Baśnie
Andersen Hans Christian
Baśnie - strona 1
" Biblioteka dla młodzieży H. Andersen BAŚNIE Gebethner i Wolff "
Baśnie - strona 2
" BAŚNIE. "
Baśnie - strona 3
" H. Andersen. BAŚNIE OPRACOWANE przez C. Niewiadomską z 16 rycinami. Warszawa Nakład Gebethnera i Wolffa "
Baśnie - strona 4
" Дозволено Цензурою. Варшава. 21 Ноября 1898 года. "
Baśnie - strona 5
" KWIATY IDALKI. Moje śliczne kwiatki zupełnie powiędły! — zawołała Idalka zasmucona. — Wczoraj wieczorem jeszcze były takie ładne, a dziś zwiesiły główki, opuściły liście, co to ma znaczyć? Dlaczego to, Fredziu? Ostatnie zapytanie zwróciła do studenta, który siedział na..."
Baśnie - strona 6
" — A dzieci na takim balu być nie mogą? — Owszem — odparł Alfred — bywa ich nawet zwykle dosyć dużo: pączki róż, konwalijki ledwie rozwinięte, stokrotki polne. — I gdzież one tańczą? — Czy pamiętasz zamek królewski, za miastem, gdzie jest ten duży ogród, pełen..."
Baśnie - strona 7
" usłyszą brzęk kluczy, chowają się za firanki i siedzą cichutko, ostrożnie wysunąwszy główki. — Tu pachną kwiaty! — mówi do siebie burgrabia, ale jest bardzo stary i nic dojrzeć nie może. — Ach, jak to ślicznie! — zawołała Ida, klasnąwszy w dłonie. — Mój drogi, mój..."
Baśnie - strona 8
" do ogrodu, a tutaj niema ani jednego kwiatka! I nie będzie wiedział, gdzie mu się podziały. — Ale jakżeż kwiatek powtórzy to innym? Przecież kwiaty mówić wcale nie umieją! — Nie umieją mówić — odpowiedział Fredzio — ale się doskonale porozumiewają znakami. Czy nie...."
Baśnie - strona 9
" Lecz Idalka wolała wierzyć studentowi, bo zresztą to, co mówił radca, było całkiem niezrozumiałe. Ktoby na niego zważał? A Fredzio opowiada takie zabawne historye, o których potem musi długo myśleć. Prześliczne są! Spojrzała znów na swoje kwiatki: zwiesiły główki, gdyż..."
Baśnie - strona 10
" listkiem nie poruszyły. Idalka wiedziała jednak, co ma o tem myśleć. Długo dziś nie mogła zasnąć, bo wciąż myślała, jakby to było przyjemnie popatrzeć na śliczne kwiaty, tańczące w królewskim zamku. Ach, żeby to zobaczyć choć raz jeden! — Czy też moje kwiatki naprawdę..."
Baśnie - strona 11
" życ świecił przez okno prześlicznie i było też tak jasno, jak w dzień biały. Wszystkie tulipany i hiacynty z okna stały na środku naprzeciwko siebie, w doniczkach nie pozostał ani jeden. Pomiędzy nimi kręciło się i uwijało całe mnóstwo prześlicznych kwiatów, trzymając się..."
Baśnie - strona 12
" tego tańca, ponieważ były za lekkie i nie mogły przytupywać. Nagle woskowa lalka w kapeluszu z szerokiem rondem stała się długą i grubą, zaczęła się wykręcać na swojej gałązce i krzyczeć głośno: — Jak można kłaść dziecku w głowę takie rzeczy! To fantazya bezsensu. —..."
Baśnie - strona 13
" A kominiarczyk ze stłuczonym nosem tańczył sam i bardzo ładnie. Widząc, że kwiaty na nią nie zważają, lalka z wielkim hałasem umyślnie spadła na podłogę. Natychmiast wszystkie otoczyły ją troskliwie, podnosząc i dopytując, czy nie zrobiła sobie jakiej krzywdy. Szczególniej..."
Baśnie - strona 14
" wonie wygrywały z takim zapałem na strączkach, że poczerwieniały całkiem z wysilenia. Hiacynty fioletowe i pierwiosnki dzwoniły znowu tak prześlicznie, jakby miały prawdziwe dzwonki. Cudowna to była muzyka! Całe mnóstwo kwiatów wpłynęło z salonu i tańczyły wszystkie razem:..."
Baśnie - strona 15
" — "Chłopcy" — byli to mali kuzynkowie Idy, Janek i Stefan. Dostali właśnie od ojca bardzo piękne nowe łuki i przyszli je pokazać Idalce. Dziewczynka opowiedziała im zaraz historyę zmarłych kwiatów, więc zajęli się ich pogrzebem. Obaj szli naprzód, każdy z łukiem na ramieniu,..."
Baśnie - strona 16
" KRASNOLUDEK. W pewnem dużem mieście, na lichem poddaszu mieszkał prawdziwy student; prawdziwy — to znaczy, że był ubogi i kochał naukę. Na dole w tym samym domu mieszkał prawdziwy kupiec, a tu prawdziwy — znaczy, że posiadał sklep duży, pełen dobrego towaru i dom,..."
Baśnie - strona 17
" czuwające nad naszą pracą i majątkiem, jak niewidzialne duchy opiekuńcze. Ludzie też bardzo cenią pomoc krasnoludków i starają się pozyskać ich przyjaźń przez dary, jakie dla nich zostawiają. Złym ludziom krasnoludki pomagać nie lubią, a nawet często szkodzą, aby ich ukarać;..."
Baśnie - strona 18
" — O tak! — zawołał student — nie mam wprawdzie pieniędzy, lecz daj mi pan te kartki zamiast sera. Wystarczy mi chleb na wieczerzę. Grzechem byłoby zniszczyć taką książkę. Jesteś pan dobrym kupcem i zacnym człowiekiem, lecz na poezyi znasz się chyba tyle, co ta stara beczka od..."
Baśnie - strona 19
" pewnie, iż więcej poezyi znajduje się we mnie w tej chwili, niż w tym dumnym studencie. A przecież ja jestem tylko ubogą beczką w porównaniu z naszym panem, zamożnym kupcem! Następnie krasnoludek oddał dar wymowy młynkowi od kawy nowego systemu. No, ten przynajmniej nie marnował..."
Baśnie - strona 20
" Patrzył i patrzył przez dziurkę od klucza, wspinając się na palce i nie mogąc pojąć ani nacieszyć się taką pięknością. Nakoniec światło zgasło. Może student zamknął książkę, a może mu się świeca wypaliła i poszedł spać. Krasnoludek jednakże nie odchodził od..."
Baśnie - strona 21
" kojnie tych rozmów wieczornych; on — skoro tylko błysnęło światełko w oknie na górze — śpieszył do dziurki od klucza, jak gdyby go kto ciągnął na łańcuchu. Tam ogarniało go dziwne uczucie wielkości i potęgi, jakby widział Boga samego, wśród burzy stąpającego po morskich..."
Baśnie - strona 22
" Pani kupcowa tak się przestraszyła, że wyjęła z uszu co prędzej kolczyki, aby schować je do kieszeni. Kupiec wybierał ważniejsze papiery, patenty i świadectwa; służąca ratowała jedwabną mantylkę, którą za ostatnie zasługi kupiła; każdy najdroższą rzecz pragnął ocalić...."
Baśnie - strona 23
" ROPUCHA. Studnia była głęboka i na długim sznurze musiano spuszczać wiadro, aby dostało do wody; ciężko też było pełne wyciągnąć do góry i ręka zabolała, zanim stanęło na zrębie. Woda w studni była chłodna, a przezroczysta jak kryształ, ale słońce w jej zwierciadle..."
Baśnie - strona 24
" Razu jednego babka ich, stara ropucha, dostała się przypadkiem wraz z wodą do wiadra. Nie wiedziała, co począć, kiedy ciągniono ją w górę. Nagle oślepiający blask słońca pozbawił ją prawie wzroku, uczuła ból w oczach, więc przerażona, wyskoczyła z wiadra, uderzyła o kamień..."
Baśnie - strona 25
" ki tak im zesztywniały od prostego trzymania głowy, że dłużej znieść tego nie mogły. Otoczyły więc babkę i zaczęły pytać: co to jest klejnot? Dlaczego tak drogi? I dlaczego dumne być z niego powinny? — Klejnot — odparła babka — jest to coś tak wspaniałego, że się wcale..."
Baśnie - strona 26
" i wskoczyła do wody. Nie miała nawet czasu zastanowić się nad tem, co zrobiła, gdy olśnił ją blask wielki i jednocześnie prawie wyleciała z wiadra na wilgotną ziemię. — Tfy, cóż za potwór! — zawołał parobek, który wylewał wodę. I kopnął ropuchę butem z drewnianą..."
Baśnie - strona 27
" ślała, że to kwiat oderwał się od łodygi i wzleciał do góry, aby z wysoka lepiej świat obejrzeć. To wydawało jej się całkiem naturalne. — O, gdybym ja tak unosić się mogła! — pomyślała z zazdrością. Kwak, co za wspaniałości! Jakże ten świat piękny! Osiem dni..."
Baśnie - strona 28
" I znowu zabawiła ropucha dni kilka w przyjemnem towarzystwie. Potem zapragnęła iść dalej. Czuła dziwną tęsknotę do czegoś lepszego, a nieznanego. — W drogę — rzekła sobie. Tyle rzeczy jeszcze miała do poznania! Nad nią świeciły gwiazdy, jak złote iskierki, księżyc i..."
Baśnie - strona 29
" ne kwiatowymi i warzywnymi ogródkami. Zatrzymała się na grządce kapusty, aby odpocząć trochę. — Co tu stworzeń na świecie, których nie znałam dotąd! — mówiła sobie — i jaki ten świat niezmierzony! A jaki piękny! Nie trzeba tylko siedzieć wciąż na jednem miejscu, kto chce..."
Baśnie - strona 30
" — A to się wykręciłam! — zaśmiał się zielony robak. — Nigdy w niebezpieczeństwie nie trzeba tracić przytomności. Wiedziałam, że ich odstraszyć potrafię. Z zadowoleniem spojrzała na żabę, ale zaraz westchnęła. — Cały kłopot, że teraz trudno będzie znowu na liść..."
Baśnie - strona 31
" — Ach, ci dopiero wysoko mieszkają! — zawołała z zachwytem. — Ktoby się tam mógł dostać! Na podwórzu przed chatą stało dwóch studentów, jeden z nich był poetą, drugi przyrodnikiem, jeden pięknemi słowy opisywał wszystko, co wzrusza, cieszy, boli, lub zachwyca, — drugi we..."
Baśnie - strona 32
" babka wie to dobrze i zna wiele rzeczy. Bardzo jest mądra, szkoda, że nic mówić nie chce. A co do mnie, cieszę . się, że nie posiadam tego skarbu w głowie, mógłby mnie tylko narazić na nieprzyjemności. W bocianiem gnieździe bocian przemawiał do dzieci, które ciekawie z góry..."
Baśnie - strona 33
" Tymczasem w gnieździe pani bocianowa zaczęła opowiadać dzieciom o Egipcie, gdzie się miały udać na zimę. Mówiła im o długiej, dalekiej podróży, o rzece, która kraj cały zalewa i zostawia muł niezrównany, pełen przewybornego pokarmu. Ropucha słuchała z wielką ciekawością..."
Baśnie - strona 34
" Pytaj o to poety. On jeden tylko widzi i rozumie te tajemnice, on ci odpowiedzieć może. On ci odpowie w baśni. A wiesz, co odpowie? — Szukaj go w słońcu! Szukaj, choć blask cię olśniewa. Nie wszystko widzieć możemy oczyma — ciała naszego, ale kiedyś, kiedyś, ujrzymy może cuda,..."
Baśnie - strona 35
" LEN. Lato. Szumią lasy, kołyszą się zboża, pachnąłąki kwieciste. Len zakwitł. Całe pole błękitnieje. Na zielonych łodyżkach patrzą w niebo kwiatki, drobne, błękitne, lekkie, delikatniejsze od skrzydeł motyla. Słońce je pieści, grzeje swymi promieniami, a chmury poją..."
Baśnie - strona 36
" — Co ty, dzieciaku, wiesz o szczęściu i o świecie? — zawołały. — Co ty znasz? Co widziałeś? My — to co innego, stoimy, tu tak dawno, mamy doświadczenie. Zaśpiewamy ci piosenkę, która cię wiele nauczy. I zaczęły żałosnym chórem: Stuk — puk, stuk — puk, Błysnęło!..."
Baśnie - strona 37
" piąc, — trzeba pamiętać o tem i pocieszać się w smutku choć wspomnieniem szczęścia. Nic wiecznie trwać nie może, powinienem być zadowolonym ze swego losu. Powinienem. I powtarzał to sobie najusilniej jeszcze wtedy, kiedy go rozciągnięto na tkackim warsztacie. Stuk — puk, stuk..."
Baśnie - strona 38
" działa, że w całej wiosce niema piękniejszego płótna. Czyż można być szczęśliwszym na tym świecie? Niedługo jednak trwały chwile wypoczynku, wzięto płótno do domu, pokrajano nożyczkami, kłuto igłą, przewracano i gnieciono — nie było to zbyt przyjemnem, ale — zrobiono z..."
Baśnie - strona 39
" napisano na nim rzeczy mądre i dobre. Jedna niewielka plamka atramentu nie popsuła znaczenia prześlicznych powieści i wierszy, których ludzie słuchali z zajęciem, a słuchając, stawali się rozumniejszymi i lepszymi, niż przedtem. Bo w słowach, napisanych na naszym papierze, kryło..."
Baśnie - strona 40
" przyjemności i pożytku, niż jeden podróżujący bez końca rękopis. — Tak rzeczywiście jest daleko lepiej i rozsądniej — pomyślał papier. — Ze mi to wcześniej do głowy nie przyszło! Zostanę sobie w domu i będą mię tutaj szanowali, niby starego pradziadka tych wszystkich..."
Baśnie - strona 41
" płomień wzbija się w górę, migoce, przygasa i bucha znowu; a potem iskierki złociste, jak błyskawice, jak węże, ślizgają się po zwęglonych, czarnych szkieletach papieru. Wysypały się nagle gdzieś ze środka, niby dzieci ze szkoły, biegną, gasną, nikną; — a teraz jeszcze..."
Baśnie - strona 42
" Lecz niewidzialne, leciuchne istotki, lżejsze od płomienia, a mniejsze od iskry, zaprzeczyły wesoło: — Nieprawda, nieprawda! Piosnka źle się kończy. Nic nie gaśnie, nic nie ginie na tym świecie, i to cud najpiękniejszy! My o tem wiemy, myśmy to poznały i teraz dopiero jesteśmy..."
Baśnie - strona 43
" MATKA. Przy kolebce chorego dziecka siedziała matka bardzo niespokojna o swoje ukochane maleństwo. Ze smutkiem patrzyła na bladą twarzyczkę i zamknięte oczy dzieciny, z niepokojem śledziła jego ciężki oddech, to znów zwracała oczy łez pełne ku niebu. Wtem ktoś zapukał do..."
Baśnie - strona 44
" ka usiadła także z drugiej strony i gładziła chudą, maleńką rączynę. — Prawda, że ono wyzdrowieje? — rzekła. — Jak ci się zdaje? Przecież Bóg jest dobry, więc mi go nie odbierze? Staruszek skinął głową jakoś dziwnie i nic nie odpowiedział. Po twarzy kobiety łzy..."
Baśnie - strona 45
" mi przedtem zaśpiewać wszystkie te śliczne piosenki, które śpiewałaś co dzień przy kolebce swego dziecięcia. Polubiłam je bardzo; jestem ciemną nocą i przychodziłam tu co wieczór słuchać śpiewu twojego; słuchałam do rana i patrzałam na łzy twoje, gdy śpiewałaś. —..."
