www.ofn-studia.edu.pl

Beldonek
Dygasiński Adolf


Beldonek - strona 1
"   Adolf Dygasiński   BELDONEK "

Beldonek - strona 2
" I Był sobie chłopak jeden — małe takie, brudne, na przypiecku to siadało, kozikiem strugał a strugał patyki; no i sam sobie ciągiem opowiadał, co z tego patyka chce zrobić. — Króla takiego — mówi — okrutnego pana, co będzie miał wszystko, jak zechce, jak każe... A nie, to..."

Beldonek - strona 3
" ogromnie lubił zbierać. Jak tego nazbierał, to dopiero rozlepiał precz po ścianach, po płotach. Chałupa owych Beldonkowych rodziców aż się pstrzyła bez to, co przed takim chłopakiem nie można było żadnej czystości utrzymać. Zalazł do sadu, to i na drzewach kozikiem różności..."

Beldonek - strona 4
" tatuś umarł. Takie to już było jakieś dziecko, że na proste rzeczy rozumu żadnego nie miało. Lubiły we wsi baby tę kobietę, schodziły się potem do niej, żeby jej markotność po chłopie rozpędzić. To tam u niej w chałupie na jesieni czy w zimie po całych wieczorach jedne..."

Beldonek - strona 5
" zbójach, o zamkach, pałacach, skarbach niezmiernych. Myślałby kto, że on te rzeczy widział, a to było tyla z głowy, tak sobie układał. — Myślicie, matulu — rzecze — że to nieprawda?... Niech jeno kiedy pójdę w świat, to po kolei wszystkiego odszukam. — To ta nie dla..."

Beldonek - strona 6
" Pasał on to ta gęsi? Licha miał pasać! Bieży nad wodę i słucha, powiada, że niby taka płynąca struga do niego też coś gada. — Co znowu ma gadać! — mówią mu dzieci inne, bo nie miały takiego bałamuctwa w myśli. A on koniecznie napiera, że gada, że wyraźnie słychać:..."

Beldonek - strona 7
" O gęsiach to znowu powiadał, że się tak rozmawiają: Jagata, Jagata, Dałabyś nam a to żreć, żreć! Do takich oto rzeczy to ten chłopaczysko był jedyny, ale nie do pasania czy innej jakiej roboty. Do gadania miał okrutne przekonanie i, jak co do czego przyszło, mógł nawet staremu..."

Beldonek - strona 8
" — No, bez to, że słońce jest pan ojciec, miesiączek — pani matka, a te małe gwiazdeczki — ich, dzieciątka; one rosną pomału, a ojcowie im nie chcą oddać gospodarstwa. Pani matka to je czasem jeno w nocy wyprowadza z chałupy, bo jakby je w dzień wyprowadziła, toby z góry..."

Beldonek - strona 9
" stodole, w polu, gnój spod bydła wyrzucał. Ale mu się robota nie paliła w rękach, niby to robił — nie robiący. Raz, drugi, dziesiąty zgadał go stryk Matus, a jak nic nie pomogło, to powiedział, co ,,takiego prawie jeno na zarobek do dwora posyłać i za te pieniądze wziąć do..."

Beldonek - strona 10
" Zmierził sobie chłopak to wszystko; robota bo i tak w głowie mu już nie była. Dopiero jak kiedy zobaczył, że przy nim nie ma nikogo, to zaraz dalej gadać z sobą samym coś tak dziwnego, że go ludzie nijak zrozumieć nie mogli; choć kto podsłuchał, to i tak nic nie wyrozumiał, bo..."

Beldonek - strona 11
" jednej, łap ją za ucho i dopiero pięścią zaczyna młócić, gdzie popadnie. Świnia w kwik, on precz wali, a inne ją odjadają. Wylatuje z izby stryjna, widzi taki rozgardiasz, przypada do chłopaka i swoim porządkiem jego znowu chwyta za ucho jedną ręką, musi lewicą, a prawicą..."

Beldonek - strona 12
" Jak sobie pomyślał o matusi, o tamtym świecie, tak mu ulżyło w markotności; widział niby, że mu się teraz nikogo bać nie trzeba. Tak jeno pomacał ręką po plecach, ale czuł, że go jeszcze okrutnie boli. Nic, ciągle idzie; sam nie wiedział, skąd mu się na śpiewanie zebrało, i..."

