania, nie zaniedbałem niczego, aby ich odszukać, wszystko na próżno - nie ma ich!
Ben-Hur westchnął głęboko.
- A więc i ta nadzieja stracona! - rzekł, walcząc z boleścią - przywykłem do zawodów.
Daruj, proszę, mojemu natręctwu; a jeśli cię obraziłem, przebacz, pomnąc na me cierpienia.
Prócz zemsty, nie mam już w życiu innego celu.
Bywajcie zdrowi!
Doszedłszy do kotary osłaniającej wejście, obrócił się raz jeszcze i rzekł:
Dzięki wam obojgu!
- Pokój niech będzie z tobą - rzekł kupiec.
Estera zanosiła się od łkania, a on zniknął za zasłoną.
Zaledwie Ben-Hur opuścił komnatę, ocknął się Simonides, jakby ze snu, oblicze ożywiło się, przyćmione światło oczu zabłysło w całej pełni i rzekł promienny radością:
- Estero, zadzwoń, a prędko!
Dziewczyna, zbliżywszy się do stołu, zadzwoniła.
Równocześnie jeden z przedziałów ściany usunął się i ukazały się drzwi w murze, przez które wszedł człowiek i pokłoniwszy się nisko, zbliżył się do kupca.
- Zbliż się, Malluchu - mówi pan głosem przyspieszonym. - Powierzam ci poselstwo, które musisz spełnić, choćby nawet słońce zagasło. Słuchaj: przez skład towarów przechodzi teraz młodzieniec wysoki, zręczny i po izraelsku ubrany; idź za nim, cień jego niech mu nie będzie wierniejszy od ciebie. Co wieczór doniesiesz mi, gdzie jest, co robi, w jakim przebywa towarzystwie; rób to tak - abyś bez obawy zdradzenia się mógł słyszeć jego rozmowy; powtórzysz
Oznaczenia: Kosze na buty