Baśnie - strona 46
" I biegła znowu, a biegła tak długo, aż niezmierne jezioro zagrodziło jej drogę. Nie było na niem łodzi ani statku. Cienka powłoka lodu mostu zastąpić nie mogła, ale nie pozwalała przepłynąć na stronę przeciwną. Co tu począć? Matka dostać się tam musi, bo tam jej dziecię!..."
Baśnie - strona 47
" i ulitował się nad sercem matki, i ty się ulitujesz. Powiedz mi, gdzie dziecię moje? — Tego nie wiem — odpowiedziała staruszka — nie znam go przecież, atynie masz oczu, więc jakże je poznać możesz? Wiele drzew i kwiatów tej nocy powiędło i śmierć nadleci wkrótce, aby je z..."
Baśnie - strona 48
" życiem człowieka, w każdej biło serce, dopóki żył człowiek, do którego należała. Były tu wielkie drzewa w maleńkich doniczkach, które rozsadzały siłą swych korzeni, i były wątłe kwiatki w ziemi tłustej, mchem otulone, dzwonami nakryte szklanemi. Jedne rosły na lodzie, inne..."
Baśnie - strona 49
" — Pełnię tylko Jego woię. Jestem Bożym ogrodnikiem i pielęgnuję tutaj Jego kwiaty, dopóki każe; a potem przesadzam je stąd do piękniejszego, rajskiego ogrodu, w dalekim, nieznanym kraju. Nie mogę ci powiedzieć jednak, co się tam z niemi dzieje. — Oddaj mi dziecko moje! —..."
Baśnie - strona 50
" — Który? — pytała. — O, powiedz mi, który! Ocal niewinne dziecię! Ja nie chcę, aby ono w życiu tak cierpiało! Zanieś je lepiej do raju, do Boga! Zapomnij o łzach moich, ocal moje dziecię!Śmierć popatrzała na nią. — Więc czegóż chcesz? — szepnęła. — Czy mam ci..."
Baśnie - strona 51
" BĄK I PIŁKA. Bąk i piłka leżały w drewnianem pudełku z innemi zabawkami. Bąk rzekł do piłki: — Czy nie chciałabyś się ze mną "ożenić, " ponieważ i tak mieszkamy razem w tem pudełku? Ale piłka, która była oszyta safianem, nie raczyła mu nawet odpowiedzieć. Nazajutrz..."
Baśnie - strona 52
" A czy wiesz, do kogo mówisz? Zrobiono mię z safianowych pantofli pana radcy. Takich miałam rodziców! A wewnątrz mam korek hiszpański! — A mój krążek jest mahoniowy — odparł bąk — i sam burmistrz mię wytoczył na swojej amatorskiej tokarni. Nie dotknęła mię ręka..."
Baśnie - strona 53
" Im więcej myslał o tem, tem więcej żałował, że stracił piłkę, którą kochał coraz bardziej. Kochał właśnie dlatego, że jej dostać nie mogł. Pogardziła nim, taka lekka, taka piękna, z safianowych pantofli pana radcy! Zdrów był jednak z tą miłością i kręcił się szybko,..."
Baśnie - strona 54
" pański korek, choć to dziś trudno poznać. Byłam niegdyś prawie zaręczona z jaskółką, ale wpadłam do rynny i przez pięć lat cierpiałam tam okropne męki. Pięć lat dla młodej piłki to bardzo długi przeciąg czasu! Bąk nic nie odpowiadał, leżał teraz cichuteńko i myślał o..."
Baśnie - strona 55
" HISTORYA ROKU. Był styczeń. Od rana srożyła się straszna zadymka, śnieg pędził przez ulice całemi chmurami, sypał z dachów, uderzał w szyby, bił przechodniów po twarzy, tworzył zaspy, to znowu wirował w powietrzu, wichrem kręcony. Ludzie biegli skuleni, śpiesząc..."
Baśnie - strona 56
" choć konie posuwały się bardzo powoli, tonąc w głębokich zaspach. Prawdziwa burza śnieżna. Uspokoiła się wreszcie pod wieczór, odmieciono ścieżki pod ścianami domów, ale tak wązkie, że jeśli na której spotkało się dwóch ludzi, to stali dość długo naprzeciw siebie, gdyż..."
Baśnie - strona 57
" sna, wtedy się zacznie Rok Nowy; tego nikt nie odmieni i ja też tak czas liczę. — Ale kiedyż ta Wiosna przyjdzie? — dopytywały inne. — Przyjdzie ona, kiedy bociany powrócą; napewno czasu określić nie można, a szczególniej tu w mieście, — tu o tem nikt nic nie wie, — na wsi..."
Baśnie - strona 58
" Na wsi mróz był większy, a wiatr ostry i przenikliwy pędził białe tumany przez pola śnieżyste. Drogą na wozie jechał kmieć w kożuchu i baraniej czapce, bijąc się po ramionach, aby rozgrzać ręce w grubych, ciepłych rękawicach; bat spokojnie leżał obok; chude konie biegły w..."
Baśnie - strona 59
" Upłynął tydzień, drugi, trzy tygodnie. Żadnej zmiany. Staw wielki, zamarznięty, patrzał w niebo martwą źrenicą; w powietrzu unosiły się mgły wilgotne, zimne; ciemne chmury wron, bez krakania, milczące, przeciągały ponad białą ziemią. Wszystko spać się zdawało. Wtem..."
Baśnie - strona 60
" i jasne; z wysokiego wzgórza zniknął starzec, Rok Stary, dwoje ślicznych dzieci zajęło jego miejsce. — To mi Rok Nowy! — zaśpiewały wróble. — To prawdziwy Rok Nowy! Ten nam zapłaci za wszystkie przykrości, jakie wycierpiałyśmy pod rządami Zimy! To Rok Nowy! Wszystko dokoła..."
Baśnie - strona 61
" wilec gajowy, sasanki, każde źdźbło trawy pełne sił i soków. Para dzieci na wzgórzu rośnie także szybko, śmiejąc się i śpiewając; płyną daleko wesołe ich głosy. Ciepły, łagodny deszczyk spadł na ziemię, ożywia na niej wszystko; każda kropelka to błogosławieństwo;..."
Baśnie - strona 62
" bne rybki podczas skwarnego południa. I cisza. Tylko brzęczenie owadów, wytrwale pracujących koło kwiatów; tylko blask, upał. Na skraju lasu, skąd widok rozległy na chaty wiejskie, kąpiące się w słońcu, na sady i ogrody, girlandy róż świeżych jak rumieniec dziewczęcia, na..."
Baśnie - strona 63
" iakby się już nigdy podnieść nie miały po straszliwej klęsce. Lecz oto strugi wody zmieniają się w krople, błysnęło słońce, niebo uśmiecha się znowu, na każdym listku perły i dyamenty, ptaki śpiewają, rybki wyglądają z wody, mkną w różne strony z podwójną szybkością,..."
Baśnie - strona 64
" cy, silni, piękni, dojrzali ludzie. Patrzą na świat dokoła, rozmawiają. — Jakież bogactwo wszędzie! — szepnęła kobieta. — Błogosławieństwo Boże! Dostatnio, miło, dobrze, a jednak — a jednak — ja sama nie wiem, czemu tęsknię do — spoczynku, do spokoju — do ciszy. Nie..."
Baśnie - strona 65
" Las zmienia barwy: żółknie i ciemnieje, liść spada suchym deszczem, wiatr jesienny świszcze, porywa resztę. Późna jesień. Królowa Roku spoczywa znużona na posianiu z mchu i siana, smutnie patrzy w gwiazdy. Mąż stoi przy niej. Wiatr ostry przemknął pomiędzy drzewami i zabrał..."
Baśnie - strona 66
" się żyć nie dla siebie, o sobie zapomnij! Godzina wyzwolenia dla ciebie wybije, kiedy się Wiosna zjawi. — Kiedyż ona przyjdzie? — zapytała Zima. — Gdy bociany powrócą. Na wysokim pagórku siedzi starzec pochylony, w białej odzieży; długie białe włosy spadają mu na plecy,..."
Baśnie - strona 67
" o dniach poczucia siły i dniach szczęścia; a nazajutrz o świcie las stał jak marzenie, biały i czysty, strojny brylantami szronu, uroczy niby zaklęte królestwo. To sen zimowy. Słońce Otrząśnie biały szron z gałęzi. — A kiedy przyjdzie Wiosna? — świegotały wróble. —..."
Baśnie - strona 68
" MOTYLEK. Motyl chciał wybrać sobie piękną żonę, więc naturalnie, zwrócił się do kwiatów. W ogrodzie było ich pełno. Spojrzał ciekawym wzrokiem i zauważył zaraz, iż każdy stoi na swojej łodyżce skromnie i prosto, jak młoda panienka. Wszystkie zresztą były ładne i..."
Baśnie - strona 69
" jej białej korony, bo z natury był czuły i serdeczny, — potem przemówił: — Najdroższa, najmądrzejsza pani Margaritko, — wiem, że nikt nie dorówna ci w mądrości, że umiesz przepowiadać przyszłość. Bądź więc tak dobrą i powiedz mi, który kwiatek mam wziąć za żonę?..."
Baśnie - strona 70
" młode gosposie, a jednakże pełne wdzięku; — powab i cnota razem, nic lepszego nie znajdzie! — Postanowił się oświadczyć. Wtem, tuż około wybranego kwiatka, na zielonym strączku spostrzegł jakieś płatki pokurczone, żółte. — Co to jest? — zapytał. — To moja siostra..."
Baśnie - strona 71
" — Chcesz przyjaźni, to dobrze. Ale na tem koniec. Jestem stara i ty także, po co mamy z siebie robić pośmiewisko? W naszym wieku przyjaźń wystarczyć powinna. I tak został motyl na koszu i nie znalazł żony. Sam sobie winien, po co wybierał tak długo. Nadeszły zimna, deszcze, ani..."
Baśnie - strona 72
" DZIECIĘ ELFÓW. Pewna dobra kobieta bardzo pragnęła mieć maleńkie dziecko, ale nie wiedziała, skądby je wziąć? Poszła więc do czarownicy i rzekła: — Takbym chciała mieć malutkie dziecko, powiedz mi, co tu zrobić, ażebym je miała. — O! to nietrudno — odpowiedziała..."
Baśnie - strona 73
" była zachwycona, że całowała złote i czerwone płatki. W tej samej chwili jednak kwiat z wielkim łoskotem otworzył się i w środku na zielonem dnie kielicha, gdzie zwykle mieści się słupek kwiatowy, stała sobie prześliczna, maleńka dziewczynka. Nazwali ją Odrobinką, gdyż była..."
Baśnie - strona 74
" brekekkex! — tyle tylko umiał powiedzieć, gdy ujrzał Odrobinkę. — Nie mów tak głośno — szepnęła mu matka — obudzisz ją i może nam uciec, bo jest lekka jak puszek łabędzi. Trzeba ją przenieść na liść wodnej lilii, aż na środek strumyka, tam będzie jak na wyspie. A..."
Baśnie - strona 75
" chnię wody, aby zobaczyć młodą narzeczoną; ale na widok prześlicznej dziewczynki, tak im się jej żal zrobiło, że postanowiły ją obronić. — Nie bój się — powiedziały — nie dostanie cię brzydka ropucha. Zebrały się wszystkie razem dokoła łodyżki, na której się..."
Baśnie - strona 76
" szkające w pobliżu, aby zobaczyć Odrobinkę. Gospodarz sadzał gości na najpiękniejszych liściach. — Ach, jakaż ona biedna, ma tylko dwie nogi! — zawołała jedna młoda chrabąszczówna. — A rożków wcale niema — dorzuciła druga. — A jaka cienka w pasie! — Fe, podobna do..."
Baśnie - strona 77
" była tylko Odrobinką. Otuliła się w suchy listek, ale ten pęki zaraz i znowu drżała z zimna. Tuż koło lasu rozciągało się pole rozlegle, niegdyś zbożem okryte; teraz zboże zżęto od dawna i z pod śniegu wyglądały tylko nagie, suche źdźbła twardej słomy. Dla takiego..."
Baśnie - strona 78
" jest, nic nie widzi. Musisz mu opowiedzieć najpiękniejszą ze swoich bajek. Odrobinka nie troszczyła się jednakże o to, czy się podoba sąsiadowi, który był zwyczajnym kretem. Zjawił się wkrótce w swojem aksamitnem futrze, a mysz polna przyjęła go bardzo uprzejmie. Był niezmiernie..."
Baśnie - strona 79
" że nawet widać jej prawie nie było, i leżało sztywne, bez życia. Widocznie mróz ją zabił. Odrobince okropnie żal się zrobiło ptaszyny; wszystkie ptaszki lubiła bardzo za to, że w lecie tak ślicznie śpiewają. Ale kret był innego zdania. — Teraz już śpiewać nie będzie..."
Baśnie - strona 80
" ki, których słuchałam w lecie, kiedy drzewa były zielone, a kochane słonko tak jasno i ciepło świeciło. Och, żegnam cię! I z płaczem przytuliła główkę do martwego ciałka zmarzniętej jaskółki, — lecz w tej samej chwili podniosła się przestraszona: ptaszek żył jeszcze!..."
Baśnie - strona 81
" — Och! — szepnęła Odrobinka — niema teraz stonka jasnego! Zimno na świecie, śnieg okropny pada, nikt tam wyżyć nie może. Zostań więc lepiej w tem ciepłem łóżeczku, a ja pielęgnować cię będę, ile mi tylko sił stanie. Przyniosła jaskółce wody na suchym listeczku,..."
Baśnie - strona 82
" — Kiwit, kiwit! — rozległo się znów nad otworem ale cień tylko przemknął i zniknął natychmiast. Smutno teraz było maleńkiej. Mysz jej nie pozwalała oddalać się z norki, a dokoła rosło zboże takie, gęste i tak wysokie, że dla Odrobinki stanowiło las prawdziwy, w którym nie..."
Baśnie - strona 83
" Żeby ją znów zobaczyć choć na chwilę! Ale zapewne nigdy jej więcej nie spotka... Jesień nadeszła wreszcie i wyprawa była gotowa. — Za cztery tygodnie wesele — powiedziała mysz polna z radością. Wtedy Odrobinka rozpłakała się na dobre i przyznała się myszy, że nie chce być..."
Baśnie - strona 84
" — Kiwit! kiwit! — rozległo się tuż nad jej główką. Podniosła oczy: jaskółka krążyła tuż nad nią. Ucieszyła się bardzo, spostrzegłszy dziewczynkę i natychmiast usiadła przy niej. A Odrobinka zaczęła jej mówie, że ma zostać żoną szkaradnego kreta i mieszkać odtąd..."
Baśnie - strona 85
" prześliczne dzieci biegały po drodze, goniąc się z motylami. Ale jaskółka leciała wciąż dalej, gdzie jeszcze piękniej było, jeszcze cieplej. Zatrzymała się wreszcie nad dużem, błękitnem jeziorem, otoczonem drzewami zielonemi, wśrod których widać było biały pałac marmurowy...."
Baśnie - strona 86
" szkał; w jednych chłopcy, w innych dziewczynki; ale ten był królem elfów. — Ach, jaki on prześliczny! — szepnęła Odrobinka do jaskółki. Maleńki król przestraszył się wielkiego ptaka, lecz gdy ujrzał śliczną dziewczynkę, tak się ucieszył, że zapomniał zupełnie o..."
Baśnie - strona 87
" sciem młodej pary, i śpiewała jej cudne piosnki, lecz przyszedł na nią czas odlotu. — Bądź szczęśliwa! Bądź zdrowa! — powtarzała smutnie, wybierając się w podróż daleką. I przyleciała z powrotem do Danii, do swego gniazdka nad oknem człowieka, który wam opowiedział tę..."