Beldonek - strona 13
" zaszło, zmierzch był; siadł sobie na miedzy, a tu chrabąszcze buczą naokolusieńko i tłuką mu się o głowę, niech ta; podparł sobie głowę na obu rękach, sam nie Wiedział, o czym myślał. Zdawało mu się, że w tamtej stronie, gdzie słoneczko zgasło, przepióreczki wołają na..."

Beldonek - strona 14
" III Słońce już wysoko było na niebie i Beldonek daleko za sobą zostawił wieś, gdzie nocował; poczuł głód i prawie żałował tej ucieczki swojej z chałupy stryka Matusa. Zawsze przecież o tej porze dnia byłby tam dostał od stryjny swoją porcję na śniadanie: porządną..."

Beldonek - strona 15
" porębie pełno poziomek, aż proszą się, żeby je zbierać; znalazł też moc borówek i prześlicznych jeżyn; nie tylko się najadł należycie, ale jeszcze uzbierał tego pełny kapelusz. Jak sobie podjadł, tak począł myśleć, co tu teraz robić? Bo się przecie wybrał w drogę na..."

Beldonek - strona 16
" — Oho, nie głupim tu by się człowiek na nic stoplał. I nie poszedł już dalej, tylko sobie siadł i myśli, co też tam o nim teraz w chałupie mówią — stryk Matus, stryjna i Wojtek; musieli go pewniczkiem pomstować, że tak po kryjomu uciekł. A one zwodzijasze, jak wpadły między..."

Beldonek - strona 17
" zbój jaki, czarnoksiężnik albo i sam topielec . A one zwodzijaszki pewnikiem tu umyślnie chłopca sprowadziły, żeby tego świata więcej nie oglądał; więc też pod krzakiem aż go zimno tłuc poczęło, tak się zestrachał. Jak się bać nie miał, kiedy ten cudaczny człowiek siadł..."

Beldonek - strona 18
" I uciekł. — Bóg wie, co za jeden był tamten człowiek. Jużci zły jakiś być musiał; może taki przypołudnik strzyga , może leśny , a może i topielec czy też zbójca — wszystko jedno. Chłopak ledwie się w biegu upamiętał, tak smyrgał; ale uciekł nareszcie i wtenczas już sam..."

Beldonek - strona 19
" zmykał w gęstwinę tak, co jeno trawa szumiała. Małe motylki ledwie się kwiatków czepiały — takie to było jakieś zmęczone. Na brzegu lasu kręciły się po' gałęziach sikorki wpół niebieskie z białymi główkami, przechylały się z drzewa, spoglądały na chłopca, wołając:..."

Beldonek - strona 20
" Beldonek już wcale teraz nie wychodził na porębę, miał boja, żeby znowu w otwartości na co nie utrafił. Niedługo potem nasłuchuje, a tu grzmi ciężko, jakby kto naraz furę kartofli zwalił; w niebie tak zahuczało. — Ha — myśli sobie — może ta i ci, co przejechali,..."

Beldonek - strona 21
" gwałt, łomot, rany boskie, żeby się chałupa i stodoła od razu zawaliły,, toby tego jeszcze nie było!... Wzdrygnął się cały Beldonek i osłupiał; jakże nie miał, kiedy to piorun trzasnął w drzewo zaraz o parę kroków od niego. Tęgi musiał być on piorun, bo z drzewa jak..."

Beldonek - strona 22
" oparcie, że w żaden sposób nie mógł spaść na ziemię. No i chciał spać w tamtym miejscu, choć sobie w duchu myślał, jak to źle, że nie będzie spał w chałupie między ludźmi, czyli też w obórce z bydłem, zawdy by mu było raźniej. Po tej słocie wypogodziło się na..."

Beldonek - strona 23
" wierzchem; gwarzyli, a nikt ta w górę nie patrzył. Chłopak nie chciał z drzewa złazić, bał się, żeby go ludzie nie zobaczyli; myślał sobie: „Jak się toto wszystko przewali, wtenczas zlezę". Cóż miał robić? Przyglądał się z. wysoka, kto taki idzie — i zaraz poznał, że..."

