Beldonek - strona 11
jednej, łap ją za ucho i dopiero pięścią zaczyna młócić, gdzie popadnie. Świnia w kwik, on precz wali, a inne ją odjadają. Wylatuje z izby stryjna, widzi taki rozgardiasz, przypada do chłopaka i swoim porządkiem jego znowu chwyta za ucho jedną ręką, musi lewicą, a prawicą grzmoci za plecy, aż w chłopaku jęczało.
Setnie go skatowała, bo była zawzięta, rozżarta o to prosię.
Siadł przed chałupą na pogródce , wziął głowę między ręce, beczy z tego wszystkiego. A tu przychodzi stryk i od swojej dowiaduje się o tych sprawkach; nie powiedział nic, jeno poszedł do komory , wyjął skądś kawałek powroza,
www.informacjeipodatki.pl
złożył go sobie we dwójkę jak się patrzy, trzyma go z tyłu, cicho podchodzi do Beldonka i ściągnął go uczciwie. Tak chłopak aż się przegiął; zaraz chciał gdzie uciec. Ale cóż, kiedy go stryk dostał do garści — trzyma, a skórę rżnie na stojący i raz po raz powtarza: „Będziesz ty drugi raz katował boskie stworzenie!..."
Musi dużo bólu miał chłopiec, bo posiniał na gębie; ale jak go stryk z rąk wypuścił, to się wstrzymał od głośnego płaczu, bo mu mogli jeszcze co przyłożyć. Dopiero kiej stryk poszedł z tym powrozem do izby, Beldonek w nogi, puścił się w pole, goni co żywo, i wtenczas już zaczął tak ryczeć, że ludzie na okolicę przy robocie postawali, żeby widzieć, co się dzieje. On het bieży, gdzie to tam już chałupę zostawił; wypadł na chłopskie grunta — przeleciał miedzami, jeno się migał ludziom w oczach; wpadł na dworskie pola, a nic żwawości w nogach nie stracił. Miało się już pod wieczór, kiedy chłopak popłakując wyszedł za granicę wsi swojej. Idzie już potem drogą, płacze coraz ciszej, skoro się oddala. Dosyć, że się całkiem uspokoił.
— Nie wrócę ja już do nich, nie — powiada sobie — pójdę kaj bądź, pójdę na tamten świat do matuli, a do strykowej chałupy nie wrócę...
Setnie go skatowała, bo była zawzięta, rozżarta o to prosię.
Siadł przed chałupą na pogródce , wziął głowę między ręce, beczy z tego wszystkiego. A tu przychodzi stryk i od swojej dowiaduje się o tych sprawkach; nie powiedział nic, jeno poszedł do komory , wyjął skądś kawałek powroza,
Reklama za free:
Podatek cit
Proponujemy Podatek cit. U nas, w naszym bogatym asortymencie.www.informacjeipodatki.pl
Musi dużo bólu miał chłopiec, bo posiniał na gębie; ale jak go stryk z rąk wypuścił, to się wstrzymał od głośnego płaczu, bo mu mogli jeszcze co przyłożyć. Dopiero kiej stryk poszedł z tym powrozem do izby, Beldonek w nogi, puścił się w pole, goni co żywo, i wtenczas już zaczął tak ryczeć, że ludzie na okolicę przy robocie postawali, żeby widzieć, co się dzieje. On het bieży, gdzie to tam już chałupę zostawił; wypadł na chłopskie grunta — przeleciał miedzami, jeno się migał ludziom w oczach; wpadł na dworskie pola, a nic żwawości w nogach nie stracił. Miało się już pod wieczór, kiedy chłopak popłakując wyszedł za granicę wsi swojej. Idzie już potem drogą, płacze coraz ciszej, skoro się oddala. Dosyć, że się całkiem uspokoił.
— Nie wrócę ja już do nich, nie — powiada sobie — pójdę kaj bądź, pójdę na tamten świat do matuli, a do strykowej chałupy nie wrócę...
Oznaczenia: Podatek cit