Baśnie - strona 88
" POLNY KWIATEK. Posłuchajcie bajeczki! Niedaleko od gościńca, za zieloną łączką, stał drewniany dworek wiejski pośród dużego ogrodu, otoczonego zielonemi sztachetami. Dworek wyglądał bardzo ładnie wśród zieleni, na ogrodowych grządkach kwitły najpiękniejsze kwiaty, a na..."
Baśnie - strona 89
" szczodre, jak na kwiaty ogrodowe, więc skromna roślinka nie czuła się bynajmniej pokrzywdzoną; nie myślała też o tem, że jej nikt nie widzi w trawie nad rowem, że jest nędznym kwiatkiem, pogardzonym od ludzi — nie, — polny kwiatek był zadowolony ze swego losu, odwracał ku..."
Baśnie - strona 90
" zależy wartość rośliny. Różnobarwne tulipany stały wysokie, sztywne i wyprostowane, połyskując wyniośle złotem i purpurą. Rozumie się, iż w stronę łąki żaden z nich nie raczył spojrzeć, a polnym kwiatkiem pogardzały z duszy, ale on patrzył na nie z podziwem, z zachwytem...."
Baśnie - strona 91
" nych. Tymczasem spostrzegł tylko, iż są w złym humorze i było mu to przykro. Na ścieżce w ogródku ukazała się dziewczynka, — miała w ręku nóż ostry i ścinała nim dumne tulipany jeden po drugim, składając je następnie do fartuszka. Polny kwiatek aż zbladł z przerażenia...."
Baśnie - strona 92
" ku. — Biedny, o, biedny ptaszek! I jak mu dopomódz? Jak mu osłodzić dolę? Nic, nic nie mógł wymyślić kwiatek polny i było mu tak smutno, jak więźniowi w klatce. Tymczasem wyszło z ogrodu dwóch chłopców, z których jeden miał w ręku duży nóż błyszczący, podobny do tego,..."
Baśnie - strona 93
" piękny i szczęśliwy, który Bóg stworzył! Niedobrzy są ludzie! Usiadł na spodzie klatki, na murawie, aby ochłodzić trochę rozpalone ciało na świeżej, wilgotnej trawce. Wtem spostrzegł polny kwiatek. Uśmiechnął się do niego i gorącym dzióbkiem dotknął srebrzystych i..."
Baśnie - strona 94
" Potem wyprawili mu pogrzeb wspaniały: w pięknem czerwonem pudełku złożyli go w ziemi, w ogrodzie i grób ozdobili pięknymi kwiatami. Za życia zapomniano o nim, cierpieć musiał głód i nędzę, lecz po śmierci oddawano mu królewskie hołdy, a mogiłę jego oblewano łzami. Polny..."
Baśnie - strona 95
" BRZYDKIE KACZĄTKO. Prześlicznie było na wsi. Lato gorące, pogodne, żółte zboża na polach, owies jeszcze zielony, na łąkach wielkie stogi pachnącego siana, a bociany przechadzają się powoli, na wysokich, czerwonych nogach i klekocą po egipsku, bo takim językiem nauczyły się..."
Baśnie - strona 96
" Pod jednym z takich liści młoda kaczka usłała sobie gniazdo i siedziała na jajach. Nudziło jej się bardzo, bo żadna z sąsiadek nie miała chęci w tak piękną pogodę rozmawiać z nią o tem, co słychać na świecie. Każda wołała pływać po przejrzystej wodzie, pluskać się i..."
Baśnie - strona 97
" — Z jednem jajkiem mam kłopot, — ani myśli pęknąć — a tak jestem zmęczona. Ale inne dzieci ślicznie się wykluły, zdrowe, żwawe, żółciutkie, aż przyjemnie patrzeć; ładniejszych kacząt w życiu nie widziałam. — Pokażno mi to jajko, które pęknąć nie chce — rzekła..."
Baśnie - strona 98
" karni i radziły sobie tak dobrze, że przyjemnie było popatrzeć. Brzydkie kaczątko pływało z innemi. — To nie indyczę — rzekła do siebie kaczka — umie pływać i jak jeszcze! Może najlepiej ze wszystkich. Jak prosto się trzyma, a jak doskonale przebiera nogami. To moje własne..."
Baśnie - strona 99
" Kaczątka wypełniły rozkaz matki. Inne kaczki otoczyły je dokoła i przypatrywały się nowym przybyszom. — Jeszcze nas widać mało! — rzekła wreszcie jedna — niedługo miejsca dla wszystkich zabraknie. Ach, pfe! a cóż to znowu? Patrzcie tylko, patrzcie, jak to kaczę wygląda? Nie..."
Baśnie - strona 100
" Tylko jedno brzydkie kaczę popychano, szczypano, odpędzano, a znęcały się nad niem nietylko kaczki, ale nawet kury. — Za duże jest — powtarzali wszyscy bez wyjątku, a stary indyk, który przyszedł na świat z ostrogami i wyobrażał sobie, że jest królem, nastroszył wszystkie..."
Baśnie - strona 101
" Rozumie się, że biedne pisklę nie myślało o małżeństwie, chodziło mu tylko o to, aby się mogło przespać w gęstej trzcinie i napić wody z błota. Tego mu nie broniły dzikie kaczki i przebyło dni parę w tem cichem ukryciu. Razu pewnego z sąsiedniego stawu przyleciały dwa..."
Baśnie - strona 102
" zęby mu błysnęły, wtem — plusk, plusk! poszedł sobie w inną stronę. — O, dzięki Bogu, że jestem tak brzydkie! — zawołało kaczątko. — Pies mię nawet tknąć nie chciał. I zamknąwszy oczy, leżało cichutko, przytulone do trzciny, pośród huku wystrzałów, duszącego dymu..."
Baśnie - strona 103
" Kura znosiła jajka, a że miała nogi nadzwyczaj krótkie, staruszka ją przezwała swoją córką Krótkonóżką. Z rana zauważono zaraz obecność kaczki i kura zagdakała, a kot zaczął mruczeć. — Co to jest? — rzekła stara, — patrząc na nowego gościa. Wzrok miała bardzo..."
Baśnie - strona 104
" tego takie ci głupstwa przychodzą do głowy. Noś jajka, albo mrucz sobie, a zaraz wywietrzeją ci fantazye. — Kiedy to tak przyjemnie — zapewniało kaczę — zanurzać się, wypływać, pluskać w czystej wodzie, a potem skryć się głęboko i widzieć, jak woda się zamyka nad głową!..."
Baśnie - strona 105
" I poszło sobie kaczę. Pływało po wodzie, pluskało, zanurzało się głęboko, ale zawsze było samo — inne pływające ptaki unikały go z powodu brzydoty. Tymczasem nastąpiła jesień. Liście na drzewach pożółkły, ściemniały i zaczęły opadać; wiatr kręcił je w powietrzu i..."
Baśnie - strona 106
" szyję i podnosząc krótkie, niezgrabne skrzydła. O, co to za męka! Nigdy nie zapomni tych wspaniałych ptaków i nigdy ich nie ujrzy! Zniknęły, zniknęły! Z rozpaczy zanurzyło się do dna samego, a kiedy wypłynęło znowu na powierzchnię, nie wiedziało, co się z niem dzieje. Ptaki,..."
Baśnie - strona 107
" dyni krzyczała i goniła za niem, dzieci ze śmiechem przewracały się jedno przez drugie, kaczę skakało po półkach, po garnkach, podfruwało aż do pułapu, wreszcie przez drzwi otwarte wypadło do sieni, a stamtąd na dwór. Można wyobrazić sobie, jak wyglądało. Umączone, mokre,..."
Baśnie - strona 108
" z szyją wygiętą wdzięcznie i wzniesioną głową, spokojne, dumne i majestatyczne. Na ten widok dziwny smutek i tęsknota ogarnęły biedne kaczę. Oto królewskie ptaki, które raz widziało i ukochało tak silnie od razu. — Popłynę do nich — pomyślało nagle — niech mię zabiją..."
Baśnie - strona 109
" — Nowy łabędź nam przybył! Nowy łabędź! Inne dzieci także zaczęły klaskać w ręce i skakać, powtarzając: — Łabędź nam przybył! Łabędź! Jaki śliczny! Najpiękniejszy, najpiękniejszy! I rzucały ciastka i bułkę dowody, sprowadziły rodziców i wszyscy przyznali, że..."
Baśnie - strona 110
" DZIEWCZYNKA Z ZAPAŁKAMI. Mimno było, śnieg padał, ściemniało się coraz bardziej, wieczór się zbliżał, ostatni dzień roku skończy się niezadługo. Zima. Przez ulice zasypane śniegiem, w zmroku idzie dziewczyka, bosa, z gołą głową, i coś niesie w fartuszku. Dlaczego bosa? To..."
Baśnie - strona 111
" paczkę i tę podsuwała nieśmiało przechodniom, aby zwrócić na siebie ich uwagę. Ale nikt po nią nie sięgnął, nikt dzisiaj nic nie kupił jeszcze od dziewczynki, nie miała ani grosika zarobku. Drżała z zimna i głodu, idąc zwolna przez ulice, podobniejsza do cienia niż do żywego..."
Baśnie - strona 112
" Wydało jej się nagle, że siedzi przed ciepłym, żelaznym piecem na świecących nóżkach, z mosiężnerni drzwiczkami. Ach, jak ciepło! Jak grzeje duży, jasny płomień, — jak wesoło się pali! Wyciągnęła nóżki z pod cienkiej sukienki, aby je ogrzać także, lecz w tej samej..."
Baśnie - strona 113
" szczęście już dawno umarła, — że kiedy gwiazda spada, to dusza człowieka odlatuje z ziemi do nieba. Znów zapłonęła zapałka i w świetle, które zajaśniało, dziewczynka ujrzała tę najdroższą babunię, całą jaśniejącą ciepłym, łagodnym blaskiem. Staruszka z miłością..."
Baśnie - strona 114
" CZERWONE BUCIKI. Była sobie mała dziewczynka, bardzo uboga i ładna, nazywała się Karasia. W lecie chodziła boso, a na zimę miała duże drewniane saboty. Ale w tych było jej zimno, o zimno! Aż małe nożyny stawały się całkiem czerwone. Poczciwa szewcowa ulitowała się nad nią i..."
Baśnie - strona 115
" i niezgrabne, ale z dobrego serca pochodziły i dziewczynka ucieszyła się niezmiernie. Właśnie iść miała za pogrzebem matki, kiedy szewcowa przyniosła jej ten podarunek; włożyła je natychmiast na bose nożyny i szła tak ucieszona, iż zapomniała zupełnie, że w ubogiej trumnie..."
Baśnie - strona 116
" do pierwszej komunii. Ksiądz tłómaczył jej długo święte obowiązki względem Boga i bliźnich, które od tej chwili spełniać powinna chętnie i świadomie; — dobra pani ucałowała ją jak matka. Dostała nową suknię i poszły obydwie do sklepu szewca po buciki. Karusi aż się w..."
Baśnie - strona 117
" Następnej niedzieli poszły znów na nabożeństwo. Karusia przedtem oglądała długo czarne buciki, następnie czerwone, i znowu czarne, w końcu — włożyła czerwone. Dzień był prześliczny, ale trochę kurzu, to też zanim doszły do bramy cmentarza, trzewiki były dobrze zapylone. W..."
Baśnie - strona 118
" zu. Dobra pani czemprędzej zdjęła jej buciki i dopiero wtedy nogi uspokoiły się zupełnie. Odtąd zamknięto w szafie czerwone buciki, lecz Karusia często do nich zaglądała i nie mogła nigdy dosyć się napatrzyć. Tymczasem dobra pani zachorowała ciężko i mówili doktorzy, że już..."
Baśnie - strona 119
" Zerwała pończochy, a buciki zostały i nie mogła przestać tańczyć ani na minutę. Przebiegła las, tańcząc, potem pola, łąki; tańczyła w dzień i w nocy, podczas burzy i upału, ale w nocy najgorzej było. Zmęczyła się już strasznie, nogi ją bolały, a tutaj ani chwili..."
Baśnie - strona 120
" Zapukała w okno. — Wyjdź, wyjdź do mnie! — wolała. Ja wejść nie mogę do ciebie, muszę tu tańczyć, tańczyć bez wytchnienia. — Nie wiesz chyba, kto jestem — odpowiedział jej głos z chaty — że pukasz do mnie. Ja ścinam ludziom głowy, jeśli zasługują na to; czy..."
Baśnie - strona 121
" wu. Kiedy je ujrzała, zakryła oczy i uciekła prędko, bo poznała ciężkie swe winy. Usiadła w ciemnym lesie i myślała nad sobą długo, długo. Bóg i ludzie wyświadczyli jej tyle dobrego, a ona czy spełniła chociaż jeden obowiązek? Co dobrego zrobiła w życiu? Co dobrego? Przed..."
Baśnie - strona 122
" Czy kościół przyszedł do niej, do malej izdebki? Czy ją na skrzydłach przeniósł anioł Boży? Nic nie wiedziała i nic nie widziała. Była szczęśliwą tylko, była pewną, że Bóg przebaczył jej winy i znowu ma Ojca w niebie i braci na ziemi. Dobry Bóg, miłosierny! Organy..."
Baśnie - strona 123
" Z JEDNEGO GNIAZDA. Pięć ziarn grochu leżało w jednym strąku. Wszystkie były zielone, więc zdawało im się, że cały świat powinien być zielony. To bardzo naturalne. Strączek rósł, ziarna także; mieściły się w nim, jak mogły, ustawiwszy się w jednym szeregu. Słońce..."
Baśnie - strona 124
" Nagle uczuły jakieś gwałtowne wstrząśnienie: oderwano strączek od łodyżki, przez chwilę ręka ludzka ściskała go w zamkniętej dłoni, potem w towarzystwie wielu innych strączków znalazł się w ciemnej kieszeni. — Zaraz nam otworzą — powiedziały ziarnka, — i zgadły. —..."
Baśnie - strona 125
" nie od rana, paliła ludziom w piecach, myła i sprzątała, gdyż była pracowitą i silną. W pokoiku zostawała jednak jej córeczka, dziecko wątłe i słabowite, a od roku tak słabe, że prawie nie podnosiło się z łóżka. — Pójdzie za siostrą — smutnie powtarzała matka, która..."
Baśnie - strona 126
" — Dalby Bóg — rzekła matka, ale temu nie wierzyła. Wetknęła jednak patyczek za deskę, aby młoda roślinka, która tak wesołe nasuwała myśli jej choremu dziecku, miała się o co oprzeć. Potem przywiązała cienkie sznureczki do ramy okienka, by miała po czem piąć swoją..."
Baśnie - strona 127
" czek od chłodu. Ostatni wpadł do wody, napił się jej bardzo wiele i był niezmiernie dumny ze swojej wielkości, aż w końcu pękł. Żadne ziarnko się nie zmarnowało, gdyż nic się nie marnuje na tym świecie, każde przyniosło komuś choć mały pożytek, lecz groszek na poddaszu był..."
Baśnie - strona 128
" SOSNA. Rosła w lesie Sosenka, mała, ale śliczna. Miała też dobre miejsce: dużo powietrza, słońca i przyjemne towarzystwo starszych od siebie jodełek i sosen. Dobrze jej było, a jednak marzyła ciągle tylko o tem, aby wyrosnąć i być dużą, wielką. Nic jej przez to nie..."
Baśnie - strona 129
" rok upłynął i znowu przybyło mu gałęzi i wysokości. Aż poweselało. — Ach. jakbym chciała już być taka duża, jak inne sosny! — mówiła do siebie. — Wtedybym rozpostarła szeroko konary, a z wierzchołka mogłabym patrzeć w świat daleko! Ptaki słałyby gniazda na moich..."