Beldonek - strona 24
" Siadł na gałęzi wysoko, wrzeszczy: „To, to, to, to — tak!" Jeno mu się pióra trzęsły w ogonie. Dopiero siemieniatki, co ostały u stryjny na podołku, jak zasłyszały to kogutowe wołanie, poczęły się drzeć wniebogłosy: „Kokoko — kowiaak!" i trzepotały się okrutnie. Tu je..."

Beldonek - strona 25
" bez chleba i warzy. Ale oni stoją precz na drodze, bo te kokoszki były jeszcze raźniejsze od koguta. Stryk ułowił jedną, a drugiej nijak naleźć nie może, kajsik się zawieruszyła. Nie chciał jej już dłużej szukać, bo się bał pośmiewiska ludzkiego; jadący na jarmark z dobrą..."

Beldonek - strona 26
" jeszcze nie dałby rady? Pochwycił siemieniatkę, ścisnął ją pod pazuchą, a tymczasem ukręcił z trawy powrósełko jedno, drugie, związał jej nogi i skrzydła; zabrał się i idzie, myślał, że do chałupy trzeba już wrócić. Uszedł parę stajanek drogi, spojrzy, a tam pod drzewem..."

Beldonek - strona 27
" znaczy na pieniądze. Ale patrzy, że u tego dziada sakwa pełna kromek chleba, tak go oskoma chwyciła, podchodzi i powiada: — Może byście wy, dziadku, dali mi okruszynę chleba, bom tego okrutnie łaknący... — A jakże, dam ci, dam — powiada dziad, i zaraz wyjął z torby..."

Beldonek - strona 28
" ale z rzadka jeno; trochę umiem takich śpiewek, co u nas pastuchy śpiewają... — Zaśpiewaj no co godnego, zaraz zobaczę! Chłopak ani się namyślał, bierze i śpiewa: Wojtek łysy Chyta mysy, Która tłusta, To ją schrusta, Która chuda, To ją psu da. — I takie jeno same..."

Beldonek - strona 29
" Więc mu dziad dopiero rozpowiada: — Przysłuchajże się, jak ja będę do Pana Boga gadał, i zaraz potem za mną to samo precz powtarzaj! Jak ja głośno jakie słowo powiem, ty mów tak samo, a jak ja przycichnę, ty takoż spuszczaj z głosu. Bo widzisz, nie można tak lada jako..."

Beldonek - strona 30
" — Co to?... Ślepego dziadunia, widzę, oprowadzasz?... Chudziątko moje!... — A jużci, rychtyk, co tylko przed chwilką zaniewidzieli... — mówi Beldonek; tak mu się jakoś powiedziało i mógł tego dziada jak nic zdradzić. Dopiero dziad go ogromnie ścisnął za rękę,..."

Beldonek - strona 31
" — Na, masz jeszcze kromeczkę chleba! Pamiętaj, żebyś tak zawdy robił, to nam obu będzie dobrze! Podjedli sobie niczego; już o zmierzchu zaszli do Pińczowa. Ledwie tu przyszli, zaraz ich zaczepiła jedna Żydówka i molestuje: — Ny, dziadku, macie pewnie jajka do sprzedania?..."

Beldonek - strona 32
" — Onufer, rozpal no ogień, upryczysz jęczmiennej kaszy ze saperką, tylko żebyś nie przetaił!... To ten Onufer zaraz się wziął do roboty, a Skubała znowu zaraz wyciągnął jakąś flaszkę, przychodzi do Beldonka, daje mu ją, wtyka do garści trochę trojaków i powiada: — Ty,..."

Beldonek - strona 33
" teraz — powiada — tam do sieni, leży dosyć słomy, to się w niej zagrzeb i wyśpij!... Poszedł Beldonek, tylko coś zasnąć nie mógł, bo w tej słomie były okrutnie złe pchliska — musi głodne, tak strasznie cięły; chłopak przewracał się jeno w barłogu. Słucha, a tam w..."

Beldonek - strona 34
" huczało. Mniejsze znowu księżyki usługiwały starszym koło ołtarza przy mszy świętej — wszystko do czysta wygolone precz, aż na głowie w środku umyślnie mieli takie łysinki. Lud tam w mieście bardzo nabożny, co kto zalazł do kościoła, zaraz bęc na ziemię, padał na kolana,..."

