Beatrice - strona 41
zawsze z pogodnym czołem witając swojego dozgonnego towarzysza. Może to wynikało z niezachwianej wiary w niepokalaność danej przez niego przysięgi u ołtarza, bo nie przypuszczamy obojętności; przeciwnie, mamy dowody, że pani Eliza kochała się w mężu. A mąż ten, w pierwszych przynajmniej latach, miał gorętszą dla Beatriee życzliwość.
Oto na przykład w maju roku 1845 dowiedział się o zgonie pani Komarowej; wiadomość zastała go w Wiedniu; zaraz pobiegł do Nicei — „jechał bez wytchnienia"; dwudziestego o południu stanął na miejscu i natychmiast przed Sołtanem z wrażeń się swoich wywnętrza: „Nie nadaremną była moja droga, bom tu zastał panią Delfinę... niezmiernie smutną i chorą. Jeszcze tu kilka dni przesiedzę, nikogo więcej nie ma... żadnej Polonii komerażującej nie znaleźć. Chwała Bogu."
www.metalfach.com.pl
A w tydzień potem dodaje: „Dotąd tu siedzę, bo pani Delfina tylu obłożona interesami z powodu śmierci matki, a czasem taka chora, że ja muszę wszystkie sprzeczki i poczynające się procesa kończyć i załatwiać, inaczej by sobie rady nie dała. Biedna ona biedna — i choroba ciężka, i smutek straszliwy ją wyniszczają. Jedno dobre, że nikogo nie ma, więc plotek i potwarzy nie będzie, a za dni cztery lub pięć pojadę na Turyn. Nie uwierzysz Adamie, jak mi smętno do dna serca patrzeć na istotę, której los wszystko z okwitością był dał i wszystko odebrał: zdrowie, piękność, dzieci, majątek, wreszcie ostatnią podporę na ziemi — matkę. To powolne zniszczenie, dopełniające się stopniami na osobie ukochanej, rozdziera mi duszę, a od smutku, od robaka zagnieżdżonego w piersiach, czymże uratujesz? Pociech nie ma na takie położenie, jedyną im pociechą — czuć je i podzielać, smutek łączyć ze smutkiem, łzę do łzy dorzucać, jak niegdyś Habdank złoto do złota."
Jedyna to, dodajmy, rzewniejsza wzmianka, w której chyba, przy bardzo subtelnej analizie, można by dostrzec cień przeniewierstwa, bo odtąd i tego już nie ma.
Pani Delfina wyjechała do Paryża, poeta do Heidelberga, stamtąd zaś dążył na spotkanie żony. „Ujrzysz mnie — pisał do Sołtana — znowu w Wiedniu, nie już samopas i w lekkości zwanej pojedynką przenoszącego się, ale w jakichś landarach, z mamkami i pannami służącymi itd., bo ojciec o pozwolenie się wystarał odsunięcia się do Włoch i Eliza też do Włoch wyjeżdża na zimę."
Rywalki spotkały się znowu w Paryżu. Ciągle widziano je razem,
Oto na przykład w maju roku 1845 dowiedział się o zgonie pani Komarowej; wiadomość zastała go w Wiedniu; zaraz pobiegł do Nicei — „jechał bez wytchnienia"; dwudziestego o południu stanął na miejscu i natychmiast przed Sołtanem z wrażeń się swoich wywnętrza: „Nie nadaremną była moja droga, bom tu zastał panią Delfinę... niezmiernie smutną i chorą. Jeszcze tu kilka dni przesiedzę, nikogo więcej nie ma... żadnej Polonii komerażującej nie znaleźć. Chwała Bogu."
Reklama za free:
Owijarki bel
Proponujemy Owijarki bel. U nas, w naszym bogatym asortymencie.www.metalfach.com.pl
Jedyna to, dodajmy, rzewniejsza wzmianka, w której chyba, przy bardzo subtelnej analizie, można by dostrzec cień przeniewierstwa, bo odtąd i tego już nie ma.
Pani Delfina wyjechała do Paryża, poeta do Heidelberga, stamtąd zaś dążył na spotkanie żony. „Ujrzysz mnie — pisał do Sołtana — znowu w Wiedniu, nie już samopas i w lekkości zwanej pojedynką przenoszącego się, ale w jakichś landarach, z mamkami i pannami służącymi itd., bo ojciec o pozwolenie się wystarał odsunięcia się do Włoch i Eliza też do Włoch wyjeżdża na zimę."
Rywalki spotkały się znowu w Paryżu. Ciągle widziano je razem,
Oznaczenia: Owijarki bel