Baśnie - strona 130
" już poznać. Następnie ludzie kładli je na wozy i wywozili z lasu, niewiadomo dokąd. Co się potem z niemi działo? Kiedy jaskółki wróciły na wiosnę i poważne bociany, drzewka dopytywały ich ciekawie. — Czy nie wiecie, gdzie się znajdują nasze siostry? Dokąd je wywieziono?..."
Baśnie - strona 131
" im pięknych gałęzi, wywożą je wraz z niemi, takie śliczne, świeże! — I dokąd je wywożą? I dlaczego? Są między niemi zupełnie maleńkie! I dlaczego nie obcinają im gałęzi? — My to wiemy! My to wiemy! — zaświergotały wróble. — Widzieliśmy je tam w mieście przez okna!..."
Baśnie - strona 132
" bledsze, ale życzliwe promienie. — Ciesz się młodością swoją, ciesz się życiem! Ale Sosenka cieszyć się tem nie umiała, rosła tylko i rosła, jak mogła najprędzej. Igły miała pachnące i ciemno-zielone, a pień prosty jak strzała. Ludzie, patrząc na nią, mówili: — Co za..."
Baśnie - strona 133
" Ustawiono drzewko na środku pokoju, w dużem drewnianem naczyniu, pełnem piasku, ale tego niebyło widać, gdyż naczynie osłonięto zieloną materyą, a pod niem na podłodze był kwiecisty kobierzec. Wtedy dopiero zaczęła Sosenka odczuwać znowu szczęście. Drżała z radości! Co to z..."
Baśnie - strona 134
" — Pali się! Pali! — zawołały panienki i ogień ugaszono zaraz. Zmartwiło to Sosenkę: w tem miejscu była ciemną i spaloną, to wcale nieprzyjemnie; chciałaby cała tonąć w jasnym blasku, jak podczas lata w słonecznych promieniach. Wtem otworzono szerokie podwoje i do pokoju wpadło..."
Baśnie - strona 135
" — Teraz jesteśmy w lesie! — rzekł wesoło. — Niechże i drzewko naszej historyi posłucha, może mu się to przyda. Ale jedną wam tylko dziś bajkę opowiem, więc o czem chcecie: czy o Rum-Trum rozbójniku, czy o kulawyrn chłopcu, który spadł ze schodów, ale się potem ożenił z..."
Baśnie - strona 136
" Całą noc o tem rozmyślała sosna; nazajutrz z rana służba weszła do pokoju. — Przyszli mię stroić — szepnęło drzewko. Ale zamiast tego, wyniesiono ją z pokoju, zwleczono ze schodów i umieszczono w jakimś ciemnym kącie, gdzie nie dochodziło wcale światło dzienne. Co to ma..."
Baśnie - strona 137
" — Nie jestem wcale stara — rzekła sosna — wiele znam drzew, starszych ode mnie daleko. — A skąd się tutaj wzięłaś? — zapytały myszy. — I co wiesz? Co widziałaś? Były obydwie niezmiernie ciekawe i zasypywały drzewko pytaniami. — Opowiedz nam o wszystkiem, co widziałaś..."
Baśnie - strona 138
" dopiero tej zimy z lasu mię zabrano. Przez to przestałam rosnąć. — Ślicznie opowiadasz — zachwycały się obie. Następnej nocy znowu odwiedziły drzewko, a z niemi razem cztery inne myszy, które też chciały posłuchać ciekawych opowieści. Sosenka opowiadała, a im dłużej..."
Baśnie - strona 139
" o słonince, o łoju? Żadnej zajmującej, ciekawej, o spiżarni? — Nie — odparło drzewko. — To dziękujemy za tę! — mruknęły szczury pogardliwie i wróciły do swego towarzystwa. Myszy zostały chwilkę, ale wkrótce odeszły także, a sosenka westchnęła smutnie. — Lubiłam im..."
Baśnie - strona 140
" tylko srebrzysta gwiazda na wierzchołku świeciła w promieniach słońca. Po podwórzu biegały dzieci, te same, które w wieczór wigilijny tańczyły wkoło drzewka. Jedno spostrzegło jasną gwiazdę na sosence. — Patrzcie, patrzcie! — zawołało — co znalazłem na brzydkiej,..."
Baśnie - strona 141
" gnało piękny wieczór wigilijny i wszystką radość swoją i nadzieję; żegnało bajkę o kulawym chłopcu, jedyną, jaką w tem życiu słyszało i umiało opowiadać. I spłonęła ostatnia gałązka Sosenki. Dzieci wesoło bawiły się w ogrodzie, najmłodszy chłopczyk przypiął niby..."
Baśnie - strona 142
" ANIOŁ. Kiedy dobre dziecię umiera na ziemi, zstępuje z nieba biały anioł boży, łagodnie bierze je w ramiona, rozpościera jasne skrzydła i unosi czystą duszyczkę do Boga. Na pożegnanie przelatuje cicho ponad temi miej scami, które dziecię za życia lubiło, i zrywa..."
Baśnie - strona 143
" do serca, a na najdroższym dla dzieciny kwiatku składa pocałunek. Wtedy zaczyna on także śpiewać chwałę Bożą wraz z jasnymi aniołami. Tak opowiadał anioł czystej duszy dziecka, którą uniósł do nieba; a dziecię go słuchało niby we śnie. Przelatywali cicho niewidzialni nad..."
Baśnie - strona 144
" obok której leżała sucha grudka ziemi z lichą, zwiędłą roślinką. Widocznie usechł jakiś skromny kwiatek i wyrzucono go razem z doniczką na śmiecie. — Zabierzmy go — rzekł anioł, — gdy lecieć będziemy już teraz wprost do Boga, opowiem ci o tej roślince. I mówić..."
Baśnie - strona 145
" Był to jedyny skarb jego na ziemi. Podlewał też roślinkę, pielęgnował i troszczył się, ażeby każdy promyk słońca, który przenikał do nędznej piwnicy, ogrzewał kwiatek swem ożywczem ciepłem. — I polny kwiatek zdawał się wzajemnie dla niego tylko rozwijać się, kwitnąć,..."
Baśnie - strona 146
" ich tak wiele, taka nieskończona mnogość, bliżej i dalej, dalej, gdzie wzrok już nie sięga, a wszyscy równo jaśni i szczęśliwi. Wszyscy śpiewali razem pieśń cudowną, z którą nie mogą równać się pieśni tej ziemi; śpiewały ją czyste dusze zmarłych dzieci i biedny kwiatek..."
Baśnie - strona 147
" SYRENA. Hen, daleko od brzegów, aż na środku morza, gdzie nie nie widać, tylko błękit nad falami, gdzie woda przezroczysta, jak kryształ najczystszy, a ciemno szafirowa, jak bławatek, jest głębia niezmierzona, otchłań tak głęboka, iż żaden okręt tutaj przystanąć nie może,..."
Baśnie - strona 148
" śród drzew przemykały się rybki figlarne, wielkie i małe, zatrzymując się niekiedy na gałązkach, niby ptaki na drzewach. A na najgłębszem miejscu stał pałać królewski. Wspaniały to był pałac władcy morza: mury z koralu, okna bursztynowe, a dach z perłowych muszli, które się..."
Baśnie - strona 149
" głym ruchu, niby żywe. Grunt stanowił piasek bardzo drobny, błękitnawy jak płomień siarki; wnętrze zaś wód napełniał jakiś blask łagodny, lekko błękitny, a taki przejrzysty, iż zdawaćby się mogło, że to głębia nieba, nie otchłań morska. W dni pogodne widać było w..."
Baśnie - strona 150
" lewska nazywała nasze ptaki, gdyż inaczej nie mogła nazwać zrozumiale stworzeń, których niema w morzu. — Każda z was to zobaczy — mówiła im zwykle — gdy skończy lat piętnaście. Wtedy będziecie mogły wypływać nocami na powierzchnię morza i przy blasku księżyca patrzeć na..."
Baśnie - strona 151
" Gdy powróciła, miała tysiąc wrażeń do opowieści ale najmilszem jej się wydawało, leżeć w blasku księżyca na piaszczystej ławie, wśród spokojnego morza, i patrzeć z daleka na wielkie miasta po brzegach odległych, błyszczące tysiącami świateł, jak gwiazdami, — słuchać..."
Baśnie - strona 152
" nagie, blado-różowe, a zamiast rybiego ogona, miały po dwie podpórki do biegania, — pływały jednak doskonale. Chciała się z niemi pobawić, lecz zaraz uciekły przestraszone, gdy ją zobaczyły, a jakieś czarne zwierzę rzuciło się ku niej, ujadając tak strasznie, że uciekła na..."
Baśnie - strona 153
" rynarzy. Ale ona siedziała spokojnie na górze, wichrem pędzonej, i patrzała śmiało na błyskawice, w chmurach szalejące, i szalejące na morzu bałwany. Zachwyty jednak wszystkich sióstr zazwyczaj niedługo trwały. Każda z tęsknotą czekała godziny, w której wypłynie na..."
Baśnie - strona 154
" Nadszedł nakoniec ten dzień uroczysty. — Jesteś dorosłą — rzekła do niej babka, matka królewska — możesz wypłynąć na górę, ale cię muszę przedtem ubrać odpowiednio. Jesteś księżniczką. I umieściła jej na złotych włosach wieniec liliowy, lecz nie z żywych kwiatów,..."
Baśnie - strona 155
" dzie za to roiło się od ludzi, majtkowie siedzieli na rejach i linach, muzyka grała, śpiew głuszył ją czasem.Ściemniło się; na statku błysnęły światełka, coraz ich więcej, na dole i w górze, różnobarwne, jaśniejące wśród ciemności jak tajemnicze znaki. O, jak ich dużo!..."
Baśnie - strona 156
" myśli o powrocie, nie może oderwać ocząt od ludzi, i od Królewicza. Różnobarwne światła zagasły na statku, nie strzelają rakiety, nie słychać muzyki i śpiewu, lecz w głębi morza szum jakiś się zrywa i płynie z dala stłumiony, a groźny. Syrena położyła się na sinej fali i..."
Baśnie - strona 157
" w najciemniejszej głębi w noc pochmurną; to znowu błyskawica olśniewa jasnością i widać jak w dzień jasny, najdrobniejszy szczegół. Syrena wzrok natęża, pragnie przeniknąć ciemności: drży o ludzi, o księcia. Znowu błyskawica, piorun uderza w kadłub rozbitego statku, wstrząsa..."
Baśnie - strona 158
" się oblewać ją życiem, lecz oczy pozostają zamknięte. Czyżby go nie ocaliła? Biedna Syrena z trwogą pochyla się nad nim, odgarnia mokre włosy z wysokiego czoła i kładzie na niem słodki pocałunek. — Obudź się — mówi — tylu was zginęło, — serce mię boli, kiedy o tem..."
Baśnie - strona 159
" Wkrótce jedna z dziewcząt zwróciła się w tę stronę i z wesołym śpiewem biegła ku brzegowi. Nagle spostrzegła ciało. Krzyknęła z przestrachu i zaczęła uciekać, lecz zaraz powróciła, by zawołać ludzi. Otoczono młodzieńca, zaczęto go trzeźwić i Syrena widziała, jak..."
Baśnie - strona 160
" swą złocistą główkę o zimny, twardy kamień. Zaniedbała nawet ulubione kwiatki, które rozrosły się dziko i bujnie, oplatały giętkie gałązki wierzbowe i utworzyły wraz z niemi sklepienie, pod którem ciemno było, tajemniczo i dziwnie uroczyście. Nakoniec biedna Syrenka nie mogła..."
Baśnie - strona 161
" i tutaj śpieszyła nocami. Przypływała śmiało do samego brzegu, a nawet zapuszczała się w kanał szeroki, który otaczał pałac i siadywała pod otwartem oknem, w cieniu marmurowego balkonu, gdzie trudno było ją dostrzedz. Ona widziała księcia, kiedy się przechadzał w blasku..."
Baśnie - strona 162
" szy," jak nazwała sama to, co się. znajdowało ponad morzem. — Czy ludzie wiecznie żyją, jeśli nie utoną? — spytała dnia pewnego. — Czy nie umierają, jak my, Syreny? — Owszem, moje dziecko — odpowiedziała babka — umierają także, a nawet życie ich krótsze niż nasze. My..."
Baśnie - strona 163
" być pianą morską. Czy niema żadnego sposobu, ażebym zdobyć mogła duszę nieśmiertelną? — Nie — rzekła babka. — Chyba gdyby człowiek ukochał ciebie więcej, niż ojca i matkę, gdyby zapragnął oddać ci swą duszę, a ksiądz w kościele związałby wam ręce i wysłuchał..."
Baśnie - strona 164
" ludzki równać się nie może. Czarodziejskie dźwięki napełniały salę, woda pluskała, migotały światła i śmiech srebrzysty wybuchał co chwila. Młoda Syrena śpiewała z kolei i wszyscy zachwyceni bili ogonami, klaskali w ręce. Tak pięknego głosu nawet pośród Syren dawno, dawno..."
Baśnie - strona 165
" wiedźmy, której się zawsze bardzo obawiała, lecz która może znajdzie jaką radę i da jej pomoc. Nie namyślając się, ruszyła w drogę. Wiedźma morska mieszkała daleko, wśród wirów, ryczących i szumiących straszliwie. Syrena nigdy jeszcze nie przebywała tej drogi, nagiej i..."
Baśnie - strona 166
" wet Syrenę, która dostała się widać w ich krwawe szpony. To było najstraszniejsze. Wydostała się wreszcie na wielką, błotnistą polanę pośród lasu, po której pełzało tysiące żmij, zginając swoje żółte brzuchy w szkaradne zwoje. Na środku stał domek wiedźmy, zbudowany z..."
Baśnie - strona 167
" i krwią broczyła stopy. Teraz już wiesz wszystko, — chcesz cierpieć? — żądaj. — Chcę — rzekła Syrena głosem drżącym, myśląc o Królewiczu i o duszy. — I jeszcze to pamiętaj — zaśmiała się wiedźma — ze skoro raz przybierzesz postać ludzką, nie możesz stać się..."
Baśnie - strona 168
" mieszaniny, która wrzeć zaczęła. Para buchała z kotła ciemnymi kłębami, tworząc dziwaczne i straszne postacie, powietrze napełniły dzikie jęki, a czarownica co chwila rzucała coś jeszcze do kociełka. Nakoniec ogień zagasł i wszystko ucichło, płyn był gotowy, czysty jak woda..."
Baśnie - strona 169
" Książę zapytał, skąd się tutaj wzięła, ale nie mogła mu nic odpowiedzieć i tylko smutnie patrzała na niego błękitnemi oczyma. Wtedy wziął ją za rękę i zaprowadził do swego pięknego pałacu. Szła obok niego lekka, jak bańka mydlana, ale krok każdy sprawiał jej ból..."
Baśnie - strona 170
" u ramion. A nikt nie wiedział, jaki ból straszliwy sprawia jej każde najlżejsze stąpnięcie. Nakoniec książę skinął, aby odpoczęła, pogłaskał ją łaskawie po złocistych włosach, powiedział, że ją zatrzyma przy sobie i pozwolił jej sypiać u drzwi swej komnaty, na aksamitnej..."
Baśnie - strona 171
" i ojca w koronie z ogromnych pereł i krwawych korali. Oboje wyciągnęli do niej ręce, ale nie śmieli się zbliżyć do lądu, jak młode, odważniejsze siostry. Codziennie droższem stawało się Królewiczowi nieme dziewczę, które znalazł przed pałacem o wschodzie słońca, co dzień..."
Baśnie - strona 172
" Westchnęła ciężko, lecz płakać nie mogła, — Syreny łez nie mają. — Ale tamta służy w świątyni, sam mówi; więcej nie spotka jej w życiu zapewne; a ja tu jestem przy nim, widzę go codziennie, kocham go, życie oddałabym chętnie za jego szczęście! — Królewicz się żeni..."