Beldonek - strona 35
" kościoła ludzie; to ten,: to drugi jeszcze teraz prędzej sypnął coś dziadowi, bo niby skruszeli od nabożności. Kiej toto poszło do domu, dopiero powiada Skubała Florkowi: — Nie będziesz mi ty stąd odchodził o suchej gębie, idąc osobliwie w daleką drogę do cudownego..."

Beldonek - strona 36
" dzwonnicą. Aż się zdumiał, bo nie myślał, żeby gdzie trzy kościoły razem stały tak niedaleczko od siebie. Domiska też widział ogromne, het miały we dwa rzędy okna — gdzie to tam chłopska chałupina. Najbardziej mu się w głowie pomieścić nie mogła cudaczna studnia na środku..."

Beldonek - strona 37
" Ani się spostrzegli, jak wypadło ogromne psisko, widno ich zwąchało z daleka; było jakieś żółte i całe w kudłach, rzucało się po drodze nikiej wiązka słomy. Beldonek aż struchlał, bo to niby pies, a może co gorszego; tak chłopak zaraz myk przed dziada, ale ten go kolanem..."

Beldonek - strona 38
" wyszczerzają zęby bez nijakiej potrzeby. Cóż na to człowiek pomoże, kiej takim sam Pan Jezus rady nie da? Napił się Florek półkwaterek, zagryzł skórką od chleba, ale nie siedział dłużej w karczmie; idzie na dwór, spocznie pod ścianą i woła do siebie Beldonka; sam jadł i..."

Beldonek - strona 39
" napiera, żeby koniecznie co odśpiewał; on nic, siedział pod ścianą jak mruk. Wtenczas te dziewki znowu terkotają między sobą: — Ej, ej, dziaduś widać żadnych pieśni nie znają i bez to nie chce śpiewać!... Tknęło to Florka i zaraz pyta: — A o jakiej wy pieśni gadacie?..."

Beldonek - strona 40
" Co się stało przed laty. — Jeden człowiek bogaty Z złota, srebra miał szaty. Jadł, pił, tylko tańcował. — Dzień i noc bankietował, Pychę w sercu swym chował. Siedział jak pan w pokoju. — Miał dość potraw, napoju, Nie pomniał, że brat w gnoju, itd. Śpiewał tak, a..."

Beldonek - strona 41
" IX   Nazajutrz, kiedy dobrze zedniało, wstał Florek, żegna się krzyżem świętym, odmawia pacierze, a na chłopaka woła: — Podziękuj Panu Jezusowi, żeś dobrze noc przespał i szczęśliwie dnia doczekał!... Chłopiec zrobił to, jak umiał. Idzie dziad do karczmarki i pyta:..."

Beldonek - strona 42
" — A wam to po kiego diabła? — powiada drugi. — Starowina, widzicie, jestem, pniaczek jeno z chłopa został; jakby mi się gdzie w drodze zmarło, niechże znak przy mnie będzie, skąd pochodzę... Włożę to sobie do torby, żeby po śmierci ludziom jasno było. Tak oni urzędnicy..."

Beldonek - strona 43
" Beldonek od razu trzepie, już był lepiej wprawny, a co mu się urwie, dziad zaraz podszeptuje. — Niczego — mówi Florek — głos u ciebie obleci; jużeś pochwycił uchem jako tako, gdzie przystoi wyciągać. Obeszli tak chałupę za chałupą; dziad tylko pomrukiwał wszędzie, a..."

Beldonek - strona 44
" X   Wyszli i idą po chłodzie. — Musiewa na noc dociągnąć do Kosowa — powiada Florek. Kiedy weszli do lasa, dziad zaczyna śpiewać na cały głos, jeno się rozlegało. Chłopak w tym czasie sobie myślał, co też takiego mogło być w tej torbie, którą mu Florek włożył..."

Beldonek - strona 45
" posłyszysz: — „Panno w Turskim obrazie, ty nas ratuj na razie", zaraz przywaruj w bruździe; bo to będzie znaczyło, że kto idzie i spatrzeć cię może. Beldonek drze zaraz w pole, poleciał w te kartofle, zabrał się, rozkopuje krzak koło krzaka; co wykopie — wszystko małe jak..."

Beldonek - strona 46
" zmierzchu na oczy nic nie dowidzę o parą kroków. Staremu zawdy bieda, a ten niecnota wziął i poszedł krzywdzić ludzi! — Ha no, przetrzepcie go ta sobie już sami, żeby na drugi raz był pamiętny. Wasz on rodzony? — Kaj ma być mój zaś? Przybłąkało się a to do mnie w boru i..."

