www.ofn-studia.edu.pl

Bóg wie kto
Orzeszkowa Eliza


Bóg wie kto - strona 1
" Eliza Orzeszkowa   BÓG WIE KTO (R.1863)   "

Bóg wie kto - strona 2
" ...A teraz opowiem z dziejów wiosny owej historyjkę śmieszną. - Jak to - dziwisz się - pośród tragedii takiej - śmiech? O, moja droga,życie jest zlepem gliny i marmuru, uplotem sznurów pereł i sznurków korali. Perłowe gamy śmiechu nad koralową strugą krwi, cień nocy na jutrzni..."

Bóg wie kto - strona 3
" - Stefuniu, Oktuniu, Klemuniu, Maryniu, Wincusiu, Tosiu, przyjeżdżajcie! przyjeżdżajcie i zabierajcie się do szycia! - A może i pani hrabina przyjechać i szyć, szyć, szyć z nami zechce? - Naturalnie! - odpowiedziała - z chęcią wielką, z radością! - I śliczną Inkę, pani..."

Bóg wie kto - strona 4
" chmurki,ale w pokoju firanki u drzwi i okien, obicie na sprzętach, arabeski na ścianach - różowe. Tylko przez dwa okna zza festonów firanek szare niebo marcowe i szara mgiełka marcowego deszczyku zaglądały, sprzeczając się z kwiatami. Bo tu i owdzie, na gzemsie kominka, na etażerkach,..."

Bóg wie kto - strona 5
" z dżetu lub polerowanej i kunsztownie wyrabianej stali. Włosów tylko cała gama: od kruczoczarnych, przez różne odcienie złota, do jasnych jak len. Zrazu duży był gwarek głosów. Oglądanie materii,chwalenie, ganienie, narady, zwrócone do mnie zapytania. - Ile ich uszyć mamy?..."

Bóg wie kto - strona 6
" - Jak żyję, nie kroiłam nic! - Oktuniu! może ty... Amazonka, igłę z nicią przez kaszmir przewlekając i głowy jasnozłotej znad roboty nie podnosząc, głośno na cały pokój, na nutę słynnej wówczas arii: "Rachelo, kiedy Pan w dobroci niepojęty" - zaśpiewała i zatrelowała: - Nie..."

Bóg wie kto - strona 7
" wszystko robić umie i robi gorliwie, sumiennie. Wchodzi. Wysoka taka, że my przy niej liliputki, a taka od góry do dołu cienka i równa, że nić gładko wyprżędzioną przypomina. U szczytu główka mała, z małą twarzyczką żółtą i małymi oczkami czarnymi, a z tyłu głowy..."

Bóg wie kto - strona 8
" Milczenie na długo różowy pokój zaległo; tylko w nim osiem par rąk z igłami w palcach - to podnosi się nad pochylone głowy, to opada, i dwoje nożyc to otwiera się, to zamyka, aż czasem zgrzyta. Nożyce Wincusi działają w tempie spiesznym, Czernisi w powolnym, ostrożnym. Patrzymy..."

Bóg wie kto - strona 9
" Mówiła powoli, z cicha, spokojnie. Tylko w głębokim jej głosie pobrzmiewały czasem nuty bólu i smutku, a w siwych źrenicach, które spod wypukłego czoła kędyś w oddali tkwiły, płonął ogień spokojny, równy, silny. Zwyciężonemu za pomnik grobowy   Zostaną suche..."

Bóg wie kto - strona 10
" - Oktuniu, dość śpiewania!szyć trzeba! Zerwała się od fortepianu, w trenie amazonki zaplątawszy się, o mało nie upadła, lecz zwinna jak sarna, z więzów się wywinęła i krzesła swego dopadłszy już szyje, szyje. A my panów nie tylko z różowego pokoju, ale w ogóle z pobliża..."

Bóg wie kto - strona 11
" tym nazwisku na żaden sposób zgodzić się nie chcąc, i często gęsto do mowy swej diabła mieszał, jako to: pal go diabli! niech go diabli porwą! diabli wiedzą, co to znaczy etc. I "szelmę" także mieszał. Ktoś słyszał go mówiącego: "Diabli wiedzą, co ten szelma Bonapart dla nas..."

Bóg wie kto - strona 12
" - Dobrze! Ale w takim razie jedna para rąk od roboty się oderwie. No, niech tam! Godzinkę jaką, dwie - para rąk popróżnuje, za to innym przyjemniej pracować będzie. Skoczyłam do sąsiedniego salonu, wzięłam ze stolika ogromnie wówczas czytywaną, rozrywaną broszurę, w której..."