Baśnie - strona 173
" W noc księżycową, kiedy wszyscy spali, nie wyłączając sternika przy sterze, wyszła na pokład i patrzała w głębię przez wodę, przezroczystszą od kryształu. I wydawało jej się, że na dnie spostrzega zamek ojcowski, i babkę w srebrnej koronie na głowie, patrzącą ku niej z..."
Baśnie - strona 174
" I przycisnął do piersi narzeczoną, a ojciec jej, król stary, płakał z rozczulenia. Syrena stała blizko i patrzała. Królewicz zwrócił się do niej z uśmiechem. — Ciesz się z mojego szczęścia — rzekł radośnie — bo ty kochasz mię także. Wiem, że mnie kochasz bardzo. Biedna..."
Baśnie - strona 175
" A Syrenie przypomniał się wieczór pamiętny, gdy po raz pierwszy wyjrzała z głębiny na świat i ludzi. Witała go wtedy w podobny sposób, jak dzisiaj go żegna, widziała radość, tańce — i śmierć potem. I sama tańczyć zaczęła z innemi, krążyła jak jaskółka przed burzą i..."
Baśnie - strona 176
" uratować. Inaczej musiałabyś umrzeć dziś o wschodzie słońca. Patrz, oto nóż, który nam dała dla ciebie. Patrz, jaki ostry! Zanim słońce wejdzie, musisz nim zabić księcia. A kiedy krew gorąca tryśnie z jego serca na twoje nogi, zrosną się znów w piękny ogon i powrócisz do..."
Baśnie - strona 177
" nie uchwyci ucho człowieka ani żadnego ziemskiego stworzenia, jak oko nie uchwyci ich kształtów powietrznych. Płyną bez skrzydeł, lekkością ciał swoich unoszą się w powietrzu. I Syrena czuje, że sama staje się taką istotą, że z piany morskiej podnosi się ku nim, równie..."
Baśnie - strona 178
" szedł z namiotu z młodą żoną, szukano jej, wołano. Królewicz tylko stał smutny na stronie, patrząc na białą pianę na fali zielonej, jakby przeczuwał, że tam się ukryła ta, której wszyscy szukali daremnie. Syrena uśmiechnęła się do niego, lekki pocałunek złożyła na czole..."
Baśnie - strona 179
" COŚ. Nie mam wielkich pretensyi — rzekł najstarszy z pięciu braci — chcę być tylko człowiekiem pożytecznym. Chcę być czemś. Najskromniejsza nawet praca zasługuje na szacunek, bo coś ludziom przynosi. Ot naprzykład zajmę się wyrobem cegły; prosta to rzecz, a..."
Baśnie - strona 180
" do mnie odezwie z szacunkiem: panie majstrze! To coś znaczy, człowiek czuje, że jest przecie czemś na świecie. Trzeci brat lekceważąco wzruszył ramionami. — I ty niewiele żądasz, mój kochany — rzekł z uśmiechem. — Cóż to jest mularz? Prosty rzemieślnik, nic więcej. Iluż..."
Baśnie - strona 181
" zastosowane do klimatu i innych warunków miejscowych, do materyału, jaki mam pod ręką, do wzrastających wciąż wymagań ludzi. To będzie moje dzieło, bedzie coś naprawdę, czego nie było dotąd. A ja będę twórcą! — Oby tylko szczęśliwym — zauważył piąty brat z..."
Baśnie - strona 182
" grosik. Ale z wielu groszy powstawał srebrny talar, — piękny, duży talar. Ten miał szczególną własność: kto nim zapukał do drzwi piekarza, rzeźnika, krawca — wszystkie otwierały się przed nim gościnnie, wszędzie witały go twarze uprzejme, każdy spełniał z ochotą żądanie..."
Baśnie - strona 183
" Brat drugi został mularzem i dobrze mu się wiodło, gdyż pracował i uczył się wytrwale. Zostawszy czeladnikiem, wziął mały tłomoczek na plecy i z piosenką na ustach wyruszył na zwykłą po świecie wędrówkę. Szedł i śpiewał o swoich zamiarach, nadziejach, pełen wiary w swe..."
Baśnie - strona 184
" Tak czuł brat drugi, że jest czemś na świecie. Ale że był człowiekiem, więc się zestarzał i umarł. Trzeci brat, jak powiedział, obrał zawód budowniczego. Wprawdzie i on musiał przebyć ciężki termin, ale po ukończeniu akademii został od razu panem budowniczym,..."
Baśnie - strona 185
" i stanął u drzwi raju, do którego dusze ludzkie zbliżają się w porządku, parami. Obok niego stanęła jakaś pokorna duszyczka i nieśmiało, a z tęsknotą spoglądała na wspaniałe, złociste wrota. — Postawiono ją przy mnie widać dla kontrastu — szepnął do siebie krytyk..."
Baśnie - strona 186
" choć sama nie wiem, kiedy, bo nie miałam czasu pomyśleć o tem wszystkiem. Tyle trwogi użyłam w ostatniej godzinie, — ale Bóg łaskaw, łaskaw, wszyscy się uratowali! — Kto? Cóż to było za zdarzenie? — Na morzu, jaśnie panie, myślałam, że pan o tem słyszał. Wiadomo, że..."
Baśnie - strona 187
" wrzawa mię zagłusza, słyszę śpiew, krzyki radości, wesela, świst chorągiewek, widzę migotanie świateł — a biały obłok płynie coraz większy i czarna plama... Już zajął pół nieba. — Krzyknęłam z całej mocy — nikt nie słyszy; — za daleko! Co począć? Czyż mam..."
Baśnie - strona 188
" gdzieżbym się schroniła? Nawet chatki na grobli już tam na ziemi nie mam. W tej samej chwili zgrzytnął w zamku klucz niebieski, szeroko otworzyły się wrota złociste, a święty Piotr i aniołowie wprowadzili staruszkę do raju. Gdy próg przestępowała, z ubogiej odzieży spadla na..."
Baśnie - strona 189
" twego, którego uważałeś za najlichszego tu na ziemi, i na prośbę tej oto ubogiej kobiety, Pan Bóg cię od wrót raju nie odrzuci, — możesz pozostać tutaj i rozmyślać, jakby naprawić swoje ziemskie życie. Dalej jednak pójść nie możesz, dopóki nie spełnisz czegoś, coby dobrym..."
Baśnie - strona 190
" LISTEK Z NIEBA. Wysoko, w przejrzystem i jasnem powietrzu płynął anioł Boży z rajskim kwiatem w ręku. Gdy go podnosił do ust, jeden mały płatek oderwał się leciuchno i jak motyl biały spadał ku ziemi. W zielonym lesie upadł na grunt miękki i wypuścił korzonek, potem kiełek w..."
Baśnie - strona 191
" najeżonych ostrymi kolcami. — Każdy powinien żyć pomiędzy swymi. — Po co tak rozpościerasz swoje pędy? — wołały inne drzewa i rośliny. — Nie przybliżaj się do nas! A może myślisz, że cię będziemy dźwigały? Nadeszła zima, śnieg pokrył ziemię i rośliny, ale nad..."
Baśnie - strona 192
" Dziewczę ujrzało cudowną roślinkę i stanęło zdumione. Jakaż piękna! Każdy jej listek zielony rozlewał woń rozkoszną i orzeźwiającą, kwiaty jaśniały w słońcu jak żywe płomienie, a z każdego zdawała się płynąć ku niebu nieskończona, cicha i słodka melodya. Dziewczę..."
Baśnie - strona 193
" I staią się roślina rajska "pożyteczną." W tym samym kraju król cierpiał oddawna na smutek nieuleczony i ciężki, który był gorszym od wszelkiej choroby. Różnym sposobem ratować się pragnął: pracował pilnie, wytrwale, odważnie; czytał uczone dzieła; to szukał rozrywki,..."
Baśnie - strona 194
" tutaj dotknęła ziemi nieziemska roślina, — świętem być powinno to miejsce. I kazał je ogrodzie pozłacaną kratą, przy której postawiono wartę. Wtedy uczony profesor napisał o kwiatku bardzo naukowe dzieło i został za to przez króla odpowiednio wynagrodzony. Wszyscy więc byli..."
Baśnie - strona 195
" U KRÓLA OLCH. Wielkie jaszczurki szybko przebiegały tam i napowrót po korze starego, popękanego drzewa, a kiedy się spotkały, rozmawiały z sobą po jaszczurczemu, żeby się mogły zrozumieć. — Co się tam dzieje w pagórku olszowym? — mówiła jedna. — Co za stuk i hałas? Już..."
Baśnie - strona 196
" słyszał też niemało. Wprawdzie biedne stworzenie nie ma wcale oczu, więc nic nie widzi, ale słuchać umie i macać także. Król olch się spodziewa znakomitych gości, gości z dalekich krajów, tylko niewiadomo kiedy. Glista nie umiała mi tego powiedzieć, a może i nie chciała...."
Baśnie - strona 197
" zbliża ich do nas choć trochę; lecz na pierwsze przyjęcie wybór ma być bardzo trudny: same znakomitości. Poróżniłam się nawet z Królem, gdyż nie chciałam, aby zapraszał upiory. Przedewszystkiem naturalnie chodzi o Wodnika z córką. Może nie mają ochoty wyjść na ląd, ale..."
Baśnie - strona 198
" Korona Króla, świeżo wyczyszczona, świeciła jaśniej, niż rondel miedziany, w sypialni rozwieszono firanki z najcieńszej przędzy pajęczej, pozlepiane sztucznie śliną wężową. Wszystko było piękne, nowe, gustowne, ale kosztowało pracy i nic dziwnego, że hałas podziemny..."
Baśnie - strona 199
" — Jadą już, jadą! — krzyczały obydwa. — Podaj mi koronę i usuń się z drogi, abym stanął w blasku księżyca — rzekł śpiesznie Król Olch do córki. Stary Kobold wjeżdżał właśnie na pagórek, córki królewskie witały go tańcem i zarzucając nań szal księżycowy,..."
Baśnie - strona 200
" ustawionych przy stole dla nich zamiast krzeseł, i twierdzili oboje z wielkiem zadowoleniem, że czują się jak w domu. Wszyscy zresztą siedzieli bardzo przyzwoicie, jak przystoi poważnym i dostojnym gościom, i jedli podług najlepszych przepisów; tylko norwegscy obaj królewicze kładli..."
Baśnie - strona 201
" kot, tupanie, krzyki; hu! ha! Porwał swoją sąsiadkę, poważną Olszankę, i — jak chłopak wiejski, pocałował głośno! Hu! Ha! wszyscy z miejsc wstali, rozpoczął się taniec. Córki królewskie tańczyły najpierwsze. Bo i któż im dorówna? Taniec był lekki, prosty, niby kołysanie..."
Baśnie - strona 202
" nię — rzeki stary Kobold, potrząsając głową na znak, że pić więcej nie chce. Po niej wystąpiła czwarta. Ta miała wielką harfę: gdy dotknęła pierwszej struny, wszyscy w grocie podnieśli naraz lewą nogę, gdyż Koboldy wogóle są mańkutami; a skoro uderzyła w drugą strunę,..."
Baśnie - strona 203
" — Oto moje pięć palców — rzekł stary Kobold z Dovre — opowiedz mi o każdym z nich coś ciekawego. I Olszanka ujęta wesoło dłoń Króla w koronie z lodu i szyszek sosnowych i zaczęła opowiadać mu o każdym palcu. Kobold śmiał się i kiwał głową, a kiedy wreszcie doszła do..."
Baśnie - strona 204
" Nie wiecie nawet, że wam matkę wziąłem. Możecie i wy także wybrać po jednej z ciotek. Ale młodzi oświadczyli, że wolą się gonić, bić, kłócić, pić zdrowie, ale do małżeństwa żadnej nie czują chęci. Więc krzyczeli, gadali i wznosili zdrowie, aż się zmęczyli w końcu,..."
Baśnie - strona 205
" WSZYSTKO NA SWOJEM MIEJSCU! Dawno już, sto lat temu — może więcej — stało się, co wam opowiem. Za ciemnym lasem, na wielkiem jeziorze stał wspaniały zamek; dokoła oblewała go woda, zarosła koło brzegów trzciną i sitowiem. Tuż przy moście zwodzonym rosła stara wierzba i..."
Baśnie - strona 206
" Piękny był dzień słoneczny, kiedy w poblizkim wąwozie rozległ się tentent koni i dźwięk myśliwskich rogów: świetne towarzystwo, goście jaśnie pana, powracali widocznie z łowów. Mała gąsiareczka szła przez most z gęsiami, więc przestraszona szybko zaczęła je spędzać, lecz..."
Baśnie - strona 207
" — Na swoje miejsce! — rzekł kramarz z uśmiechem. — Wszystko na swoje miejsce! I podniósłszy z wody gałąź złamaną, chciał ją przytwierdzić do drzewa. To się nie dało jednak, więc po niedługim namyśle wetknął ją w miękką ziemię. — Rośnij tu sobie — rzekł — dla..."
Baśnie - strona 208
" Potem podano im kości i karty. A jakie były stawki! Cały inwentarz żywy albo chatę chłopską stawiano na jedną kartę. Wędrowny kramarz odetchnął dopiero, kiedy się z tego piekła wydostał na drogę. — Na swoje miejsce! — jak sam się wyraził. — Prosta droga to moje miejsce,..."
Baśnie - strona 209
" gąsiareczką, która wyrosła na śliczną dziewczynę o jasnych oczach, a przytem została cichą, skromną i pracowitą. Jak się to wszystko stało? — Długa byłaby historya, woię wam opowiedzieć, co nastąpiło potem, bo to ciekawsze. Otóż posłuchajcie: Szczęśliwe dni płynęły..."
Baśnie - strona 210
" Sto lat od tego czasu upłynęło. Dawne jezioro wyschło i zmieniło się w części na bagno, ze starego zaniku zostaią ruina, z jednej strony jeszcze głęboką wodą otoczona i tu nad brzegiem rosła stara wierzba. Piękne to było drzewo. Wprawdzie w ciągu wieku przeszło niejedną burzę..."
Baśnie - strona 211
" "Stare graty" — jak się o nich wyrażano. Były pomiędzy nimi dwa portrety: mężczyzny w czerwonym fraku i peruce, oraz kobiety z różą w pudrowanych włosach, obydwa otoczone zielonemi gałązkami wierzby. Przedstawiały one praojców rodziny, sędziego z żoną, ale były dzisiaj..."
Baśnie - strona 212
" I opowiedziała znaną nam historyę kramarza, gąsiareczki, starego zamczyska i początku wiekowej wierzby. — Czyż nie ładne podanie? — rzekła wreszcie. — Bardzo nawet prawdopodobne. Zacny sędzia nie chciał szlachectwa, mówiąc, że ono mu nie przystoi. Mieli oni przysłowie:..."
Baśnie - strona 213
" Dość długo jeszcze mówił nauczyciel, na przykładach wskazując przymioty prawdziwie szlachetnej duszy. Wystawiał pychę ludzi bogatych i próżnych, którym się zdaje że cały świat dla nich został stworzony i urządzony następnie i że ludzie ubożsi istnieją dlatego, aby im..."
Baśnie - strona 214
" Zdziwiony nauczyciel zaczął oglądać instrument, ażeby się przekonać, co to znaczy. Przez ten czas goście grali i śpiewali i każdy sam najbardziej zachwycał się swoją sztuką. — Pan grasz na flecie? — zwrócił się nagle nieznajomy młodzieniec do nauczyciela. — I sani..."
Baśnie - strona 215
" Resztę gości trudno byłoby odnaleźć. Lecz burza błyskawiczna nietylko w pałacu baronostwa sprawiła takie zamieszanie: na kilka mil dokoła trudno było poznać mieszkańców pańskich siedzib, chat i dworków. Jakaś bogata bankierska rodzina, jadąca czwórką, na prostym gościńcu..."