Beldonek - strona 47
" — A kajżeście wy jego natknęli ? Pod lasem pewnie? — Juści pod lasem, koło młynarzowych ziemniaków. Dobra dusza, pogwarzył ze mną i poszedł. Nie każdemu człowiekowi dał Pan Jezus tyle uczciwości, co waszemu... — Chwała Bogu — powiada baba — Maciek człowiek do rany..."

Beldonek - strona 48
" cudowne miejsce, zaraz tam westchną uczciwie na waszą intencję, to wam się przecie koniecznie dobrze opłaci. Ona sobie zaraz zmiarkowała, że Florek sprawiedliwie mówi; ale mu już wolała dać zsiadłego mleka, bo się skarżyła, że jej kury w tym roku coś jaj nieść nie chcą...."

Beldonek - strona 49
" XI   Rano pożegnał Florek tak Maćka jak i Maćkową, a nad chałupą krzyż im jeszcze ręką zrobił; puścili się oba z Beldonkiem ku Włoszczowie. Przychodzą do Dąbia, ludzie tu jeszcze lepsi, nic nie żałują jałmużny, tylko sypią. W karczmie dali im będzie z pół miarki..."

Beldonek - strona 50
" tym morzy... Wiesz ty, chłopysiu — powiada tak delikatnie, że to chłopaka za serce wzięło — ja się tu zdrzemię; starym, ale tyś lekki, skocz do lasu i nazbieraj grzybów, bacz jeno, żebyś muchara nie chycił. Więc chłopak zaraz poszedł, bo las był pod bokiem przy samej..."

Beldonek - strona 51
" urodzili, czy co? — Tak powiedział, myślał niby, że od razu dziada nabierze z góry i stropi. Na to się ludzie zaraz śmiać poczęli, bo każdy był pewien, że dziad jest głupszy. — Drugi człowiek to nie ma i tyla rozumu, co cielę... — odrzeknie Florek. Zaraza wziął to do..."

Beldonek - strona 52
" — Ha, dobrze. — Florek wypił wódką, aż ten Zaraza o mało się nie spalił ze złości widząc, jako dziad umie naciągać, a on nie. Teraz Florek siada i zaczyna gadać: — Na pruskiej granicy była raz okrutna wojna, zwalił tu jeden Napolion ze swoimi; dopiero stanęli oba z..."

Beldonek - strona 53
" Oddaj mi choć Kłobucko — prosi ten Prus. — Nawet ci Panków nie oddam, wynoś się precz pod Blachownię, pod Praszkę — powiada Napolion. — Wojsko całe Napolionowe w śmiech; dostali za to na miejscu po dwa półkwaterki wódki — a ja przecie o jednym kieliszeczku nie mogę..."

Beldonek - strona 54
" chudoby, tobyście się daleko sprawiać musieli; ja bym się z moim nie oparła w Chmielniku!... Ciągałabym na sądy gorsze, na Kielce, na Chęciny... Tak ją zaraz łagodzi Matusowa: — Miejże ty, Gierka, dobry rozum w głowie; pomiarkuj sobie, co my przecie nie żadne pogany! Gdzieby kto..."

Beldonek - strona 55
" Zmówił się z jednym chłopem, co od Buska jechał ku Kielcom, a znali się oba już dawniej, tak go Matus poczęstował gorzałką a szczerze prosił: — Moi dobrzy, upatrujcie też po swej drodze takiego chłopaka, dziewięciu lat niespełna, rozpytujcie się ludzi, a jakby co było,..."

Beldonek - strona 56
" świdrował w głowie. Rano wyszedł z zajazdu na miasto. Każdy z sukmany widział, że przyjechał człowiek zza Chmielnika, spod Stopnicy; Żydki zaraz zaczepiają: — „Piękny tam u was urodzaj?" — „Może macie co do sprzedania?" — „Pójdźcie do mnie, gospodarzu! wszystkiego..."

Beldonek - strona 57
" wysokich butach, a kożuch ma na sobie; od razu poznał, że taki musi do urzędu należeć, bo miał kaszkiet z czerwonym lampasem i u spodni z boku wypustkę takąż. Ano, powiada mu, kto go tu przysłał i po co; trafił od razu na Łapalskiego. — Musi ta przekupka szczęśliwą ma rękę,..."