Bóg wie kto - strona 13
" podniesionym głosem wymówione jedno tylko słowo polskie: - Zabrakło! - Jezus, Maria! - krzyknęłyśmy wszystkie i zerwawszy się na równe nogi otoczyłyśmy Czernisię, z której wyszło to słowo fatalne. Z długimi, cienkimi ramionami wzdłuż figury długiej i cienkiej..."

Bóg wie kto - strona 14
" Takie śliczne baranki! Siwe,takie delikatne, od tych delikatniejsze...śliczne! Aż policzek na dłoń opuściła z podziwu nad ślicznymi barankami pana Burakiewicza. A my na wieść tę aż zadrżałyśmy od srogiej, piekącej, od zjadliwej pożądliwości czy zazdrości. Jeżeli jest na..."

Bóg wie kto - strona 15
" - Ja bym jedną połę ucięła - i już! Skamieniałyśmy, zamarłyśmy z przerażenia, którym propozycja ta nas przejęła, ale potem wskrzesłyśmy i poczęły zamieniać z sobą słowa cichutkie, szybkie, spojrzenia porozumiewawcze, palące...Aż przyszła sekunda, tak, na zegarze czasu..."

Bóg wie kto - strona 16
" Więc Wincusia, mruganiem naszym ku niej i gestami zachęcającymi na duchu wzmocniona, na odwadze do szczytu najwyższego wzbita, mocno stopami oparła się o ziemię, ramieniem, w nożyce zbrojnym, dziwny jakiś gest wykonała i - czach, czach, czach!... Od dołu aż do pasa cała jedna poła..."

Bóg wie kto - strona 17
" Nie skończyła jeszcze mówić, gdy myśmy już z krzeseł się zerwały. Nie, nie! Na służbę gniewu i wyrzutów niesprawiedliwych ściągać nie można! Nie można, aby przez nas poczciwy Józef płakał. Trzeba iść, wszystko wyznać, pana Burakiewicza przeprosić, ile kompensaty..."

Bóg wie kto - strona 18
" wypadkiem zaszłym bardzo rozgniewany i wtargnięciem naszym aż do osłupienia zadziwiony, ulega jednak przyzwyczajeniu, rzec można,nałogowi towarzyskiemu i aktu prezentacji dokonywa: - Pan Burakiewicz -moja żona... A pan Burakiewicz twarz ma czerwieńszą jeszcze niż zwykle i wśród niej..."

Bóg wie kto - strona 19
" nadzwyczajnego. Na twarz jego,jakby nagle pobladłą nieco, wybijać się poczęła pilna uwaga zrazu, potem radość...jakaś rozrzewniona, promienna radość. Już kiedy Wincusia przemawiała, historię konfederatek niewykończeniem na czas zagrożonych opowiadając, gniew zniknął mu z..."

Bóg wie kto - strona 20
" - Dziękujemy! dziękujemy bardzo panu! Pan bardzo dobry!ale nie możemy nadużywać... I bez tego wiemy, ile za taką szkodę... - Co tam: ile, jakie tam: ile? To ja paniom dobrodziejkom wieczną wdzięczność... niech mię diabli porwą, jeżeli kłamię, że wieczną wdzięczność...i..."

Bóg wie kto - strona 21
" - Panie dobrodziejki mówią, że dzień dziś chłodny, ale ja sobie z tego kpię... Zdrów jestem... chwała Bogu, i mogę choćby w mróz bez futra A tu jeszcze piersi i plecy okryte... Wciągnął na plecy to dziwne ubranie, które tak zupełnie jak niewieście figaro wyglądało, tym..."

Bóg wie kto - strona 22
" diabłami jak parobek sadzę... w samotności mnie najlepiej... ogródek swój pielęgnuję... drzewka to moje dzieci... dumki smutne moi goście. Żegnam państwa dobrodziejstwa, żegnam, dziękuję! I szedł ku wyjściu w swoim dziwnym figarze, z żałosną frędzlą. Ale my znowu tak bez..."

Bóg wie kto - strona 23
" A kiedy przy obiadowym stole bardzo już gderaniem nas nudzili i wyrzutami oburzali, Czernisia, która z nami dnia tego obiad jadła, wyprostowała na krześle swoją długą postać i z czarnymi oczkami jak żużelki gorejącymi rzekła: - A mnie się zdaje, proszę panów, że kiedy pan..."