Baśnie - strona 216
" SŁOWIK. iele lat upłynęło od zdarzenia, które wam chcę opowiedzieć, więc posłuchajcie, zanim ludzie całkiem o niem zapomną. Wiecie zapewne, że cesarz chiński jest Chińczykiem, zarówno jak jego dworacy i wogóle wszyscy mieszkańcy tego kraju. Otóż pałac tego cesarza należy..."
Baśnie - strona 217
" Bo też naprawdę nie kończył się wcale, ale łączył z lasem ogromnym, pełnym głębokich jezior i drzew starych, który dochodził aż do brzegów morza. Morze było błękitne i bardzo głębokie, — do samego brzegu przypływać mogły wielkie statki i zatrzymywać się pod gałęziami..."
Baśnie - strona 218
" "Ale słowik najpiękniejszy ze wszystkiego" — powtarzało się na każdej kartce. — Co to ma znaczyć? — spytał cesarz zadziwiony. — Słowik? Cóż to takiego? W ogrodzie moim jest coś tak pięknego, że zachwycają się wszyscy podróżni, a ja dowiaduję się o tem z ich książek?..."
Baśnie - strona 219
" — Ależ tę książkę przysłał mi sam Dalaj-Lama — zawołał cesarz — więc baśni w niej niema, a kłamstwa być nie może. Chcę usłyszeć słowika. Żądam, aby dziś jeszcze został mi przedstawiony; obdarzę go najwyższą łaską; — a jeżeli go nie odnajdziecie, cały dwór po..."
Baśnie - strona 220
" cie go! Co za siła w małym ptaszku. Istotnie, to zadziwiające! Ale zdaje mi się, że go już słyszałem kiedyś? — To krowa ryczy — rzekła mała pomywaczka. — Do miejsca, gdzie mieszka słowik, jeszcze bardzo daleko. Wkrótce w poblizkiem błocie zarechotały żaby. — Ach, jak..."
Baśnie - strona 221
" — Najlepiej lubię śpiewać w lesie — odparł słowik — lecz skoro cesarz żąda, stawię się wieczorem w pałacu. W głównej sali porcelanowej przygotowano wspaniałe przyjęcie, — ściany, sufit i podłoga błyszczały od świateł, w korytarzach ustawiono najpiękniejsze kwiaty, a..."
Baśnie - strona 222
" strojach nabierały w usta wody i głośno przelewały ją w gardziołkach. co miało naśladować głos słowika; mandaryni i dworzanie kiwali głowami, nawet służba wyrażała zupełne zadowołenie, a to znaczy bardzo wiele, bo jej dogodzić — jak wiadomo — trudniej, niż najwyższym..."
Baśnie - strona 223
" — Cudowny! Wspaniały! — wołali dworacy i ten, kto doręczył pakiet cesarzowi, otrzymał zaraz tytuł "Nadwornego Obersłowicznika jego cesarskiej mości." — A teraz niechaj razem zaśpiewają — rozkazał cesarz — będzie wspaniały duet. Nakręcono sztucznego ptaka i mieli śpiewać..."
Baśnie - strona 224
" słuchano znowu z poważnem skupieniem doskonałej i trudnej pieśni, której nikt jeszcze nie mógł się nauczyć. Kapelmistrz nie miał dość słów na pochwalę misternego śpiewaka, który jego zdaniem, wart był nieskończenie więcej od słowika prawdziwego, nietylko z powodu pięknej i..."
Baśnie - strona 225
" Kapelmistrz nadworny napisał o nim dzieło bardzo uczone i pełne niezwykłych wyrazów w dwudziestu pięciu tomach; każdy je też kupował i wychwalał, aby o nim nie pomyślano, że jest nieukiem, który podobnych rzeczy nie rozumie. Tak upłynął rok cały. Nietylko dwór i cesarz, ale..."
Baśnie - strona 226
" zany szczerze do monarchy, gromadził się przed pałacem, dopytując o jego zdrowie. — Hm! — odpowiadał mu tylko szambelan i potrząsał głową znacząco. A cesarz leżał na wspaniałem łożu blady i zimny. Dwór cały miał go już za umarłego, więc pusto było w tej części..."
Baśnie - strona 227
" cesarza, które wróciły doń w godzinie śmierci, aby z nim razem opuścić tę ziemię. Co chwila wychylały się z poza firanek i mówiły do niego. — A pamiętasz o tem? — A to pamiętasz? — A nie zapomniałeś tamtej godziny? A tamto? A tamto? I mówiły tak wiele, że choremu pot..."
Baśnie - strona 228
" umierającego. Śmierć nawet sama kiwać się przestała i zasłuchana, powtarzała tylko: — Ach, śpiewaj jeszcze, śpiewaj! — A oddasz mi cesarski. miecz? — Cesarski sztandar? — Oddasz złotą koronę? — pytał słowik. I śmierć oddawała zagrabione skarby jeden po drugim za..."
Baśnie - strona 229
" śpiewał słowik, prawdziwy przyjaciel, który nie szukał nagrody i sławy, lecz umiał kochać wiernie. — Zostań przy mnie na zawsze — rzekł do niego cesarz — będziesz śpiewa! wtedy tylko, gdy sam zechcesz, a sztucznego ptaka rozbiję na drobne kawałki. — Pozostaw go — prosił..."
Baśnie - strona 230
" I słowik odleciał. Do komnaty cesarskiej weszli dworacy i służba, urzędnicy i mandaryni, wszyscy przyszli pożegnać zmarłego monarchę, po raz ostatni spojrzeć na twarz jego. Wtem stanęli zdumieni: cesarz stał ubrany, z mieczem, w koronie, zdrów, silny i wesoły. — Witam was! —..."
Baśnie - strona 231
" ŚLIMAK I RÓŻA. Nad rowem wyrósł szpaler leszczynowy, poza nim rozciągały się łąki i pola, z drugiej strony był ogród, a w ogrodzie zakwitł krzak róży. Pod krzakiem siedział ślimak i myślał o sobie. — Zaczekaj — mówił — przyjdzie czas i na mnie, a wtedy się okaże..."
Baśnie - strona 232
" — Wszystko jak w zeszłym roku — rzekł niechętnie — żadnej zmiany ani postępu. Krzak różany wydaje róże i nic więcej! Róże kwitły przez lato, do późnej jesieni, dopóki śnieg nie upadł. Wtedy krzaczek zasnął, a ślimak skrył się w ziemi. Znów zaświtał rok nowy,..."
Baśnie - strona 233
" — Mało sobie z tego robię — odparł ślimak. — Cóż mię ten świat obchodzi? W sobie samym mam dosyć skarbów. — Tak, — zapewne, — szepnęła róża — ale czyż wszyscy nie dajemy światu, co w nas jest najlepszego? na co możemy się zdobyć? Ja dawałam mu tylko róże, bo..."
Baśnie - strona 234
" Róża kwitła co roku i oddawała światu kwiaty swoje, tylko myśleć nie mogła, bo nie miała głowy, jak ślimak. A ślimak siedział w swoim ciasnym domku i rozmyślał o sobie. Świat nic go nie obchodził. Wiele lat upłynęło.Ślimak żyć przestał i w proch się zamienił, przestała..."
Baśnie - strona 235
" CIEŃ. W gorących krajach słońce pali tak okropnie, że skóra ludzka od jego promieni ciemnieje, aż staje się zupełnie czarną u Murzynów. Pewien młody uczony z naszych stron północnych udał się w kraje gorące. O różnicy klimatu wiedział bardzo dobrze z książek, ale się..."
Baśnie - strona 236
" czekając, aż zajdzie, aby odżyć znowu. Przyjemnie i zabawnie było patrzeć na to: ledwo wniesiono światło do pokoju, cień prostował się, wydłużał, grubiał, rozpościerał po ścianie i suficie. Musiał się wyciągać, aby nabrać sił i rozmiarów. I uczony młodzieniec też..."
Baśnie - strona 237
" kto — niewiadomo. A co do muzyki, uważał ją za bardzo nudną. — Ktoś się uczy jednej i tej samej sztuki; jedno i jedno w kółko. To nieznośnie nudne. Razu pewnego uczony młodzieniec zbudził się w nocy. Spał przy otwartem oknie i kiedy wiatr lekko uniósł firankę, wydawało..."
Baśnie - strona 238
" kwiatami, niby ich pan i właściciel, a ponieważ drzwi od pokoju uchylone, mógłby się zręcznie wsunąć i do środka, obejrzeć wszystko, co się tam znajduje i za powrotem opowiedzieć mi dokładnie. — Tak, tak — rzekł żartobliwie — mój kochany cieniu, choć raz w życiu..."
Baśnie - strona 239
" cu; widocznie korzenie zostały. Po trzech tygodniach cień był całkiem przyzwoity, a gdy wrócił z podróży do ojczyzny, nieodstępny towarzysz każdego człowieka był tak duży, że mógłby oddać połowę bliźniemu. Powróciwszy do domu, uczony pisał książki o wszystkiem, co na..."
Baśnie - strona 240
" uznałeś, iż jestem zdolny iść o własnej sile, sam mię w świat wyprawiłeś. Dziś mam świetne stosunki i majątek. Ale opanowała mię tęsknota zobaczenia pana raz jeszcze, nim umrzesz, i odwiedzenia zarazem ojczyzny. Każdy ma przywiązanie do swojego kraju. Wiem, że masz pan cień..."
Baśnie - strona 241
" ścieniu i kosztownym łańcuszku. Taki strój nie mógł przecież należeć do cienia. — Więc posłuchaj pan — rzekł, wygodnie opierając swoje lakierki na ramionach nowego cienia, który niby pies wierny spoczywał u nóg swego pana. Gość chciał mu przez to może okazać swą..."
Baśnie - strona 242
" blasku, — ale jestem przezorny. Człowiek przedewszystkiem musi być cierpliwy i przezorny. — Więc cóżeś w końcu ujrzał? — zapytał uczony. — Wszystko, panie, i to ci pragnę opowiedzieć, ale — doprawdy, to nie duma z mojej strony — lecz jako człowiek wolny, z mojem..."
Baśnie - strona 243
" musiałem widzieć wszystko, co godnem było zobaczenia i dzisiaj wiem to wszystko. Pan na mojem miejscu przestałbyś tam zapewne być człowiekiem, ale ja nim właśnie zostałem! Tam dopiero zrozumiałem swoją wartość i poznałem bardzo blizkie pokrewieństwo, jakie mię łączy z Poezyą...."
Baśnie - strona 244
" działem teraz wszystko, co się dzieje na świecie, więc mogłem z wiedzy tej korzystać. Gdybym zaczął wydawać pismo, byłbym się stał bogaczem w mgnieniu oka, bo wszyscy rozchwytywaliby je na wyścigi, ażeby poznać tajemnice bliźnich. Lecz nie lubię skandalu, inną też obrałem..."
Baśnie - strona 245
" mi towarzyszyć jako cień mój, — zgoda? Koszta biorę na siebie. Będzie nam bardzo przyjemnie. — Pańska podróż długo potrwa? — zapytał uczony. — To zależy. W każdym razie dla pana byłaby z pożytkiem. Zostań moim cieniem, a nic cię kosztować nie będzie. — Ależ to..."
Baśnie - strona 246
" Raz przemówił serdecznie: — Wzrośliśmy razem i jesteśmy dzisiaj nierozłączni, po co ten" pan" między nami? Czy nie lepiej, jak przyjaciele, mówić sobie po imieniu? — Mówisz pan rzeczywiście rozumnie i szczerze — rzekł cień — i powinienem równie szczerze ci odpowiedzieć...."
Baśnie - strona 247
" — Pańska choroba polega na tem, że nie masz cienia — rzekła. — Z radością widzę — odparł cień spokojnie — znaczne polepszenie w zdrowiu waszej królewskiej mości i cieszę się z tego niezmiernie. O wzroku chorobliwie przenikliwym nie może być już mowy, jeśli nie widzisz..."
Baśnie - strona 248
" przez okna, zarówno do pałaców, jak. do zwykłych domów, więc mógł jej opowiedzieć wiele rzeczy, które ją ubawiły i zdziwiły. Musi to być niezmiernie wykształcony człowiek — pomyślała i zaczęła zwracać się do niego z nadzwyczajnym szacunkiem. Tańczyli z sobą znowu i..."
Baśnie - strona 249
" chcemy dobre odpowiedzi, musimy go wprowadzić w dobry humor, obchodząc się z nim, jak z człowiekiem. — Ależ to mi się niezmiernie podoba! — zaśmiała się królewna. Podeszli razem do uczonego męża, który stał spokojnie we drzwiach, i królewna rozpoczęła z nim rozmowę o..."
Baśnie - strona 250
" — Ależ to szaleństwo! — zawołał uczony. — Na to się nie zgadzam i nie zgodzę nigdy! Chcesz oszukać królewnę i cały jej naród, a ja mam ci dopomagać! Nie, nie! Całą prawdę powiem jej natychmiast, powiem, żem jest człowiekiem, a ty tylko cieniem, w suknie przebranym. —..."
Baśnie - strona 251
" — Smutna konieczność! Wierny sługa od lat tylu! — wzdychał cień, niby głęboko zmartwiony. — Jesteś szlachetny! — rzekła wzruszona królewna. Wieczorem miasto było iluminowane, działa grzmiały na wiwat! wojsko stało pod bronią, — wesele było, co się zowie! Nowy król z..."
Baśnie - strona 252
" DZWONY. W wielkiem mieście, wśród gwaru i wrzawy ulicznej, w chwili gdy słońce kryło się za domy i tylko niebo jaśniało jak złote pomiędzy kominami, słychać było czasem dźwięk szczególny, podobny do odgłosu dzwonu. Zdarzało się to rzadko i na krótką chwilę, gdyż turkot..."
Baśnie - strona 253
" Nakoniec ludzie zaczęli rozmawiać o tajemniczym dźwięku, który nie był przecież złudzeniem, choć niewiadomo, skąd pochodził, skoro go słyszało tylu. Bardzo wiele osób żartowało z tej historyi, dowodząc, że nigdy, pomimo uwagi, nigdy nie słyszeli podobnego głosu ani o..."
Baśnie - strona 254
" kryje, skąd płyną cudowne dźwięki, ten otrzyma tytuł "Najwyższego dzwonnika" nawet w takim razie, gdyby się okazało, że dzwonu niema wcale. I znowu podążyło wielu w stronę lasu, lecz jeden tylko przyniósł pewne wyjaśnienie. Nikt nie przeniknął w puszczę dość głęboko i..."
Baśnie - strona 255
" gi chłopczyk, który się tłómaczył, że nie może iść nigdzie bez pozwolenia rodziców. Reszta wesoło ruszyła do lasu. Trzymali się za ręce i śpiewali głośno, na wyścigi z ptaszkami; chłopcy i dziewczęta wszyscy się czuli równi w szkolnem koleżeństwie i wobec Boga; dusze..."
Baśnie - strona 256
" wytryskało z ziemi i jasna woda pluskała po głazach, jak dzwonek szklany. — I to także dzwonek — rzekł jeden z chłopców, kładąc się na ziemi. — Warto posłuchać. Nie chciał iść już dalej, był zmęczony. Koledzy odeszli bez niego. Bardzo daleko w lesie, na jasnej polance..."
Baśnie - strona 257
" Nagle coś poruszyło się między krzakami i wysunął się ubogi chłopczyna w krótkiej kurteczce i ciężkich sabotach. Był to ten sam, co nie mógł iść razem do lasu, bo musiał odnieść pierwej pożyczony mundurek szkolny i skórzane buty. Nie wytrzymał jednak w domu, dzwon leśny..."
Baśnie - strona 258
" mitnej trawce igrają jelenie i sarny płoche, dęby i buki wznoszą, dumne czoła, niby królowie lasu; tu ciche jezioro drzemie pod cienistemi konarami drzew starych, białe łabędzie mkną po niem leciuchno, podniósłszy skrzydła, jak żagle wydęte. I nieraz zatrzymywał się królewicz,..."