Beldonek - strona 58
" znam drogę, a nikogo nie straszę. Od tego przecie noszę na sobie szkaplerz, żebym się takich nie bał... Więc policjant zmiękł zaraz, nie straszy dłużej dziada, jeno go głaska ręką po plecach i mówi: — Nie sierdź się, stary!... Co tam, tak sobie gadałem! Dobry oto człowiek..."

Beldonek - strona 59
" XIII   Skoro Beldonek wyszedł już był z Kosowa, tak jakoś około samego południa bawiły się tam we wsi pod płotem dzieci Maćka Hebdy i dzieci młynarza Szymka Kruszczyka. — Wiesz ty co? — powiada Nastka Hebdzianka do Franki Kruszczykówny — u nas dziś w chałupie..."

Beldonek - strona 60
" — No tak, albo co? — powiada Florek. — Wyście nocowali w Kosowie u Maćka Hebdy? — Juści ja, ale co z   tego?... — To — rzeknie młynarz. — że takie łajdaki nie powinny by się na świętym miejscu pokazywać, boście wy mi skopali kartofle na nowisku pod lasem......"

Beldonek - strona 61
" — Krzywda moja! — krzyknął Florek. — Przed trybunałem Najwyższego z nią stanę i pozwę was, żebyście słyszeli, co będę mówił, kiedy mię teraz słyszeć nie chcecie!... Od razu ten młynarz ochłódł na taką przemowę i powiada: — Cóż mi teraz przyjdzie ze słuchania,..."

Beldonek - strona 62
" zsiniał ze strachu; tak już nie pyta na nic, jeno od razu młynarza za gardło i rąb o ziemię. Gruchnął go tak z całej siły, aż chłopu łeb odskoczył od ziemi. Chce się zerwać młynarz, bo padł nieszczęśliwie, a Matus go przysiada kolanem na piersi i dopiero wrzeszczy: — A ty..."

Beldonek - strona 63
" — Widzicie go? — woła. — Zaczepki szuka wyraźnie... Ho, ho, nie tędy go wiedli! Cóż wy sobie myślicie, że jakeście z Balic przyjechali na cudzą ziemię, to wam z każdym tak pójdzie jak z kosowskim młynarzem?... No, no, i ja was znam!... Nie ze mną na udry!... Wzięliście..."

Beldonek - strona 64
" Pomiarkował się od razu, okrutnie był markotny, bo mu ani w głowie powstało, żeby od tego powroza chłopak mógł jeszcze mieć takie znaki po całych plecach. Kruszczyka aż ręka zaświerzbiała, bo się chciał zemścić na Matusie, a do tego mu jeszcze Zaraza coś poddawał. Jeno ten..."

Beldonek - strona 65
" żeby go co złego nie spotkało, jak przemówi. A dziad się zaraz porywa, woła: — Widzicie, Matusie, myśleliście, że on z wami pójdzie; ale czy jemu nie lepiej święte miejsce zobaczyć?... — Takie toto maluśkie — mówią baby — a rozum ma w głowie jak przynależy......"

Beldonek - strona 66
" w nich przeminęła niby. Wypili po parą razy, a coraz to raźniej gwarzyli o różnościach; prędko ta kwarta wsiąknęła — niewielkie rzeczy. — Młynarzu — krzyczy Florek — na was kolej!... Kiej Pan Jezus zdarzył dzisiaj takie kochanie, toć wy pod kpem nie będziecie;..."

Beldonek - strona 67
" zwyczaj koło Włoszczowy. Żalu do siebie nie mieli żadnego bez to, że się wszystko załagodziło przy półkwaterku. XV Dziad i Beldonek siedzieli jeszcze dzień cały w Dąbiu, bo ludzie tam byli okrutnie dobrzy, i jak się wszystkie różności o Florku rozniosły po wsi, to dziad..."

Beldonek - strona 68
" Beldonek się poduczył w drodze śpiewania pieśni i śliczne różne modlitwy umiał już zmówić, szło mu to teraz gładko. Ha no, nie spieszyli się ta osobliwie, bo Florek powiadał, że mają dużo jeszcze czasu; wysiadywali ciągiem po wsiach, a kosztu żadnego nie było, bo wszystkiego..."