Baśnie - strona 259
" kitne niebo opiera swe brzegi na przejrzystej wodzie, jak ołtarz purpurowy i złocisty, stoi płomienne słońce. I wszystko korzy się, niby w świątyni: niebo i ziemia, las śpiewa pieśń chwały, a w sercu dziecka brzmi potężnie druga, jak wicher rwąca się pod Boże stopy. Cała natura..."
Baśnie - strona 260
" POD STARĄ WIERZBĄ. Duńskie miasteczko Kjöge leży nad brzegiem morza na równinie piaszczystej, jednostajnej; las duży widać wprawdzie w oddaleniu, ale droga do niego ciężka i daleka, a za miasteczkiem ciągną się pola i łąki, ot jak zwyczajnie na wsi. Każdy wie jednak, że..."
Baśnie - strona 261
" Kochali je, bo tu im upłynęło życie, przyjemnie i szczęśliwie, jak dziecięce lata dzieciom sąsiadów, o których właśnie chcemy opowiedzieć. Ogródki ich leżały tuż nad rzeczką, w jednym był bez wysoki, w drugim stara wierzba, trochę wypróchniała, lecz tutaj właśnie dzieci..."
Baśnie - strona 262
" chy, bawiące się wesoło na ulicy, lub nad rzeką, pod starą wierzbą. Tutaj najlepiej bawić się lubiły.Środek miasteczka zajmował rynek dość obszerny, na którym podczas jarmarków ustawiano budy i kramy z trzewikami, wstążkami i wszelkim towarem. Tłok bywał wtedy straszny, a..."
Baśnie - strona 263
" były na wystawę, jako najpiękniejsze. A ponieważ leżały obok, patrzyły wciąż na siebie i były bardzo piękne, więc się podobały sobie i pokochały się nawzajem. Tylko żaden z pierników nic nie mówił o tem drugiemu. — On powinien odezwać się pierwszy, bo jest chłopcem —..."
Baśnie - strona 264
" a wtem spostrzegły, że najstarszy chłopiec — zapewne przez złośliwość — zjadł oba kawałki pasterki. Płakały po niej z żalu, ale potem — z litości naturalnie, ażeby biedaka nie zostawić samego na tym świecie — zjadły i chłopca. Historyi jednak o wiernej miłości bez..."
Baśnie - strona 265
" uwagę i dostała miejsce przy teatrze, a doświadczeni ludzie obiecują jej tam świetną przyszłość; i teraz nawet już troche zarabia. Ze swoich oszczędności przysłała sąsiadom srebrnego talara, aby wypili jej zdrowie. Dopisała tę prośbę sama i dołączyła jeszcze "pozdrowienie..."
Baśnie - strona 266
" si. Ubrał się też starannie, w nowy garnitur i kapelusz, chociaż dotąd chodził w czapce. Ale przecież był już teraz czeladnikiem. Znalazł dom, ulicę i po wielu schodach wszedł tak wysoko, że w głowie mu się zakręciło. Jak ci ludzie w stolicy mieszkają tak jedni na drugich! W..."
Baśnie - strona 267
" mieli w oczach, kiedy stali naprzeciw siebie, trzymając się za ręce. A potem tyle pytań! tyle do opowiadania! O rodzicach; o starej wierzbie. O niczem nie zapomniała. Nawet o piernikowych lalkach rozmawiali, ich stałej miłości i okrutnym losie. Joasia się śmiała, ale Kanutowi serce..."
Baśnie - strona 268
" Miał widać bardzo smutną minę i Joasi żal się zrobiło biedaka. — Zobaczymy się wkrótce — rzekła. Pewno nigdy w życiu nie byłeś w teatrze? Czekaj, śpiewam we środę, więc przyślę ci bilet. Ojciec wie, gdzie mieszka majster, u którego pracujesz. Dobra Joasia. We środę..."
Baśnie - strona 269
" sia serdecznie wzięła go za rękę i zaczęła pocieszać. Mówiła, że się uczyć musi, aby być wielką śpiewaczką i zarabiać dużo pieniędzy i żeby wszyscy zawsze ją chwalili. Wtedy Kanut przemówił także, powiedział, jak ją kocha i jak bardzo pragnie, żeby została jego..."
Baśnie - strona 270
" Więc poszedł z nimi razu jednego do sali, gdzie się zbierano na tańce. Wszyscy się weselili, ale on był smutny, męczyła go zabawa i drażniła, widział Joasię ciągle koło siebie i nakoniec uciekł do domu. I w domu było smutno. Cały świat wyglądał okropnie i ponuro; Kanutowi..."
Baśnie - strona 271
" Majster jego mieszkał w małym, malowniczym domku, za starymi murami, które stoją dotąd, nad kanałem, oblewającym piękne miasto; bzy rozrastały się nad nizkim domkiem i zaglądały do małego okna, w którem pracował Kanut. Tutaj przebył lato i zimę, lecz na wiosnę powędrował..."
Baśnie - strona 272
" rozumie lepiej. Chłopiec miał gorzki migdał zamiast serca, a czyż jego serce nie było też gorzkiem? Źle mu było na świecie, nie mógł znaleźć kąta, gdzieby odpoczął spokojnie, gdzieby go nie ścigały wspomnienia i drzewa. Duszno mu było; rozluźniał rzemienie swego tłomoczka,..."
Baśnie - strona 273
" pu ostach górskich i różach i śniegu, aż z północnego skłonu przedarł się na stoki gór południowe i wstąpił w krainę wiecznie zielonych drzew, winnic i słońca. Powitały go wonią kwitnące kasztany, pola kukurydzowe i żyzne doliny. Góry zostały za nim, niby mur wysoki,..."
Baśnie - strona 274
" ka — wszystko jak w Kopenhadze, tylko daleko piękniejsze; lecz tam — była Joasia... I tu jest Joasia! Czy to czary? — Podniosła się wielka zasłona i stoi przed nim w jedwabiach i złocie, w złotej koronie, a śpiewa! — tak chyba w niebie Boże anioły śpiewają! To ona, ona!..."
Baśnie - strona 275
" aby został, zwracali uwagę na blizką zimę; śnieg upadł już w górach. Lecz Kanut się nie lękał, — drogę znajdzie zawsze, a kij w ręku przyjaciel. I poszedł. Szedł znowu długo przez góry i skały, po ciężkich drogach; sił ubywa prędko, ale przed sobą nie widzi miasteczka..."
Baśnie - strona 276
" Kanut był znużony, więc usiadł pod drzewem; potrzebował odpocząć, — głowa mu ciążyła, oczy się zamykały. Zauważył jednak, jak troskliwie stara wierzba otuliła go swemi gałązkami, — jak najtroskliwszy ojciec! Bo też to była tamta! Wzięła go na ręce i jak małe dziecko..."
Baśnie - strona 277
" — To sen! — szepnął ze smutkiem. — Najpiękniejsza chwila mego życia! Pozwól mi jeszcze tak marzyć, o Boże! I zamknął oczy. I znów zasnął — i marzy. Nad ranem śnieg spadł duży, wiatr miota! nim mroźny, — Kanut spał. Szeroką drogą ludzie idą do kościoła; pod starą..."
Baśnie - strona 278
" ŚPIEWAK: Z POD STRZECHY. Zima. Ziemia śnieżny okryta zasłoną wygląda jak wykuta z marmurowej skały; powietrze jasne, czyste, wiatr kolący, ostry, niby miecz obosieczny; drzewa bezlistne, jak białe korale, jak migdałowe gaje w pełnym kwiecie: widok daleki, jak z wierzchołka góry...."
Baśnie - strona 279
" Nadchodzi burza i z chmur ciemnych sypie puchy łabędzie; białe, lekkie płatki kołyszą się w powietrzu, pokrywają dachy, ulice, pola. drogi i gościńce. Biało, cicho i chłodno. Lecz nam ciepło w izbie, przy płonącym kominku; wesoło w gromadce słuchać i opowiadać o czasach..."
Baśnie - strona 280
" Wtedy położy! pieśniarz dłoń natchnioną na strunach harfy i pieśń się rozległa potężna i wspaniała. Opiewał odwagę młodzieńczą bohatera, jego śmiałe czyny, gorące serce i ducha wzniosłego. Śpiewał w miłości i wierze i prawdzie. Na grobowcu podniosła się postać..."
Baśnie - strona 281
" A kiedy śpiewa, to burza nadchodzi, biją pioruny, lód pęka, świat płonie i drży w posadach ziemia — bo on potęgę ma i władzę wielką i królem jest i twórcą — choć nie Bogiem. Zima. Wiatr ostry jak miecz obosieczny niesie tumany śniegu, góry całe. I wszystko sypie na..."
Baśnie - strona 282
" Tak śpiewał ptak natchniony pieśni gminnej, co nigdy nie umiera. I w tej samej chwili spłynęło z nieba ciepłe tchnienie Boże, pękły śnieżne otchłanie, słońce je zwycięża, przenika wnętrze góry, kruszy jej potęgę i nową wiosnę budzi na mogile, i nowe życie na starym pniu..."
Baśnie - strona 283
" TOWARZYSZ PODRÓŻY. Biedny Janek! Ojciec jego umierał po długiej i ciężkiej chorobie, lampa gasła na stole w ubogiej izdebce i nikogo z nim tu nie było. — Byłeś dobrym synem, Janku — rzekł umierający — i Bóg cię nie opuści, chociaż sam zostaniesz. Pamiętaj tylko zawsze..."
Baśnie - strona 284
" nytm sierotą bez rodziny. Długo klęczał przy łóżku umarłego, całował ręce ojca, aż wreszcie znużony, oparł głowę na twardej poręczy i zasnął. Dziwny miał sen. Śniło mu się, że był w niebie, słońce i księżyc wyszły na jego spotkanie i witały go pięknie; ojciec..."
Baśnie - strona 285
" Opowiem mu wtedy wszystko, co się ze mną działo tu na ziemi, a on mi wytłomaczy cuda raju. Będzie mię uczył i obaj będziemy szczęśliwi! Uśmiechnął się do tych myśli, choć Izy spływały mu jeszcze po twarzy. Po gałązkach ptaszki skakały wesoło i szczebiotały: kiwit! kiwit!..."
Baśnie - strona 286
" czył krasnoludka w czerwonej czapce, który zasłaniał twarz ręką od słońca, aby patrzeć na drogę. Janek mu skinął głową życzliwie, z uśmiechem, a maleńki człowieczek potrząsnął czapeczką, przycisnął obie ręce na chwilę do serca i przesłał mu tysiące pocałunków, aby..."
Baśnie - strona 287
" taj zaniedbanych, zarosłych zielskiem, trawą. Pomyślał sobie, że tak może kiedyś wyglądać będzie i grób jego ojca, jeśli zabraknie mu synowskiej ręki. Więc powyrywał zielska, popoprawiał krzyże, które się pochyliły, poukładał wianki na swoje miejsca, przez wiatr rozrzucone,..."
Baśnie - strona 288
" ciesz głupstwa bez sensu. My mamy prawo wyrzucić go z trumny, bo nas oszukał. Winien nam pieniądze i umarł, żeby nie zapłacić długu. Ale nie darujemy: jak pies będzie leżał za progiem kościoła! — Mam tylko pięćdziesiąt talarów — rzekł Janek — ale oddam je wam chętnie,..."
Baśnie - strona 289
" ronach przerzucały wiszące mosty między gałęziami, budowały pałace z kryształowych nici; a kiedy rosa skropiła je lekko i błysnął promyk księżyca, jaśniały te budynki fantastyczne brylantowemi blaski. Wszystko to trwało aż do wschodu słońca. Kiedy rozpierzchły się nocne..."
Baśnie - strona 290
" Lecz ten rozwiązał swój mały węzełek, wyjął z niego słoik niewielki i powiedział, iż posiada taki balsam, pod którym złamana noga może się zrosnąć natychmiast i będzie jeszcze mocniejsza, niż przedtem. Ale za takie cudowne lekarstwo żądał trzech rózeg, które stara niosła..."
Baśnie - strona 291
" downem powietrzem! Stamtąd zobaczysz wielki kawał świata! Ale nieprędko się tam dostaniemy. Rzeczywiście wędrowali cały dzień następny, nim dosięgli podnóża gór, okrytych płaszczem czarnego lasu i składających się ze skał olbrzymich, jak całe miasta. Wszystko tu było..."
Baśnie - strona 292
" wę najpiękniejszej jego lalce! Wszyscy byli zmartwieni Przerwano przedstawienie. Gdy się ludzie rozeszli, nieznajomy towarzysz Janka zbliżył się do strapionego dyrektora teatru maryonetek i powiedział, że mu naprawi tę szkodę. Wyjął swój stoik z cudownym balsamem, wziął lalkę,..."
Baśnie - strona 293
" szablę, którą nosił u boku, to i bez pieniędzy posmaruje jeszcze sześć lalek. Rozumie się, że umowa stanęła natychmiast, słoik znowu wyjęto, uszczęśliwione maryonetki przewracały się z radości, aż sobie pootłukały końce nosów, lecz nieznajomy i na to zaradził, a wkrótce..."
Baśnie - strona 294
" wał prześlicznie, ale coraz ciszej, coraz ciszej... Pochylił piękną głowę, skrzydła poruszały się słabo i wreszcie upadł u nóg ich martwy. Janek litościwie pochylił się nad nim, ale w królewskim ptaku śladów życia już nie było. — Skrzydła mu teraz niepotrzebne — rzekł..."
Baśnie - strona 295
" zgadnie trzy razy, co ona pomyślała, pójdzie na śmierć; zetną mu głowę i kwita. Stary król martwił się tem niesłychanie, lecz nic poradzić nie mógł. Raz jej pozwolił wybrać sobie męża, jakiego będzie chciała, i nie mógł cofnąć słowa; a na zgryzotę jego córka nie..."
Baśnie - strona 296
" Twarz jej jednak była piękniejszą od stroju. Janek spojrzał na nią i oniemiał ze zdziwienia: była to bowiem ta sama królewna, którą widział we śnie, gdy zasnął przy łóżku zmarłego ojca. Nie, nie, to nieprawda! ona nie może być tak złą, jak mówią — pomyślał zaraz. Nie..."
Baśnie - strona 297
" koił tak, że mógł przemówić. — Nie chcę już więcej patrzeć na te okropności! Zresztą chodź i sam zobacz. I zaprowadził Janka do ogrodu królewny. Okropny widok! Na każdem drzewie wisiały po dwa i trzy szkielety zamordowanych książąt, którzy się ubiegali o rękę..."
Baśnie - strona 298
" ulice miasta aż do oberży, gdzie na niego oczekiwano z niepokojem. Przez cały wieczór nie mógł się naopowiadać, jaką dobrą była dla niego księżniczka, jakie ma smutne i prześliczne oczy i jak mu pilno przekonać świat cały, że wcale nie jest ona tak okrutną, jak ludzie..."
Baśnie - strona 299
" czasu do czasu odzywały się, wydzwaniając poważnie godziny. Gdy wybiło trzy kwadranse na dwunastą, okno królewny otworzyło się cichutko, a ona sarna wyleciała z niego na wielkich czarnych skrzydłach, w białym płaszczu i popłynęła szybko w stronę wielkiej góry. Lecz towarzysz..."
Baśnie - strona 300
" myszy, gryzące się nawzajem w cieniutkie ogonki. Ponad tronem wznosił się kosztowny baldachim z purpurowej pajęczyny, przybranej zielonemi skrzydełkami, które jaśniały jak drogie kamienie. Na tronie siedział stary, szkaradny czarownik w koronie, z berłem w ręku. Gdy ujrzał..."