Beldonek - strona 69
" nie wiedział czego; patrzył tylko naokolusieńko, czy się co gdzie nie pokaże. Przygląda się, a tu z daleka bieży pies, wali prosto wedle samej drogi rowem, wywiesił język, zadarł ogon, idzie, zaraz widać, że się niczego nie boi, że ma ogromną śmiałość w lesie. Spore było to..."

Beldonek - strona 70
" skoczy, jak grzmotnie kijem szkodnika, to pies wszystko wypuścił z gęby, tak mu się na skowyt zebrało, uciekał, a precz po drodze wrzeszczał z żałości i bólu. Teraz na Beldonka przyszło, chwycił go dziad za kark, rżnął o ziemię, a potem wsypał będzie z dobre dziesięć kijów...."

Beldonek - strona 71
" — A z jakichże stron idziecie? — Pono spod Chęcin, a nie to spod Kielc, bo ta nasza wieś na połowie drogi, i jedni powiadają, że do Chęcin bliżej, a drudzy — że do Kielc. — Nie z Dynin będzie albo z Bielczy?... To by mogło być takoż spod Morawicy, choć ta Morawica nie..."

Beldonek - strona 72
" przewodnikiem, rwą nieraz na święte miejsce nikiej bydło z poła do obory... Cóż za nabożeństwo być może u takiego latawca?... — A bo widzicie, mój dziaduniu, ludziskom się spieszy; pozostawiało toto robotę precz w polu, a tu znowu trza zajrzeć do Jasnogórskiej Panienki w takie..."

Beldonek - strona 73
" na bębnie. Gdzie się jeno pokazali, pełno było podziwu z tego wszystkiego. Choć się tam bardzo nie spieszyli, kompania szła z ogromnym porządkiem; tak też starsze baby z kompanii mówiły, że się lepiej idzie niż pod tamtym nieboszczykiem, co ich był wprzód prowadził. Byli już..."

Beldonek - strona 74
" zaś jedna dziewucha z tym ludem, powiadała, że jej Zośka na imię, musi nie miała więcej nad szesnaście latek; widzi ona, jako chłopczyna dźwiga wielkie ciężary na sobie i ledwie co lezie, tak mówi: — Jak tobie, mały, na imię? On jej powiedział, że się zwał Beldonek. Nie..."

Beldonek - strona 75
" Ona mu zaś odpowiada: — Musi w każdej wsi z innej przyczyny wędruje naród do cudownego obrazu, bo skoro komu co dokucza, to się chce pomodlić, jeden za grzechy — mówi — drugiemu chleba braknie, trzeci na chorobę szuka lekarstwa, a niektóremu trza jeno pociechy w strapieniu, jak..."

Beldonek - strona 76
" szczęśliwie tak spod serca zawołała, że zaraz potem do jej chałupy przyszedł chłopiec jeden ślicznej urody, a to był Stróż Anioł, i powiada: „Nie desperujcie, kobieto, bo wasz głos doleciał do samego nieba, usłyszała go Matka Jezusowa i spojrzała na ziemię, a jak zobaczyła,..."

Beldonek - strona 77
" powtórzy i już urosło gadanie byle jakie, a nie po prawdzie. Ale jak jest bywały człowiek, to taki rozumie, gdzie się każda rzecz zaczyna, jaki ma obrót i koniec. Każdy święty w niebie może się zlitować nad prostą babą czy chłopem — mocen jest, wiadome rzeczy; jeno hałasu z..."

Beldonek - strona 78
" powiada — „zobaczymy!". Podchodzą te odmieńce pod Jasną Górę, a ksiądz krzyczy na swoich: „Zamykać wszystkie furty, nie puszczać mi tu nikogo! Wara im od kościoła!" Zawarli ci klasztorni ludzie wszystko, pozapierali na zasuwy, zamknęli na kłódki. Dopiero ten pogan, Szwed pono,..."

Beldonek - strona 79
" wojsko stracić, tak zaklął tyla od siarczystych i poszedł. ,,Czary" — powiada — ,,ktoś uczynił..." A umyślnie tak mówił, żeby nie uznać cudu Matki Boskiej. —. Rozumiejcież teraz, że bez to jacy ludzie do Częstochowy chodzą, bo Jasnogórska na cały kraj od wojny wszystkich..."