Baśnie - strona 301
" o czemś najprostszem, naprzykład o swoim trzewiczku. Tego nigdy nie zgadnie. Potem każesz uciąć mu głowę i przyniesiesz mi jutro jego oczy. Ha! tak dawno nie jadłem już tego przysmaku! Więc pamiętaj o wszystkiem i spełnij dokładnie. Królewna wstała z tronu i schyliła głowę,..."
Baśnie - strona 302
" królewna. Wydała się Jankowi piękniejszą niż wczoraj, choć oczy miała dziwne, jak gdyby uśpione. Podała mu uprzejmie rękę i powiedziała dzień dobry. Teraz Janek miał zgadnąć, o czem pomyślała. Patrzała nań spokojnie, lecz kiedy wymówił słowo: trzewiczek, zbladła,..."
Baśnie - strona 303
" trzeci wyjdzie zwycięsko z tej próby, to zostanie mężem królewny, a po śmierci jej ojca, panem całego kraju. No, ale jeśli omyli się jutro — wszystko przepadło. A szkoda byłoby takiego zucha! Wieczorem Janek wcześnie odmówił pacierze i udał się na spoczynek, ale przyjaciel jego..."
Baśnie - strona 304
" łych koboldów i karzełków z błędnymi ognikami na czapeczkach. Cały dwór tańczył także, ogniste pająki podskakiwały wesoło na ścianach, z kąta brzmiała szarańcza, sowa biła się po brzuchu, nietoperze uderzały cienkiemi skrzydłami, słowem bal był, co się zowie. Nakoniec..."
Baśnie - strona 305
" — O czem myslę? — spytała Janka głosem drżącym. On rozwiązał chusteczkę i sam się przestraszył szkaradnej głowy czarownika. Cały dwór zadrżał i zasłonił oczy, a księżniczka, jak skamieniała, długo jednego słowa przemówić nie mogła. Podniosła się nakoniec i podała..."
Baśnie - strona 306
" płyn przezroczysty, a kiedy rano żona twoja się obudzi, pchnij ją tak zręcznie, żeby wpadła prosto do wody. Niech się w niej z głową trzy razy zanurzy, a władza czarownika nad nią zniknie i będziecie oboje szczęśliwi. Janek wykonał wszystko, co mu przyjaciel poradził. Królewna..."
Baśnie - strona 307
" Wesele królewny trwało cały miesiąc. Młodzi byli szczęśliwi i kochali się bardzo, a stary król dożył wielu dni przyjemnych, huśtając na kolanach małe wnuki i pozwalając im bawić się berłem i jabłkiem. Czasem tylko miał wielki kłopot, kiedy się napierały koniecznie korony...."
Baśnie - strona 308
" KRÓLOWA ŚNIEGU. 1. O CZARODZIEJSKIEM ZWIERCIADLE. No, a teraz baczność! Zaczynam! a jak dojdziemy do końca bajeczki, więcej będziemy wiedzieli, niż na początku! Byt sobie pewien czarownik, i to nie lada jaki, jeden z najgorszych, krótko mówiąc, dyabeł wcielony! Otóż pewnego..."
Baśnie - strona 309
" naopowiadać o wielkim cudzie, który pojawił się na świecie. Zaczęli odbywać z tem lustrem podróże po wszystkich lądach i morzach, aż wreszcie nie było już na ziemi ani kraju, ani człowieka, coby w niem nie został wykrzywiony i zeszpecony. Nakoniec, postanowili dostać się także..."
Baśnie - strona 310
" tańskiem sercu. A tam, na świecie, małe cząsteczki niedobrego szkła unosiły się ciągle w powietrzu... A teraz posłuchajmy innej bajki; 2. O JANKU I MARYSI. W pewnem wielkiem mieście, gdzie tyle jest domów i tylu mieszkańców, że brak miejsca na to, by każdy człowiek mógł..."
Baśnie - strona 311
" tylko na małych stołeczkach w oknie i bawiły się z sobą, oddychając wonią róż i patrząc na malutki ogródek wiszący. Kiedy nadeszła zima, robić już tego oczywiście nie mogły. Okna częstokroć zupełnie zamarzały; wtenczas jednak dzieci grzały przy piecu trzygroszniaki i tak..."
Baśnie - strona 312
" Ale babunia pogłaskała go po głowie i zaczęła opowiadać inną bajeczkę. Wieczorem, gdy mały Janek był już nawpół rozebrany, wlazł na krzesło i wyjrzał przez mały trzygroszniakowy otwór. Na ulicy zaczął padać śnieg, a jeden największy płat zawisł na brzegu skrzyni..."
Baśnie - strona 313
" O, sercu najmilsza, różyczko kochana, Pól, sadów, ogrodów ozdobo! Barw krasą jaśniejesz i wonią-ś owiana — Kwiat żaden nie zrówna się z tobą! Ach! róży, ach! róży! Wśród ziemi rozłogów, W tej życia podróży, Tak wiele jest głogów! Ach! róży, ach! róży!..."
Baśnie - strona 314
" i dobre robiło złem i brzydkiem, a w którem tylko rzeczy okropne i wstrętne widać było wyraźnie. Biednemu Jankowi wpadły takie dwa drobne ułamki lustra: jeden w oko, a drugi prosto w sarno serce. Otóż serce chłopczyka stało się odrazu zimną bryłą lodu. Bólu już wprawdzie..."
Baśnie - strona 315
" ko, co człowiek kochać powinien, jest rzeczą bardzo naganną i brzydką, Janek więc stał się naprawdę niedobrym chłopakiem, ale w gruncie rzeczy nie on był temu winien, tylko owe zaczarowane szkiełko, które mu wpadło w oko, i to drugie, co mu się wgryzło w serce. Dlatego też..."
Baśnie - strona 316
" czął głośno wołać, ale nikt go nie słyszał; śnieg walił coraz gęstszy, a sanie ciągle pędziły i pędziły. Przerażony Janek chciał zmówić pacierz, lecz ze strachu zapomniał go zupełnie, i ciągle tylko przychodziła mu na myśl tabliczka mnożenia. Płaty śniegu zwiększały..."
Baśnie - strona 317
" mieście wraz ze wszystkimi jego poczciwymi mieszkańcami i wesołemi ulicami. — Już cię więcej całować nie będę, — rzekła Królowa, — bobym cię zacałowała na śmierć! Janek spojrzał na nią, była niezmiernie piękna; nikt na świecie nie miał chyba rozumniejszej i gładszej..."
Baśnie - strona 318
" Marysia płakała i płakała bez ustanku; potem wszyscy mówili, że Janek już pewno nie żyje, że spadł z mostu i utonął w rzece. Smutneż to były, smutne dni zimowe! Wreszcie nastała wiosna i słońce zaczęło znów świecić nieco mocniej. — Niema Janka, niema! już nie żyje! —..."
Baśnie - strona 319
" snęła trzewiczki do wody. Czółenko atoli było bardzo lekko przywiązane, gdy się więc mocniej chybotać zaczęło pod krokami Marysi, oderwało się nagle i odbiło od brzegu. Kiedy mała dziewczynka to spostrzegła i chciała na ziemię wyskoczyć, było już zapóźno, czółno bowiem o..."
Baśnie - strona 320
" Potem staruszka weszła do wody, zakrzywionym kijem uchwyciła czółno, przyciągnęła je do brzegu i pomogła Marysi wyjść na ląd. Marysia ucieszyła się bardzo, czując znów twardą ziemię pod nogami, ale bała się trochę nieznajomej staruszki. — Chodźże i powiedz mi. kto jesteś..."
Baśnie - strona 321
" scu, gdzie stały przed chwilą. Stara robiła to dlatego, bo się bała, że, jak Marysia zobaczy róże, przypomni sobie swoje własne kwiaty, swój dom. babunię i małego Janka, zatęskni za nim znowu i ucieknie od niej, by szukać ukochanego chłopczyka po świecie. Wprowadziła potem..."
Baśnie - strona 322
" płakała, a gdy jej łzy gorące padły na miejsce, gdzie rósł poprzednio krzaczek różany, zroszona niemi ziemia, nie mogąc dłużej utrzymywać kwiatu w swojej głębi, rozsunęła się nagle, i róża, śliczna, czerwona, woniejąca róża, wydobywszy się z gruntu, stanęła..."
Baśnie - strona 323
" przyciskała zardzewiałą klamkę, dopóki się same nie otworzyły, a mała dziewczynka boso wybiegła w świat szeroki. Obejrzała się trzy razy, lecz nikt jej nie gonił; nakoniec, nie mogąc już dalej biegnąć, usiadła na wielkim kamieniu, spojrzała dokoła siebie i spostrzegała, że..."
Baśnie - strona 324
" — Kra, kra! kra, kra! — bo wiele więcej powiedzieć nie umiała, ale życzyła dobrze Marysi, i zapytała jej, gdzie to i po co wędruje tak sama jedna daleko w świat szeroki. Mała Marysia zrozumiała bardzo dobrze te dwa smutne wyrazy:" sama jedna"! Ze łzami w oczach więc opowiedziała..."
Baśnie - strona 325
" mieć męża, coby umiał odpowiadać na wszystkie pytania, a nie takiego, któryby jeno stał, jak słup, i udawał, że słucha, a wyglądał z miny na wielkiego i uczonego pana. Zebrali się więc różni zalotnicy, młodzi i starzy, ale wszyscy, jak tylko weszli do złocistego pałacu i..."
Baśnie - strona 326
" za drzwi, bo to hardy naród, ho, ho! Ale nie płacz! nie płacz! Już ty się tam dostaniesz! Mój przyjaciel kruk zna pewne boczne schodki, prowadzące do sypialni, i wie także, gdzie będzie mógł znaleźć od niej kluczyk. Poszły więc do ogrodu, do wielkiej alei, gdzie już jeden listek..."
Baśnie - strona 327
" pokoju, na grubej łodydze ze złota, wisiały dwa łóżeczka, z których każde wyglądało, jak lilia: jedno białe, a w niem leżała księżniczka, drugie czerwone, w którem Marysia szukać miała małego Janku. Odgięła tedy jeden z listków lilii i ujrzała opaloną szyję. — Ach! to..."
Baśnie - strona 328
" na drzewo przydrożne i póty trzepotała czarnemi skrzydłami, dopóki dojrzeć mogła karetę, która zdaleka świeciła jasno w blasku słońca. 5. O MAŁEJ ROZBÓJNICZE. Jechali ciemnym borem — lasem, ale złocista karetka świeciła jak ogień, a to kłuło w oczy rozbójników,..."
Baśnie - strona 329
" co się jej dotąd wydarzyło; przyznała się, że bardzo kocha małego Janka i chciałaby go odnaleźć. Wtem kareta stanęła, zajechała bowiem na dziedziniec zbójeckiego zamku, którego mury były pęknięte od góry do dołu. Z otwartych szpar i szczelin w ścianach wylatywały wrony i..."
Baśnie - strona 330
" Królowej Śniegu, które przejeżdżały tuż pod lasem, kiedyśmy jeszcze były wraz z innemi młodemi gołąbkami w gniazdeczku. Królowa tchnęła na nas swym lodowatym oddechem i, prócz nas obojga, wszystkie młodziaki pozdychały. Gru, gru! gru, gru! — Co wy tam mówicie? — zawołała..."
Baśnie - strona 331
" szy, a potem zasypia; wtenczas postaram się zrobić coś dla ciebie. A gdy rzeczywiście koło południa stara baba napiła się z dużej flaszy i, odurzona trunkiem, zasnęła, mała rozbójniczka poszła do rena i rzekła: — Żądam od ciebie, byś wziął nogi za pas i zaniósł tę małą..."
Baśnie - strona 332
" Potem zaczął biedz jeszcze prędzej i biegi tak dniem i nocą. Kiedy już nie było chleba, ani szynki, zaleciał właśnie z Marysią do krainy lodów. 6. O STARUSZCE I JEJ KUMIE. Nareszcie ren z małą dziewczynką na grzbiecie stanął przed nędznym domkiem, którego dach opuszczał..."
Baśnie - strona 333
" potem zaś znów ją przywiązała do rena, który wesoło puścił się w drogę na północ. Wysoko w powietrzu iskrzyły się jaskrawe błyski, i przez całą noc gorzały przepięknie rumiane zorze północne. Dojechali wreszcie do mieszkania kumy i zastukali do jej komina, bo tam nawet..."
Baśnie - strona 334
" Ren jednak tak usilnie i gorąco się wstawiał za małą Marysią, a dziewczynka tak błagającym, łzawym i serdecznym wzrokiem patrzyła na kobietę, że ta wstała z ławki i, pomrugując oczyma, zaciągnęła rena w kąt, gdzie, kładąc mu znowu lód na głowę, szepnęła po cichu: —..."
Baśnie - strona 335
" do Królowej Śniegu i nie wydobędzie zaczarowanego szkła z oka i serca małego Janka, to już my jej nic nie poradzimy! O dwie mile stąd zaczyna się ogród Królowej Śniegu, zanieś więc tam małą dziewczynkę, zsadź ją przy dużym krzaku z czerwonemi jagodami, co stoi na śniegu, ale..."
Baśnie - strona 336
" tak wielki, że oddech jej, wychodząc z buzi, zamieniał się w parę. Para ta gęstniała coraz bardziej i przemieniła się w końcu w gromadkę drobniutkich aniołków, mających na głowach błyszczące hełmy, a w rączkach ostre włócznie i miecze. Z każdem słowem Marysi przybywało..."
Baśnie - strona 337
" że można było z góry obliczyć, kiedy staną najwyżej, a kiedy najniżej. Na środku największej sali lodowej leżało zamarznięte jezioro, popękane na tysiączne kawałki, jeden zupełnie podobny do drugiego. Na samym środku tego jeziora siadywała zawsze Królowa Śniegu, ile razy..."
Baśnie - strona 338
" dziewczynka zmówiła modlitwę wieczorną i wiatry ucichły, jakby chciały zasnąć. Weszła więc do ogromnej, wysokiej, pustej a zimnej sali lodowej i ujrzała Janka. Poznała go natychmiast, rzuciła się ku niemu i uścisnęła go serdecznie, wołając: — Janku! mój kochany, najdroższy..."
Baśnie - strona 339
" koła. — Jakże tu zimno — rzekł — jak pusto, przestrono i głucho! Zadrżał z zimna i przytulił się znów do Marysi, ona zaś na przemiany śmiała się i płakała z radości, a wszystko to było tak piękne, że nawet zimne kawałki lodu ucieszone, skakały do góry, a gdy się..."
Baśnie - strona 340
" Ren i renica biegły obok nich do samej granicy tego kraju, gdzie pierwsza zieloność wychodziła z ziemi: tu się pożegnały z dziećmi. — Bądźcie zdrowi! Bądźcie zdrowi! — wołali wszyscy. Niedługo też zaczęły świergotać drobne ptaszki, w lesie zaś pełno było zielonych..."
Baśnie - strona 341
" I tak siedzieli oboje dorośli, a jednak dzieci, bo poczciwemi dziećmi byli w duchu, i kochali się wzajem, kochali babunię, rodziców i wszystkich dobrych ludzi, — a na dworze złociste słońce rozlewało dokoła dobroczynne strumienie światła i ciepła. Opracował Ig. Matuszewski. "
Baśnie - strona 342
" SPIS RZECZY. [w oryginale] 1. Kwiaty Idalki — str. 1 2. Krasnoludek — str. 12 3. Ropucha — str. 19 4. Len — str. 31 5. Matka — str. 39 6. Bąk i piłka — str. 47 7. Historya Roku — str. 51 8. Motylek — str. 64 9. Dziecię Elfów — str. 68 10. Polny kwiatek — str. 86 11...."
Baśnie - strona 343
" 24. Cień — str. 235 25. Dzwony — str. 253 26. Pod starą wierzbą — str. 260 27. Śpiewak z pod strzechy — str. 278 28. Towarzysz podróży — str. 283 29. Królowa Śniegu, w opracowaniu Ignacego Matuszewskiego — str. 308 "