Beldonek - strona 80
" spoczęli tam, pośniadali, pogwarzyli jedno z drugim i dalej w drogę — marsz. Mijają ów-ten las, patrzą z górki, a tu w dali przed nimi widać wieżycę, kopułę — ciemna taka była, tyle na wierzchu stał krzyżyk i w słońcu się mienił, odbijały promyki jakieś na wszystkie..."

Beldonek - strona 81
" znowu druga kompania; dużo było w niej ludzi; szli skądeś spod Proszowic. Ci mieli na sobie inne stroje, obleczenia precz powyszywane czerwono, a takoż inny obyczaj w śpiewaniu jako i w mowie. Krew z wodą, taki biały naród, choć się toto piekło na słońcu, a tamci spod Kielc..."

Beldonek - strona 82
" Wyszedł ksiądz, przemówił do nich dobrze, potem już z ogromną kapelą wchodzili na górę; niektórzy to nie szli zwyczajnie, jeno się posuwali na kolanach, a czołem bili i ziemię całowali. Kościół stał otworem, tak wpadli tam okrutnie spragnieni nabożeństwa; jeden przez drugiego..."

Beldonek - strona 83
" jeden, w parze zawdy sięwięcej zbierze opatrzności... Wychodzą precz za bramy, a Florek sobie miejsca szuka, gdzie zasiąść. Dziadów tam była ćma ogromna, a wszyscy cudaczne pokraki. Mieli powykręcane ręce, połamane palce; innemu nóg brakowało — miał tylko drewniane kulasy, a..."

Beldonek - strona 84
" przyobiecała Beldonkowi, że mu na drugi dzień kupi mentalik i da go do poświęcenia w kościele, do potarcia o ołtarz Matki Boskiej. XVIII Ciągle dopisywała ogromna pogoda na ten odpust, choć się ta i łyskało wieczorkami, to nie kóli deszczu, jeno gwiazdy jasne błyszczały bez..."

Beldonek - strona 85
" go zimno tłukło. Patrzyło toto z ogromną pilnością na ręce ów-temu państwu. Jeden był pan, szedł na samym końcu, cały bieluśko ubrany jak gęś jaka, tyla mu z boku wyglądał świecący łańcuch — musi bogacz jakiś. Chłopak się przygląda, bo jako żyw nie oglądał jeszcze..."

Beldonek - strona 86
" Zobaczył Florek, co się dzieje, tak się porywa znowu ze swego miejsca w okrutnej złości, podniósł do góry kostur, zamierzył się strasznie i chyłkiem prawie leciał do tego Beldonkowego nieprzyjaciela. — Skurczypało jeden, obiboku!... — wrzeszczy, omal się nie pieni. — Nie..."

Beldonek - strona 87
" Tu się więc Florek targuje z dziadami, miejsca sobie szuka, bo nabożeństwo najgorętsze, czas leci, a tu ani widzi, jak Beldonka policjant przycapił i na dół prowadzi. Idzie ten pan, a policjant Beldonka za kark trzyma, przed sobą na oddalenie ręki pędzi. Tak ów biały pan podchodzi..."

Beldonek - strona 88
" Beldonek nie myślał zostać między dziadami — toć bez Florkowej opieki Bóg wie co by z nim zrobić mogli teraz; zabrał się i szedł z daleka zobaczyć, gdzie oni Florka prowadzą, żal mu było dziada trochę. Już na dole pod Jasną Górą Florek zmiękł, wyznaje brewider, że pulares..."

Beldonek - strona 89
" się później jakoś dowiedziały o wszystkim. Nie było im markotno o Florka, powiadały: — Dobrze mu tak, kiedy oszukaniec... Musi na naszej kompanii takoż dobrze zarobił bez ten honor, że nas tu prowadził. Jeno chłopak Zośce wszystko akuratnie rozpowiedział i pokazał jej równie te..."

Beldonek - strona 90
" wszyscy z ogromną szczerością witali; porozdawał ludziom trochę tych Obrazów i mentalików z Jasnej Góry, a stryjnie oddał jeszcze pieniądze do schowania, co mu zostały. Powiadał Matus, żeby za ten grosz trzy spore wieprzaki mógł kupić. No, podziw we wsi był ogromny, że takie..."